Opracowanie

Z głową na karabinie - analiza i interpretacja, treść

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 4 min
Spis treści
  1. Z głową na karabinie - analiza i interpretacja
  2. Z głową na karabinie - Krzysztof Kamil Baczyński - treść

Z głową na karabinie - analiza i interpretacja

Jest to wiersz oparty na przeciwstawieniu, w którym dramat wojny zestawiony został z pięknem przyrody. Przyroda, symbol czasów sprzed wojny, ukształtowała podmiot liryczny, wpłynęła na jego duchowość, wrażliwość i odbiór świata: A mnie przecież zdrój rzeźbił chyży, Wyhuśtała mnie chmur kołyska. [...] bujne obłoki były dla mnie jak uśmiech matki. W tym pięknym krajobrazie, który w normalnych warunkach zapewne by zachwycał, dokonuje się dramat człowieka: Nocą słyszę, jak coraz bliżej Drżąc i grając krąg się zaciska. Jest to utwór, w którym Baczyński niejako ukazał dramat całego swojego pokolenia. Pisał: A ja prześpię czas wielkiej rzeźby Z głową ciężką na karabinie. Czasem wielkiej rzeźby był czas zmian, czas tworzenia, tworzenia wolnej Polski – z karabinem w dłoni, z krwią i ryzykiem śmierci. Poeta pisze o patriotach, którzy z wielkiej miłości do ojczyzny gotowi byli iść na śmierć: Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało Wielkie sprawy głupią miłością. Objawia się tutaj pewne wizjonerstwo poety, który zdaje sobie sprawę z tego, iż za walkę przyjdzie im najprawdopodobniej zapłacić życiem. Jest to tragizm generacyjny. Cały wiersz wyraża przekonanie poety o dokonanej już Apokalipsie, o apokalipsie w do końca spełnionej. Jej istota polegała na zagładzie całego pokolenia – na śmierci jego rówieśników i jego samego. Ma to wymiar o tyle tragiczniejszy, że było to pokolenie ludzi urodzonych w wolnej już Polsce, w Polsce wolnej po ponad 120 latach zaborów. Nie mogli oni jednak zaznać spokoju i szczęścia, a ich los okazał się o wiele bardziej tragiczny od losu ich przodków. W wierszu poeta używa czasu teraźniejszego, co na podkreślać, iż jest on teraz, w tym momencie, naznaczony piętnem tej apokalipsy, o której pisze: Nocą słyszę [...], Ostrzem świszcząc tnie już przy ustach [...], Teraz na dnie śmierci wyrastam [...]. Czas przeszły zaś służy do podkreślenia, iż czas dzieciństwa, arkadii, lat szczęśliwych i beztroskich już dawno przeminął i nie wróci. Oznacza to również, iż snute wtedy plany odeszły w przeszłość razem ze szczęściem tamtych dni: A mnie przecież zdrój rzeźbił chyży [...], A mnie przecież wody szerokie Na dźwigarach swych niosły płatki [...], I mnie przecież jak dymu laska wytryskała gołębia młodość [...]. To zderzenie dwu czasów w wierszu jeszcze bardziej uwypukla jego katastrofizm, zwłaszcza że dwie ostatnie zwrotki zawierają bardzo pesymistyczne stwierdzenia w czasie przyszłym: Głowę rzucę pod wiatr jak granat, Piersi zgniecie czas czarną łapą; [...] umrzeć przyjdzie, gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością. Poeta zdaje sobie sprawę, iż jego miłość do Polski jest „głupia” – czyli stracona, skazana na przegraną, nieszczęśliwa. Wie o tym, ale jednocześnie wie też, iż nie może bez tej miłości żyć – nawet gdyby przyszło mu za nią zapłacić życiem.

Z głową na karabinie - Krzysztof Kamil Baczyński - treść

Nocą słyszę, jak coraz bliżej drżąc i grając krąg się zaciska. A mnie przecież zdrój rzeźbił chyży, wyhuśtała mnie chmur kołyska. A mnie przecież wody szerokie na dźwigarach swych niosły płatki bzu dzikiego; bujne obłoki były dla mnie jak uśmiech matki. Krąg powolny dzień czy noc krąży, ostrzem świstrząc tnie już przy ustach, a mnie przecież tak jak i innym, ziemia rosła tęga - nie pusta. I mnie przecież jak dymu laska wytryskała gołębia młodość; teraz na dnie śmierci wyrastam ja - syn dziki mego narodu. Krąg jak nożem z wolna rozcina, przetnie światło, zanim dzień minie, a ja prześpię czas wielkiej rzeźby z głową ciężką na karabinie. Obskoczony przez zdarzeń zamęt, kręgiem ostrym rozdarty na pół, głowę rzucę pod wiatr jak granat, piersi zgniecie czas czarną łapą; bo to była życia nieśmiałość, a odwaga - gdy śmiercią niosło. Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością. 4 grudzień 1943 r.