Kuba Socha - charakterystyka postaci
Kuba Socha to jedna z najbardziej tragicznych i złożonych postaci w epopei Władysława Reymonta. Dawny powstaniec styczniowy i wybawca szlachcica kończy jako pogardzany parobek w gospodarstwie Macieja Boryny. Jego losy obnażają bezwzględność wiejskiej gromady wobec ludzi starych, chorych i nieprzydatnych do ciężkiej pracy.
Spis treści
Parobek w gospodarstwie Boryny
Kuba Socha pracuje jako parobekNajemny pracownik fizyczny w gospodarstwie rolnym, wykonujący najcięższe prace w zamian za wikt i skromne wynagrodzenie. u Macieja Boryny. Mimo oddania i uczciwości, przez mieszkańców Lipiec jest traktowany z góry. Gdy podupada na zdrowiu, zewsząd słyszy wyzwiska. Nazywają go „niezgułą” i „darmozjadem”. To gorzkie podsumowanie jego życia na wsi, gdzie wartość człowieka mierzy się wyłącznie siłą fizyczną. Jedynymi istotami, od których doświadcza współczucia, są zwierzęta.
„(…) cała wieś: i parobki, i gospodarze, i wszystkie, to ino go kulasem przezywali, a niezgułą, a darmozjadem, a nikto dobrego słowa nigdy nie dał, nikto nie pożałował - chyba ino te koniska abo i te pieski... a przecież rodowy był... gospodarski syn... nie znajda żaden... nie obieżyświat, a chrześcijan prawy, katolik...”
Z dworu na pole bitwy
Prawdziwą tożsamość bohatera poznajemy dzięki jego opowieściom. Kuba dzieli się swoimi wspomnieniami z Witkiem, osieroconym chłopcem pracującym u Borynów, nad którym roztacza ojcowską opiekę. Socha wywodzi się z rodziny gospodarskiej. Jego rodzice, Magdalena i Pieter, służyli we dworze jako furmani. Po śmierci ojca ziemię przejęła rodzina, a młody Kuba trafił na służbę do dziedzica. Zajmował się tam końmi i towarzyszył panom w polowaniach.
Przełomowym momentem w jego życiu był udział w powstaniu styczniowymZryw narodowowyzwoleńczy z 1863 roku, w którym u boku szlachty walczyli również nieliczni chłopi.. Walczył odważnie przez cały rok. Podczas jednej z bitew uratował życie Jackowi, młodszemu bratu dziedzica. Wyniósł ciężko rannego szlachcica z pola walki na własnych plecach.
„(…) a młodszy dziedzic dostał we flaki... wątpia mu wypłynęły... Pan mój przecie... dobry człowiek... na bary wziąłem i wyniesłem...”
Wprowadzając postać Kuby, Reymont przełamuje stereotyp chłopa obojętnego na sprawy narodowe. Socha to symbol zapomnianych bohaterów z ludu, którzy przelewali krew za ojczyznę, a po upadku zrywu spotkali się z nędzą, odrzuceniem i brakiem elementarnej wdzięczności ze strony wyższych warstw społecznych.
Powrót do zgliszcz i moralność parobka
Powrót z walk okazał się dla niego pasmem tragedii. Rodzinny dwór został spalony przez rosyjskiego zaborcę. Matka Kuby zginęła z rąk wroga. Pozbawiony domu i bliskich, Socha musiał szukać nowego miejsca do życia.
„Dworu nie ma, gumien nie ma:.. płotów nawet nie ostało... do cna wszystko spalone... a stary pan i pani starsza, i matula moja... i ta Józefka, co za pokojówkę była... pobite leżą na śmierć w ogrodzie!”
Kuba to człowiek głęboko moralny i wrażliwy na krzywdę. Dba o inwentarz Boryny jak o własny majątek. Kategorycznie odmawia karczmarzowi udziału w kradzieżach zboża, udowadniając swoją uczciwość. Aby dorobić, potajemnie zakłada sidłaProste pułapki ze sznurka lub drutu używane do kłusownictwa, najczęściej na drobne ptactwo i zające. na kuropatwy. Zdobycz zanosi miejscowemu księdzu, który czasem wynagradza go drobną monetą.
Tragiczna śmierć i spóźniona wdzięczność
Finał historii Kuby jest wstrząsający. Zostaje postrzelony w nogę przez borowegoDawne określenie strażnika leśnego, pilnującego pańskich lasów przed kradzieżą drewna i kłusownictwem. podczas kłusowania w pańskim lesie. Rana wdaje się w zakażenie. Przerażony wizją amputacji w szpitalu i całkowitego kalectwa, w ataku gorączki sam odrąbuje sobie nogę siekierą. Umiera z wykrwawienia w samotności, w stajni, podczas gdy we wsi trwa huczne wesele Boryny.
Tuż po jego śmierci do wsi przyjeżdża Jacek – szlachcic, któremu Kuba uratował życie w powstaniu. Mężczyzna szukał swojego wybawcy przez lata, by mu podziękować i zapewnić godną starość. Spóźnia się zaledwie o kilka godzin. Z rozmów z mieszkańcami dowiaduje się jedynie, jak dobrym, pobożnym i pracowitym człowiekiem był zmarły parobek.
„- Długo był u was?
- A zawżdy, jak ino pamięcią sięgnę, to zawżdy służył u Borynów.
- Poczciwy był podobno? - pytał nieśmiało.
- I jak jeszcze, cała wieś może przyświadczyć, wszyscy, nawet dobrodziej płakali na pochowku i nic nie wzięli za nabożeństwo.”