Opracowanie

Klaskaniem mając obrzękłe prawice - analiza i interpretacja

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 8 min
Spis treści
  1. Wiersz w pigułce
  2. Tekst utworu
  3. Sytuacja liryczna
  4. Analiza i interpretacja
  5. Środki stylistyczne
  6. Konteksty
  7. Matura

Wiersz w pigułce

„Klaskaniem mając obrzękłe prawice” to poetycki manifest otwierający przełomowy cykl Norwida. Utwór diagnozuje kryzys kultury, w której odbiorcy traktują sztukę wyłącznie jako rozrywkę lub narzędzie politycznej agitacji. Podmiot liryczny odcina się od bezmyślnego tłumu i odrzuca dawne, romantyczne wzorce. Wybiera samotną drogę niezrozumianego twórcy, który pisze dla przyszłych pokoleń. Wiersz wymaga od czytelnika skupienia i odrzucenia utartych schematów myślowych.

  • Autor: Cyprian Kamil Norwid
  • Tytuł: Klaskaniem mając obrzękłe prawice
  • Data powstania: ok. 1858 r.
  • Tom/cykl: Vade-mecum
  • Epoka: Romantyzm
  • Rodzaj literacki: Liryka
  • Gatunek: Liryka refleksyjno-filozoficzna (wiersz programowy)
  • Budowa: Utwór o nieregularnej budowie stroficznej (7 części o różnej długości), pisany 11-zgłoskowcem, z rymami o zmiennym układzie.

Tekst utworu

Rozwiń tekst utworu
Klaskaniem mając obrzękłe prawice,
Znudzony pieśnią, lud wołał o czyny;
Wzdychały jeszcze dorodne wawrzyny,
Konary swymi wietrząc błyskawice.
Było w Ojczyźnie laurowo i ciemno
I już ni miejsca dawano, ni godzin
Dla nieczekanych powić i narodzin,
Gdy Boży-palec zaświtał nade mną:
Nie zdając liczby z rzeczy, które czyni,
Żyć mi rozkazał w żywota pustyni!

*
Dlatego od was… – o! laury – nie wziąłem
Listka jednego, ni ząbeczka w liściu,
Prócz może cieniu chłodnego nad czołem
(Co nie należy wam, lecz – słońca przyściu…).
Nie wziąłem od was nic, o! wielkoludy,
Prócz dróg zarosłych w piołun, mech i szalej,
Prócz ziemi, klątwą spalonej, i nudy…
Samotny wszedłem i sam błądzę dalej.

*
Po-obracanych w przeszłość niepojętę,
A uwielbionę – spotkałem niemało!
W ostrogi rdzawe utrafiałem piętę
W ścieżkach, gdzie zbitych kul sporo padało.
Nieraz Obyczaj stary zawadziłem,
Z wyszczerzonymi na jutrznię zębami,
Odziewający się na głowę pyłem,
By noc przedłużył, nie zerwał ze snami.

*
Niewiast, zaklętych w umarłe formuły,
Spotkałem tysiąc – i było mi smętno,
Że wdzięków tyle widziałem – nieczuły! –
Źrenicą na nie patrząc bez-namiętną.
Tej, tamtej rękę tknąwszy marmurową,
Wzruszyłem fałdy ubrania kamienne,
A motyl nocny wzleciał jej nad głowę,
Zadrżał i upadł… i odeszły, sennie…

*
I nic – nie wziąłem od nich w serca wnętrze,
Stawszy się ku nim, jak one, bezwładny,
Tak samo grzeczny i zarówno ż a d n y,
Że aż mi coraz szczęście niepojętsze!
– Czemu? dlaczego? w przesytu-Niedzielę
Przyszedłem witać i żegnać tak wiele?…
Nic nie uniósłszy na sercu, prócz szaty –
Pytać was – nie chcę i nie raczę: k a t y!

*
Piszę – ot! czasem… piszę na B a b i l o n
Do J e r u z a l e m! – i dochodzą listy.
To zaś mi mniejsza, czy bywam omylon
Albo nie? piszę – pamiętnik artysty,
Ogryzmolony i w siebie pochylon –
Obłędny! ależ – wielce rzeczywisty!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

*
Syn – minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku,
Co znika dzisiaj (iż czytane pędem)
Za panowania Panteizmu-druku,
Pod ołowianej litery urzędem –
I jak zdarzało się na rzymskim bruku,
Mając pod stopy katakomb korytarz,
Nad czołem słońce i jaw, ufny w błędzie,
Tak znów odczyta on, co ty dziś czytasz,
Ale on spomni mnie… bo mnie nie będzie!

Sytuacja liryczna

Osobą mówiącą w wierszu jest poeta-wizjoner, z którym Norwid silnie się utożsamia. Podmiot liryczny stoi z boku i obserwuje społeczeństwo pogrążone w marazmie i fałszywych rytuałach. Zwraca się bezpośrednio do zadowolonego z siebie tłumu, do uosobionych tradycji, a w finale – do swojego przyszłego czytelnika („wnuka”). Sytuacja ma charakter rozrachunku: twórca podsumowuje swoje dotychczasowe doświadczenia z odbiorcami sztuki i ogłasza całkowite zerwanie z ich oczekiwaniami.

Analiza i interpretacja

Utwór jest bezkompromisowym rozliczeniem z romantycznym mitem poezji narodowej oraz oskarżeniem społeczeństwa o intelektualne lenistwo. Norwid buduje sens wiersza wokół zderzenia wybitnej, samotnej jednostki z bezmyślną masą. Już w pierwszych wersach podmiot liryczny diagnozuje chorobę swoich czasów.

Klaskaniem mając obrzękłe prawice,
Znudzony pieśnią, lud wołał o czyny;

Użyta tu synekdochaOdmiana metonimii, w której część zastępuje całość (np. dłonie zamiast ludzi). („obrzękłe prawice”) redukuje odbiorców sztuki do fizycznego, mechanicznego gestu. Tłum klaszcze z przyzwyczajenia, aż do bólu, ale ten entuzjazm jest całkowicie pusty. Oklaski nie wynikają ze zrozumienia dzieła, lecz z owczego pędu. Ludzie są znudzeni „pieśnią” (symbolizującą poezję i duchowe przywództwo) i domagają się „czynu” – najprawdopodobniej zbrojnego zrywu. Norwid obnaża tu fałszywą dychotomię. Praca myśli i tworzenie kultury to również czyny, często trwalsze niż machanie szablą.

W odpowiedzi na tę powierzchowność mówiący w wierszu odrzuca romantyczne atrybuty sławy. Deklaruje: „Dlatego od was… – o! laury – nie wziąłem / Listka jednego”. Ta ostra apostrofaBezpośredni, uroczysty zwrot do osoby, pojęcia lub przedmiotu. buduje dystans między artystą a społeczeństwem. Zdeptany wawrzyn, antyczny symbol chwały, pokazuje upadek dawnych autorytetów. Poeta nie chce taniego poklasku. Wybiera drogę całkowitej izolacji: „Samotny wszedłem i sam błądzę dalej”. Zastosowany tu paralelizm składniowy zwalnia rytm czytania i akcentuje ciężar wyobcowania. Twórca godzi się na niezrozumienie, odrzucając kompromisy.

Dobrze wiedzieć
Wiersz ten jest poetyckim wstępem do cyklu Vade-mecum. Norwid proponował w nim zupełnie nową dykcję poetycką – zmuszającą do myślenia, pełną przemilczeń i ironii, stojącą w ostrej opozycji do melodyjnej, łatwej w odbiorze poezji późnego romantyzmu.

Kolejne strofy to konfrontacja z przeszłością i skostniałą tradycją. Podmiot liryczny spotyka uosobiony „Obyczaj stary”, który reaguje agresją na wszelkie nowości: „Z wyszczerzonymi na jutrznię zębami”. PersonifikacjaNadanie przedmiotom, pojęciom lub zjawiskom cech ludzkich. nadaje tradycji potworny, wrogi wygląd. Społeczeństwo woli trwać w swoich iluzjach i przedłużać noc, zamiast obudzić się do świadomego życia. Nawet spotykane kobiety to jedynie „umarłe formuły” o „kamiennych fałdach ubrania”. Świat, w którym żyje poeta, jest martwy, sztuczny i pozbawiony autentycznych uczuć.

Wobec tego marazmu artysta przyjmuje rolę wygnańca. Wyznaje: „piszę na B a b i l o n / Do J e r u z a l e m!”. To zestawienie biblijnych symboli ukazuje jego sytuację. Przebywa w Babilonie (miejscu niewoli, zepsucia i upadku wartości), ale swoje słowa kieruje do Jeruzalem (duchowej ojczyzny, sfery sacrum i prawdy). Wie, że współcześni go nie zrozumieją. Żyje w epoce „Panteizmu-druku” – masowej, bezwartościowej produkcji wydawniczej, w której teksty są „czytane pędem”.

Dlatego w finale wiersza następuje zwrot do przyszłego odbiorcy. „Syn – minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku” – mówi poeta. Bezpośredni zwrot do adresata przenosi środek ciężkości z wrogiej teraźniejszości na pełną nadziei przyszłość. Norwid omija najbliższe pokolenie („syna”), wiedząc, że jest ono zbyt skażone powierzchownością. Ufa, że dopiero „wnuk” odczyta jego pamiętnik artysty. Wymaga to jednak wysiłku – czytania powolnego, wnikliwego, przypominającego schodzenie do rzymskich katakumb w poszukiwaniu ukrytej prawdy.

Środki stylistyczne

  • Synekdocha: „Klaskaniem mając obrzękłe prawice” – skupia uwagę na mechanicznym, fizycznym geście tłumu, obnażając bezmyślność jego entuzjazmu.
  • Apostrofa: „Nie wziąłem od was nic, o! wielkoludy” – wprowadza gorzką ironięCelowa niezgodność między dosłownym znaczeniem słów a ich właściwym, ukrytym sensem.; podmiot liryczny drwi z fałszywej wielkości swoich współczesnych.
  • Personifikacja: „Wzdychały jeszcze dorodne wawrzyny” – nadaje symbolom chwały cechy ludzkie, podkreślając ich bezradność i żal wobec upadku wartości.
  • Metafora: „Żyć mi rozkazał w żywota pustyni!” – obrazuje całkowitą izolację, samotność i jałowość świata, w którym przyszło funkcjonować twórcy.
  • Neologizm: „Panteizmu-druku” – krytykuje masową kulturę wydawniczą, która zastąpiła skupienie szybką i bezwartościową konsumpcją tekstów.

Konteksty

Utwór otwiera przełomowy cykl Vade-mecum (z łac. „pójdź ze mną”). Norwid zrezygnował w nim z romantycznego profetyzmu na rzecz poezji intelektualnej, wymagającej od czytelnika aktywnego współtworzenia sensu. Wiersz ten jest manifestem programowym całego zbioru – odrzuca łatwy poklask i zapowiada trudną drogę pod prąd ówczesnych gustów literackich.

Tekst zyskuje dodatkowy sens w zestawieniu z biografią samego Norwida. Poeta przez większość życia borykał się z biedą, niezrozumieniem i odrzuceniem ze strony polskiej emigracji w Paryżu. Jego nowatorski styl był wyśmiewany lub ignorowany. Motyw pisania do „wnuka” okazał się proroczy – twórczość Norwida została odkryta i doceniona dopiero w epoce Młodej Polski, kilkadziesiąt lat po jego śmierci, głównie za sprawą Zenona Przesmyckiego (Miriama).

Matura

Wiersz sprawdzi się w wypracowaniach dotyczących roli artysty, konfliktu wybitnej jednostki z masą oraz krytyki postaw społecznych. Możesz go zestawić z Kordianem Juliusza Słowackiego, by pokazać krytykę bezsensownego, nieprzygotowanego czynu zbrojnego. W kontekście motywu niezrozumianego twórcy i przekazywania idei przyszłym pokoleniom, naturalnym skojarzeniem będzie Testament mój Słowackiego. Z kolei obraz ślepego, powierzchownego tłumu warto porównać z wizją rewolucjonistów w Nie-Boskiej komedii Zygmunta Krasińskiego.