Opracowanie

Kontekst filozoficzny Solaris – krytyka antropocentryzmu

Stanisław Lem w powieści „Solaris” przeprowadza bezlitosną dekonstrukcję ludzkiego przekonania o własnej wyjątkowości we wszechświecie. Pisarz udowadnia, że nauka i ludzki aparat poznawczy są całkowicie bezradne wobec formy życia, która nie dzieli z nami żadnych kategorii myślenia. Historia Krisa Kelvina i Oceanu solaryjskiego to filozoficzny traktat o niemożności nawiązania kontaktu z prawdziwie obcym bytem.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 5 min
Spis treści
  1. Kosmiczna megalomania i granice poznania
  2. Harey, czyli człowiek w krzywym zwierciadle
  3. Solarystyka jako satyra na ludzkie poznanie
  4. Kant i niepoznawalna rzecz sama w sobie
  5. Brak happy endu jako filozoficzna uczciwość

Kosmiczna megalomania i granice poznania

Lem napisał powieść w 1961 roku, ale postawiony w niej problem filozoficzny nie ma daty ważności. Pisarz pyta wprost: czy człowiek potrafi porozumieć się z czymś naprawdę obcym? Z bytem, który nie zna naszych celów, pragnień i nie używa żadnego zrozumiałego dla nas kodu. Odpowiedź autora jest brutalna i przecząca.

AntropocentryzmPogląd filozoficzny stawiający człowieka w centrum wszechświata i uznający go za miarę wszystkich rzeczy. zakorzenił się w zachodniej kulturze bardzo głęboko. Od starożytności i słów ProtagorasaGrecki filozof, sofista, autor słynnego zdania „Człowiek jest miarą wszystkich rzeczy”., przez chrześcijaństwo, aż po oświeceniową wiarę w potęgę rozumu. Lem przenosi to przekonanie w kosmos i bezlitośnie punktuje jego absurd.

Naukowcy od dziesięcioleci badają Ocean solaryjski – żywą, myślącą plazmę pokrywającą całą planetę. Zapisano tysiące tomów solarystykiFikcyjna dziedzina nauki w powieści Lema, zajmująca się wyłącznie badaniem planety Solaris i jej Oceanu., a badacze wciąż nie wiedzą nic pewnego. Kiedy Kris Kelvin przegląda bibliotekę stacji, odkrywa powtarzający się schemat. Każda teoria po cichu zakłada, że Ocean myśli jak my i podlega regułom ziemskiej biologii lub fizyki.

„Kontakt z cywilizacją obcą nie jest kontaktem z ludźmi. Jest spotkaniem z tym, czego nie możemy sobie nawet wyobrazić.”

To zdanie oddaje esencję przesłania płynącego z wydarzeń na Stacji Solaris.

Harey, czyli człowiek w krzywym zwierciadle

Najlepszym dowodem na uwięzienie ludzi we własnych schematach są tak zwani goście – OdwiedzającyNeutrinowe twory materializowane przez Ocean na podstawie wypartych wspomnień i poczucia winy badaczy.. Ocean skanuje podświadomość naukowców w czasie snu. Wyciąga z niej obrazy konkretnych osób i materializuje je w postaci biologicznie perfekcyjnych, niezniszczalnych kopii.

Kelvinowi ukazuje się Harey. To kobieta, którą kochał i która po ich rozstaniu popełniła samobójstwo. Snaut i Sartorius również zmagają się z własnymi gośćmi, choć ukrywają ich przed resztą załogi.

Ocean nie tworzy obcych form, ale syntetyzuje to, co znajduje w ludzkich umysłach. Nie wysyła komunikatu w naszym języku, bo go nie zna. Robi coś znacznie bardziej przerażającego: odbija człowieka z powrotem do niego samego. Kelvin szybko przestaje traktować Harey jak obiekt naukowy. Zaczyna ją kochać, przez co traci resztki obiektywizmu.

Dobrze wiedzieć
Motyw sobowtóra lub sztucznego człowieka (homunkulusa) ma długą tradycję w literaturze. U Lema zyskuje on jednak nowy wymiar – Odwiedzający nie są maszynami ani potworami, lecz fizyczną manifestacją ludzkiego sumienia i wypartych traum.

Solaryjska Harey nie jest prawdziwą Harey. To projekcja winy i tęsknoty Kelvina, utkana z jego subiektywnych, zniekształconych wspomnień. Ocean zbudował ją wyłącznie z materiału dostarczonego przez ludzką psychikę. Właśnie dlatego dziewczyna odczuwa paniczny, irracjonalny lęk przed rozstaniem z Krisem. Ten strach pochodzi z jego pamięci o oryginale, a nie z jej własnej historii. Próbując odebrać sygnał od Obcego, człowiek ostatecznie widzi tylko własne odbicie.

Solarystyka jako satyra na ludzkie poznanie

Opisana z drobiazgową dokładnością solarystyka to w rzeczywistości ostra satyra na epistemologiczneDział filozofii zajmujący się naturą, granicami i możliwościami ludzkiego poznania. ograniczenia nauki. Kolejne szkoły badaczy spierają się o naturę Oceanu. Jedni widzą w nim boga, inni gigantyczny automat, a jeszcze inni prymitywny organizm wczesnego stadium ewolucji.

Każda z tych hipotez to próba nałożenia ludzkiej mapy na nieludzki teren. Lem nie twierdzi, że nauka jest zła. Pokazuje jedynie, że ziemska metodologia to narzędzie stworzone przez konkretny gatunek do rozwiązywania konkretnych problemów. Wobec radykalnie innej formy bytu staje się całkowicie bezużyteczna.

Snaut w jednej z rozmów z Kelvinem stawia sprawę jasno: nie szukamy nowych światów, szukamy luster. Ludzkość pragnie planet przypominających Ziemię, z podobną grawitacją i atmosferą. Kosmos w planach ludzkiej ekspansji ma być po prostu powiększoną kopią tego, co już znamy.

Kant i niepoznawalna rzecz sama w sobie

Filozoficzne zaplecze powieści mocno opiera się na myśli Immanuela Kanta. Niemiecki filozof twierdził, że człowiek nigdy nie poznaje rzeczy samej w sobiePojęcie z filozofii Kanta oznaczające obiektywną rzeczywistość, niezależną od naszego postrzegania, która jest dla nas z zasady niepoznawalna.. Odbieramy jedynie zjawiska przefiltrowane przez struktury naszego umysłu, takie jak czas, przestrzeń czy kategorie rozumu.

Ocean solaryjski to literacka realizacja tej tezy. Istnieje w sposób całkowicie niezależny od ludzkiego aparatu poznawczego. Kelvin rejestruje dane, obserwuje zachowanie plazmy i formułuje hipotezy. Nigdy jednak nie dowie się, czym Ocean jest ani dlaczego stworzył Harey. Ta wiedza leży poza granicami jego możliwości. Nie z powodu braku inteligencji, ale dlatego, że jest ograniczony swoją ludzką naturą.

Dobrze wiedzieć
Stanisław Lem wielokrotnie w swoich esejach (np. w „Summa technologiae”) krytykował naiwną wiarę w łatwość nawiązania kontaktu z obcymi cywilizacjami. „Solaris” jest fabularnym rozwinięciem jego sceptycyzmu wobec programów takich jak SETI(Search for Extraterrestrial Intelligence) – wieloletni projekt naukowy mający na celu poszukiwanie sygnałów od pozaziemskich cywilizacji..

Brak happy endu jako filozoficzna uczciwość

Równie ważne jak to, co Lem napisał, jest to, czego w powieści celowo uniknął. Autor nie daje czytelnikowi prostych odpowiedzi. Ocean nie przemawia ludzkim głosem w finale. Kelvin nie przełamuje bariery komunikacyjnej, a solarystyka nie odnotowuje żadnego przełomu.

Powieść kończy się zawieszeniem. Kris zostaje na stacji, schodzi na stary mimoidJedna z form tworzonych przez Ocean solaryjski, zdolna do naśladowania kształtów zewnętrznych obiektów. i wyciąga rękę do plazmy. Zostaje sam, bez cienia pewności co do przyszłości.

Taka odmowa klasycznego rozwiązania akcji jest jedynym uczciwym wyjściem. Gdyby kontakt zakończył się sukcesem, Lem zaprzeczyłby własnej tezie o radykalnej obcości Oceanu. Zamiast tego zostawia odbiorcę z poczuciem dyskomfortu.

„Solaris” nie jest książką pesymistyczną. To precyzyjna diagnoza granic naszego gatunku. Pisarz udowadnia, że w obliczu prawdziwie obcego wszechświata samo bycie człowiekiem to wystarczający powód do poznawczej porażki.