Znaczenie tytułu „Cudzoziemka”
Tytuł powieści Marii Kuncewiczowej odnosi się do głębokiego poczucia wyobcowania głównej bohaterki, Róży Żabczyńskiej. Kobieta przez całe życie zmaga się z brakiem przynależności narodowej, społecznej oraz emocjonalnej, nie potrafiąc odnaleźć swojego miejsca w świecie. Jedyną przestrzenią, w której nie czuje się obco, pozostaje dla niej sztuka i gra na skrzypcach.
Geograficzna i narodowa bezdomność
Kluczem do zrozumienia tytułu są słowa samej Róży Żabczyńskiej, wypowiedziane do syna Władysława podczas spaceru w Berlinie:
Mój kraj… W TaganroguMiasto portowe w Rosji nad Morzem Azowskim, miejsce narodzin i wczesnego dzieciństwa Róży. nie chodziłam do cerkwi, tylko do kościoła. Koleżanki, kiedy pop szedł korytarzem, odsuwały się ode mnie: Polaczka. A w kościele kazania były po francusku i nikt na mnie jak na swoją nie patrzył… Do Warszawy przyjechałam – powiedzieli „moskiewka, akcent kacapski i śniada jak diablica”. W Petersburgu – warszawskaja barysznia. Nad Wołgę mąż zawiózł – grafinia ze stolicy, artystka. Teraz na starość – do Warszawy z powrotem. Znowu to samo: „pani z kresów czy z Rosji? Bo od razu poznać, że obca”. No i tutaj: eine Fremde… Czyż nieprawda? Zawsze i wszędzie tak: cudzoziemka.
Ten monolog idealnie oddaje położenie bohaterki. Gdziekolwiek rzucił ją los, zawsze nosiła piętno odmienności. Zawirowania historyczne i życie na styku kultur sprawiły, że nie mogła czuć się w pełni ani Polką, ani Rosjanką. Była kimś zawieszonym pomiędzy światami, skazanym na wieczną tułaczkę bez możliwości powrotu do prawdziwego domu.
Obca we własnej rodzinie
Tytułowa „cudzoziemskość” wykracza daleko poza kwestie paszportu czy wschodniego akcentu. Róża pozostaje obca przede wszystkim w relacjach z najbliższymi. Przez ponad czterdzieści lat małżeństwa z Adamem zachowuje wobec niego emocjonalny chłód. Traktuje go z dystansem, nigdy nie angażując się w pełni w ten związek.
Podobnie wygląda jej relacja z córką. Marta przez lata nie doświadcza matczynej czułości. Róża widzi w niej raczej narzędzie do realizacji własnych, niespełnionych ambicji wokalnych niż odrębną osobę. Przełamanie tego dystansu i prawdziwe porozumienie z bliskimi następuje dopiero na łożu śmierci, w ostatnich dniach życia bohaterki.
Poczucie wyobcowania Róży ma swoje źródło w młodzieńczym odrzuceniu. Jej pierwsza, wielka miłość – Michał Bądnicki – wybrał inną kobietę. To traumatyczne wydarzenie sprawiło, że bohaterka zamknęła się w sobie, budując mur między sobą a resztą świata. Od tego momentu jej „cudzoziemskość” stała się mechanizmem obronnym.
Muzyka jako jedyna ojczyzna
W świecie pełnym odrzucenia i niezrozumienia jedynym bezpiecznym azylem Róży jest sztuka. Grając na skrzypcach, przenosi się do innej rzeczywistości. W muzyce nie ma znaczenia jej pochodzenie, poglądy, karnacjaRóża wyróżniała się ciemną, śniadą cerą, co w polskim środowisku często wytykano jej jako dowód „obcości”. czy wyznanie.
Dźwięki stają się jej uniwersalnym językiem. Tylko z instrumentem w dłoniach bohaterka czuje się u siebie. Tragizm jej postaci polega jednak na tym, że nawet ta ojczyzna ostatecznie ją zawodzi. Niespełniona kariera wirtuozerska pogłębia frustrację i utwierdza Różę w przekonaniu, że na zawsze pozostanie intruzem – tytułową cudzoziemką, niezrozumianą przez świat i samą siebie.