Opracowanie

Motyw bohaterstwa w „Dywizjonie 303”

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 4 min
Spis treści
  1. Motyw w skrócie
  2. Jak motyw się przejawia?
  3. Funkcja motywu

Motyw w skrócie

Bohaterstwo w reportażu Arkadego Fiedlera nie jest abstrakcją - to konkretne wybory konkretnych ludzi, którzy w 1940 roku wzięli udział w Bitwie o Anglię, latając przestarzałymi maszynami przeciwko liczebnie i technicznie lepszemu przeciwnikowi. Fiedler opisuje pilotów Dywizjonu 303 nie przez pryzmat patosu, lecz przez codzienność: odprawy przed walką, krótkie rozmowy w mesie, momenty strachu i chwile triumfu. Bohaterstwo objawia się tu jako postawa - nie jednorazowy gest, lecz trwały wybór ponoszony za każdym razem, gdy pilot siada do Hurricana.

Zdzisław Krasnodębski, dowódca dywizjonu w jego pierwszych walkach, ucieleśnia ten etos najdosłowniej: człowiek po ciężkich przejściach, z doświadczeniem kampanii polskiej i francuskiej, który mimo to wraca do walki. Witold Urbanowicz, który po ranie Krasnodębskiego przejmuje dowodzenie, zamienia zimną kalkulację taktyczną w instrument polskiego zwycięstwa - jego styl dowodzenia Fiedler opisuje jako połączenie instynktu myśliwca z żelazną odpowiedzialnością za podwładnych. Obaj uosabiają typ herosa, który nie szuka śmierci dla chwały, lecz przyjmuje ryzyko jako koszt obowiązku.

Jak motyw się przejawia?

Josef František - bohaterstwo w pojedynkę

Czech Josef František to jedna z najbardziej intrygujących postaci reportażu. Fiedler portretuje go jako żołnierza-samotnika, który nie znosi rozkazów, bywa niesubordynowany, lata tak, jak chce - i właśnie dlatego staje się jednym z najskuteczniejszych pilotów całej bitwy. František zestrzeliwał samoloty Luftwaffe z metodyczną, wręcz zimną precyzją, osiągając wynik nieosiągalny dla niemal nikogo innego. Jego bohaterstwo nie przystaje do klasycznego etosu rycerskiego - brakuje mu posłuszeństwa i pokory, za to jest w nim coś z antycznego herosa-outsidera, który żyje poza normami i ginie młodo. Zginął w wypadku lotniczym we wrześniu 1940 roku, u szczytu swojej formy. Fiedler nie ocenia go jednoznacznie - pokazuje, że bohaterstwo bywa dzikie i niejednoznaczne.

Jan Zumbach i Mirosław Ferić - odwaga jako codzienność

Zumbach i Ferić to dwójka, która u Fiedlera funkcjonuje niemal jak duet. Zumbach - żywiołowy, śmiejący się w twarz niebezpieczeństwu, z nieodłącznym poczuciem humoru nawet po walce; Ferić - spokojniejszy, uważny obserwator, który prowadził słynny Dziennik dokumentujący życie dywizjonu. Obaj latali w najbardziej intensywnych dniach Bitwy o Anglię, kiedy dywizjon wykonywał kilka wylotów dziennie, a piloci lądowali z pustymi zbiornikami i podziurawionymi kadłubami. Fiedler pokazuje przez nich, że bohaterstwo nie zawsze wygląda dramatycznie - Zumbach żartuje, Ferić notuje, obaj wracają na następną odprawę. To zerodowanie granicy między odwagą a rutyną jest jednym z najmocniejszych chwytów reportażu.

Pierwsza walka dywizjonu - chrzest bojowy 30 sierpnia

30 sierpnia 1940 roku Dywizjon 303 stoczył swój pierwszy oficjalny bój. Fiedler rekonstruuje tę scenę z dziennikarską precyzją i pisarską intensywnością jednocześnie: polskie maszyny wchodzą w kontakt z formacją Heinkelów i Messerschmittów, piloci działają błyskawicznie, bez czasu na wahanie. Wynik - siedem zestrzelonych samolotów wroga, bez strat własnych - był dla Brytyjczyków niemal niewiarygodny. Scena ta funkcjonuje w reportażu jako moment założycielski dywizjonowego mitu, ale Fiedler unika jego taniej gloryfikacji. Skupia się na mechanice decyzji: jak pilot ocenia odległość, kiedy naciska spust, jak wraca i co mówi po wylądowaniu. Bohaterstwo jawi się tu jako sprawność - precyzja działania pod presją, która ratuje życie i wygrywa bitwę.

Funkcja motywu

Fiedler pisał Dywizjon 303 w 1940 roku, gdy Polska nie istniała na mapie Europy, a jej żołnierze walczyli na obcych frontach bez pewności, że ktokolwiek o tym wie. Motyw bohaterstwa pełni tu funkcję dokumentacyjną i zarazem tożsamościową: Fiedler dowodzi, że Polacy walczyli - i że walczyli lepiej niż ktokolwiek mógłby oczekiwać. Statystyki Dywizjonu 303 (126 zestrzelonych samolotów wroga - najlepszy wynik spośród wszystkich dywizjonów biorących udział w Bitwie o Anglię) są w reportażu dowodem rzeczowym, nie ornamentem.

Bohaterstwo pilotów wpisuje się w długi ciąg polskiego etosu wojennego, ale Fiedler celowo go nie idealizuje. Jego piloci boją się, są zmęczeni, tracą przyjaciół, czasem się kłócą. Ta przyziemność paradoksalnie wzmacnia siłę moralną reportażu: czyn jest tym cenniejszy, im bardziej widoczny jest człowiek, który go dokonał. Heros nie musi być ponadludzki - wystarczy, że wybiera odwagę w okolicznościach, które usprawiedliwiałyby rezygnację.

Ostatecznie motyw bohaterstwa służy Fiedlerowi jako argument w sporze o pamięć. Reportaż jest świadectwem skierowanym zarówno do aliantów - którzy początkowo nie ufali polskim pilotom i trzymali ich z dala od frontowych zadań - jak i do przyszłych czytelników. Bohaterstwo w Dywizjonie 303 to nie mit do adoracji, lecz fakt do zapamiętania.