Motyw sztuki i muzyki
W Pianiście Władysława Szpilmana muzyka stanowi fundament tożsamości głównego bohatera i jego najważniejszy mechanizm obronny przed brutalnością wojny. Motyw ten ewoluuje od codziennej pracy zawodowej, przez milczące ćwiczenia w ukryciu, aż po ostateczne narzędzie ocalenia życia. Sztuka w pamiętniku ukazuje swoją podwójną naturę – bywa bezradna wobec Zagłady, ale jednocześnie pozwala zachować resztki człowieczeństwa w nieludzkich warunkach.
Spis treści
Motyw w skrócie
Władysław Szpilman nie po prostu grał na fortepianie – on oddychał muzyką. W zrujnowanej Warszawie sztuka przestała być jedynie zawodem czy estetycznym doznaniem, a stała się jedynym pomostem łączącym bohatera z utraconym, normalnym światem. Kiedy gettoZamknięta, odizolowana dzielnica, w której władze niemieckie przymusowo osadzały ludność żydowską. pochłonęło jego rodzinę, fizyczny kontakt z instrumentem został brutalnie przerwany. Dźwięki przeniosły się do wnętrza umysłu pianisty. Niewidoczna obecność melodii w pamięci i dłoniach uchroniła go przed całkowitym obłędem podczas wielomiesięcznej izolacji.
Jak motyw się przejawia?
Ostatnia audycja w Polskim Radiu
23 września 1939 roku Szpilman wykonuje na żywo utwór Chopina, gdy w budynek trafiają niemieckie pociski. Mimo wstrząsów i huku eksplozji muzyk nie przerywa gry, dopóki aparatura nie odmawia posłuszeństwa. Ten desperacki gest dokończenia frazy wyznacza symboliczną granicę między dawnym życiem a nadchodzącym koszmarem. Pokazuje upór artysty, który próbuje przeciwstawić harmonię sztuki destrukcyjnemu chaosowi kampanii wrześniowejObrona terytorium Polski przed agresją wojsk niemieckich i radzieckich jesienią 1939 roku..
Milcząca klawiatura w kryjówce
Ukrywając się po aryjskiej stronieCzęść okupowanego miasta znajdująca się poza murami getta, przeznaczona dla ludności nieżydowskiej., wycieńczony uciekinier trafia do mieszkania z fortepianem. Świadomość, że najmniejszy hałas ściągnie na niego śmierć, zmusza go do niezwykłego rytuału. Szpilman siada przed instrumentem i godzinami gra w absolutnej ciszy, zawieszając dłonie milimetry nad klawiszami. Odtwarza całe symfonie wyłącznie we własnej głowie. Ta pantomima to desperacka fizjoterapia dla zgrabiałych palców i dowód na to, że wola przetrwania nierozerwalnie wiąże się u niego z potrzebą tworzenia.
Koncert dla wroga
Zimą 1944 roku, w zgliszczach opustoszałej stolicy, dochodzi do spotkania z niemieckim oficerem. Wilm Hosenfeld, słysząc, że wychudzony nędzarz jest pianistą, każe mu udowodnić swoje słowa. Szpilman resztkami sił wydobywa z rozstrojonego instrumentu dźwięki Nokturnu cis-moll. Muzyka staje się tu dosłowną walutą, za którą bohater kupuje życie. Niemiec, wstrząśnięty talentem ukrywającego się Żyda, decyduje się regularnie dostarczać mu chleb i dżem.
W słynnej ekranizacji Romana Polańskiego Szpilman gra dla Hosenfelda Balladę g-moll. W rzeczywistości, co potwierdzają wspomnienia pianisty, wykonał wtedy Nokturn cis-moll – ten sam utwór, który grał w radiu w dniu wybuchu wojny. Reżyser zmienił repertuar, by uzyskać mocniejszy efekt dramatyczny.
Funkcja motywu
W strukturze pamiętnika sztuka pełni funkcję ocalającą, ale pozbawioną taniego romantyzmu. Reputacja wybitnego wirtuoza i przedwojenne kontakty w środowisku artystycznym wielokrotnie otwierały drzwi, które dla anonimowych uciekinierów pozostawały zamknięte. Pomagali mu dawni słuchacze, koledzy z konserwatoriumWyższa szkoła muzyczna kształcąca instrumentalistów, śpiewaków i kompozytorów. oraz wielbiciele jego talentu.
Sztuka w utworze obnaża też absurd i okrucieństwo wojny. Granie w kawiarniach dla bogatych szmuglerówOsoby nielegalnie przemycające towary, w realiach okupacyjnych często dostarczające żywność do getta. było dla bohatera upokarzającą koniecznością zarobkową, odzierającą muzykę z jej wzniosłości. Ostatecznie jednak twórczość okazuje się jedyną przestrzenią wolności, której totalitaryzmSystem rządów dążący do całkowitej kontroli nad społeczeństwem i życiem prywatnym obywateli. nie potrafił zniszczyć. Nawet w najbardziej odczłowieczonym środowisku wspólne doświadczenie piękna potrafiło na ułamek sekundy znieść podział na ofiarę i oprawcę.