Charakterystyka Gustawa Schielkego
Gustaw Schielke to trzeci więzień mokotowskiej celiWięzienie mokotowskie Centralne Więzienie w Warszawie, miejsce przetrzymywania i torturowania więźniów politycznych w okresie stalinowskim., w której Kazimierz Moczarski spędził 255 dni z Jürgenem Stroopem. W strukturze „Rozmów z katem” ten niemiecki policjant i urzędnik uosabia bezrefleksyjne posłuszeństwo wobec totalitarnego systemuTotalitaryzm System polityczny oparty na całkowitym podporządkowaniu jednostki państwu i ścisłej kontroli wszystkich sfer życia.. Jego postać stanowi literacki dowód na to, że do funkcjonowania machiny zagłady nie potrzeba było wyłącznie fanatyków, lecz milionów przeciętnych wykonawców rozkazów.
Spis treści
Wizytówka bohatera
- Współwięzień Kazimierza Moczarskiego i Jürgena Stroopa w celi numer 255.
- Doświadczony policjant z Hanoweru, pracownik archiwum i urzędnik aparatu terroru (KripoNiemiecka policja kryminalna, włączona w struktury aparatu bezpieczeństwa III Rzeszy.).
- Członek SSElitarna organizacja paramilitarna III Rzeszy, główny wykonawca polityki terroru i Holokaustu., pełniący funkcje administracyjne, z dala od frontu i bezpośrednich egzekucji.
- Reprezentant „zwykłych Niemców”, którzy swoją codzienną, biurokratyczną pracą podtrzymywali działanie zbrodniczego państwa.
Wygląd i cechy zewnętrzne
Moczarski celowo nie poświęca wyglądowi Schielkego wiele miejsca. To człowiek o całkowicie przeciętnej powierzchowności, niewyróżniający się z tłumu. Jego fizyczna anonimowość idealnie współgra z rolą, jaką pełnił w nazistowskich Niemczech. Wygląda jak typowy urzędnik, którego mija się na ulicy bez cienia refleksji. Ta wizualna zwyczajność potęguje przerażające wrażenie – zbrodniarz nie ma twarzy potwora, ma twarz sąsiada.
Portret psychologiczny
Przeciętność jako postawa życiowa
Schielke nie jest głupi ani szczególnie ograniczony. Brakuje mu po prostu wyrazistego kręgosłupa moralnego. Nigdy go nie wykształcił, bo wolał płynąć z prądem. Jego zło nie wypływa z nienawiści ani z ideologicznej obsesji, ale z całkowitego braku refleksji nad własnymi czynami.
Postawa Schielkego idealnie ilustruje pojęcie banalności złaPojęcie filozoficzne określające zbrodnie popełniane przez zwykłych ludzi traktujących zło jako rutynowy obowiązek.. Termin ten wprowadziła filozofka Hannah Arendt podczas procesu Adolfa Eichmanna. Zauważyła ona, że architekci Holokaustu często nie byli psychopatami, lecz gorliwymi biurokratami, którzy po prostu wykonywali swoją pracę. Moczarski w „Rozmowach z katem” doszedł do podobnych wniosków na kilka lat przed publikacją słynnej książki Arendt.
W rozmowach w celi ujawnia się jako człowiek, który po prostu wykonywał swoje obowiązki. Nie kwestionował rozkazów. System go ukształtował, a on przyjął go jak mundur – zakładał rano i zdejmował wieczorem, nie pytając, do czego służy.
Brak ideologicznego zaangażowania
Niemiecki policjant nie wierzył gorąco w Hitlera. Nie uderzał pięścią w stół i nie recytował Mein KampfKsiążka Adolfa Hitlera z 1925 roku, stanowiąca manifest ideologiczny i rasistowski narodowego socjalizmu.. Nazizm traktował jako tło swojego życia, a nie życiową misję. Paradoksalnie czyni go to postacią bardziej przerażającą niż Stroop. Fanatyka łatwo zidentyfikować i ocenić. Schielke jest niewidoczny. Mógłby funkcjonować w każdym systemie i pod każdą flagą, o ile zapewniono by mu ciepłą posadę i święty spokój.
Kult regulaminu i ślepe posłuszeństwo
Podczas dyskusji w celi Schielke rzadko inicjuje nowe tematy. Odpowiada, gdy ktoś się do niego zwraca. Milczy, gdy milczeć wypada. Jego posłuszeństwo nie wynika ze strachu przed karą. Jest głęboko zakorzenionym nawykiem. Taki człowiek potrzebuje jedynie hierarchii i rutyny, by sprawnie funkcjonować. W strukturach policyjnych III Rzeszy znalazł idealne środowisko do realizacji tej potrzeby.
Brak poczucia winy
Bohater nie przejawia żadnych oznak skruchy. Nie ukrywa wyrzutów sumienia – on ich po prostu nie ma. To nie jest cyniczna gra przed współwięźniami. Schielke autentycznie nie potrafi wyjść poza perspektywę własnej, wąskiej roli w systemie.
Ja tylko wykonywałem rozkazy.
Ta uniwersalna formuła, powtarzana przez tysiące oskarżonych w NorymberdzeSeria procesów sądowych po II wojnie światowej, w których sądzono głównych zbrodniarzy hitlerowskich., dla Schielkego stanowi jedyny sposób rozumienia własnej biografii. Nie czuje się mordercą, bo sam nie pociągał za spust. Prowadził jedynie dokumentację.
Ewolucja bohatera
Schielke nie przechodzi żadnej przemiany wewnętrznej. Stroop przynajmniej ewoluuje narracyjnie – z czasem zrzuca maskę, ujawnia swoje lęki i kompleksy. Policjant z Hanoweru pozostaje całkowicie statyczny. Zamknięty w celi z ofiarą swojego systemu i zbrodniarzem wojennym, zachowuje stoicki spokój.
Jedyną zauważalną zmianą w jego zachowaniu jest rosnąca ostrożność. Gdy rozmowy schodzą na niewygodne, bardzo konkretne tematy zbrodni, Schielke wycofuje się i milknie. To jednak nie przebudzenie moralne, a zwykły instynkt przetrwania człowieka, który przez całe życie unikał kłopotów.
Ocena postaci
Moczarski celowo umieścił w jednej celi generała SS i anonimowego urzędnika. Zestawienie to brutalnie obnaża mechanizmy zbrodni hitlerowskiej. Holokaust nie był dziełem wyłącznie szaleńców. Wymagał pracy ludzi normalnych – milionów Schielków, którzy nie pytali, nie protestowali i sumiennie segregowali papiery.
Stroopa można skazać na śmierć i potraktować jako potwora. Schielke wymyka się jednoznacznej sprawiedliwości, bo przypomina przeciętnego człowieka z sąsiedztwa. Jego postać zmusza współczesnego czytelnika do zadania sobie najtrudniejszego pytania: czy w odpowiednich warunkach zewnętrznych każdy z nas mógłby stać się trybikiem w machinie ludobójstwa?