Opracowanie

Elementy biograficzne w „Trans-Atlantyku”

Powieść Witolda Gombrowicza czerpie z autentycznych wydarzeń z życia autora, choć w dużej mierze pozostaje literacką fikcją. Punktem wyjścia dla fabuły jest rzeczywisty rejs pisarza do Argentyny w przededniu wybuchu II wojny światowej. Dalsze losy bohatera, jego zmagania z biedą i praca urzędnicza stanowią przetworzone artystycznie echa emigracyjnej codzienności twórcy.

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 3 min
Spis treści
  1. Rejs i decyzja o emigracji
  2. Kontrast postaw – Gombrowicz i Straszewicz
  3. Fikcja literacka a emigracyjna bieda
  4. Nienawistna praca urzędnika

Rejs i decyzja o emigracji

Gombrowicz przybył do Buenos Aires w sierpniu 1939 roku na pokładzie statku pasażerskiego MS „Chrobry”. Nie planował wieloletniej emigracji. Znalazł się tam na zaproszenie przewoźnika, który zorganizował inauguracyjny rejs dla znanych osobistości. Trzydziestopięcioletni pisarz zamierzał spędzić w Ameryce Południowej zaledwie dwa tygodnie. Plany te przekreśliła informacja o podpisaniu paktu Ribbentrop-MołotowTajny układ z 23 sierpnia 1939 r. między III Rzeszą a ZSRR, dzielący strefy wpływów w Europie Środkowej., zwiastująca nieuchronny wybuch wojny.

W swoim Dzienniku autor wspominał ten moment z perspektywy czasu:

„Ja do Argentyny wyruszyłem przypadkiem, na dwa tygodnie tylko, gdyby zrządzeniem losu wojna nie wybuchła w ciągu tych dwóch tygodni, wróciłbym do Polski – ale nie ukrywam, że gdy klamka zapadła i zatrzasnęła się nade mną Argentyna, to było, jakbym siebie samego na koniec usłyszał”.

Początek Trans-Atlantyku wiernie oddaje te realia. Gombrowicz wymienia w powieści dokładną datę przybicia do portu – 21 sierpnia 1939 roku. Wspomina też autentycznych współpasażerów, w tym Czesława Straszewicza.

Kontrast postaw – Gombrowicz i Straszewicz

Dobrze wiedzieć
Czesław Straszewicz był początkującym literatem, autorem wydanego w 1933 roku tomiku Wystawa bogów. W przeciwieństwie do Gombrowicza, na wieść o wojnie natychmiast wrócił do Europy. Walczył we Francji, a później w Wielkiej Brytanii jako żołnierz 10 Brygady Kawalerii Pancernej generała Maczka. Po wojnie osiadł w urugwajskim Montevideo.

W powieści literacki Gombrowicz odmawia powrotu do kraju, rzucając wyzywające: „Nie będę ja się w to mieszał, bo nie moja sprawa, i jeśli konać mają, niech konają”. Prawdziwy pisarz miał jednak konkretne powody, by unikać wojska. Od dzieciństwa cierpiał na przewlekłe choroby układu oddechowego, które z czasem przerodziły się w ciężką astmęPrzewlekła choroba zapalna dróg oddechowych, powodująca duszności i ataki kaszlu, często dyskwalifikująca ze służby wojskowej.. Borykał się również z uciążliwymi schorzeniami skóry.

Fikcja literacka a emigracyjna bieda

Po zejściu na ląd fabuła Trans-Atlantyku staje się w przeważającej części groteskową fikcją. Perypetie z Tomaszem Kobrzyckim, Gonzalem czy poselstwem to literacka kreacja, służąca rozprawie z polską formą. Prawdziwe pozostają jednak realia materialne, w jakich znalazł się autor.

Decyzja o pozostaniu w Argentynie skazała Gombrowicza na skrajne ubóstwo. Pisarz nie znał języka hiszpańskiego. W powieści czytamy:

„Miałem wszystkiego 96 dolarów, które mnie co najwyżej na dwa miesiące najskromniejszego życia starczyć mogły, więc zaraz trzeba było się pogłowić, co i jak uczynić”.

Zgodnie z prawdą, bohater szuka pomocy w poselstwie polskimPrzedstawicielstwo dyplomatyczne niższej rangi niż ambasada, reprezentujące interesy państwa za granicą.. Rzeczywisty Gombrowicz również próbował uzyskać wsparcie rodaków, zderzając się z hermetycznym środowiskiem polskiej emigracjiWyjazd z ojczyzny i osiedlenie się w innym państwie, często z powodów politycznych lub ekonomicznych..

Nienawistna praca urzędnika

Kolejnym autentycznym elementem wplecionym w życiorys bohatera jest praca biurowa. Gombrowicz zatrudnił się jako urzędnik w argentyńskim Banco Polaco. Szczerze nienawidził tego zajęcia. Drażniło go sztuczne środowisko współpracowników i biurokratyczna rutyna.

Dobrze wiedzieć
Pisarz traktował pracę w banku jako życiową udrękę. Gdy w końcu z niej zrezygnował, co roku uroczyście świętował rocznicę swojego odejścia, celebrując odzyskaną wolność twórczą.

Chronologia wydarzeń uległa jednak literackiemu skrótowi. O ile powieściowy Gombrowicz szybko wpada w wir argentyńskich wydarzeń, o tyle w rzeczywistości posadę w banku pisarz otrzymał dopiero w 1947 roku. Przez pierwsze osiem lat pobytu w Ameryce Południowej prowadził niezwykle skromny, wręcz bohemistycznyŚrodowisko artystyczne żyjące według własnych, niekonwencjonalnych zasad, często w biedzie, odrzucające normy mieszczańskie. tryb życia.