Symbolika w opowiadaniu „Wieża”
Opowiadanie Gustawa Herlinga-Grudzińskiego jest głęboko osadzone w symbolice chrześcijańskiej, która nadaje cierpieniu bohaterów wymiar uniwersalny. Kluczową rolę odgrywa tu motyw kamiennego pielgrzyma świętokrzyskiego, stanowiący autorski komentarz do losów trędowatego z Aosty. Zestawienie tych dwóch postaci obrazuje dramatyczną wędrówkę człowieka przez życie, rozpiętą między niezłomną wiarą a ostateczną rezygnacją.
Spis treści
Chrześcijański wymiar cierpienia
Przestrzeń utworu wypełniają czytelne znaki religijne. Sama tytułowa wieża funkcjonuje w tradycji jako miejsce święte, przestrzeń zjednoczenia z niebem i prawdziwe sacrumSfera świętości, oddzielona od zwykłego, świeckiego życia (profanum), często kojarzona z obecnością Boga.. W celi Lebrosso narrator odnajduje zżarty przez rdzę krucyfiks. Ciało Ukrzyżowanego wygląda na nim, jakby było pokryte trędowatymi wrzodami. Głowę Jezusa, zamiast korony cierniowej, opina żelazna obręcz przypominająca ślubną obrączkę. To bezpośrednie zrównanie męki Chrystusa z fizycznym i psychicznym bólem mieszkańca wieży.
Herling-Grudziński sięga również po motyw HiobaBiblijny topos człowieka niewinnie cierpiącego, którego wiara jest wystawiana na najcięższą próbę.. Niezawinione cierpienie dotyka nie tylko trędowatego. Sycylijski nauczyciel traci całą rodzinę w trzęsieniu ziemi, a jego samotna śmierć nabiera cech niemal ewangelicznych. Nawet pies Miracolo dzieli los męczenników – zostaje brutalnie ukamienowany przez ogarnięty lękiem tłum.
Legenda o kamiennym pielgrzymie
Najważniejszym symbolem w opowiadaniu, pełniącym funkcję autorskiego komentarza, jest figura klęczącego pielgrzyma świętokrzyskiego. Narrator przywołuje ją jako wspomnienie z własnej młodości. Rzeźba stoi u podnóża góry zwanej Świętym Krzyżem, zwrócona twarzą ku opactwu.
Góry Świętokrzyskie to rodzinne strony Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Pisarz urodził się w Kielcach, a w pobliskim Suchedniowie spędził część dzieciństwa. Wprowadzenie lokalnej legendy do opowiadania osadzonego w alpejskiej scenerii Włoch łączy osobiste doświadczenia autora z uniwersalnym przesłaniem utworu.
Z posągiem wiąże się mroczna legenda. Pielgrzym rzekomo posuwa się co roku na klęczkach o jedno ziarnko maku w stronę szczytu. Pisarz poświęca rzeźbie bardzo szczegółowy opis:
Kamienny pielgrzym nie ma twarzy, lecz małą zniekształconą głowę osadzoną wprost na korpusie; czoło i nos zlewają się w niej w jedną pionową linię z brodą, a oczy są niby dwa ciemne otwory w kapturze - jak oczy ślepców, patrzą przed siebie nie widząc; włosy opadają mu na umieszczone nienaturalnie nisko ramiona, ręce splótł nabożnym gestem na piersiach; szeroką podstawę klęczącej postaci obrasta murawa. Wyżarty przez wiatry i deszcze, ze śladami obtłuczeń w wielu miejscach, jest posągiem bezgranicznej cierpliwości. I tylko stali przechodnie, którzy omijają go obojętnie jak niezauważalną już część przyrody, uprzytamniają tą obojęnością obcym, że musi być również bezgranicznie samotny.
Lustrzane odbicie trędowatego
Wygląd i sytuacja kamiennego pątnika budzą natychmiastowe skojarzenia z mieszkańcem wieży w Aoście. Rzeźba ulega silnej personifikacjiNadanie przedmiotom nieożywionym, zjawiskom lub pojęciom abstrakcyjnym cech ludzkich.. Staje się znakiem cierpienia, zewnętrznie i wewnętrznie upodabniając się do Lebrosso. Obaj są odosobnieni, wyklęci przez społeczeństwo i omijani przez ludzi szerokim łukiem. Mimo to obu cechuje nadludzka, bezgraniczna cierpliwość.
Wędrówka pielgrzyma jest skierowana ku ostatecznym celom – zbawieniu i życiu wiecznemu. Według legendy, gdy dotrze on na szczyt, nastąpi koniec świata. Równocześnie ze światłem zbawienia ujrzy ostateczny ogień pochłaniający całą ziemię. To nadaje jego powolnemu ruchowi tragiczny ciężar.
Dramat ludzkiej egzystencji
Kamienny, niewzruszony posąg to milczący dowód na to, że człowiek nieustannie poszukuje Boga, nawet jeśli Go nie widzi. W przeciwieństwie do sycylijskiego nauczyciela, który poddał się rozpaczy, legendarny pielgrzym wciąż idzie przed siebie. Nie doświadcza zainteresowania ani miłości, może liczyć wyłącznie na siebie, jest samotny i zrezygnowany, ale nie przerywa drogi.
Herling-Grudziński ukazuje w ten sposób trud ziemskiego bytowania. Życie to wędrówka, którą trzeba podejmować pomimo bólu i rozpaczy. Kwintesencją tej ludowej mądrości jest paradoksalne stwierdzenie, że pielgrzym dojdzie kiedyś i nie dojdzie nigdy do celu swej wędrówki. Zdanie to idealnie oddaje wewnętrzne rozdarcie człowieka między nadzieją a rezygnacją, wiarą a absolutną pustką.