Opracowanie

Najważniejsze cytaty z „Nie – Boskiej komedii”

Zestawienie kluczowych fragmentów dramatu Zygmunta Krasińskiego ukazuje ewolucję głównych bohaterów oraz brutalny konflikt dwóch przeciwstawnych racji. Wypowiedzi Hrabiego Henryka, Pankracego i rewolucjonistów obrazują romantyczne dylematy związane z poezją, rodziną i walką klas. Wyselekcjonowane cytaty pozwalają prześledzić upadek dawnego świata arystokracji oraz niszczycielską siłę nowej ideologii.

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 17 min
Spis treści
  1. Przekleństwo i błogosławieństwo poezji
  2. Dramat rodzinny i ułuda ideału
  3. Tragiczny los Orcia
  4. Oblicza rewolucji
  5. Wielka polemika: Pankracy i Hrabia Henryk
  6. Ostatni bastion i upadek
  7. Triumf i klęska Pankracego

Przekleństwo i błogosławieństwo poezji

Dramat Krasińskiego rozpoczyna się od głębokiej refleksji nad naturą talentu. Głos z zaświatów bezlitośnie ocenia kondycję romantycznego poetyTwórca obdarzony nadludzką wrażliwością, często wyobcowany ze społeczeństwa.. Poezja jawi się tu jako potężna siła, która daje władzę nad duszami, ale jednocześnie niszczy samego twórcę, czyniąc go pustym naczyniem.

„Gwiazdy wokoło twojej głowy – pod twoimi nogami fale morza – na falach morza tęcza przed tobą pędzi i rozdziela mgły – co ujrzysz jest twoim – brzegi miasta i ludzie tobie przynależą – niebo jest twoim. – Chwale twojej niby nic nie zrówna.”

„Ty grasz cudzym uszom niepojęte rozkosze. – Splatasz serca i rozwiązujesz gdyby wianek, igraszkę palców twoich – łzy wyciskasz – suszysz je uśmiechem i na nowo uśmiech strącasz z ust na chwilę – na chwil kilka – czasem na wieki. – Ale sam co czujesz? – ale sam co tworzysz? – co myślisz? – Przez ciebie płynie strumień piękności, ale ty nie jesteś pięknością. – Biada ci – biada! – dziecię, co płacze w łonie mamki – kwiat polny, co nie wie o woniach swoich, więcej ma zasługi przed Panem od ciebie.

„Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda. – Ostatniego nędzarza jęk policzon między tony harf niebieskich. – Twoje rozpacze i westchnienia opadają na dół i Szatan je zbiera, dodaje w radości do swoich kłamstw i złudzeń – a Pan je kiedyś zaprzeczy, jako one zaprzeczyły Pana.”

Autor wyraźnie oddziela poezję jako boską ideę od ludzi, którzy jej służą. Prawdziwie błogosławiony jest ten, kto potrafi wcielić ideały w czyn, a nie tylko o nich śpiewać.

„Nie przeto wyrzeka na ciebie, Poezjo, matko Piękności i Zbawienia. – Ten tylko nieszczęśliwy, kto na światach poczętych, na światach mających zginąć, musi wspominać lub przeczuwać ciebie – bo jedno tych gubisz, którzy się poświecili tobie, którzy się stali żywymi głosami twej chwały.”

„Błogosławiony ten, w którym zamieszkałaś, jako Bóg zamieszkał w świecie, nie widziany, nie słyszany, w każdej części jego okazały, wielki, Pan, przed którym się uniżają stworzenia i mówią: „On jest tutaj”. (...) On będzie kochał ludzi i wystąpi mężem pośród braci swoich. – A kto cię nie dochowa, kto zdradzi za wcześnie i wyda na marną rozkosz ludziom, temu sypniesz kilka kwiatów na głowę i odwrócisz się, a on zwiędłymi się bawi i grobowy wieniec splata sobie przez całe życie. – Temu i niewieście jeden jest początek.”

Dobrze wiedzieć
Krasiński w tych fragmentach polemizuje z mickiewiczowskim kultem poety-wieszcza. W „Nie-Boskiej komedii” talent artystyczny nie wynosi człowieka ponad innych, lecz staje się źródłem egoizmu i moralnej ślepoty. To ostra krytyka romantycznego indywidualizmu.

Dramat rodzinny i ułuda ideału

Początek upadku Męża wiąże się z pojawieniem się DziewicyZjawa zesłana przez szatana, uosobienie fałszywej, zgubnej poezji i wyidealizowanej miłości.. Złe duchy tworzą widmo, które ma odciągnąć bohatera od rodziny.

Chór Złych Duchów: „W drogę, w drogę, widma, lećcie ku niemu! – ty naprzód, ty na czele cieniu nałożnicy umarłej wczoraj, odświeżony w mgle i ubrany w kwiaty, dziewico, kochanko poety, naprzód. W drogę i ty, sławo, stary orle wypchany w piekle, zdjęty z palu, kiedy cię strzelec zawiesił w jesieni – leć i roztocz skrzydła, wielkie, białe od słońca, nad głową poety. (...)”

Mąż, rozczarowany prozą życiaCodzienna, rutynowa egzystencja, pozbawiona uniesień i romantycznych ideałów., daje się uwieść zjawie. Odrzuca ziemską miłość Marii na rzecz nierealnego marzenia.

Mąż do Dziewicy: „Skądże przybywasz, nie widziana, nie słyszana od dawna – jak woda płynie, tak płyną twoje stopy, dwie fale białe – pokój świątobliwy na skroniach twoich – wszystko, com marzył i kochał zeszło się w tobie.”

Mąż o Żonie: „Sądziłem, że to ty jesteś marzeniem moim, a otóż po długiej przerwie wróciło ono i różnym jest od ciebie. – Ty dobra i miła, ale tamta... Boże – co widzę – na jawie!”
„Przeklęta niech będzie chwila, w której pojąłem kobietę, w której opuściłem kochankę lat młodych, myśl myśli moich, duszę duszy mojej...”

Małżeństwo staje się dla niego więzieniem. Bohater nie potrafi odnaleźć sensu w zwyczajnej, ludzkiej egzystencji.

Mąż: „Od dnia ślubu spałem snem odrętwiałych, snem żarłoków, snem fabrykanta Niemca przy żonie Niemce – świat cały jakoś zasnął wokoło mnie na podobieństwo moje – jeździłem po krewnych, po doktorach, po sklepach, a że dziecię ma się mi narodzić, myślałem o mamce.”

„Boże, czyś Ty sam uświęcił związek dwóch ciał? Czyś Ty sam wyrzekł, że nic ich rozerwać nie zdoła, choć dusze się odepchną od siebie, pójdą każda w swoją stronę i ciała gdyby dwa trupy zostawią po sobie?”

Gdy Mąż odkrywa, że Dziewica to tylko trupia zjawaW tym kontekście iluzja, szatańskie złudzenie mające na celu zgubę duszy bohatera., ogarnia go rozpacz. Staje na krawędzi przepaści, gotów odebrać sobie życie.

Mąż: „Boże, czy Ty mnie za to potępisz, żem uwierzył, iż Twoja piękność przenosi o całe niebo piękność tej ziemi – za to, żem ścigał za nią i męczył się dla niej, ażem stał się igrzyskiem szatanów.”

„Dobija ostatnia godzina. – Burza kręci się czarnymi wiry – morze dobywa się na skały i ciągnie ku mnie – niewidoma siła pcha mnie coraz dalej – coraz bliżej – z tyłu tłum ludzi wsiadł mi na barki i prze ku otchłani. (...) Na próżno walczyć – rozkosz otchłani mnie porywa – zawrót w duszy mojej – Boże – wróg Twój zwycięża.”

W ostatniej chwili interweniuje Anioł StróżW dramacie siła dobra, próbująca zawrócić Męża z drogi potępienia., przypominając bohaterowi o jego obowiązkach wobec nowo narodzonego syna.

Anioł Stróż: „Pokój wam, bałwany, uciszcie się! W tej chwili na głowę dziecięcia twego zlewa się woda święta. Wracaj do domu i nie grzesz więcej. Wracaj do domu i kochaj dziecię twoje.”

Mąż uświadamia sobie ogrom zniszczeń, jakich dokonał. Jego decyzje sprowadziły fatumNieuchronny, tragiczny los ciążący nad bohaterami, niezależny od ich woli. na całą rodzinę.

Mąż: „Tę, której przysiągłem na wierność i szczęście, sam strąciłem do rzędu potępionych już na tym świecie. – Wszystko, czegom się dotknął, zniszczyłem i siebie samego zniszczę w końcu. – Czyż na to piekło mnie wypuściło, bym trochę dłużej był jego żywym obrazem na ziemi?”

„Błękicie niezmierzony, ty ziemię obwijasz – ziemia niemowlęciem, co zgrzyta i płacze – ale ty nie drżysz, nie słuchasz jej, ty płyniesz w nieskończoność swoją. Matko naturo, bądź mi zdrowa – idę się na człowieka przetworzyć, walczyć idę z bracią moją.”

Tragiczny los Orcia

Syn Henryka i Marii, Orcio, dziedziczy po rodzicach dar poetyckiW dramacie Krasińskiego talent jest przekleństwem, które niszczy życie rodzinne. oraz skłonność do obłędu. Chłopiec traci wzrok, ale zyskuje zdolność widzenia zaświatów.

Orcio: „Pełno postaci mi się wije między źrenicą a powieką – widzę twarze widziane, znajome miejsca – karty książek czytanych.”
Mąż: „To widzisz jeszcze?”
Orcio: „Tak, oczyma duszy, lecz tamte pogasły.”

Mąż żegna się ze ślepcemMotyw ślepego wieszcza nawiązuje do antycznego Tyrezjasza lub Homera – utrata wzroku fizycznego otwiera wzrok duchowy. przed wyruszeniem do obozu arystokracji. Świadomość, że syn zapłacił najwyższą cenę za błędy ojca, jest dla Henryka druzgocąca.

Mąż: „Niech moje błogosławieństwo spoczywa na tobie – nic ci więcej dać nie mogę, ni szczęścia, ni światła, ni sławy – a dobija godzina, w której będę musiał walczyć, działać z kilkoma ludźmi przeciwko wielu ludziom. – Gdzie ty się podziejesz, sam jeden i wśród stu przepaści, ślepy, bezsilny, dziecię i poeto zarazem, biedny śpiewaku bez słuchaczy, żyjący dusza za obrębami ziemi, a ciałem przykuty do ziemi – o ty nieszczęśliwy, najnieszczęśliwszy z aniołów, o ty mój synu!”

Oblicza rewolucji

W trzeciej części dramatu Mąż w przebraniu zwiedza obóz rewolucji społecznejGwałtowny przewrót mający na celu obalenie starych porządków i zrównanie klas.. Słyszy głosy zrewoltowanego tłumu, napędzane nienawiścią, głodem i żądzą zemsty.

Chór Rzeźników: „Obuch i nóż to broń nasza – szlachtuz to życie nasze. – Nam jedno, czy bydło, czy panów rznąć. Dzieci siły i krwi, obojętnie patrzym na drugich, słabszych i bielszych – kto nas powoła, ten nas ma – dla panów woły, dla ludu panów bić będziem. (...)”

Kobieta: „Jestem swobodną jako ty, niewiastą wolną, a towarzystwu za to, że mi prawa przyznało, rozdaję miłość moją.”

Rzemieślnik: „Przekleństwo kupcom, dyrektorom fabryki – najlepsze lata, w których inni ludzie kochają dziewczyny, biją się na otwartym polu, żeglują po otwartych morzach, ja prześlęczałem w ciasnej komorze nad warsztatem jedwabiu. (...) Przekleństwo kupcom, co jedwab sprzedają, i panom, co noszą jedwabie – przekęstwo – przekleństwo!”

Chór Chłopów: „Upiór ssał krew i poty nasze – mamy upiora – nie puścim upiora – przez biesa, przez biesa, ty zginiesz wysoko, jako pan, jako wielki pan, wzniesion nad nami wszystkimi (powieszony na szubienicy). – Panom tyranom śmierć – nam biednym, nam głodnym, nam strudzonym jeść, spać i pić. – Jako snopy na polu, tak ich trupy będą – jako plewy w młockarniach, tak perzyny ich zamków – przez kosy nasze, siekiery i cepy (...)”

Rewolucja niszczy nie tylko ludzi, ale i wielowiekowe dziedzictwo kultury. Mąż obserwuje ruiny dawnego świata.

Mąż: „Wszędzie rozwaliny jakiegoś ogromu, który musiał wieki przetrwać, nim runął – filary, podnóża, kapitele – ćwiertowane posągi, rozrzucone floresy, którymi oplatano starodawne sklepienia – teraz mi pod stopą zamignęła stłuczona szyba – zda się, że twarz Bogarodzicy na chwilę wyjrzała z cieniu – i znów tam ciemno – tu patrz, cała arkada leży – tu krata żelazna zasypana gruzem (...)”

Ideolodzy przewrotu obiecują nowy światUtopijna wizja Pankracego, oparta na równości, ale zbudowana na zbrodni.. Wymaga on jednak całkowitego odrzucenia Boga i moralności. Głos zabiera LeonardFanatyczny rewolucjonista, domagający się całkowitego zniszczenia religii i tradycji..

Leonard: „Świat nowy ogłaszam – Bogu nowemu oddaję niebiosa. Panie swobody i rozkoszy, Boże ludu, każda ofiara zemsty, trup każdego ciemięzcy twoim niech będzie ołtarzem – w oceanie krwi stare utoną łzy i cierpienia rodu ludzkiego – życiem jest odtąd szczęście – prawem jego równość – a kto inne tworzy, temu stryczek i przekleństwo. (...) Idźcie bez trwogi i mordujcie bez wyrzutów – boście wybrani z wybranych, święci wśród najświętszych boście męczennikami – bohaterami Wolności.”

Chór Duchów z Lasu: „Płaczmy za Chrystusem, za Chrystusem wygnanym, umęczonym – gdzie Bóg nasz, gdzie Kościół Jego? (...) Strzegliśmy ołtarzy i pomników świętych – odgłos dzwonów na skrzydłach nosiliśmy wiernym – w dźwiękach organów były głosy nasze – w połyskach szyb katedry, w cieniach jej filarów, w blaskach pucharu świętego, w błogosławieństwie Ciała Pańskiego było życie nasze. Teraz gdzie się podziejemy?”

Wielka polemika: Pankracy i Hrabia Henryk

Kulminacyjnym punktem dramatu jest nocna polemikaOstry spór ideologiczny, w którym strony używają argumentów do obrony swoich racji. wodzów. Pankracy bezlitośnie punktuje słabości i grzechy arystokracjiNajwyższa warstwa społeczna, w dramacie oskarżana o ucisk, degenerację i zdradę dawnych ideałów..

Pankracy: „Otóż mi stara szlachta – zawsze pewna swego – dumna, uporczywa, kwitnąca nadzieją, a bez grosza, bez oręża, bez żołnierzy. – Odgrażająca się, jak umarły w bajce powoźnikowi u furtki cmentarza – wierząca lub udająca, że wierzy w Boga, bo w siebie trudno wierzyć. (...)”

„(...) Ja mam wiarę silniejszą, ogromniejszą od twojej. – Jęk przez rozpacz i boleść wydarty tysiącom tysięcy – głód rzemieślników – nędza włościan – hańba ich żon i córek – poniżenie ludzkości ujarzmionej przesądem i wahaniem się, i bydlęcym przyzwyczajeniem – oto wiara moja – a Bóg mój na dzisiaj – to myśl moja – to potęga moja która chleb i cześć im rozda na wieki.”

„Honor święty, honor rycerski wystąpił na scenę zwiędły to łachman w sztandarze ludzkości. – O! znam ciebie, przenikam ciebie – pełnyś życia, a łączysz się z umierającymi, bo chcesz się oszukać, bo chcesz jeszcze wierzyć w kasty, w kości prababek, w słowo „ojczyzna” i tam dalej – ale w głębi ducha sam wiesz, ze braci twojej należy się kara, a po karze niepamięć.”

„(...) Zgrzybiali, robaczywi, pełni napoju i jadła, ustąpcie młodym, zgłodniałym i silnym.”
„Czas szydzi z nas obu. (...)”
„Przyszedłem tu, bo chciałem cię poznać – po wtóre ocalić.”

„Ów, starosta, baby strzelał po drzewach i Żydów piecz żywcem. – Ten z pieczęcią w dłoni i podpisem „kanclerz” sfałszował akta, spalił archiwa, przekupił sędziów, trucizną przyspieszył spadki – stąd wsie twoje, dochody, potęga (...) Głupstwo i niedola kraju całego – oto rozum i moc wasza. (...)”

„Z pokolenia, które piastuję w sile woli mojej, narodzi się plemię ostatnie, najwyższe, najdzielniejsze. – Ziemia jeszcze takich nie widziała mężów. – Oni są ludźmi wolnym, panami jej od bieguna do bieguna. – Ona cała jednym miastem kwitnącym, jednym domem szczęśliwości, jednym warsztatem bogactw i przemysłu.”

Hrabia Henryk nie pozostaje dłużny. Wytyka rewolucjonistom żądzę krwi i brak wyższych ideałów. Broni tradycji, opierając się na prowidencjalizmiePogląd historiozoficzny zakładający, że losami świata i ludzkości kieruje Bóg..

Hrabia Henryk: „(...) patrzałem wśród cieniów nocy na pląsy motłochu, po karkach którego wspinasz się do góry – widziałem wszystkie stare zbrodnie świata ubrane w szaty świeże, nowym kołujące tańcem – ale ich koniec ten sam, co przed tysiącami lat – rozpusta, złoto i krew.”

„Postęp, szczęście rodu ludzkiego – i ja kiedyś wierzyłem – ot! (...) Przed stoma laty, przed dwoma wiekami polubowna ugoda mogła jeszcze... Ale teraz wiem – teraz trza mordować się nawzajem – bo teraz im tylko chodzi o zmianę plemienia.”

Ja położyłem siłę moją w Bogu, który ojcom moim panowanie nadał. (...) Czegóż więc żądasz ode mnie, zbawco narodów, obywatelu – boże?

„Tyś młodszym bratem szatana. Daremne marzenia – kto ich dopełni? Adam skonał na pustyni – my nie wrócim do raju.”

„(...) ty mnie nie zrozumiesz nigdy – bo każden z ojców twoich pogrzeban z motłochem pospołu, jako rzecz martwa, nie jako człowiek z siłą i duchem. (...) Ale ty, człowiecze, powiedz mi, gdzie jest ziemia twoja? – Wieczorem namiot twój rozbijasz na gruzach cudzego domu, o wschodzie go zwijasz i koczujesz dalej – dotąd nie znalazłeś ogniska swego i nie znajdziesz, dopóki stu ludzi zechce powtórzyć za mną: „Chwała ojcom naszym!”

„(...) Ani ty, ani żaden z twoich, by nie żył, gdyby ich nie wykarmiła łaska, nie obroniła potęga ojców moich. – Oni wam wśród głodu rozdawali zboże, wśród zarazy stawiali szpitale – a kiedyście z trzody zwierząt wyrośli na niemowlęta, oni wam postawili świątynie i szkoły – podczas wojny tylko zostawiali doma, bo wiedzieli żeście nie do pola bitwy.”
„(...) Gościu wolno puszczam ciebie.”

Ostatni bastion i upadek

Hrabia Henryk obejmuje dowództwo w Okopach Świętej TrójcyOstatni bastion arystokracji, symboliczna twierdza obrońców starego porządku.. Wie, że sprawa jest przegrana, ale decyduje się na walkę do samego końca, kierowany dumą i nienawiścią.

Mąż: „Całym wzrokiem oczu moich, całą nienawiścią serca obejmuję was, wrogi. – Teraz już nie martwym głosem, nie mdłym natchnieniem będę walczył z wami, ale żelazem i ludźmi, którzy mnie się poddali. Jakże to dobrze być panem, być władcą choćby z łoża śmierci spoglądać na cudze wole, skupione naokoło siebie, i na was, przeciwników moich, zanurzonych w przepaści, krzyczących z jej głębi ku mnie, jak potępieni wołają ku niebu. Dni kilka jeszcze, a może mnie i tych wszystkich nędzarzy, co zapomnieli o wielkich ojcach swoich, nie będzie – ale bądź co bądź – dni kilka jeszcze pozostało – użyję ich rozkoszy mej kwoli – panować będę – walczyć będę – żyć będę. – To moja pieśń ostatnia!”

W lochach twierdzy odbywa się mistyczny Sąd DuchówScena mistyczna, w której potępione dusze wydają wyrok na Hrabiego Henryka.. Przodkowie i ofiary arystokracji wydają wyrok na ostatniego z rodu.

Duch: „Dni kilka jeszcze chwały ziemskiej, znikomej, której mnie i braci moich pozbawili naddziady twoje – a potem zginiesz ty i bracia twoi – i pogrzeb wasz jest bez dzwonów żałoby – bez łkania przyjaciół i krewnych – jako nasz był kiedyś na tej samej skale boleści.”

Głosy:Na tobie się kończy ród przeklęty – w tobie ostatnim zebrał wszystkie siły swoje i wszystkie namiętności swe, i całą dumę swoją, by skonać.
„Za to, żeś nic nie kochał, nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli swoich, potępion jesteś - potępion na wieki.”

Przed ostatecznym szturmem Henryk żegna się ze zmarłym synem. To moment całkowitej samotności bohatera.

Henryk: „(...) O, synu przebacz, żem ci dał życie – rozstajemy się – czy wiesz, na jak długo? (...) Różne drogi nasze – ty zapomnisz o mnie wśród chórów anielskich (...) O Jerzy – Jerzy! – O synu mój!”

Gdy twierdza pada, Mąż rzuca się w przepaść. Jego samobójstwoW chrześcijańskim systemie wartości grzech ciężki, oznaczający ostateczne potępienie Męża. to akt ostatecznej rozpaczy i buntu przeciwko poezji, która zniszczyła mu życie.

Henryk: „– Ha! już się wdarli na wieżę północną (...) i patrzą, czy gdzie nie odkryją hrabiego Henryka. – Jestem tu – jestem – ale wy mnie sądzić nie będziecie. – Ja już się wybrałem w drogę – ja stąpam ku sądowi Boga. (...) Widzę ją całą czarną, obszarami ciemności płynącą do mnie, wieczność moją bez brzegów, bez wysep, bez końca, a pośrodku jej Bóg, jak słońce, co się wiecznie pali – wiecznie jaśnieje – a nic nie oświeca. (...) Poezjo, bądź mi przeklęta, jako ja sam będę na wieki! (...)

Triumf i klęska Pankracego

Zwycięski wódz rewolucji wkracza do zdobytej twierdzy. Docenia odwagę Henryka, jednocześnie skazując ocalałych arystokratów na śmierć.

Pankracy: „To pałasz hrabiego Henryka – on jeden spośród was dotrzymał słowa. – Za to chwała jemu, gilotyna wam.”

Pankracy planuje budowę nowej cywilizacji na zgliszczach starego świata. Tłumaczy Leonardowi konieczność poniesionych ofiar.

Pankracy: „Patrz na te obszary – na e ogromy, które stoją w poprzek między mną a myślą moją – trza zaludnić te puszcze – przedrążyć te skały – połączyć te jeziora – wydzielić grunt każdemu, by we dwójnasób tyle życia się urodziło na tych równinach, ile śmierci teraz na nich leży. – Inaczej dzieło zniszczenia odkupionym nie jest.”

Jego triumf przerywa nagła teofaniaObjawienie się bóstwa. W finale dramatu ukazuje się Chrystus Mściciel.. Na niebie ukazuje się Chrystus, którego blask zabija wodza rewolucji.

Pankracy: „Od błyskawicy tego wzroku, chyba mrze, kto żyw. (...) oddziel mnie od tego spojrzenia, co mnie rozkłada w proch. (...) Galilaee, vicistiŁacińska sentencja przypisywana umierającemu cesarzowi Julianowi Apostacie, oznaczająca triumf chrześcijaństwa.! (Galilejczyku, zwyciężyłeś!)

Dobrze wiedzieć
Ostatnie słowa Pankracego nawiązują do legendy o rzymskim cesarzu Julianie Apostacie, który próbował przywrócić pogaństwo, ale umierając od rany na polu bitwy, musiał uznać wyższość religii chrześcijańskiej. W dramacie Krasińskiego oznaczają one ostateczne zwycięstwo boskiego porządku nad ludzkimi ideologiami.
Nie-Boska komedia · 13 kroków do poznania lektury