Opracowanie

O krasnoludkach i sierotce Marysi - cytaty

Zestawienie najważniejszych cytatów z utworu Marii Konopnickiej ukazuje bogaty świat przedstawiony tej opowieści. Wybrane fragmenty opisują zarówno magiczne życie małych skrzatów, jak i codzienny trud wiejskiego ludu. Zgromadzone teksty pomagają zrozumieć główne motywy lektury oraz charakterystykę kluczowych postaci.

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 16 min
Spis treści
  1. Świat krasnoludków i ich tajemnice
  2. Ważni bohaterowie i ich cechy
  3. Życie ludzi, praca i bieda
  4. Przyroda i wierzenia
  5. Geneza opowieści

Świat krasnoludków i ich tajemnice

Krasnoludki to niezwykłe istoty, które żyją tuż obok ludzi. Ich świat jest pełen magii, ale też codziennych trosk i obowiązków.

Dobrze wiedzieć
Baśń to utwór literacki, w którym świat rzeczywisty miesza się z fantastycznym. Występują w niej magiczne postacie, takie jak krasnoludki czy mówiące zwierzęta.

Przekonanie o istnieniu krasnoludków

Czy to bajka, czy nie bajka,
Myślcie sobie, jak tam chcecie.
A ja przecież wam powiadam:
Krasnoludki są na świecie!

Naród wielce osobliwy.
Drobny - niby ziarnka w bani:
Jeśli które z was nie wierzy,
Niech zapyta starej niani.

O kryształowym pałacu

W kryształowym pałacu, wiadomo, ognia palić nie można. Jakże?! Jeszcze by wszystko potrzaskało: posadzki i mury.
Grzał się tedy król Błystek przy blasku złota i srebra, przy płomieniach brylantów, wielkich jak skowrończe jaja, przy tęczach, które promyk dziennego światła zapalał w kryształowych ścianach tronowej sali, przy iskrach lecących z długich mieczów, którymi wywijały dzielne Krasnoludki, tak z wrodzonego męstwa, jak i dla rozgrzewki.

O wielkości krasnoludków

Sam to naród nieduży: jak Krasnoludek but chłopski obaczy, staje, otwiera gębę i dziwuje się, bo myśli, że ratusz. A jak w kojec wlezie, pyta: „co za miasto takie i którędy tu do rogatek?”. A wpadnie w kufel kwarcianyKufel o pojemności jednej kwarty, czyli dawnej miary płynów (ok. 1 litra)., to wrzeszczy: „Rety! Bo się w studni topię!”.
Taki to drobiazg!…

O przeszłości krasnoludków

Dawniej małe skrzaty żyły znacznie bliżej ludzi. Nazywano je wtedy zupełnie inaczej.

Drzewiej nie nazywali my się Krasnoludki, ale - BożętaW dawnych wierzeniach słowiańskich były to dobre duchy opiekuńcze domu.. Nie mieszkali my też pod ziemią, pod skałkami, albo pod korzeniami drzew starych, jako mieszkamy teraz, ale po wsiach, w chatach, razem z ludźmi. Dawno to było, przedawno!

Skąd się wzięła nazwa „Krasnoludki”

Szedł krajem huk roznośny jako grzmot niebieski, a gdzie doszedł, tam Ubożęta natychmiast wychodziły gromadkami z chat, z wiosek, płacząc i żałośnie żegnając ludzkie siedziby. Za czym rozpierzchły się po borach, po górach, po pustkowiach, gdzie nie dochodzi głos dzwonów.
Odtąd już ich nie widują ludzie, chyba w nocy, a we dnie to chyba dzieci małe obaczyć je mogą, jako i wy mnie widzicie. Najwięcej poszło ich w góry Karpaty i tam pilnują skarbów podziemnych. W lasach ich też dosyć jest. A że to zima ciężka bywa w boru, zrządziły sobie opończeDługie, luźne płaszcze bez rękawów, chroniące przed zimnem i deszczem. i kaptury, najwięcej czerwone, po czym je łatwo jest poznać i z czego poszło ich nowe nazwanie „Krasnoludki”.

O krasnoludkach psotnikach

Trzeba wiedzieć, że Krasnoludki nie zawsze pod ziemią siedzą. Chętnie mieszkają we wsi, to pod zapieckiem, to pod progiem chaty, a gdzie gospodyni niedbała, gdzie garnki nienakryte, łupiny niewymiecione, przędza byle gdzie leży, ser niewyciśnięty w porę, pomyje niewylane, drób niepoliczony - to figlarze Krasnoludki much natopią w barszczu, śmiecie z kątów na środek izby wymiotą, twarogu ujedzą, nici na motowidle splączą, kury z kojca wypuszczą, cebrzykNiskie, drewniane naczynie przypominające wiadro, używane w gospodarstwie. przewrócą - co mogą, to napsocą, i dalej pod zapiecek!
Kiedy gospodyni dzieciątko w kolebce zostawi, a sama na plotki do sąsiadek bieży, zaraz Krasnoludki dziecko takie zamienią, swoje podrzucą, a to chwycą, u siebie wychowają i służyć sobie każą.

Ważni bohaterowie i ich cechy

W książce spotykamy wiele barwnych postaci. Każda z nich ma swoje unikalne cechy i zadania w świecie przedstawionym.

Opis Koszałka-Opałka

Koszałek-Opałek to nadworny kronikarzOsoba zajmująca się spisywaniem ważnych wydarzeń historycznych.. Jego zadaniem było badanie dziejów krasnoludków.

Ten, jak zwykle, siedział nad ogromną księgą, w której opisywał wszystko, co się od najdawniejszych czasów zdarzyło w państwie Krasnoludków, skąd się wzięli i jakich mieli królów, jakie prowadzili wojny i jak im się w nich wiodło.
Co widział, co słyszał, to spisywał wiernie; a czego nie widział i nie słyszał, to zmyślił tak pięknie, iż przy czytaniu tej księgi serca wszystkim rosły.

Piosenka Koszałka

…Precz, precz smutek wszelki,
Zapal fajki, staw butelki.

Zajęcie Koszałka-Opałka na ziemi

On siada przy łóżeczkach dzieci, gdy usnąć nie mogą i prawi im o królu Błystku, jego złotej koronie, królewskiej szacie i brylantowym berle, on im rozpowiada o Kryształowej Grocie, o mieczach, o tarczach, o rycerzach, on im mówi o wielkiej wiosennej wyprawie na Skrobkowym wozie, o skarbach ukrytych, o drużynie wiernych towarzyszów i o Marysi sierotce.

Przechwałki lisa Sadełki

Tylko żadnych pochwał, żadnych kadzideł dla mnie! Napisz po prostu, żeś spotkał wielkiego przyjaciela ludzkości, nazwiskiem Sadełko - o nazwisku nie zapomnij, proszę - wielkiego uczonego, autora dzieł wielu, słowem, lisa całkiem wyjątkowej natury, godnego najwyższego zaufania tak pastuszków gęsi, jak i wszystkich właścicieli kur i kaczek. Rozumiesz kochany kolego, że wrodzona skromność nie pozwala mi rozszerzać się zbytnio o własnych przymiotachPozytywnych cechach charakteru lub zaletach danej osoby.; poprzestaję tedy na krótkiej wzmiance, zostawiając resztę domyślności twojej.

Słowa króla Błystka o bogactwie

Wielkie bogactwo powala człowieka tak, jak wielka niemoc. Siłę mu z ciała bierze, ducha z piersi wyciska, z dobrej drogi zbija.

Ulubiona piosenka Marysi sierotki

Pójdźcie, pójdźcie, gąski moje,
Pójdźcie, pójdźcie do domu!
Noc nadchodzi, ja się boję,
Bronić mnie nie ma komu.

Charakterystyka chomika

Bo chomik - to zawołany gospodarz; a zarazem lichy gospodarz, bo oprócz roli i pracy na niej, i korzyści z tej pracy - nic go nie interesuje; o siebie tylko dba i o nikogo więcej.

Życie ludzi, praca i bieda

Baśń Konopnickiej to nie tylko magia, ale też realistyczny obraz polskiej wsi. Autorka dokładnie opisuje chłopskie zwyczaje i ciężką pracę.

Dobrze wiedzieć
Realizm to kierunek w literaturze, który polega na wiernym i dokładnym opisywaniu rzeczywistości. Pisarze ukazywali codzienne życie zwykłych ludzi bez upiększeń.

Opis wsi

Wieś była duża, szeroko rozbudowana wśród poczerniałych teraz i bezlistnych sadów, a ostatnie jej domostwa opierały się o ciemną ścianę gęstego sosnowego boru.
Chaty były zamożne, świeżo wybielone, z kominów ulatywał dym siny, w podwórkach skrzypiały studzienne żurawieDrewniane, wysokie konstrukcje z dźwignią, ułatwiające wyciąganie wiadra z wodą ze studni., parobcy poili konie i porykujące bydło, a kupki dzieci bawiły się hałaśliwie na wysadzonej topolami drodze to „w gonionego”, to znów „w chowanego”.
Ale nad całym tym gwarem górował huk młota i dźwiękanie żelaza w pobliskiej kuźni, przed którą stała gromadka lamentujących niewiast.

Postrzyżyny Ziemowita

Ważnym momentem w opowieści jest nawiązanie do początków państwa polskiego. Ukazano tu legendarny obrzęd.

Aż przyszedł czas, że synaczkowi miano pierwszy raz ostrzyc złote włosy. Zaraz się też sąsiedzi schodzić i zjeżdżać zaczęli, kto pieszo, kto na wozie, kto znów na podjezdku, aż się w PiastowejNależącej do Piasta Kołodzieja, legendarnego przodka pierwszej polskiej dynastii królewskiej. zagrodzie uczyniło gwarno.
Krzątał się Piast, krzątała się Rzepicha, żeby gości uczcić i obsłużyć, a i domowe Bożęta pomagały pilnie dzień cały. Aliści, gdy słońce zapadać zaczęło, rozległo się w powietrzu śpiewanie tak cudne, iż ludzie oczy podnieśli ku niebu, mniemając, że stamtąd głos idzie. […]
Tymczasem od zachodowej strony ukazali się w wielkich zorzowych światłach dwaj jaśni wędrowce, którzy właśnie ku chacie Piastowej z onym śpiewaniem szli. A było to śpiewanie tak mocne a słodkie, jakoby wszystkie słowiki zawiodły po topolach w sadzie i jakby wszystkie krople rosy zabrzęczały po ziołach i po kwieciu polnym, i jakby wszystkie lipy w Piastowej pasiece zaszumiały drobnym liściem, a wszystkie zboża i trawy wydały głos srebrny, dźwięczący. I śpiewali dwaj jaśni wędrowce jako się czas jeden kończy nad tą krainą, a inszy zaczyna. Śpiewali, jako zginą i w proch upadną dawne bogi, których ludzie sobie po świętych gajach czynili, a na ich miejsce przyjdzie Pan wielki, mocny, Pan nieba i ziemi. I słuchali ludzie śpiewania tego, a na wszystkich twarzach wymalowała się moc i nadzieja.

Opis Cyganów i jarmarku

Cygany jak Cygany. Jedni po drodze wróżyliPrzepowiadali przyszłość, często w zamian za drobną opłatę., drudzy chwytali, co się im nawinęło pod rękę: chusty z płotów, kury z grzęd, gęsi z łąki, płótno z bielnikówMiejsc, gdzie rozkładano lniane płótno na słońcu, aby naturalnie zjaśniało., a nawet sery suszące się po przydaszkach na słońcu. Nietrudno im to było, bo ludzie na jarmark poszli, a chaty pustką stały. Wiele też wtedy rzeczy naginęło po wsiach.
Dzień był pogodny, ludzi huk; konie, wozy, bydło, zalegały plac szeroki, rozłożysty. Chłopi obstąpili stragany, gdzie były buty i czapki; kobiety targowały garnki i miski, dziewczęta kupowały wstążki i paciorki, dzieci piszczały na glinianych kogutkach, gryząc pierniki i czepiając się matczynych spódnic.
Z półkoszkówWiklinowych koszy mocowanych na chłopskich wozach. i wozów wyciągały szyje gęsi i kaczki, wszędzie ruch, ścisk, gdakanie, gęganie, gwar przeróżnych głosów.

Piosenka ubogiej zbierającej lebiodę

Oj, wiosna ci to, wiosna,
Oj, dola mi żałosna!
Oj, pusto już w komorze,
Oj, głodno i w oborze, hej!…

Na stole próżna miska,
Oj, piszczą jeść dzieciska!
Po łąkach kwitnie kwiecie,
A bieda ludzi gniecie!… hej!

Oj, w rosach słonko wstało,
Oj, we łzach mnie widziało,
Oj, w rosach dojdzie zorzy,
Oj, we łzach mnie położy! hej!…

Poranek we wsi Głodowa Wólka

Zagęgały gąsiory, zakrzyknęły gęsi, tu, ówdzie zapiał kogut na wysokiej grzędzie; zaraz też w zbudzonej ze snu wiosce zaskrzypiały żurawie studzienne, zaryknęło wypędzone na wczesną paszę bydło, a sponad strzech słomą krytych zaczęły się unosić pasemka sinego dymu, znak, że tam gospodyni wytrzęsła jeszcze nieco zeszłorocznej mąki i polewkę dla domowych warzy. Wody zagotuje, mąkę zaklepie, nieco serwatki doda, osoli i na miskę leje, wołając:
- Dalej, dzieci, chodźcie jeść! Naści łyżkę, Jagna! Śpiesz się, Maciuś, bo cię Wicek odje! Dalej! Prędzej! Dwa razy bierz, raz łykaj, żeby gęsi za rosy na pastwisko pognać.

Praca kosiarzy

Południe było znojne, gorące. KosiarzeRolnicy ścinający trawę lub zboże za pomocą ręcznej kosy. dosiekali łąki. Długi ich rząd posuwał się równo, równo wyciągały się grzbiety i ramiona w lnianych, błyszczących w słońcu koszulach, równo szły jasne kosy w trawę tuż przy ziemi. Na miedzyWąskim pasie niezaoranej ziemi, który oddziela od siebie pola uprawne., pod gruszą stały już dwojaki gliniane, złocąc się ziemniakami i bielejąc mlekiem. Dzieci, które je z chat przyniosły, bawiły się w „zgadanego”, usiadłszy kupką całą na górce, w modrych spódniczynach, w czerwonych spencerkach, właśnie jak ostróżki i maczki.

Skrobek o pracy

Nie ten się gnie, kogo praca gnie, tylko ten, co go lenistwo i bieda przygina. […]
Nie będzie ten chleba jadł, kto ziemi nie urosi potem.

Mądrość matki Marysi o pracy i życiu

- Prędko przy pracy przemija dzień,
A wiek i życie - to tylko cień.

Błogosławieństwo króla dla biedy i pracy

Błogosławiony zakątek, w którym mieszka ubóstwo i praca, albowiem nad nim stoją gwiazdy boże!

Przyroda i wierzenia

Natura odgrywa w utworze ogromną rolę. Przyroda żyje własnym życiem i często przypomina potężne, świadome istoty.

Dobrze wiedzieć
Personifikacja (uosobienie) to nadanie przedmiotom, zjawiskom przyrody lub zwierzętom cech ludzkich. W baśni Konopnickiej wiosna czy góry zachowują się jak ludzie.

Opis wiosny

A wtedy od południowego stoku wzgórza wyszła piękna dziewica, trzymając ręce wzniesione nad ziemią i błogosławiące. Bosa szła, a spod jej stópek błyskały bratki i stokrocie; cicha szła, a dokoła niej dźwięczały pieśni ptasze i trzepoty skrzydeł; ciemna była na twarzy, jak ciemną jest świeżo zorana ziemia, a gdzie przeszła, budziły się tęcze i kolory; oczy spuszczone miała, a spod jej rzęsów biły modre blaski.

Opis królowej Tatry

Straszna i potężna jest królowa TatraUosobienie gór Tatr, przedstawione w baśni jako potężna i majestatyczna władczyni.. Wysoko nad ziemią wzniesiona jej głowa! Korona lodów na skroni, śniegów zasłona spływa po jej szyi, mgły sinej szata postać jej odziewa. Jej oczy posępne i mściwe rzucają błyskawice, jej głos jest hukiem potoków i grzmotów burzy. Jej gniew zapala pioruny i łamie bory, jej łoże, z chmur czarnych usłane, snu nie udziela nikomu, jej stopy gniotą kwiat każdy i każdą trawkę… jej serce kamienne nie wzrusza się nigdy i niczym. Straszna i potężna jest królowa Tatra!
Dobra i litościwa jest królowa Tatra! Ona mgły cienkie przędzie, nagość gór odziewa, wianki z kosodrzewiny wije, na czołach im kładzie. Ona śniegi martwe w jasne potoki zamienia, pola i niziny wodą zdrojową poi, aby wydały plon chleba. Ona orłom siwym uchronę w domu swym daje, a pisklęta ich bezpióre w gniazdach wysokich kolebie. Ona w komorach swych chowa kozicę śmigłą i zakrywa ją przed postrzałem łowca… Ona okiem słodkim w doliny patrzy, kwiat w nich tchnieniem najświeższym od skwarów broni… Ona tka z aksamitnych mchów cudne makaty i wyściela nimi przepaście tajemne. Ona wyżywia lud ubogi, co pól i zbóż nie ma, a dziatki z góralskiej chaty uczy patrzeć w błękit, gdzie ma dom swój… Dobra i litościwa jest królowa Tatra!

Wierzenia w skarby

Wszak ci to powiadają starzy ludzie, że tu w tych skałkach z dawności zbójniki mieszkały, złoto, srebro rabowały, a w ziemię kryły. Tu jużci nie co, tylko ten święty ogienek te pieniądze z krzywdy ludzkiej czyści… Sto lat tak musi. A jak sierocki grosz, to dwieście… Dopieroż jak się ta krzywda wypali, to człeku się taki skarb da wziąć. Tyle że trza też ubogim i sierotom z niego użyczyć, inaczej by zmarniał.

O pochodzeniu skarbów krasnoludków

Wszelkie skarby biorą się w ziemi z tego, co opuści i poniecha człowiek. Odrobiny niespożytego czasu mienią się w szafiry; odrobiny niespożytego chleba - w perły najjaśniejsze; odrobiny siły, co się nie obróciła na dobre, ni sobie, ni komu, w szczere idą złoto. Gdyby człowiek okruszyn takich nie upuszczał i nie poniechiwał, skarby te byłyby jego. A tak idą w ziemię i my tam ich strzeżem.

O ziemi

Z ziemi wszystko idzie: i małe, i wielkie siły. Każdemu ziemia tyle mocy da, ile jej w siebie wziąć może!

Wierzenia w krasnoludki

Wszak ci jego dziad nieboszczyk powiadał, że Krasnoludki takie, które też „Ubożęta” albo „Skrzaty” zowią, chętnie u ludzi dobrych mieszkają, gdzie za piecem albo w mysiej norze siedząc i stamtąd nocą na izbę wychodząc, a jaka w chacie robota jest, w takiej pomagają.
To masło za gospodynię ubiją, to chleb rozczynią, to na kołowrotku przędą tak cudnie, że się ta przędza jak srebro mieni.
Czasem i z izby wyjdą, do stajni zajrzą, koniom drobniutko grzywy posplatają, zgrzebłemSpecjalną szczotką używaną do czyszczenia końskiej sierści. wyczyszczą, że się na nich ta siartka, jak woda świeci…
Jest żniwo, to na miedzy taki sobie siądzie i buja dziecko w płachcie, u gałęzi wierzbowej uwiązanej, żeby dobrze spało, a matce, zgiętej z sierpem na zagonie, w pracy nie wadziło.
Zakwili dziecko, to mu śliczne pieśni śpiewają, a jak potem takie chłopię urośnie, to mu się te pieśni nie wiedzieć skąd w myśli biorą, właśnie jakby mu je kto podszeptywał.

O zajęciach Bożęt i traktowaniu ich przez ludzi

„Każda chata ma swego skrzata” - mawiał lud w te stare czasy, a nam też dobrze było i wesoło, bo my przy wszelakiej robocie pomagali gospodarzom naszym. To koniom owies sypali, a przedmuchiwali z plewy, żeby samo gołe ziarno się złociło; to sieczkę rznęli, to trzęśli słomę, to kury zaganiali na grzędę, żeby nie gubiły jaj w pokrzywach, to masło w maślnicy ubijali, to wyciskali sery, to dzieci kołysali, to motali przędzę, to na ogień dmuchali, żeby kasza prędzej gotowa była. Jaka tylko była robota w chacie i w obejściu, precz my się każdej chwytali ochotnie. Co prawda, nie szło to darmo! Jak nie gospodarz, to gospodyni pamiętała o nas. Zawsze w świetlicy na brzeżku ławy były kruszyny chleba i twarogu, zawsze w kubku trochę miodu albo chociaż mleka. Było z czego żyć. A wychodziła gospodyni na ogród pleć, albo z sierpem w pole, to się tylko od tego proga obejrzała, z bodniDrewnianego naczynia w kształcie beczułki, służącego do przechowywania zboża lub mąki. garstewkę prosa wzięła i sypiąc po izbie mówiła:
„Bożęta! Bożęta! Niech który pamięta
O dzieciach, o chacie… A tu proso macie!”
I szła spokojnie do roboty. A my smyrk spod zapiecka, smyrk spod ławy, smyrk spod malowanej skrzyni! Nuż w izbie gospodarzyć, dzieciom prawić, chłopcom koniki strugać, dziewuszkom łątkiProste, szmaciane lalki robione dla wiejskich dzieci. wić, warkoczyki splatać.

Geneza opowieści

Na koniec warto poznać tajemnicę powstania samej książki. NarratorOsoba opowiadająca wydarzenia w utworze literackim. zdradza nam, od kogo usłyszał tę niezwykłą historię.

Skąd autorka dowiedziała się o krasnoludkach

On [Koszałek-Opałek] i mnie raz, podczas bezsennej nocy zimowej, opowiedział tę całą historię, którą tu spisałam.
O krasnoludkach i sierotce Marysi · 7 kroków do poznania lektury