Opracowanie

Motyw świąt Bożego Narodzenia i rodziny

Motyw świąt Bożego Narodzenia w Opowieści wigilijnej Dickensa ukazuje Wigilię jako sprawdzian moralny - Scrooge odrzuca święta z chciwości, podczas gdy ubogi Bob Cratchit świętuje je z rodziną pełen radości. Dickens zestawia domy Cratchitów i Freda z samotnością Scrooge'a, żeby pokazać, że ciepło rodzinnego stołu nie zależy od zasobności, lecz od gotowości do dawania. Przemiana bohatera kończy się konkretnymi czynami: zakupem indyka, podwyżką dla urzędnika i przyjęciem zaproszenia siostrzeńca - co czyni z Bożego Narodzenia nie symbol, lecz program działania.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 5 min
Spis treści
  1. Motyw w skrócie
  2. Jak motyw się przejawia?
  3. Funkcja motywu

Motyw w skrócie

\n

Boże Narodzenie w Opowieści wigilijnej Dickensa to nie dekoracja tła, lecz sprawdzian człowieczeństwa. Każdy bohater wobec świąt zajmuje określoną pozycję moralną - i ta pozycja mówi o nim więcej niż cokolwiek innego. Ebenezer Scrooge na początku powieści traktuje Wigilię jak stratę czasu i pieniędzy, Bob Cratchit mimo skrajnej biedy przy rodzinnym stole przeżywa ją z radością, a Fred - siostrzeniec Scrooge'a - co roku zaprasza wuja na obiad, choć ten rok w rok odmawia. Dickens zestawia te postawy, żeby pokazać, że świętowanie nie jest kwestią zasobności portfela, lecz wyboru, czemu się nadaje wartość.

\n

Rodzina w tym utworze funkcjonuje jako przestrzeń, której Scrooge dobrowolnie się wyrzekł. Marley pojawia się przykuty łańcuchami wykutymi z własnej chciwości i samotności - jego los to ostrzeżenie, czym kończy się życie bez więzi. Scrooge sam kiedyś był dzieckiem czekającym na powrót do domu, miał siostrę, miał narzeczoną - stopniowo odcinał kolejne nitki łączące go z innymi ludźmi. Motyw rodziny jest więc w powieści ściśle spleciony z motywem przemiany: odzyskanie człowieczeństwa oznacza tu dosłownie odzyskanie relacji.

\n\n

Jak motyw się przejawia?

\n\n

Wigilia u Cratchitów - radość bez pieniędzy

\n

Duch Teraźniejszych Świąt zabiera Scrooge'a do skromnego mieszkania jego urzędnika. Cratchitowie nie mają prawie nic: gęś jest mała, pudding skromny, a dzieci w podniszczonych ubraniach. Mimo to przy stole panuje atmosfera, za którą Scrooge nigdy nie siedział przy własnym. Pani Cratchit wnosi pudding jak triumfator, dzieci klaszczą w dłonie, a ojciec rodziny wznosi toast - za zdrowie Mr Scrooge'a, chorego na serce „człowieka, któremu zawdzięczamy tę ucztę". Scena jest celowo ironiczna: Scrooge funduje tę ucztę, ale jej nie przeżywa. Prawdziwa treść Bożego Narodzenia - wdzięczność, ciepło, wspólny śmiech - jest po stronie Cratchitów, nie po stronie właściciela kantoru.

\n

Mały Tim ze swoją kulą i słowami „God bless us, every one!" staje się w tej scenie symbolem niewinności, która rozbija cynizm. Dickens nie epatuje sentymentem bez powodu - Tim jest chory, a jego życie zależy pośrednio od decyzji Scrooge'a. Radość tej rodziny ma więc kruche podstawy, co czyni ją tym bardziej przejmującą.

\n\n

Wizja przeszłości - zapomniane oblicze świąt

\n

Duch Przeszłych Świąt cofa Scrooge'a do szkoły z internatem, gdzie mały Ebenezer siedzi samotnie podczas ferii, bo nikt po niego nie przyjechał. Potem widzi Wigilię u Fezziwiggów - swojego dawnego pracodawcy, który potrafił zatrzymać pracę, otworzyć magazyn i urządzić bal dla wszystkich. Ta scena jest dla Scrooge'a konfrontacją z pytaniem: dlaczego Fezziwig potrafił dawać, a on sam nie? Odpowiedź powoli kształtuje się przez kolejne wizje: Scrooge widzi, jak traci narzeczoną, bo pieniądze stały się dla niego ważniejsze od miłości. Każda z tych scen to utracona wersja Bożego Narodzenia, które mogło być jego udziałem.

\n\n

Dom Freda - święta jako zaproszenie bez warunków

\n

Kiedy Duch Teraźniejszych Świąt przenosi Scrooge'a do domu siostrzeńca, bohater trafia na wieczór pełen gier, śmiechu i żartów. Fred żartuje z wujem, ale bez złośliwości - wciąż by go chciał przy tym stole. Żona Freda i goście bawią się w zgadywanki, a niewidoczny Scrooge zaczyna instynktownie odpowiadać na pytania. To niepozorny moment, ale ważny: po raz pierwszy od lat Scrooge uczestniczy w czymś, choćby tylko jako widz. Dickens pokazuje, że rodzina Freda zostawiła dla wuja drzwi otwarte niezależnie od lat odrzucenia - i że nawet zatwardziały egoista może poczuć pociąg do wspólnoty, jeśli tylko ją zobaczy.

\n\n

Funkcja motywu

\n

Święta Bożego Narodzenia pełnią w powieści rolę lustra. Dickens umieszcza Scrooge'a kolejno w kilku wigilijnych przestrzeniach - biednej rodziny, domu pełnego młodości i beztroski, domu otwartego bez warunków - żeby pokazać, jak bardzo on sam jest poza tym światem. Atmosfera Bożego Narodzenia jest w Opowieści wigilijnej budowana przez kontrast: im bardziej Scrooge jej unika, tym wyraźniej widać jej wartość. Dickens pisał tę książkę w 1843 roku, kiedy industrializacja Anglii rozrywała więzi społeczne i spychała biednych poza margines. Wigilia staje się tu symbolem tego, co powinno łączyć ludzi ponad podziałami klasowymi.

\n

Motyw rodziny niesie z kolei przesłanie o konsekwencjach wyboru. Scrooge nie urodził się potworem - pokazują to sceny z dzieciństwa i młodości. Stopniowo, decyzja po decyzji, odcinał się od relacji. Dickens sugeruje, że każdy człowiek ma w sobie zdolność do miłości i wspólnoty, ale też zdolność do jej zagłuszenia. Przemiana Scrooge'a w poranku Bożego Narodzenia jest możliwa właśnie dlatego, że te zdolności nie umarły - tylko czekały na przebudzenie.

\n

Ostatecznie powieść stawia tezę, że sens świąt nie leży w obrzędzie ani w obfitości, lecz w gotowości do dawania - czasu, uwagi, pieniędzy. Scrooge po przemianie kupuje Cratchitom indyka, podnosi pensję urzędnikowi, idzie na obiad do Freda. Każdy z tych gestów jest konkretny i mierzalny, co nie jest przypadkiem: Dickens chciał, żeby nauka płynąca z duchowych wędrówek jego bohatera skończyła się nie w sferze emocji, lecz w sferze działania.