Pieniądze szczęścia nie dają. Uzasadnij tezę, odwołując się do Opowieści wigilijnej
Temat i teza
Temat: Pieniądze szczęścia nie dają. Uzasadnij tezę, odwołując się do Opowieści wigilijnej.
Teza: Bogactwo Ebenezera Scrooge'a nie przynosi mu ani spokoju, ani radości - dopiero rezygnacja z chciwości i otwarcie się na innych ludzi daje mu poczucie sensu i szczęścia. Dickens pokazuje, że pieniądze bez więzi międzyludzkich są jedynie martwym kapitałem.
Chciwość rzadko bywa postrzegana jako tragedia - częściej jako wada charakteru lub zwykła ludzka słabość. Karol Dickens w Opowieści wigilijnej (1843) idzie jednak dalej: ukazuje chciwość jako stan samozniszczenia, który pozbawia człowieka wszystkiego, co w życiu naprawdę liczy się. Ebenezer Scrooge, bogaty londyński lichwiarz, jest doskonałym dowodem na to, że pieniądze szczęścia nie dają - jego majątek rośnie przez całe życie, a on sam staje się coraz bardziej nieszczęśliwy, samotny i odcięty od świata. To właśnie ta zależność - im więcej złota, tym mniej radości - stanowi centralną myśl utworu.
Scrooge żyje w dostatku, lecz jego codzienność jest obrazem nędzy duchowej. Mieszka sam w wielkim, ciemnym domu, odmawia sobie węgla do ogrzania gabinetu, je skromnie i unika towarzystwa ludzi. Kiedy siostrzeniec Fred przychodzi zaprosić go na świąteczny obiad, Scrooge odpędza go słowami: „Wesołych Świąt! Co mam powód do wesołości? Czy jestem wystarczająco bogaty, żeby być wesoły?" - a potem dodaje, że Boże Narodzenie to tylko pretekst do opróżniania kieszeni. Paradoks jest tu widoczny gołym okiem: Scrooge jest bogaty, a mimo to nie uważa się za kogoś, kto ma prawo do radości. Bogactwo nie zaspokoiło żadnej z jego potrzeb emocjonalnych - wręcz przeciwnie, uczyniło go człowiekiem, który żyje wyłącznie dla mnożenia liczb w księdze rachunkowej.
Duch Minionych Świąt pokazuje Scrooge'owi scenę, w której jego narzeczona Belle zrywa zaręczyny. Wyjaśnia mu wprost, że nie może rywalizować z jego nowym bożkiem - złotem. „Inny idol zajął moje miejsce" - mówi, a Scrooge patrzy na to wspomnienie z bólem, którego nie potrafi ukryć. Ta scena obnaża prawdziwy koszt jego chciwości: utracił miłość, rodzinę, możliwość założenia domu. Gdyby pieniądze dawały szczęście, Scrooge powinien być człowiekiem spełnionym. Tymczasem wspomnienie Belle sprawia, że woła do ducha, żeby przestał pokazywać mu przeszłość - bo boli. Ból ten jest dowodem, że gdzieś głęboko wie, czego się wyrzekł i co go to kosztowało.
Można by argumentować, że bieda Boba Cratchita i jego rodziny przeczy tezie - że to właśnie brak pieniędzy jest źródłem ich cierpienia. Mały Tim jest chory, rodzina żyje w ciasnocie, nie stać ich na lekarza. Gdyby mieli więcej środków, Tim mógłby wyzdrowieć. Ten kontrargument jest pozornie mocny. Jednak Dickens nie sugeruje, że pieniądze są złe - pokazuje jedynie, że same w sobie nie wystarczą do szczęścia. Cratchitowie przy skromnym świątecznym stole śmieją się, wznoszą toasty i są razem - mają to, czego Scrooge przy całym swoim majątku nie posiada: więź z innymi ludźmi. Gdy Scrooge ostatecznie przekazuje Bobowi podwyżkę i pomaga Timowi, łączy oba światy: pieniądze stają się narzędziem dobra, a nie celem samym w sobie. Dopiero wtedy zaczynają mu służyć - i dopiero wtedy Scrooge czuje się po raz pierwszy od lat naprawdę szczęśliwy.
Przemiana Scrooge'a w ostatniej części opowieści jest wymowna właśnie dlatego, że nie wyrzeka się on majątku - rozdaje prezenty, kupuje ogromnego indyka, wspiera ubogich - ale robi to z radością, której wcześniej nie znał. Śmieje się, żartuje z przechodniami, idzie na obiad do Freda. Jego fortuny materialnej ubyło, a on czuje się lepiej niż kiedykolwiek. Dickens pokazuje tym samym, że szczęście nie mieszka w zasobach konta bankowego, lecz w relacjach, hojności i poczuciu bycia częścią wspólnoty.
Przesłanie Opowieści wigilijnej nie jest naiwne ani sentymentalne - Dickens pisał w epoce wiktoriańskiej, kiedy nierówności społeczne były zjawiskiem brutalnie realnym. Wiedział, że bieda boli. A mimo to z całą mocą narracji twierdził, że pieniądze gromadzone dla siebie samych niszczą człowieka. Scrooge jest tego żywym dowodem: spędził pół życia bogacąc się i był nieszczęśliwy, a kilka godzin spędził na przemianie i odzyskał coś, czego żaden majątek mu nie dawał - poczucie, że żyje.