Quo vadis - geneza
Henryk Sienkiewicz czerpał pomysł na napisanie „Quo vadis” z wielu źródeł, w tym z lektury starożytnych rzymskich historyków. Duży wpływ na wyobraźnię pisarza miały podróże do Włoch oraz obrazy polskiego malarza Henryka Siemiradzkiego. Autor korzystał również z opracowań naukowych i wcześniejszych dzieł literackich o podobnej tematyce.
Spis treści
Wyznanie w liście do dziennikarza
Sienkiewicz sam opowiedział o tym, jak wpadł na pomysł napisania powieści. W 1901 roku wysłał list do francuskiego dziennikarza z gazety „Le Gaulois”. Wyjaśnił w nim, że od lat miał zwyczaj czytania przed snem dzieł starożytnych Rzymian.
Robił to z miłości do historii i chęci ćwiczenia języka łacińskiego. Z czasem czytanie szło mu coraz łatwiej, a jego fascynacja starożytnością rosła. Największe wrażenie robiły na nim teksty historyczne.
Najsilniej pociągał mnie jako historyk Tacyt. Wczytując się w „Annales”, niejednokrotnie czułem się kuszony przez myśl przeciwstawienia w pracy artystycznej tych dwóch światów, z których jeden był potęgą rządzącą i wszechmocą machiny administracyjnej – drugi reprezentował wyłącznie siłę duchową.
Tacyt to jeden z najsłynniejszych historyków starożytnego Rzymu. Jego dzieło „Roczniki” (po łacinie „Annales”) opisuje rządy rzymskich cesarzy, w tym okrutnego Nerona.
Włoskie podróże i potęga wyobraźni
Pisarza fascynowało zderzenie dwóch światów. Z jednej strony widział potężne, brutalne Cesarstwo RzymskieStarożytne państwo ze stolicą w Rzymie, które w czasach Nerona obejmowało tereny wokół całego Morza Śródziemnego.. Z drugiej strony dostrzegał rodzące się chrześcijaństwo, które opierało się wyłącznie na sile wiary.
Siedem lat przed napisaniem listu Sienkiewicz zwiedzał Rzym z książką Tacyta w ręku. Odwiedził wtedy kapliczkę „Quo vadis”, Bazylikę św. Piotra, opactwo Tre Fontane oraz Góry Albańskie. Te miejsca sprawiły, że pomysł na powieść ostatecznie dojrzał w jego głowie.
Po powrocie do Warszawy pisarz rozpoczął szczegółowe studia historyczne. Wspominał też, że ogromną inspiracją były dla niego rzymskie katakumbyPodziemne cmentarze w starożytnym Rzymie, gdzie pierwsi chrześcijanie grzebali zmarłych i potajemnie się modlili. oraz widok starożytnych akweduktów o wschodzie słońca.
Obrazy Henryka Siemiradzkiego
Ogromną rolę w powstaniu książki odegrał polski malarz Henryk Siemiradzki. Tworzył on płótna przedstawiające życie w starożytności. Jego słynne obrazy, takie jak „Uczta Nerona” (1872) i „Pochodnie Nerona” (1876), mocno podziałały na wyobraźnię Sienkiewicza.
To właśnie Siemiradzki oprowadzał pisarza po Rzymie. Pokazał mu niewielki kościółek „Domine, quo vadis?”. Z tym miejscem wiąże się stara chrześcijańska legenda o spotkaniu uciekającego z Rzymu świętego Piotra z Chrystusem.
Legenda głosi, że Piotr zapytał Jezusa: „Domine, quo vadis?” (Panie, dokąd idziesz?). Jezus odpowiedział, że idzie do Rzymu dać się ukrzyżować po raz drugi, skoro Piotr opuszcza wiernych. To wydarzenie zawróciło apostoła z drogi.
Oskarżenia o plagiat i historyczne źródła
Po wydaniu powieści francuski krytyk Ferdynand Brunetière oskarżył Sienkiewicza o plagiatKradzież cudzego pomysłu lub skopiowanie czyjegoś tekstu i podpisanie go własnym nazwiskiem.. Twierdził, że Polak skopiował pomysły z książek innych autorów, takich jak „Męczennicy” Chateaubrianda czy „Akte” Dumasa ojca.
Sienkiewicz stanowczo zaprzeczył tym zarzutom. Przyznał jednak, że korzystał z książki „Antychryst” Ernesta Renana. Dzieło to było dla niego równie ważne, co teksty starożytnych historyków: Tacyta, Swetoniusza i Kasjusza DionaGrecki historyk i rzymski urzędnik żyjący na przełomie II i III wieku, autor obszernej „Historii rzymskiej”..
Pisarz czerpał także z polskiej literatury. Inspirował się powieścią „Rzym za Nerona” Józefa Ignacego Kraszewskiego oraz dramatem „Irydion” Zygmunta Krasińskiego.
Ważną pomocą były dla niego prace polskich naukowców. Korzystał z badań Wojciecha Kętrzyńskiego o starożytnych Słowianach, w tym o plemieniu LygówStarożytny lud zamieszkujący tereny dzisiejszej Polski. Z tego plemienia pochodziła powieściowa Ligia. (1868 rok). Pomogło mu również studium Kazimierza Morawskiego o Petroniuszu z 1894 roku.