Przygoda na zamku w Czersku
Po zdobyciu tytułowego sposobu na nauczyciela historii, paczka przyjaciół z ósmej klasy postanawia rozpocząć historyczny Dryf. Chłopcy wyruszają na wykopaliska do ruin zamku w Czersku, aby zdobyć cenne eksponaty i odwrócić uwagę Alcybiadesa. Wyprawa obfituje w zabawne zbiegi okoliczności, a jej finałem jest zakup rzekomo zabytkowej misiurki od sprytnego rolnika.
Spis treści
Poszukiwanie historycznych eksponatów
Zasępa, Ciamciara, Słabiszewski i Pędzelkiewicz zdobyli już upragniony sposób na Alcybiadesa. Teraz musieli rozpocząć historyczny DryfW slangu uczniów z powieści to technika odwracania uwagi nauczyciela od pytania, polegająca na wciągnięciu go w długą dygresję.. Najlepiej nadawały się do tego ciekawe eksponaty.
Początkowo chcieli pożyczyć stare monety. Niestety, kuzyn Pędzelkiewicza, zapalony numizmatykOsoba zajmująca się badaniem i kolekcjonowaniem starych monet oraz banknotów. Damian Obol-Pędzelkiewicz, odmówił pomocy. Wtedy ósmioklasiści postanowili zorganizować własne wykopaliska archeologiczne.
Wyprawa do ruin w Czersku
W niedzielę rano wsiedli na rowery. Ich celem były ruiny zamku książąt mazowieckich w Czersku, leżące niedaleko Warszawy. Chłopcy solidnie przygotowali się do tej wyprawy.
Zabrali ze sobą sprzęt, który uznali za niezbędny dla archeologów. W ich ekwipunku znalazła się łopatka saperska, pazurki ogrodnicze, a nawet wielka szufla do węgla. Wierzyli, że wykopią skarby, które całkowicie pochłoną uwagę nauczyciela historii.
Zamek w Czersku to prawdziwa budowla, wzniesiona na przełomie XIV i XV wieku. Był ważną siedzibą książąt mazowieckich, a dziś jego malownicze ruiny są popularnym celem wycieczek.
Przeszkody na zamkowym wzgórzu
Na miejsce dotarli w samo południe. Głównego wejścia pilnował groźny pies, więc musieli wspiąć się po stromym, tylnym zboczu. Ta mordercza wspinaczka tak ich wyczerpała, że od razu zjedli wszystkie zapasy kanapek.
Samo poszukiwanie skarbów okazało się pasmem porażek. Wszędzie kręcili się turyści. Kiedy chłopcy wreszcie znaleźli ustronne miejsce i wbili łopaty w ziemię, natychmiast przegonił ich przewodnik wycieczki. Zarzucił im niszczenie cennego zabytku.
Chwilę później natknęli się na patrol harcerzy. Ci zażądali oficjalnego pozwolenia od wojewódzkiego konserwatora zabytków. Legitymacja szkolnego kółka historycznego nie zrobiła na nich żadnego wrażenia. Uczniowie musieli przerwać wykopaliska.
Spotkanie z rolnikiem i wielkie zakupy
Zrezygnowani przyjaciele zbierali się do powrotu. Wtedy podszedł do nich rolnik prowadzący stado kóz. Mężczyzna był bardzo przyjazny i od razu zaoferował pomoc młodym odkrywcom.
Gospodarz pochwalił się, że wielokrotnie współpracował z prawdziwymi naukowcami. Zaprowadził chłopców do swojej piwnicy, która przypominała muzeum. Twierdził, że jego pole graniczy z zamkiem, a pług co roku wyrzuca z ziemi niesamowite przedmioty.
Rolnik zaprezentował im swoje zbiory. Pokazał podkowę króla Augusta II Mocnego, ząb Władysława Hermana, piszczel szwedzkiego żołnierza z czasów potopuNajazd wojsk szwedzkich na Polskę w XVII wieku, który przyniósł ogromne zniszczenia kraju. oraz gliniane miski pierwszych Piastów. Ceny tych unikatów stanowczo przekraczały budżet uczniów.
Chłopcy mieli przy sobie tylko 30 złotych. Dorzucili do tego rowerowe dynamo i dobili targu. Za tę cenę gospodarz sprzedał im misiurkęElement dawnego uzbrojenia. To rodzaj hełmu z metalową siatką, która chroniła kark i ramiona rycerza.. Przedmiot wyglądał podejrzanie i przypominał zwykły kawałek zardzewiałej siatki.
Powrót do Warszawy
Zadowoleni z udanej transakcji uczniowie wrócili do Warszawy. Ciamciara miał nawet wyrzuty sumienia. Martwił się, że zapłacili rolnikowi zbyt mało za tak cenny zabytek.
Ósmioklasiści byli dumni ze swojej zdobyczy. Z niecierpliwością czekali na najbliższą lekcję historii. Byli pewni, że zardzewiała siatka zagwarantuje im udany Dryf i zachwyci profesora Misiaka.