Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią - streszczenie
Utwór ukazuje spotkanie przerażonego, uczonego mędrca z upersonifikowaną, rozkładającą się Śmiercią, która w kościele odpowiada na jego naiwne pytania. Z dialogu wyłania się obraz bezlitosnej siły, zrównującej wszystkie stany społeczne, od której nie ma ucieczki. Polski rękopis urywa się w momencie, gdy kostucha opowiada o losie kobiet żyjących w czystości, pozostawiając dzieło bez ostatecznego finału.
Spis treści
Streszczenie w pigułce
Akcja utworu rozpoczyna się od zwrotu narratora do Boga z prośbą o pomoc w napisaniu dzieła, które ma skłonić ludzi do poprawy. Następnie poznajemy mistrza Polikarpa, wielkiego mędrca, który w modlitwach prosi Stwórcę o możliwość ujrzenia Śmierci na własne oczy. Bóg wysłuchuje jego prośby. Gdy Polikarp przebywa samotnie w kościele, ukazuje mu się przerażająca postać. To rozkładające się, nagie kobiece ciało z kosą w ręku. Na ten widok mistrz pada ze strachu na ziemię. Wywiązuje się między nimi dialog, w którym przerażony i naiwny mędrzec zadaje Śmierci serię pytań. Kostucha wyjaśnia, że narodziła się w raju, gdy Ewa i Adam zgrzeszyli, zjadając zakazany owoc. Śmierć uświadamia Polikarpowi, że nikt nie ujdzie przed jej kosą - ani bogacze, ani duchowni, ani lekarze. Chwali się, że zabrała z tego świata Judasza, a nawet samego Chrystusa, choć ten pokonał ją swoim zmartwychwstaniem. Kostucha ostro krytykuje grzeszników, szczególnie zepsutych mnichów i duchownych, zapowiadając im surowe kary. Zapewnia jednak, że dobrzy ludzie nie muszą się jej bać, bo dla nich jest tylko przejściem do raju. Polski rękopis urywa się w momencie, gdy Polikarp pyta o los kobiet zachowujących czystość.
Streszczenie szczegółowe
Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią to najdłuższy polski wiersz średniowieczny. Liczy aż 498 wersetów, z czego większość zapisano ośmiozgłoskowcemWiersz, w którym każdy wers składa się z ośmiu sylab, charakterystyczny dla polskiej poezji średniowiecznej.. W tak zwanym rękopisie płockimZabytek piśmiennictwa polskiego z XV wieku, w którym zachował się tekst utworu. Zaginął podczas II wojny światowej. brakuje zakończenia, które znamy jedynie częściowo z późniejszych rosyjskich przekładów. Utwór ma formę udramatyzowanego dialogu rozpisanego na dwie role: upersonifikowanejNadanie cech ludzkich zwierzętom, przedmiotom, zjawiskom lub pojęciom abstrakcyjnym, np. Śmierci. Śmierci (Mors) oraz mędrca Polikarpa (Magister). Całość dzieli się na trzy wyraźne części.
1. Wstęp
Pierwsze 18 wersów to oryginalny wkład polskiego autora w europejski motyw danse macabreTaniec śmierci - średniowieczny motyw w sztuce i literaturze ukazujący uniwersalność śmierci, która porywa do tańca ludzi wszystkich stanów.. Wypowiada się tu poetyckie „ja”, które możemy utożsamiać z samym twórcą. Zwraca się on do Boga z gorącą prośbą o natchnienie i pomoc w ułożeniu wiersza:
Gospodzinie wszechmogący,
Nade wszytko stworzenie więcszy,
Pomoży mi to działo słożyć,
Bych je mogł pilnie wyłożyć
Ku twej fały rozmnożeniu,
Ku ludzkiemu polepszeniu!
Taki konwencjonalny zwrot do Stwórcy był typowy dla epoki - podobnie zaczyna się na przykład wiersz Przecława Słoty O zachowaniu się przy stole. Autor od razu wykłada karty na stół. Pisze ku chwale Bożej i dla „ludzkiego polepszenia”, czyli po prostu po to, by skłonić grzeszników do nawrócenia. Zapowiada, że odsłoni przed słuchaczami tajemnice ostateczne:
Przykład o tem chcę powiedzieć,
Słuchaj tego, kto chce wiedzieć!
2. Fragment narracyjno-opisowy prezentujący postaci dialogu
Między wersem 19. a 48. pałeczkę przejmuje trzecioosobowy narrator. Cofa się w czasie i przedstawia Polikarpa - wybitnego uczonego, który tak bardzo pragnął zgłębić tajemnicę końca ludzkiego życia, że błagał Boga o spotkanie ze Śmiercią w jej prawdziwej postaci. Modlitwy przynoszą skutek. Będąc samotnie w kościele, mistrz dostrzega makabryczną zjawę:
Uźrzał człowieka nagiego,
Przyrodzenia niewieściego,
Obraza wielmi skaradego,
Łoktuszą przepasanego.
Chuda, blada, żołte lice
Łszczy się jako miednica;
Upadł ci jej koniec nosa,
Z oczu płynie krwawa rosa;
Przewiązała głowę chust
Jako samojedź krzywousta;
Nie było warg u jej gęby,
Poziewając skrżyta zęby;
Miece oczy zawracając,
Groźną kosę w ręku mając;
Opis Śmierci to mistrzostwo średniowiecznego naturalizmu. Ukazuje się ona jako rozkładające się, nagie kobiece ciało, przepasane jedynie łoktusząDawne określenie na lnianą płachtę, prześcieradło lub chustę, często używaną jako całun pogrzebowy.. Jest chuda, blada, a jej żółta twarz lśni. Odpadł jej kawałek nosa, z oczu płyną krwawe łzy, a z ust pozbawionych warg widać zgrzytające zęby. W ręku dzierży swój nieodłączny atrybut - groźną kosę. Na widok tego gnijącego straszydła wielki mędrzec traci rezon. Pada plackiem na podłogę, a wtedy Śmierć zaczyna mówić.
Średniowieczne wyobrażenie Śmierci znacznie różni się od współczesnego szkieletu z kosą. W "Rozmowie..." Śmierć to rozkładające się zwłoki kobiety (tzw. wizerunek makabryczny). Miało to wywoływać w odbiorcach szok i przypominać o fizycznym wymiarze przemijania (motyw memento mori).
3. Dialog właściwy
Główna część utworu to starcie dwóch nierównych sił. Przerażony Polikarp zadaje pytania, z których wiele brzmi skrajnie naiwnie. Ośmiesza to jego rzekomą mądrość, wprowadzając do tekstu silny element komizmu. Utwór pełni jednak funkcję dydaktycznąCel literatury polegający na pouczaniu, wychowywaniu i przekazywaniu wzorców moralnych odbiorcy.. Odpowiedzi kostuchy to w rzeczywistości krótkie wykłady o naturze przemijania i życiu pozagrobowym, sprytnie ubrane w zabawną formę.
Śmierć patrzy na leżącego mistrza i kpi z jego strachu. Przecież sam prosił Boga o to spotkanie. Zapowiada, że prawdziwy pot i stękanie przyjdą dopiero w dniu jego ostatecznego końca. Skoro ją wezwał, muszą porozmawiać. Polikarp, nieco uspokojony, tłumaczy, że przeraził się jej wyglądu. Prosi, by odłożyła kosę i stanęła trochę dalej, wtedy poczuje się lepiej. Kostucha stanowczo odmawia. Kosa to jej narzędzie pracy, z którym nigdy się nie rozstaje:
Dzirżę kosę na rejistrze,
Siekę doktory i mistrze,
Zawżdy ją gotową noszę,
Przez dzi<ę>ki noclegu proszę.
Zmuszony do wstania, trzęsący się Polikarp pyta o rodowód Śmierci: gdzie się urodziła i kto jest jej rodzicem. Zjawa wyjaśnia, że powstała w raju. Kiedy Ewa (w tekście występuje archaiczna forma Jewa) złamała boski zakaz i podała Adamowi jabłko, oboje zarazili całe ludzkie plemię śmiertelnością.
Mędrzec drąży dalej. Pyta, czy Śmierć można jakoś przekupić, na przykład dając jej kołacz. Zjawa wyśmiewa ten pomysł. Dostała od Boga władzę uśmiercania i wykonuje swój obowiązek z absolutną bezstronnością. Nie interesuje jej majątek, zawód ani pochodzenie ofiary. To zasada egalitaryzmu śmierciŚredniowieczne przekonanie, że wobec śmierci wszyscy ludzie są równi, niezależnie od władzy, bogactwa czy stanu społecznego.. Zabrała z tego świata Annasza, Kajfasza, Judasza, a nawet samego Chrystusa. Przyznaje jednak, że starcie z Synem Bożym uszkodziło jej kosę, bo Jezus pokonał ją, zmartwychwstając trzeciego dnia:
Alem kosy naruszyła,
Gdym Krystusa umorzyła,
Bo w niem była Boska siła.
Ten jeden mą kosę zwyciężył,
Iż trzeciego dnia ożył;
Z tegom się żywotem biedziła,
Potem jużem wszytkę moc straciła
Śmierć podkreśla, że ma władzę nad dobrymi, ale szczególnie bezlitosna jest dla złoczyńców. Kiedy Polikarp pyta, z kim będzie się przyjaźnić, gdy już zabije wszystkich ludzi, kostucha wpada w furię. Grozi, że utnie mu głowę w samym środku kościoła. Tłumaczy tępemu mędrcowi, że nie szuka ziemskich zbytków, lecz karmi się ludzkim grzechem i to za nim wszędzie goni:
W grzechu się ludzkiem kocham,
A tego nigdy nie przeniecham.
Duchownego i świecskiego,
Zbawię żywota każdego,
A każdego morzę, łupię,
O to nigdy nie pokupię:
Kanonicy i proboszcze
Będą w mojej szkole jeszcze,
I plebani s miąszą szyją,
Mistrz chwyta się ostatniej deski ratunku. Pyta o lekarzy i ich potężne zioła. Śmierć ucina złudzenia: medycyna działa tylko tak długo, jak pozwala na to wola Boża. Gdy przychodzi wyznaczony czas, żaden medyk nie uratuje pacjenta, a w końcu sam padnie ofiarą kosy w równie okrutny sposób. Nie da się przed nią schować pod ziemią ani uciec:
Chcesz-li tego skosztować,
Dam ci się w żelezie skować
I też w ziemi zakopać -
Ale cię pewno potrzepię,
Jedno sobie kosę sklepię.
Uwijaj się, jako umiesz,
Aza mej mocy ujdziesz.
Jużem ci naostrzyła kosę,
A darmo jej nie podnoszę,
Ciebie ją podgolić muszę.
Przestraszony groźbami Polikarp błaga o litość. Śmierć dziwi się jego panice. Wyjaśnia, że dobrzy ludzie nie muszą się jej lękać - dla nich jest tylko bramą do raju. Prawdziwy koszmar czeka grzeszników, którzy trafią w piekielny ogień. W tym miejscu kostucha wygłasza ostrą krytykę duchowieństwa. Szczególnie nienawidzi zepsutych mnichów, którzy uciekają z klasztorów, uganiają się za rozrywkami, jeżdżą konno i piją. Zapowiada, że z przyjemnością będzie ich ścigać:
Jinako morzę złe mnichy,
Ktorzy mają zakon lichy,
Co z klasztora uciekają,
A swej wolej pożywają.
Gdy mnich pocznie dziwy strojić,
Nikt go nie może ukojić;
Kto chce czynić co na świecie,
Zły mnich we wszytko się miece.
Jestli wsiędzie na szkapicę,
Wetknie za nadrę kapicę,
Zawodem na koniu wraca,
A często kozielce przewraca.
Kiedy mnich na koniu skacze,
Nie weźrzałby na nalepsze kołacze;
Umaże się jako wiła,
A wżdy mu ta rzecz barzo miła.
Gdy piechotą jimie biegać,
Muszę mu naprzod zabiegać.
Azaż ci ji czarci niosą,
Jedwo ji pogonię z kosą!
Ostatnie pytanie, jakie zachowało się w płockim rękopisie, dotyczy kobiet zachowujących czystość. Polikarp chce wiedzieć, jak Bóg traktuje je po śmierci. Kostucha pyta z przekąsem, czy mistrz nie czytał żywiołów świętychŚredniowieczne opowieści o życiu, męczeństwie i cudach świętych, mające stanowić wzór do naśladowania., w których opisano ich straszliwe męczarnie. Przyznaje, że sama dziwiła się, jak można znieść takie cierpienie w imię wiary. W tym właśnie momencie tekst polskiego rękopisu nagle się urywa.