Opracowanie

Książę Konstanty i jego stosunek do Polaków

Dramat Juliusza Słowackiego ukazuje wielkiego księcia Konstantego jako postać pełną sprzeczności, rozdartą między lojalnością wobec carskiej Rosji a podziwem dla polskiego wojska. Z jednej strony tyranizował oficerów, z drugiej potrafił stanąć w obronie swoich podchorążych, co widać w słynnej scenie skoku przez piramidę z bagnetów. Jego skomplikowany stosunek do Polaków staje się główną osią konfliktu z carem Mikołajem I w trzecim akcie utworu.

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 3 min
Spis treści
  1. Despota czy miłośnik polskiego wojska?
  2. Historyczne anegdoty o księciu Konstantym
  3. Konflikt braci w „Kordianie”

Despota czy miłośnik polskiego wojska?

Wielki książę Konstanty jawi się w dramacie jako tyran. Jako naczelny wódz i twórca Szkoły PodchorążychWojskowa szkoła w Warszawie, której kadeci w 1830 roku zainicjowali wybuch powstania listopadowego. wymagał od żołnierzy bezwzględnej dyscypliny. To właśnie świetnie wyszkolone wojsko stanowiło o potędze Królestwa Polskiego.

Jego relacje z polskimi wojskowymi opierały się na skrajnościach:

  • wymagał ślepego posłuszeństwa i stosował surowe kary,
  • publicznie upokarzał oficerów, boleśnie raniąc ich honor,
  • jednocześnie odczuwał ogromną dumę z waleczności swoich podwładnych.

Oficerowie nienawidzili go za ciągłe poniżanie. Konstanty potrafił doprowadzić wojskowych do ostateczności, co nierzadko kończyło się samobójstwami. Słowacki wyraźnie odnotowuje ten fakt w dramacie. Mimo gwałtownego charakteru i wybuchów gniewu, książę okazywał swoim żołnierzom specyficzną, szorstką życzliwość.

Historyczne anegdoty o księciu Konstantym

Dobrze wiedzieć
Wielki książę Konstanty Romanow był bratem carów Aleksandra I i Mikołaja I. Choć zrzekł się praw do rosyjskiego tronu, przez lata sprawował faktyczną władzę w Królestwie Polskim, budząc powszechny strach. Jego żoną była Polka, Joanna Grudzińska.

Prasa z okresu powstania listopadowegoZryw niepodległościowy z lat 1830–1831, skierowany przeciwko rosyjskiemu zaborcy. chętnie opisywała niejednoznaczny stosunek księcia do Polaków. Według popularnej anegdoty, po krwawej bitwie o Olszynkę Grochowską (25 lutego 1831 roku), gdy wojska rosyjskie dowodzone przez feldmarszałka DybiczaRosyjski dowódca, któremu car Mikołaj I powierzył zadanie szybkiego stłumienia powstania listopadowego. poniosły ogromne straty, Konstanty stanął w oknie kwatery dowództwa. Zaczął na cały głos śpiewać Jeszcze Polska nie zginęła.

Rozwścieczony Dybicz odnalazł zuchwałego śpiewaka. Śmiejący się Konstanty miał mu wtedy odpowiedzieć, że naród polski jest najwaleczniejszy pod słońcem i jako jedyny naprawdę rozumie, czym jest ojczyzna. Przewidział też, że potężne państwo jego brata ostatecznie runie.

Biografowie księcia przytaczają też inną sytuację z tej samej bitwy. Konstanty, obserwując atak polskich ułanów na rosyjską jazdę, wpadł w zachwyt nad postawą żołnierzy, których sam szkolił.

„Na myśl o tym, że to on uczył ten pułk, tak dalece zachwycił się jego dzielną postawą, że zaczął klaskać i wołać: <Dobrze, dobrze, dzieci!> Potem zwróciwszy się do otaczających go oficerów, wyrzekł tak często powtarzane przez siebie zdanie: <Żołnierze polscy to najlepsi w świecie żołnierze!>”

Słowacki doskonale znał te pogłoski. Wykorzystał je do zbudowania psychologii postaci, wkładając w usta Mikołaja I wymowne słowa: Mój brat... już Polakiem (Akt III, scena 9).

Konflikt braci w „Kordianie”

W trzecim akcie dramatu ten skomplikowany stosunek do Polaków znajduje finał w ostrej kłótni między Konstantym a carem Mikołajem I. Spór dotyczy życia głównego bohatera. Kordian próbował zabić cesarza, ale przerażony własną wyobraźnią zemdlał pod drzwiami sypialni. Car skazał zamachowca na rozstrzelanie.

Wielki książę postanowił ocalić swojego podchorążego. Wymyślił próbę, która z pozoru oznaczała pewną śmierć. Kordian musiał przeskoczyć na koniu przez piramidę utworzoną z naostrzonych bagnetówBroń biała mocowana na końcu lufy karabinu, używana w walce wręcz..

Skok zakończył się sukcesem. Zachwycony wódz dotrzymał słowa i darował winy żołnierzowi:

„Wielki Książę: (do Kordiana)
Cóż ci, mój druhu? No! no! chwat młodzieniec! (...)
Wasza mość cesarska, Widziałeś. (...)
Ręczę za twoje życie...” (Akt III, scena 7)

Mikołaj I zignorował obietnicę brata. Nakazał zwołać sąd wojennySpecjalny trybunał wojskowy sądzący żołnierzy za przewinienia dyscyplinarne, bunty i zdrady. i wykonać wyrok śmierci. Konstanty, choć brutalny i nieobliczalny, w ostatecznym rozrachunku potrafił docenić odwagę Polaków i zaryzykować otwarty konflikt z carem w obronie jednego ze swoich żołnierzy.