Opracowanie

Opis wyspy, na której mieszkał Skawiński

Skawiński, główny bohater noweli Henryka Sienkiewicza, zamieszkał na małej, skalistej wysepce niedaleko portu Aspinwall. Miejsce to było surowe i pozbawione drzew, ale oferowało zapierające dech w piersiach widoki na tropikalne lasy i bezkresny ocean. Otaczająca latarnię natura bywała zarówno spokojna, jak i niezwykle groźna podczas nocnych burz.

Autor: Karolina Marlęga Czas czytania: 4 min
Spis treści
  1. Położenie i wygląd wysepki
  2. Tropikalny krajobraz w oddali
  3. Ruch na oceanie i w porcie
  4. Groźne oblicze oceanu

Położenie i wygląd wysepki

Skawiński po latach tułaczki znalazł schronienie niedaleko Panamy w Ameryce Środkowej. Jego nowym domem stała się skalista wysepka obok portowego miasteczka Aspinwall. Kawałek lądu był bardzo mały, zajmował zaledwie jeden mórgDawna miara powierzchni ziemi, odpowiadająca wielkości pola, które jeden człowiek mógł zaorać w ciągu dnia..

W samym centrum wznosiła się wysoka latarnia morska. Jej światło wskazywało bezpieczną drogę statkom płynącym z Nowego Jorku do Panamy. Sama wyspa była surowa i pozbawiona drzew. Rosły tam tylko drobne, mięsiste rośliny, z których kapała lepka żywica.

Tropikalny krajobraz w oddali

Ubogą roślinność na wyspie wynagradzały wspaniałe widoki. W słoneczne południe Skawiński mógł podziwiać całe międzymorzeWąski pas lądu łączący dwa większe obszary lądowe, w tym przypadku Amerykę Północną i Południową. aż do Oceanu Spokojnego. Z perspektywy latarni ten obszar wyglądał jak jeden wielki, zielony ogród.

Tuż za domami Aspinwall widać było pióropusze palm kokosowych i bananowców. Dalej ciągnął się gęsty, wilgotny las równikowy. Narrator noweli opisuje ten widok niezwykle barwnie:

W południowych godzinach, gdy atmosfera stawała się bardzo przezroczysta, widać było całe międzymorze, aż do Pacyfiku, pokryte najbujniejszą roślinnością. Skawińskiemu wydawał się wówczas, że widzi jeden olbrzymi ogród. Pęki kokosów i olbrzymich muz (inaczej banany) układały się jakby w przepyszne czubiaste bukiety, tuż zaraz za domami Aspinwallu. Dalej, między Aspinwall a Panamą, widać było ogromny las, nad którym co rano i pod noc zwieszał się czerwonawy opar wyziewów – las prawdziwie podzwrotnikowy, zalany u spodu stojącą wodą, oplątany lianami szumiący jedną falą olbrzymich storczyków, palm, drzew mlecznych, żelaznych i gumowych.
Dobrze wiedzieć
Opisy przyrody w „Latarniku” są bardzo plastyczne i działają na wyobraźnię. Sienkiewicz używa wielu epitetów (barwnych przymiotników), aby oddać egzotykę i potęgę amerykańskiej natury.

Ruch na oceanie i w porcie

Z wieży latarni starzec obserwował turkusową taflę wody. Przy dobrym wietrze statki żaglowe płynęły jeden za drugim, przypominając stado białych albatrosówDuże ptaki morskie o bardzo długich skrzydłach, często spotykane nad oceanami.. Na falach unosiły się czerwone beczki wyznaczające szlak wodny.

Codziennie pojawiał się też parowiec przywożący towary i ludzi do portu. Z drugiej strony latarni rozciągał się widok na tętniące życiem Aspinwall. Rano wiatr przynosił stamtąd gwar ludzkich rozmów i hałas portu.

W południe rozlegał się głośny świst parowców. Był to znak rozpoczęcia sjestyKrótki odpoczynek w środku dnia, popularny w krajach o gorącym klimacie.. Wtedy na lądzie i morzu na całą godzinę zamierał wszelki ruch.

Groźne oblicze oceanu

Spokojne morze potrafiło szybko zmienić się w niebezpieczny żywioł. Wody wokół wyspy często nawiedzały silne, nocne przypływy. Fale z hukiem uderzały o skały, a ich spienione grzbiety świeciły na różowo w blasku latarni.

Dźwięki oceanu przypominały czasem wystrzały z armat, a innym razem ludzkie westchnienia i łkania. Gdy nadciągała burza, wiatr z zachodu przybierał na sile, a czarne chmury zasłaniały księżyc.

Długie, wiorstowe fale wytaczały się z ciemności i rycząc szły, aż do stóp wysepki. (...) Bałwany skakały z wściekłością na urwisko latarni, oblizując już pianą i podmurowanie. W dali pomrukiwała burza. Na ciemnej, wzburzonej przestrzeni zabłysło kilka zielonych latarek, podwieszanych do masztów okrętowych. Zielone owe punkciki to wznosiły się wysoko, to zapadały w dół, to chwiały się na prawo i lewo.
Dobrze wiedzieć
W opisie burzy autor zastosował animizację (ożywienie). Fale morskie, nazwane tu bałwanami, „skaczą z wściekłością” i „oblizują pianą” mury latarni, zachowując się jak groźne, żywe istoty.

Te zielone światełka na masztach walczących z żywiołem statków przypominały Skawińskiemu o ogromnej odpowiedzialności. Burza była ostatecznym dowodem na potęgę i niebezpieczeństwo oceanu.

Latarnik · 3 kroków do poznania lektury