Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki

Znaczenie tytułu „Medalionów”


Wyjaśnienie tytułu cyklu miniatur prozatorskich można odnaleźć w tekście jednego z opowiadań „Kobieta cmentarna”:
„Później przyszedł czas, gdy na cmentarz spadały pociski. Posągi i medaliony potłuczone leżały wzdłuż alei. Groby z otwartymi wnętrzami ukazały w pękniętych trumnach swoich umarłych.”
. Utwory, wchodzące w skład zbioru, są w treści i wymowie podobne do tych umieszczanych na grobach niewielkich płaskorzeźb, malowideł i zdjęć, przedstawiających zmarłych. Nałkowska prostymi słowami ocala je z wojennego cmentarzyska, sklejając z ułamków zdarzeń i relacji rzeczywistość, której groza ukazana jest nie tylko w obrazach masowych zbrodni, ale również w zniszczonej ludzkiej psychice.


Bohaterami „Medalionów” są ludzie pozbawieni cech indywidualnych, są to typy, uosabiające los i tragedię milionów. Autorka swoimi krótkimi opowiadaniami buduje pomnik tym, którzy ponieśli śmierć w otchłani faszystowskiej zagłady oraz tym, którzy przeżyli wojnę, by dać świadectwo prawdzie.

Cykl opowiadań miał chronić przed zapomnieniem, miał upamiętniać ludzi, którzy umierali anonimowo, a ich śmierć zatracała cechy śmierci indywidualnej. Relacje z czasów wojny przybrały kształt zastygłych medalionów, na których zatarte są rysy twarzy, lecz pamięć o ludziach pozostaje wiecznie żywa, ponieważ nikt nie powinien zapominać o najbardziej przerażającym okresie w historii ludzkości, który pochłonął miliony ludzkich istnień.

Problematyka „Medalionów”


Skromne objętościowo „Medaliony”, na kartach ośmiu opowiadań, poruszają wstrząsającą problematykę drugiej wojny światowej – czasów, które wywarły piętno na ludzkiej psychice i które nadal żyją w świadomości kolejnych pokoleń.

Temat okrucieństwa okupanta, masowych zbrodni milionów ludzi w obozach koncentracyjnych oraz ogromnych zniszczeń dorobku kultury narodowej jest wciąż przywoływany i aktualny. Pomimo tego, iż od zakończenia wojny minęło ponad sześćdziesiąt lat, nadal trwa rozrachunek z tym najbardziej ponurym i przerażającym okresem w dziejach ludzkości.

Cykl Nałkowskiej stanowi jedno z najwcześniejszych świadectw faszystowskiego ludobójstwa. Pisany w 1945 roku, a więc tuż po odzyskaniu niepodległości, opiera się w dużej mierze na relacjach osób ocalałych z rzezi ofiar, na wizjach lokalnych i zeznaniach świadków zbrodni.

Autorka przekazuje prawdę o tamtych dniach – prawdę zawartą w słowach tych, którzy widzieli i przeżyli. Pisze wprost o niemieckim instytucie naukowym, w którym odbywała się produkcja mydła z ludzkiego tłuszczu, o cierpieniach i śmierci więźniarek w obozach zagłady, o różnych metodach eksterminacji Żydów i gazowaniu dzieci w Oświęcimiu.

Relacji prostych ludzi nie poddaje stylistycznej przeróbce, bo żadne słowa nie mogą ogarnąć tego, co zaszło, a najbardziej proste stwierdzenia porażają swym autentyzmem.

W kolejnych miniaturach prozatorskich zamyka wstrząsający rejestr zbrodni, masowej zagłady i męczeństwa, który wyłaniał się z opowieści maksymalnie zwięzłych i powściągliwych, w których głos zostaje oddanych świadkom i ofiarom hitlerowskiego systemu. Losy prostych ludzi, surowe stwierdzenia, niekiedy nieporadne w doborze odpowiednich słów, zawierają oskarżenie i grozę doświadczeń niedających się wyrazić ani zrozumieć.

„Medaliony” to nie tylko obraz życia w czasie drugiej wojny światowej, to również świadectwo tego, co okupacja robiła z ludzką psychiką. Nałkowska przedstawia zobojętnienie człowieka, dla którego śmierć stawała się czymś powszechnym, utratę ludzkiej solidarności i zanik wszelkiego kodeksu moralnego. Wojna niszczyła nie tylko psychikę oprawców, którzy bez skrupułów i poczucia winy, mordowali ludzi. Wojna niszczyła również ofiary, niszczyła je nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie.

Problematykę „Medalionów” najpełniej oddaje motto, poprzedzające cykl opowiadań. Motto, które zapisała autorka w swych pamiętnikach, prowadzonych przez lata okupacji. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” – oto cała przerażająca prawda o czasach drugiej wojny światowej.

Artyzm „Medalionów” Zofii Nałkowskiej


„Medaliony” Zofii Nałkowskiej, złożone z ośmiu krótkich opowiadań, można zaliczyć do małej formy prozatorskiej. Autorka w mistrzowski sposób połączyła wypracowaną latami technikę pisarską, sposób artystycznego obrazowania, umiejętność skrótu oraz doskonale zorganizowaną fabułę, by na kilkudziesięciu stronicach dzieła skondensować wiedzę o epoce, ludziach i życiu w czasach drugiej wojny światowej. „Medaliony” są artystyczną pamiątką po tych, którzy zginęli w masowych zbrodniach hitlerowskich, tych, którzy zdołali przetrwać i świadectwem ówczesnego barbarzyństwa, pozostawionym kolejnym pokoleniom.

Artyzm „Medalionów” należy rozpatrywać na kilku płaszczyznach. Głównym elementem narracji są celowe przemilczenia. Nałkowska nie poddaje przeżyć swoich bohaterów analizie psychologicznej, zmuszając czytelnika do samodzielnego wyciągania wniosków, do głębokich przemyśleń i zatrzymania się nad tragedią, która dotknęła miliony ludzi.

Atmosfera tamtych czasów oddawana jest na różne sposoby. Czasami poprzez opis krajobrazu bądź miejsca, rzeczowy, konkretny, na wskroś realistyczny, który poprzez odpowiedni dobór wyrażeń staje się scenerią pełną przejmującego smutku. Czasami owo celowe przemilczenie wyłania się z opowieści bohaterów, którzy mówią o swoich przeżyciach prostym językiem.

Celowym przemilczeniem staje się także brak odautorskich komentarzy, choć tak naprawdę Nałkowska poprzez odpowiedni dobór środków artystycznych i odpowiednie wyselekcjonowanie faktów wyraża swój protest i oskarża faszyzm, który przyczynił się do masowej śmierci setek tysięcy ludzkich istnień i cierpienia tych, którzy przeżyli, lecz zostali okaleczeni przez wojnę psychicznie i fizycznie.

Bohaterowie „Medalionów” rzadko znani są z imienia, nazwiska czy też szczegółowego wyglądu. Jest to kolejna cecha artyzmu utworu. Bohaterowie są bowiem uosobieniem milionów ofiar, reprezentują cierpienia tych, którzy znaleźli się w niszczącej otchłani drugiej wojny światowej. Dzielili swój los z tymi, którzy nie przeżyli, są realni, konkretni i anonimowi.

Ich portrety psychologiczne są naszkicowane zdecydowanymi, choć oszczędnymi rysami, przez co stają się tytułowymi medalionami, które można wmurować w groby milionów pomordowanych. Są jednocześnie ukazani jako jednostka i typ, ponieważ ich losy stały się powieleniem losów innych. Kreacja bohaterów skupia się na prezentacji autentyczności ich istnienia, a indywidualne losy podniesione są do rangi losów ogólnych, oddając poprzez krótki opis całą istotę wewnętrznych przeżyć człowieka. Człowieka, którego psychika została zniszczona przez faszyzm, który w obliczu nieszczęścia, okrucieństw i powszechności śmierci zatracił wrażliwość moralną i zobojętniał wobec zbrodni.

Każde opowiadania „Medalionów” zawiera bardzo bogatą problematykę, opisuje ostro i wyraźnie zarysowane sytuacje, zbudowane na zasadzie kontrastów. Każdy portret psychologiczny bohaterów, choć skrótowy, jest wnikliwy i złożony. Każde opowiadanie przekazuje bogatą wiedzę o czasach okupacji.

Umiejętność zamknięcia wszystkich obszarów rzeczywistości drugiej wojny światowej w tak niewielu zdaniach i prostych słowach to kolejna cecha artyzmu dzieła Zofii Nałkowskiej. Pisarka poprzez celowe zgrupowanie faktów, poprzez krótki opis, oddający w pełni atmosferę przeżyć ludzi, w doskonały sposób potrafiła wyrazić bogate stany wewnętrzne swych bohaterów. Ze stron „Medalionów” wyłania się różnorodność wydarzeń i faktów, opartych na wspomnieniach o dniach, które już minęły, lecz pozostawiły niezatarte piętno na kartach historii i ludzkiej psychice. Wspomnienia te dają świadectwo okrucieństwa i cierpienia.

Fabuła „Medalionów” pozornie nie jest bogata, złożona ze zredukowanych pod względem artystycznym opisów i oparta w dużej mierze na opowieściach tych, którzy przetrwali życie w obozach zagłady lub więzieniach. Opowiadania Nałkowskiej mówią o rzeczywistości zamkniętej, przywołanej z pamięci tych, którzy byli naocznymi świadkami barbarzyństwa hitlerowców.

Obraz minionych dni jest przekazywany przez narratorkę, która zachowuje swoisty dystans do opisywanych zdarzeń. Narratorka patrzy na tę rzeczywistość poprzez czyjś opis, czyjeś wspomnienia.

W toku narracji wyłania się obecność drugiego narratora – człowieka, z którym pisarka rozmawia lub którego wysłuchuje. Owa dwoistość narracji jest stałą zasadą konstrukcji fabularnej „Medalionów”. Narrator służy tu określonym celom artystycznym. Stwarza dystans w stosunku do rzeczywistości, o której jest mowa, dzięki czemu zyskuje ona zastygły kształt – kształt nagrobkowych medalionów.

Narratorzy, opowiadający o swych przeżyciach w latach okupacji, są prostymi, realnymi i zwykłymi ludźmi. To właśnie ich oczami czytelnik patrzy na wojenną rzeczywistość, która nakreślona zostaje poprzez ich reakcje i świadomość. Nałkowska powstrzymuje się od komentarzy bezpośrednich, skupiając się na słuchaniu.

Z narracją związana jest trójwarstwowość techniki opisu. Warstwę pierwszą tworzą bezpośrednie relacje uczestników zdarzeń, uzyskiwane podczas wywiadów, rozmów i przesłuchań. To właśnie one dają świadectwo okrucieństwa i barbarzyństwa faszystów, porządkują jego przejawy, odsłaniając jednocześnie niszczący wpływ, jaki wojna wywarła na psychice człowieka.

Drugą warstwę stanowi narracja odautorska, uogólniająca i obiektywizująca rzeczywistość, powstrzymująca się od komentowania, choć można poznać opinię pisarki poprzez niedopowiedzenia i skróty myślowe. Trzecia warstwa tworzy wymiar całościowy i wyłania się z połączenia dwóch pozostałych, zbiera odłamki przeżyć i skrawki życia, łączy je i zmusza do zrozumienia i potępienia.

Artyzm „Medalionów” przejawia się w ich kondensacji. Opowiadania są miniaturami prozatorskimi, w których doskonałość artystyczna została doprowadzona do mistrzostwa. Forma prozatorska oparta jest przede wszystkim na prostocie środków wyrazu.

Nałkowska przekazuje wiedzę o wojennej rzeczywistości słowami prostymi, najzwyklejszymi, w pełni oddając atmosferę tamtych dni, choć sprawy o których mówi nie są ani proste, ani zwykłe. Ukazuje bowiem ogrom ludzkiego cierpienia, nadając mu atmosferę autentyczności i patosu, uzyskaną dzięki maksymalnej zwięzłości. Bez zbędnych słów w ośmiu opowiadaniach zamyka bogaty obraz okupacyjnej rzeczywistości, którą przedstawia z różnych stron, poprzez różne sposoby narracji. Dzięki temu zdołała w „Medalionach” zamieścić bogatą problematykę, scharakteryzować wiele osób, przedstawić szereg konfliktów.

Nałkowska doskonale wykorzystała rozmaite środki ekspresji, takie jak: skrót, przemilczenie, kontrast, a wiedzę o rzeczywistości ograniczyła do spraw najistotniejszych. Uzyskała to dzięki doskonałemu warsztatowi pisarskiemu, o którym wspomniał Kijowski, autor artykułu „Zofia Nałkowska”:
„Całe doświadczenie pisarskie posłużyło tutaj jedynie do pozbycia się wszelkiego balastu, cała jej mądrość pisarska pomogła jedynie zniszczyć w sobie wszystko, co było właśnie „literaturą”. (…) Nie sposób jednak w chłodnych, ascetycznych zdaniach „Medalionów” nie doszukać się myśli ukrytej, może rozpaczliwej nawet, myśli, która stanowiła bodaj największe odkrycie literackie po wojnie, że literatura, aby zostać wielką i aby sprostać historii ludzkiej, musi raz po raz niszczyć siebie samą, musi odnawiać się przez nagi fakt, przez akt pokory wobec rzeczywistości.”


„Medaliony” Zofii Nałkowskiej jako źródło wiedzy o epoce


„Medaliony” Zofii Nałkowskiej zajmują bardzo ważne i wyjątkowe miejsce wśród licznych powieści, nowel, reportaży i wspomnień o latach drugiej wojny światowej. Pisarka w ośmiu miniaturach prozatorskich w pełni oddała prawdę o ówczesnej rzeczywistości, prawdę o ludzkim cierpieniu i osobistej rozpaczy, o której nie wspominają materiały historyczne. Zrezygnowała z nadmiaru faktów i skupiła się na ich surowej selekcji, chcąc przekazać wiedzę o ludzkich emocjach i przeżyciach.

Operując środkami charakterystycznymi dla realistycznej powieści dziewiętnastowiecznej, w zdaniach informacyjnych, rzeczowych i zupełnie beznamiętnych, zdołała oddać nastrój grozy tamtych dni, poprzez zaskoczenie, wzmacniające reakcję odbiorcy.

„Medaliony” oddziałują na czytelnika za pomocą wyrazistych i jaskrawych kontrastów. Obraz wojennej rzeczywistości wzbogacają dodatkowo własne doświadczenia autorki zbioru, co umożliwiło jej przekazanie prawdy o okupacji w sposób dokładny i precyzyjny. Zofia Nałkowska przeżyła wojnę, a po jej zakończeniu brała udział w pracach Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich, uczestniczyła w rozprawach sądowych i wizjach lokalnych na miejscach zbrodni.

W swoich opowiadaniach zachowała cechy reportażu, dokumentu, sprawozdania z autentycznych wydarzeń. Osobiście poznała fakty, które później odpowiednio wyselekcjonowała jako materiał do napisania „Medalionów”, rozmawiała ze zbrodniarzami i ofiarami, wędrowała śladami miejsc masowego mordu.

W zbiorze można odnaleźć fragmenty, które przypominają relację z procesów sądowych, wizji lokalnych, zawierające mnóstwo suchych informacji, wiadomości o miejscach zbrodni z podaniem przybliżonej liczby ofiar. Przybliżonej, ponieważ w dniach, kiedy pisarka pracowała nad zbiorem, nie znano jeszcze pełnej liczby ofiar faszystowskich Niemiec. Ponadto przybliżyła odbiorcom wiedzę o obozach koncentracyjnych oraz o miejscach masowej zagłady Żydów, uświadamiając, że na ziemiach polskich istniały liczne miejsca egzekucji.

„Medaliony” doskonale oddają prawdę o charakterze wojennego terroru, o atmosferze grozy, przerażenia i bólu tamtych czasów. Czasów, które charakteryzowały się emocjonalnym przygotowaniem ludzi na śmierć, która mogła dosięgnąć ich wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Prawdę o czasach, w których człowiek w obliczu ogromu ludzkiej tragedii zatracał swą moralność i wrażliwość na ludzką krzywdę. Prawdę o czasach, które pozostawiły piętno na ludzkiej psychice i do dziś zdumiewa fakt, że „ludzie ludziom zgotowali ten los”.

Zgroza i zdumienie to uczucia nieustannie towarzyszące odbiorcy dzieła, kiedy dowiaduje się o tym wszystkim. Nałkowska starała się przedstawić obraz dni okupacji i okrucieństwa w taki sposób, aby czytelnik był w stanie objąć go wyobraźnią i myślami.

Wiedza, zgromadzona na kartach „Medalionów”, w zamierzeniach autorki miała wstrząsnąć myśleniem i odczuwaniem ludzi na tyle, by stały się swoistym przeżyciem osobistym, a nie tylko poszerzały wiedzę o zbrodniach hitlerowskich. Przekazała fakty w sposób autentyczny, pozbawiony emocji i komentarzy, bezpośredni, wypełniony autentycznymi postaciami. Dzięki temu opowiadania zyskały formę rzeczowej, pozornie beznamiętnej relacji, poruszającej swą prostotą umysł, serce i wyobraźnię czytelników.

Pisarka celowo nie wymieniła nazwisk swych bohaterów, zastępując je inicjałami, które mogły oznaczać różne osoby. Za ich pośrednictwem nieskomplikowanymi słowami naocznych świadków tragicznych wydarzeń ukazała masowość śmierci, która nabrała w tamtych latach szczególnego znaczenia – śmierć stała się czymś tak codziennym, że ludzie obojętnieli na nią, dominowała nad pojedynczymi zjawiskami i przybierała rozmiary śmierci zbiorowej.

Porównując fragmenty „Medalionów” i „Dzienników czasów wojny” odbiorca nabiera przekonania, że opowiadania są nie tylko dokumentem wydarzeń historycznych i losów innych ludzi, ale także dokumentem wewnętrznych przeżyć i myśli autorki.

Nałkowska miała świadomość, że nikt nie jest w stanie objąć świadomością, wyobraźnią i emocjami całości doświadczeń okupacyjnych niezależnie od tego, czy sam był ich uczestnikiem, czy też poznał je z perspektywy czasu. Aby dotrzeć do istoty prawdy o ludzkim cierpieniu i bestialstwie faszystów, autorka wykorzystała technikę fragmentów, „ułamków zdarzeń”.

Wyraziste ukazanie szczegółów wyłowionych z bezmiaru ludzkiej tragedii, które okazały się bardziej wymowne niż ogólne komentarze i opisy – to stało się podstawową koncepcją „Medalionów”. Wykorzystanie relacji prostych ludzi, mówiących prostym językiem, dodatkowo potęguje prawdę o wojennej rzeczywistości, ponieważ są to słowa rzeczowe, bez patetycznego i wzniosłego zabarwienia.

Rozmówcy Nałkowskiej mówią o śmierci, która w tamtych czasach była doświadczeniem codziennym i powszechnym. To właśnie im autorka oddaje głos, zachowując autentyczny opis tego, co przeżyli. Na tej prostocie opiera się artystyczna forma zbioru opowiadań.

Wiedza o czasach drugiej wojny światowej jest przekazywana w sposób jak najbardziej bezpośredni. Wypowiedziom została nadana forma niemal statycznej notatki, sporządzonej dla celów protokolarnych bądź naukowych. Fakty prezentowane są precyzyjnie: autorka wymienia metody zbrodni, opisuje sposoby palenia zwłok, wspomina o przemyślne, dla którego surowcem było wszystko, łącznie z ludzkim ciałem.

„Medaliony” to doskonałe źródło wiedzy o latach okupacji, napisane bezpośrednio po wojnie, a więc mówiące o nieodległej, choć minionej już przeszłości. Stały się najprostszym i najbardziej autentycznym świadectwem doświadczeń ludzi w tamtych czasach. Nałkowska przekazała to, co widziała na własne oczy i to, co zasłyszała od innych.

Przybliżyła również obraz Niemców, którzy należeli bardziej do dziedziny rzeczy niż zjawisk istotnie ludzkich. Są scharakteryzowani tą samą techniką rejestracji szczegółów, barwy, wyglądu. Niemcy w „Medalionach” należą do ciągu inwentaryzacji zbrodni – niemiecki człowiek staje się częścią aparatu, zostaje włączony do świata realiów i jest elementem ponadindywidualnego dramatu. Dramatu, wobec którego autorka-narratorka uznaje bezsilność i nie próbuje dokonać psychoanalizy jego uczestników.

W podobny sposób prezentuje Polaków, ocalonych z obozów zagłady. Są oni zaledwie zarysowani, a łączy ich poczucie bezsilności i bezradności w obliczu tego, co było i w czym uczestniczyli. Opisuje przede wszystkim fakty, na marginesie wspominając o uczuciach, które wówczas im towarzyszyły.

Świat, opisany w „Medalionach”, jest scharakteryzowany gruntownie i przejmująco, ograniczony do kilku statycznych obrazów. Nałkowska przede wszystkim stara się pokazać, jak było i dlaczego tak było, nie komentując bezpośrednio faktów. Jej komentarzami staje się odpowiedni dobór wydarzeń i sposób ich prezentacji. Rozmówcy również nie wyjaśniają przyczyn tragedii milionów ludzi, a ich oszczędne w słowa relacje są świadectwem tego, co się działo i co przeżywali ludzie w tamtych trudnych dniach.

W opowiadaniach nie odnajdzie się odpowiedzi na pytanie, co było przyczyną zbrodni faszystowskich, wymierzonych w miliony ludzkich istnień. „Medaliony” to książka, w której obok zgrozy, najsilniejszym uczuciem, jakiego doświadcza czytelnik, jest zdziwienie. Nałkowska przekazała prawdziwe uczucia autentycznych osób, uzupełniając w ten sposób historyczną wiedzę o drugiej wojnie światowej.

Cechy kompozycji „Medalionów” Zofii Nałkowskiej


1.Na cykl „Medalionów” składa się osiem opowiadań: „Profesor Spanner”, „Dno”, „Kobieta cmentarna”, „Przy torze kolejowym”, „Dwojra Zielona”, „Wiza”, „Człowiek jest mocny” oraz „Dorośli i dzieci w Oświęcimiu”.

2.Fabuła opowiadań opiera się na autentycznych wydarzeniach i relacjach osób, które przeżyły drugą wojnę światową. Nałkowska uzyskała materiał faktograficzny podczas pracy Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich, w której brała czynny udział, jako przewodnicząca Wojewódzkiej Komisji w Łodzi.

3.Narracja „Medalionów” na charakter rzeczowej relacji, przedstawionej w zwięzłych zdaniach, bez bezpośrednich komentarzy narratora, którym jest sama pisarka.

4.W „Medalionach” można wyodrębnić dwóch narratorów – pisarkę oraz osobę, z którą rozmawia.

5.„Medaliony” skupiają w sobie cechy charakterystyczne dla reportażu i sprawozdania. Można je zaliczyć do prozy dokumentarnej, ponieważ przekazują wiedzę o faktach i autentycznych osobach.

6.Brak jest bezpośrednich komentarzy odautorskich – Nałkowska posługuje się różnorodnymi środkami stylistycznymi, by wyrazić swą opinię o czasach okupacji – stosuje niedopowiedzenia i celowe przemilczenia.

„Medaliony” na tle ówczesnej literatury wojennej


Koniec drugiej wojny światowej przerwał sześcioletni okres milczenia polskich pisarzy, którzy podczas okupacji pozostali w kraju i byli świadkami tragedii milionów, ogromu masowych zbrodni i okrucieństwa niemieckiego okupanta. Straszliwe doświadczenia minionych dni, które stały się udziałem wielu narodów, przekroczyły ludzkie pojęcie o morderstwach, terrorze i bestialstwie. Wydarzenia wojenne ukształtowały nowe pojęcie o świecie, o moralności, o stosunkach międzyludzkich i ogólnie o całym życiu. Wszystko zostało poddane próbie i uległo weryfikacji.

Ludzie pióra wobec tak olbrzymiego historycznego kataklizmu, czuli się odpowiedzialnymi za swoją sztukę i danie świadectwa tych czasów. Literatura miała przekazać doświadczenia, które z trudem udawało się zamknąć w słowa, choć nigdy nie będzie odpowiednich słów, by w pełni przekazać bezmiar ludzkiej tragedii z czasów drugiej wojny światowej. Literaturze postawiono za główny cel obronę człowieczeństwa i wystąpienie przeciwko fali zbrodni, o której każdy dzień przynosił nowe fakty i przerażające szczegóły. Po sześciu latach milczenia, wypełnionych uczuciem grozy, przemówili pisarze. W latach 1945-48 ukazało się wiele książek, odsłaniających prawdę o okupacji i wojnie. Ówczesną literaturę można podzielić na dwa główne działy: na prozę dokumentalną (wspomnienia, dzienniki, reportaże) oraz na prozę, operującą fikcją artystyczną (powieści, nowele, opowiadania).

Wśród licznych książek dokumentalnych o charakterze pamiętnikarskim na szczególną uwagę zasługują „Dymy nad Birkenau” Seweryny Szmaglewskiej, która wojnę przeżyła jako więźniarka kobiecego obozu w Brzezince. „Dymy nad Birkenau” to mistrzowsko skonstruowany dokument zbrodni i obraz przeżyć ofiar faszystowskiego terroru.

W „Medalionach” Zofii Nałkowskiej można dostrzec wiele cech wspólnych z tego rodzaju literaturą dokumentarną. Większość opowiadań oparta jest na autentycznych faktach, zebranych przez pisarkę podczas pracy w Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich. Relacje ludzi, z którymi pisarka rozmawiała o tych okropnych czasach, wzmianki o przesłuchaniach świadków, o wizjach lokalnych na miejscach masowych zbrodni czy też w przedsiębiorstwie, produkującym mydło z ludzkiego tłuszczu, ogólna atmosfera opowiadań przybliża zbiór do reportażu. Nałkowska zachowuje autentyzm wydarzeń, faktów, ludzi, miejsc, zamykając go w formie prozy artystycznej, tworząc precyzyjnie zorganizowane obrazy. Główną metodą obrazowania „Medalionów” jest metoda skrótu. Autorka przeprowadza surową i ścisłą selekcję faktów, wybierając spośród nich tylko te, które w pełni oddają założenia twórcze tomiku, odpowiednio je porządkuje, opierając się na ekspresji artystycznej i jak największej zdolności przedstawiania wojennej rzeczywistości. Zestawia je na zasadzie jaskrawych kontrastów, które wywołują w odbiorcy zdumienie i przerażenie. W suchych, rzeczowych i niezwykle surowych zdaniach „Medalionów” kryje się głęboka treść emocjonalna, która sprawia, że czytelnik odczuwa, rozumie i przeżywa opisywane wydarzenia i losy bohaterów. Zbiór opowiadań Zofii Nałkowskiej stanowi mistrzowski przykład połączenia literatury, która miała dać świadectwo rzeczywistym zdarzeniom ze świadomą, zorganizowaną koncepcją artystyczną.

Drugim nurtem literatury wojennej były liczne opowiadania i powieści, mówiące o czasach grozy i masowej śmierci. Do najciekawszych pozycji można tu zaliczyć: „Noc” Jerzego Andrzejewskiego, „Pożegnanie z Marią” Tadeusza Borowskiego, „Święta kula” Jerzego Putramenta, „Szekspir” oraz „Ucieczka z Jasnej Polany” Adolfa Rudnickiego. Utwory te łączyła wspólna cecha – były to dzieła, poruszające temat tragicznych losów jednostek wystawionych na próbę charakteru, wytrzymałości i odwagi. „Skromna książeczka” Zofii Nałkowskiej na tle tej twórczości stanowi zupełnie odmienne zjawisko. „Medaliony” przedstawiają powszechność doświadczeń okupacyjnych, ukazują nie tylko cierpienie jednostek, ale przede wszystkim cierpienia milionów, prowadzonych na stracenie, zamkniętych w obozach zagłady. Fragmenty opowiadań zachowują wierność i autentyczność relacji prostych ludzi. Autorka prostymi słowami rozmówców tworzy ich portrety psychologiczne, odsłania ich przeżycia i wewnętrzne przemiany. Nie komentuje ich słów, nie opisuje psychiki swych bohaterów. Skupia się na takim zestawieniu wypowiedzi, aby czytelnik samodzielnie pojmował cały dramatyzm ich losów.

Portrety bohaterów „Medalionów” stanowią uogólnienie losów milionów ludzi, którzy w czasie okupacji przeżyli podobne doświadczenia. Są to co prawda portrety indywidualne, lecz zarazem typowe, takie, która mogą być jednocześnie obrazami setek innych ludzi. Nałkowska nie stara się wydobyć cech charakterystycznych, zamieszcza wyłącznie najważniejsze fakty, uczucia, takie jak: strach, zmęczenie, ból, zniechęcenie, pragnienie ocalenia życia. Tworzy portrety, zamknięte w formie miniatury – krótkie, zwięzłe i zaskakująco pełne. W opowiadaniach bohaterowie prezentują się sami – pisarka oddaje im głos, subtelnie zaznacza swą obecność, choć w rzeczywistości tylko oni mówią o przeżytych doświadczeniach i wyłącznie oni określają swoją postawę wobec omawianych sytuacji. To poprzez pryzmat wypowiedzi bohaterów „Medalionów” czytelnik poznaje prawdę o doświadczeniach milionów. Ich losy są losami tysięcy ludzi, urastają do rangi powszechnych, stają się losami ludzi, poddanych faszystowskiemu terrorowi.

Tragedia poszczególnych postaci staje się jednocześnie tragedią ogółu. Los człowieka w opowiadaniach Nałkowskiej jest zdeterminowany rzez historię, narzucony przez siłę wroga, nie jest świadomym, indywidualnym wyborem. Pisarka odsłania brutalną prawdę o czasach wojny i okupacji, zamykając je w krótkim zdaniu: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. Zdanie to uświadamia ogrom odpowiedzialności ludzi za to, co się działo, ponieważ to ludzie celowo i świadomie zamordowali miliony ludzi. Zofia Nałkowska nie posługuje się ogólnikami, nie mówi o żadnej fatalnej sile. Mówi wprost o ludziach, którzy przyczynili się do tragedii milionów, o bestialstwie, okrucieństwie. Opowiada historię, która już się dokonała i jest sumą określonych warunków i określonych działań ludzkich.

W „Medalionach” zło ma konkretny charakter, jest zorganizowane systematycznie i realizowane przez hitlerowców. Zło w opowiadaniach jest rezultatem określonego systemu społecznego, związanych z nim planów, wybranych świadomie celów i środków. Jedną z największych wartości „Medalionów” jest racjonalizacja zła, ukazanie jego społecznych i historycznych uwarunkowań. Nałkowska nie szuka zła w mrokach duszy faszystowskich oprawców – hitlerowcy są potworami zrozumiałymi, ukształtowanymi przez system, przez który zostali wychowani i któremu służyli. System ten posiadał bardzo konkretne cele i metody działania, które pisarka wylicza w opowiadaniu „Dzieci i dorośli w Oświęcimiu”.

Ogromnym walorem „Medalionów” jest sposób, w jaki autorka zbioru mówi o metodach i celach faszyzmu – czyni to niezwykle rzeczowo, racjonalnie i wprost. Każdy fakt nazywa po imieniu, bez zbędnych słów i z całą bezwzględną prawdą. Motto opowiadań: „Ludzie ludziom zgotowali ten los” doskonale uzupełnia wiedzę człowieka o czasach wojny i bestialskich zbrodniach. Prawda, jaką odkrywa przed czytelnikiem Nałkowska, prawda o tragedii milionów ludzi, opowiedziana przez świadków tych zdarzeń, sprawia, że książka zajmuje ważne miejsce w szeregu licznych powieści i dzieł o wojnie i latach okupacji.

Krytyka literacka o „Medalionach”


Jarosław Iwaszkiewicz w „Do Zofii Nałkowskiej”:
… chciałbym na chwilę zatrzymać się na dziełku małym rozmiarami, wielkim osiągnięciami, na dziełku, któreś nam i literaturze ofiarowała po wojnie i po czarnej nocy zbrodniczej okupacji. Jak poławiacz pereł z odmętów tej nocy wyniosłaś prawdziwy klejnot umiaru, inteligencji, zrozumienia, analizy – i stworzyłaś z niego instrument najpoważniejszego oskarżenia ludobójstwa i faszyzmu. Tylko z głębokiej mądrości i wielkiego uczucia rodzą się takie dzieła, na pozór powściągliwe i chłodne, a w rzeczywistości palące i porywające. To Twoje wielkie J’accouse (Oskarżam), godne jest Twojego wielkiego pisarstwa, Twojej kultury, Twojego dziedzictwa. Powiem więcej – godne jest polskiej literatury i jej największej tradycji.


Henryk Vogler w „Medaliony ryte w słowie”:
Technika Nałkowskiej jest przy swojej przejrzystości bardzo misterna. Jednopłaszczyznowy świat okrucieństw i barbarzyństwa niemieckiego (fabryka mydła z tłuszczu ludzkiego, dno kobiecego obozu w Ravensbrück, likwidacja getta warszawskiego itp.) – przy dokładniejszej analizie okazuje się kilkuwarstwową kondygnacją, która, przecinając się wielokrotnie, tworzy wypukłą i doskonale bryłowatą trójwymiarową całość. Gdyż w tej całości mamy niejako trzy warstwy, trzy wymiary tej rzeczywistości. Jedna warstwa to bezpośrednio w pierwszej osobie podawane relacje uczestników koszmarnych wydarzeń, odbierane czy to w formule zeznań (laborant w ponurym Instytucie Anatomicznym profesora Spannera), czy przypadkowych rozmów („Kobieta cmentarna”), czy wreszcie prywatnych wywiadów („Dwojra Zielona”). Jest to pierwsza, podstawowa rzeczywistość, rzeczywistość widziana na pół ślepymi oczyma tych prostych ludzi różnej narodowości i płci, ale tego samego pochodzenia klasowego: dzieci ludu. Stąd język i styl ich relacji brzmi podobnie. Wszyscy oni ujawniają tylko najdostępniejsze im fragmenty przeżyć, wszyscy, pełni spokoju i rzeczowości, odsłaniają z namysłem ten okruch rzeczywistości, jaki jest im dostępny, a którego związku z całością nie ogarniają i nie usiłują ogarnąć. Ten okrutny okruch rzeczywistości, który obecnie powoli odwalają, jak ciężki głaz rzucony na ich przeszłość – nie jest dla niech ani zdumiewający, ani straszny, po prostu – jest. […] Pomiędzy warstwy opowiadań, włożonych w usta zeznających, wdziera się inna warstwa, odautorski komentarz: wymiar obiektywnej rzeczywistości. […] Opisy, przy których pomocy Nałkowska konkretyzuje tło i urealnia obraz przedstawionego świata, są ciosane z najprostszego materiału, z najbardziej istotnych elementów. […] Ten upiorny spokój zewnętrznej rzeczywistości w połączeniu z wewnętrznym światem przesłuchiwanych, zawierającym tylko zastygłe szczątki zobojętniałych już przeżyć stwarza przejście do trzeciej rzeczywistości. Namiętność, oskarżenie, trzymane na więzi artystycznego umiaru, są jak dynamit zmagazynowany w warstwach podziemnych, który wybucha, kiedy przyłożyć doń lont myśli. Trzecia rzeczywistość Nałkowskiej nie leży na powierzchni. Mieści się poza tekstem. Jest to rzeczywistość myśli, która zbiera odłamki zaobserwowanych scen i przeżyć, unieruchamia je w rzeźbionym kształcie medalionów, po czym naucza rozumieć i potępiać. Ten trzeci wymiar, który wyrasta z dwóch poprzednich, cząstkowych, jest już wymiarem całości. Ogarnia całość wojennej rzeczywistości szerzej niż by to zdołał uczynić najbardziej skrupulatny i dokładny (ale tylko skrupulatny i dokładny) reportaż. Przemawia – milczeniem. Milczenie ma wartość tam, gdzie najmocniejsze nawet słowo będzie za słabe.


Kazimierz Wyka w „Nowe dzieło Zofii Nałkowskiej”:
Autorka nigdzie nie wykracza poza to, co jest jej dane w słowach najprostszych ludzi, świadków najbardziej wymyślnych okrucieństw. Świadków przez to właśnie pełnych zdumionej niewiedzy, że prostych, którym ani prawa historii, ani metafizyka nie objaśniają niczego z przeżytych potworności, bo nie mieszczą się w ich rozpoznawaniu świata. Mordowali Niemcy ludzi? – odpowiada Dwojra Zielona – „oni bawili się w Sylwestra”. Nigdzie też Nałkowska nie wykracza poza to, co sama mogła ujrzeć. Dzięki temu zdobywa momenty niezwykłej prawdy artystycznej, jak chociażby zamknięcie medalionu „Człowiek jest mocny”: „Ktoś pokazywał znaleziony strzęp pudełka od zapałek z greckim nadrukiem, inny wymyte przez deszcz papierki z firmami aptek. Ktoś na miejscu dawnego krematorium znalazł dwie malutkie kosteczki ludzkie.”. Kończąc opowieść na tym słowie, pisarka zdaje się mówić: tyle pozostałoby z niezliczonych jeszcze istnień ludzkich, gdyby oprawcy zwyciężyli. Jej elipsy i przemilczenia służą bowiem temu, by wnikało w nie doświadczenie każdego człowieka. Ta książka jest czujna, bo pobudza do współpracy.


Wilhelm Mach w „Przedmowa do Pism wybranych Zofii Nałkowskiej”:
Z tej szczupłej objętościowo książki bije tak bezmierne cierpienie ludzkie, tak sprężona groza, że relacja krytyczna nie może się tu ostać w jakimkolwiek godnym jej treści ustosunkowaniu. Nikt z nas pośród artystów nie wzniósł ofiarom wojny dla pamięci potomnych tak przejmującego pomnika, nikt nie uderzył w faszyzm z równą siłą oskarżenia. […] Fakty, tylko fakty – lecz ujęte przez wielki artyzm tak, że każdy z nich, nie zatracając niczego ze swej jednostkowej i jednokrotnej wyrazistości, daje obraz typowy, staje się syntezą.


Julian Przyboś w „Kilka spostrzeżeń”:
Z określonego doświadczenia wojny i okupacji czerpią pisarze do dnia dzisiejszego, ale tylko w niewielu książkach przekroczyli oni tradycyjny krąg wyobrażeń heroiczno-martyrologicznych uświęconych przez poezję romantyczną i Żeromskiego. Wracam często do „Medalionów” Zofii Nałkowskiej: Ludzie ludziom zgotowali ten los. Zdaje mi się, że w całej literaturze polskiej nie znajdzie się równie mocno wyrażonej tak straszliwej prawdy o człowieku.


Kazimierz Wyka w „Nowe dzieło Nałkowskiej”:
[…] osiąga Nałkowska wrażenie powszechności przedstawionych przez siebie wydarzeń. Wynik, jakiego nikomu z piszących o okupacji nie udało się osiągnąć w sposób tak prosty, a mistrzowski. Chodzi także o to, że każde – z wyjątkiem Borowskiego – przedstawienie ostatecznych stopni grozy sprowadzić się musiało do wyboru jednej, dwóch postaci, do wejścia w ich osobowość przy pomocy narzędzi normalnej analizy psychologicznej. Los obozowy było losem milionów, obrazowany zaś bywa na losie jednostek, nieraz zbyt wyodrębnionych, zbyt egotycznych nawet w doznaniu cierpienia, by stawały się typowe dla cierpień masowych. Tymczasem cierpienia owe były najczęściej udziałem ludzi nie umiejących nawet mówić o zaznanym okrucieństwie. Ludzi, których ciało pokaleczone głosi więcej niż język. Dopiero z trudem wydobywana opowieść Dwojry Zielonej czy Michała P., dopiero szorstki tok i błędy gramatyczne gdańskiego więźnia, zeznającego o fabryce mydła profesora Spannera, nieumiejętnością swoją przystają nagle do masowego istnienia tej grozy. Oto udziałem takich ludzi była ona. Oto sprawcy i ofiary. Ich językiem opowiadana groza przemawia tonem prawdy tak przejmującej i nie ogładzonej, jak podsłuchany szept spowiedzi.


Kazimierz Wyka w „Nowe dzieło Nałkowskiej”:
Takie zdziwienie udało się Nałkowskiej przechować przez wszystkie stronice jej zbioru. Jest to zdziwienie człowieka, który nade wszystko nie może pojąć rozmiarów minionego szaleństwa i tym właśnie wyraża protest absolutny, że z szaleństwem nie wchodzi w żaden kontakt, nawet w kontakt dokładniejszego opisu, wyjaśnienia, szukanie powodów. Bo ilekroć mówimy o pewnym zjawisku, że nie mieści się w jakiejkolwiek wyobraźni i pojęciu, odbieramy mu poniekąd prawo istnienia.


Kazimierz Brandys w „Medaliony Zofii Nałkowskiej”: "Nikt dotąd nie opisał Niemców tak, jak to uczyniła Nałkowska w „Medalionach”. Nie spotykamy tam niebieskookich cherubinów z panieńską cerą i z kańczugiem w ręku , jasnowłosych esmanów z twarzami pięknych diabłów. Maniera okupacyjnej prozy przedstawiająca hitleryzm jako rodzaj skrzyżowania Wallhalli z piekłem, została nam oszczędzona. […]

Niemcy w książce Nałkowskiej należą raczej do dziedziny rzeczy niż zjawisk istotnie ludzkich. Opisywani są tą samą techniką rejestracji szczegółów, barwy, wyglądu. Zapewne ci dobroduszni starsi panowie kryją w sobie straszliwe zagadki. Ale aby zbliżyć się do nich, nie ma, zdawałoby się, innej drogi niż obserwacja. Gest, głos, uśmiech, spojrzenie, intonacja – czy może to dać nam empiryczną odpowiedź na pytanie, jak stało się, że człowiek wytapiał na mydło tłuszcz z ciała innego człowieka? Człowiek ten podobny zewnętrznie do innych ludzi, jak pałac w Chełmnie, zamieniony na katownię, podobny był do innych pałaców.

Oczywiście, psychologia człowieka nie da tu odpowiedzi na to pytanie, jak nie da jej architektura pałacu. Autorka dobrze zdaje sobie z tego sprawę. Opis niemieckich świadków, ich zachowania się, ich zeznań spełnia tu więc rolę tę samą, co rejestracja urządzeń w systemie niszczenia; co bunkier, kocioł czy retorta. Jest to dalszy ciąg procesu inwentaryzacji – człowiek jest częścią aparatu. Pytanie, dlaczego tak było, nie jest postawione. Sprawa ogranicza się do tego, jak było. […] Autorka „Niedobrej miłości” i „Granicy”, odkrywczyni rozległych obszarów psychologii ludzkiej staje w „Medalionach” przed człowiekiem bezradna, pojmując jak gdyby z góry, że zagadek zawartych w tym świecie psychologią jednostki wytłumaczyć się nie da. Jest to pierwsza książka Nałkowskiej, w której człowiek nie jest penetrowany przez pisarkę; jest tylko opisany – jak mur, za którym się ginie, lub narzędzie śmierci. Włączony do świata realiów spełnia tam jedno z zadań w kompozycji ponadindywidualnego dramatu, wobec którego autorka uznaje bezsilność swej dotychczasowej metody.

Oczywiście – człowiek niemiecki. Bo w „Medalionach” ukazani są i inni, których technika niszczenia nie dosięgła, którzy się jej wymknęli – Polacy ocaleni z więzień i obozów. Ale ci przedstawieni są w najprostszych rysach psychologii ludzkiej, jak gdyby już z góry założony został pewnik, że to, co o sobie powiedzą, nie wytłumaczy nic z tego, co się działo. Jedni mówią, że się bali, drudzy, że cierpieli, inni wreszcie, że po prostu chcieli żyć. Wszyscy są równie bezradni wobec tego, co było, jak ten, co patrzy na nich i notuje ich słowa. Mają tę wyższość, że widzieli, ale żadnych z tego wniosków nie potrafią wysnuć; żadnym również świadectwem nie są ich słowa, wygląd czy gesty. Opisują fakty. Ale ani z faktów, ani z uczuć nie wynika nic, co by pomogło zrozumieć. Nic, co ułatwiłoby odpowiedź na pytanie: dlaczego tak było? Wszystko zamyka się nadal w odpowiedzi na pytanie pierwsze: jak było? […] Zważywszy dotychczasową twórczość Zofii Nałkowskiej, ów gest wyrzeczenia się przed penetracją psychologiczną człowieka wojny i okupacji wydaje się tym bardziej zaszczytny.

Twórczyni powieści psychologicznych, ukazujących człowieka w jego rozległym, skomplikowanym wymiarze wewnętrznym, rezygnuje w swym pierwszym powojennym tomie z dziedziny tak sobie podległej i opanowanej z tak niezwykłym kunsztem – na rzecz uznania sił ponadindywidualnych, które rządzą psychologią ludzką. Siłom tym przyporządkowała świat rzeczy i ludzi w „Medalionach”, świat – nie rozsądzony, lecz opisany gruntownie i przejmująco w kilku statycznych obrazach. Siły te pozostają jednak anonimowe. Nie próbuje autorka ich nazwać. Obrazy są potężne: trwają jak odłamy starych kamiennych rzeźb, ocalałe z kataklizmu. Z kataklizmu nieodgadnionego."

„Medaliony” jako „oskarżam” Zofii Nałkowskiej


Zamierzeniem autorki „Medalionów” było wzbudzenie w czytelniku oburzenia i protestu, bez używania żadnych mocnych słów, wykrzykników, potępiających zwrotów czy też zdań pełnych emocji. Z kart opowiadań wyłania się oskarżenie Nałkowskiej – oskarżenie wyrażone jasnymi, klarownymi słowami, rzucone nazistowskiemu systemowi i zbrodniarzom, którzy wypełniali rozkazy bez żadnych skrupułów i poczucia winy.

Utwór „Profesor Spanner” opiera się na sprawozdaniu z przesłuchania młodego chłopca, który był preparatorem trupów w niewielkim przedsiębiorstwie, zajmującym się wytwarzaniem mydła z ludzkiego tłuszczu. Jego relacja jest rzeczowa, pozbawiona jakichkolwiek emocji, ponieważ mówi o rzeczach, które dla niego były czymś zupełnie normalnym. W krótkim stwierdzeniu: „W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić – z niczego” zawarta została przerażająca i bezwzględna prawda o czasach drugiej wojny światowej. Oto ciało ludzkie stało się składnikiem, potrzebnym do wyrabiania mydła, a ludzie myli się mydłem z ludzi. Dla przesłuchiwanego ta zbrodnia nie była przestępstwem, była czymś normalnym, zrozumiałym, była pracą, którą musiał wykonywać bez zbędnych pytań.

W każdym z opowiadań Nałkowska ukazuje jedną z najbardziej przejmujących prawd o wojnie: nazizm niszczył psychikę człowieka, zabijał moralną wrażliwość. Zmieniał ludzi w zbrodniarzy, którzy bezwzględnie wykonywali rozkazy i stawali się okrutnymi oprawcami, a ofiary odzierał z wrażliwości na krzywdę drugiego człowieka i na śmierć. Oskarżenie pisarki zamyka się w stwierdzeniu faktu, że młodego chłopca zniszczono emocjonalnie na tyle, by nie dostrzegał tego, co było niezgodne z moralnym kodeksem i ludzkimi wartościami. Wojna zabijała w nim zdolność do dostrzegania zła i odczuwania przerażenia. Nie potrafił protestować przeciwko okrucieństwu. To właśnie nazizm narzucił mu takie postrzeganie rzeczywistości – mydło było dla niego czymś, a ciało ludzkie niczym.

Jedną z najważniejszych wartości „Medalionów” było ukazanie zniszczeń, jakie okupacja hitlerowska dokonała w psychice człowieka. Autorka skupiła się na przedstawieniu emocji, o których nie mówią żadne dane statystyczne czy też uczone analizy. Opowiadania nie zawierają wyłącznie oskarżenia o fizyczne morderstwo – morderstwo milionów ludzkich istnień: kobiet, mężczyzn, dzieci, starców, chorych. To również oskarżenie dotyczące zbrodni dokonanej na ludzkiej psychice, polegające na narzuceniu nazistowskiego postrzegania rzeczywistości. Protest autorki, jej osąd i przerażenie są obecne na kartach kolejnych utworów zbioru, choć nigdy nie padają słowa wypowiedziane wprost. Każdy skrupulatnie dobrany fakt, szczegół to oskarżenie wymierzone w zatracenie człowieczeństwa.

Faszyzm nie tylko zabijał ludzkie emocje. Zmieniał także sposób myślenia oprawców, którzy uważali, że dobro państwa i rozkaz są najwyższymi wartościami, uzasadniającymi najbardziej bestialskie postępowanie. Z przedstawionych przez autorkę faktów wyłania się obraz zbrodniarzy, którzy mordowali, torturowali, bili swoje ofiary. Zbrodniarzy wśród których były kobiety. Ich portret, przekazany przez Nałkowską składa się z konkretnych i rzeczowych wiadomości. Autorka „Medalionów” oskarża nie tylko poszczególnych oprawców, ale przede wszystkim system nazistowski, który ich wychował i rozwinął w nich najpodlejsze, pozbawione jakichkolwiek ludzkich uczuć, instynkty, a następnie wykorzystał dla własnych celów politycznych. Ukazani w opowiadaniach zbrodniarze hitlerowscy to ludzie, którzy w innych warunkach nigdy nie dopuściliby się zbrodni na drugim człowieku. To pod wpływem propagandy i nazistowskich idei stali się katami, ponieważ to właśnie nazizm nauczył ich zbrodni i rozwinął w nich najgorsze skłonności. Są to ludzie, dla których normą postępowania stały się: rozkaz, posłuszeństwo i wierność interesom państwa.

Nałkowska słusznie podkreśla fakt, iż to nazizm stworzył zbrodniarzy-fachowców, zbrodniarzy-specjalistów, którzy działali w oparciu o doskonale przemyślany i dopracowany w najdrobniejszych szczegółach program. Masowa zbrodnia milionów ofiar stała się dla nazistów swoistym rzemiosłem, sprawnie zorganizowanym i technicznie doskonałym. Masowa zbrodnia nie wymagała żadnych uzasadnień ani wyjaśnień. Wystarczającym uzasadnieniem był rozkaz najwyższych władz, który zwalniał od odpowiedzialności i z poczucia winy. Autorka pisze o masie ludzkiej, o tysiącach, idących na śmierć, do ostatniej chwili oszukiwanych. Nie wymienia cyfr ani nazwisk, wymienia ogrom ludzkiej masy, transporty zbiorowości miast i miasteczek. Śmierć poszczególnych ludzi zatraca się w bezmiarze zagłady masowej. Każda jednak śmierć była przecież ludzką tragedią, umierali bliscy tych, którzy zdołali przetrwać, a czasami patrzyli na śmierć najbliższych, tak jak Michał P., bohater opowiadania „Człowiek jest mocny”. Wstrząsający obraz mężczyzny, który w rozpaczy kładzie się obok ciała żony i dzieci, ujawnia okrutną prawdę – każda śmierć była zjawiskiem jedynym i niepowtarzalnym. W tragedii milionów kryły się tragedie indywidualne, na wskroś osobiste. Śmierć miała wymiar powszechny i zarazem jednostkowy.

Bohaterowie „Medalionów” są postaciami autentycznymi, o których informacje można znaleźć w archiwach Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich. Uderzająca jest wierność wielu fragmentów opowiadań z zeznaniami, zapisanymi podczas przesłuchań świadków, wierność słów, faktów i szczegółów. Z osobistych relacji wyłania się prawda o masowych zbrodniach. Nałkowska doskonale wyselekcjonowała dostępny jej materiał, łącząc fakty i komentarze ogólne z faktami i uwagami pozornie szczegółowymi, które jako całość wywierają wstrząsające wrażenie na czytelniku. Pisarka oskarża system nazistowski, uzasadniając jego działaniem zbrodnie hitlerowskie. W zbiorze opowiadań zestawia ze sobą najbardziej bolesne przeżycia i najbardziej bestialskie metody katowania i zabijania ludzi. Nie stara się komentować wytrzymałości psychicznej swoich bohaterów, dzięki której zdołali przeżyć nieprawdopodobne cierpienia i nieludzkie warunki. Nie poddaje analizie faktu, że ludzie – ofiary nazizmu, wytrzymali warunki i sytuacje, które w pierwszej chwili wydawać się mogą niemożliwymi do przeżycia. Doskonale natomiast potrafi w prostych obrazach przekazać, czym była wola życia w tamtych dniach. To pozwala jej na ukazanie ogromnej wytrzymałości wewnętrznej człowieka, skazanego na śmierć, który jednak zdołał przetrwać.

Zofia Nałkowska należała do tych, którzy byli świadkami wojennego bestialstwa i przeżyli okupację. Osobiście poznała psychiczną potrzebę obrony przed pogrążaniem się w rozpaczy i siłę woli życia. Jej odautorski komentarz, choć najczęściej skrupulatnie ukryty w toku narracji opowiadań, jest wyraźny. Nie mówi sama, lecz oddaje głos swym bohaterom, szereguje fakty, przekazuje swój osąd o rzeczywistości. „Oskarżam” pisarki brzmi dobitnie, choć należy się go doszukiwać w różnorodnych sposobach przedstawiania sytuacji, w odpowiednim doborze faktów, w ich szczególnym uszeregowaniu oraz w świadomie zestawionych kontrastach.

Bibliografia


1.Brandys K., „Medaliony” Zofii Nałkowskiej, „Kuźnica” 1947, nr 4
2.Iwaszkiewicz J., Do Zofii Nałkowskiej w: „Cztery szkice literackie”, Warszawa 1953
3.Mach W., Przedmowa do Pism wybranych Zofii Nałkowskiej, Warszawa 1954
4.Pieńkowska E., Zofia Nałkowska, Warszawa 1975
5.Przyboś J., Kilka spostrzeżeń, „Przegląd Kulturalny” 1961, nr 20
6.Rogatko B., Zofia Nałkowska, Warszawa 1980
7.Vogler H., Medaliony ryte w słowie w: Z notatek przemytnika, Warszawa 1957
8.Wyka K., Nowe dzieło Nałkowskiej, „Odrodzenie” 1947, nr 5

Mapa serwisu: