Opracowanie

Pamięć o nieszczęśliwej miłości jako balast utrudniający budowanie szczęścia. Zinterpretuj temat w oparciu o postać Barbary Niechcic.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 4 min
Spis treści
  1. Temat i teza
  2. Przykładowa rozprawka

Temat i teza

Temat: Pamięć o nieszczęśliwej miłości jako balast utrudniający budowanie szczęścia. Zinterpretuj temat w oparciu o postać Barbary Niechcic.

Teza: Barbara Niechcic przez całe życie nosi w sobie niezabliźnioną ranę po stracie Józefa Toliboskiego i właśnie ta pamięć sprawia, że nie potrafi w pełni przyjąć miłości Bogumiła - jej codzienność naznaczona jest melancholią i poczuciem, że prawdziwe szczęście bezpowrotnie ją ominęło.

Przykładowa rozprawka

Maria Dąbrowska w powieści Noce i dnie portretuje Barbarę Niechcic jako kobietę uwięzioną między tym, co było, a tym, co jest. Barbary nie sposób oskarżyć o brak serca - jest matką, żoną, gospodynią. A jednak przez całą sagę rodzinną, obejmującą kilkadziesiąt lat życia, towarzyszy jej przytłumiony smutek, którego źródłem jest miłość do Józefa Toliboskiego - miłość niespełniona, zraniona i nigdy naprawdę przepracowana. Pamięć o tej relacji staje się dla Barbary prawdziwym balastem: nie pozwala jej docenić tego, co ma, i zatruwa codzienność niedoścignionym wspomnieniem szczęścia, którego zapewne nigdy nie było tak piękne, jak je pamięta.

Podstawowym dowodem na to, że przeszłość paraliżuje Barbarę, jest jej stosunek do Bogumiła. Bogumił Niechcic kocha żonę głęboko i bezwarunkowo - pracuje dla niej i dzieci, troszczy się o Serbinów, jest ciepły i cierpliwy. Barbara przyjmuje tę miłość, ale nie odpowiada na nią w pełni. W jej oczach Bogumił jawi się jako człowiek dobry, lecz nie ten jedyny. Dąbrowska pokazuje to nie przez dramatyczne wyznania, ale przez drobne sceny, przez dystans, który Barbara nieustannie utrzymuje. Kiedy Bogumił próbuje zbliżyć się do żony, ona odpowiada mu chłodem lub zamknięciem w sobie. Ten emocjonalny mur bierze się wprost z porównania - Barbara, choć może nieświadomie, mierzy teraźniejszość idealizowaną miarą przeszłości z Toliboskim, a Bogumił tej miary nigdy nie doścignie, bo jest człowiekiem z krwi i kości, nie wyobrażeniem.

Pamięć o Toliboskim działa jak filtr, przez który Barbara ogląda własne życie. Toliboski odszedł, porzucił ją lub ich drogi się rozeszły - i właśnie ta niedokończona historia nabrała w wyobraźni Barbary kształtu straconego raju. Psychologiczny mechanizm jest tu dobrze znany: to, co się nie spełniło, łatwo urasta do rangi idealnego. Barbara nie pamięta bólu czy zawodu - pamięta intensywność uczucia, tamto drżenie serca, które przy Bogumiłe nie powraca. I choć Dąbrowska nie idealizuje Toliboskiego jako postaci, pokazuje wyraźnie, że Barbara konstruuje wokół niego mit. Ten mit odbiera jej zdolność do prostej, codziennej radości - radości, którą Bogumił gotów jest jej dawać każdego dnia.

Można by postawić kontrargument: czy Barbara naprawdę jest nieszczęśliwa? Przecież wychowuje dzieci, angażuje się w życie Serbinów, przeżywa wzloty i upadki jak każdy człowiek. Dąbrowska nie rysuje jej jako kobiety złamanej - Barbara jest silna, pełna energii, potrafi walczyć. Trzeba jednak odróżnić aktywność od spełnienia. Barbara działa, ale rzadko jest spokojna. Jej wewnętrzny głód - potrzeba wielkiego uczucia, które by ją pochłonęło - pozostaje niezaspokojony, a ona sama wielokrotnie zadaje sobie pytanie, czy taki właśnie miała być jej los. Ta tęsknota nie jest abstrakcyjna: ma konkretną twarz Toliboskiego i konkretną datę - moment, w którym tamta historia się urwała. Barbara nie jest więc kobietą po prostu melancholijną z natury. Jest kobietą, która dokonała wyboru lub której wybór został odebrany, i która nigdy nie pogodziła się z konsekwencjami.

Wymowna jest też śmierć Bogumiła. Gdy mąż umiera, Barbara uświadamia sobie, jak wiele traciła przez lata, skupiając się na tym, czego nie miała. Żałoba po Bogumiłe jest dla niej czymś więcej niż stratą bliskiej osoby - to odkrycie, że obok niej przez całe życie stał człowiek, który naprawdę ją kochał, a ona nie umiała w pełni tego przyjąć. Ta scena jest bodaj najdojmującym momentem powieści: Barbara rozumie wreszcie, czym była jej skierowana ku przeszłości tęsknota - nie wiernością wielkiemu uczuciu, lecz ucieczką od trudniejszego zadania, jakim jest budowanie szczęścia z tym, kto jest obok.

Postać Barbary Niechcic jest w literaturze polskiej jednym z najwnikliwiej nakreślonych portretów człowieka żyjącego w cieniu własnej przeszłości. Dąbrowska pokazuje, że pamięć o nieszczęśliwej miłości może być pułapką - nie dlatego że wspomnienia są złe, lecz dlatego że wyidealizowane stają się miarą, której żadna rzeczywistość nie spełni. Barbara nie jest kobietą złą ani zimną. Jest kobietą, która zapłaciła wysoką cenę za lojalność wobec czegoś, czego już dawno nie było - i która zrozumiała to zbyt późno. Jej historia jest przestrogą, że tęsknota za tym, co minęło i nigdy nie było doskonałe, potrafi skutecznie zasłonić to, co realne i dostępne tu i teraz.