Opracowanie

Kto ponosi winę za tragedię rodziny Rzepów?

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 4 min
Spis treści
  1. Temat i teza
  2. Przykładowa rozprawka

Temat i teza

Temat: Kto ponosi winę za tragedię rodziny Rzepów?

Wina za zniszczenie rodziny Rzepów nie spada na jedną osobę - to zbiorowa odpowiedzialność pisarza gminnego Zołzikiewicza, wójta Buraka, dziedzica Skorabiewskiego i księdza Czyżyka. Każdy z nich miał możliwość ocalenia Marysi i jej męża, każdy wybrał obojętność lub własny interes. Sienkiewicz pokazuje w ten sposób, że tragedię chłopską napędzał cały system społeczny, a nie jednostkowy zły czyn.

Przykładowa rozprawka

Henryk Sienkiewicz opublikował Szkice węglem w 1877 roku jako bezpośredni głos w sporze o kondycję polskiej wsi po uwłaszczeniu. Nowela ukazuje losy Marysi Rzepowej i jej męża Wawrzyńca - chłopów, którzy zostają wciągnięci w machinę biurokratycznych nadużyć i giną: ona jako ofiara gwałtu i sądu, on jako żołnierz odebrany rodzinie podstępem. Pytanie o winę za tę tragedię wymaga spojrzenia na całą galerię postaci, bo odpowiedzialność jest tu rozłożona na kilka rąk naraz. Teza niniejszej rozprawki brzmi: głównym winowajcą jest Wawrzon Zołzikiewicz, lecz jego zbrodnia stała się możliwa wyłącznie dlatego, że wójt, dziedzic i ksiądz - każdy na swój sposób - odmówili interwencji.

Zołzikiewicz to oś całego mechanizmu zła. Pisarz gminny jest człowiekiem wykształconym na tle wiejskiej społeczności, co daje mu władzę, której chłopi nie są w stanie skontrolować ani zrozumieć. Kiedy zapała pożądaniem do Marysi, posługuje się fałszerstwem: wpisuje Wawrzyńca na listę poborowych, choć ten jest zwolniony od służby. Robi to świadomie, metodycznie, korzystając z analfabetyzmu ofiar. Marysia nie jest w stanie odczytać dokumentu, który podpisuje - i właśnie na tej bezsilności Zołzikiewicz buduje swoją przewagę. Sienkiewicz nie pozostawia złudzeń co do motywów: pisarz gminny chce kobiety, a kiedy ta odrzuca jego zaloty, niszczy rodzinę jako zemstę i instrument nacisku. To bezpośrednia, zaplanowana zbrodnia.

Można by sądzić, że wójt Franciszek Burak jest postacią drugoplanową, a jego wina - pomniejsza. Burak jest przecież nieuczony, sam podatny na manipulacje silniejszych. Trudno wymagać od wiejskiego wójta końca XIX wieku heroizmu wobec sprytniejszego pisarza. Taki argument jednak nie wytrzymuje konfrontacji z tekstem. Burak wie - lub powinien wiedzieć - że Rzepa jest zwolniony z poboru. Wójt ma dostęp do tych samych dokumentów gminnych, co Zołzikiewicz, a jego podpis pod listą poborowych jest niezbędny, by machina ruszyła. Składa go bez dociekania, bo tak jest wygodniej. Jego wina jest winą zaniechania: wybrał spokój własnego urzędowania zamiast sprawiedliwości wobec chłopa, któremu miał służyć.

Jeszcze inaczej odpowiedzialni są dziedzic Wiktor Skorabiewski i ksiądz Czyżyk - ludzie z warstw, od których chłopi mogli oczekiwać opieki lub przynajmniej dobrego słowa wstawiennego. Marysia przychodzi do obu. Dziedzic przyjmuje ją uprzejmie, każe zapisać skargę… i na tym koniec. Nie reaguje, nie naciska na władze, nie interesuje się dalszym losem sprawy. Skorabiewski jest typem ziemianina, który szlachetność traktuje jako formę towarzyską, nie jako zobowiązanie do działania. Ksiądz Czyżyk zachowuje się podobnie: wysłuchuje, współczuje, lecz jego współczucie jest słowne i nic z niego nie wynika. Sienkiewicz ukazuje ich obojętność jako grzech elity wobec ludu - tym dotkliwszy, że obaj mają realną pozycję społeczną, która pozwoliłaby im zatrzymać bieg wydarzeń.

Wina za tragedię Rzepów ma więc charakter systemowy: Zołzikiewicz jest jej sprawcą bezpośrednim, pozostałe postaci - współwinowajcami przez milczenie i bezczynność. Sienkiewicz pisał tę nowelę jako literacki oskarżyciel całego porządku społecznego, w którym chłop był bezbronny wobec urzędniczej samowoli, a instytucje, które miały go chronić - kościół, dwór, samorząd gminny - zawodziły jedna po drugiej. Rzepowie giną nie dlatego, że mieli pecha spotkać jednego złoczyńcę, ale dlatego, że żaden z kolejnych ludzi, do których się zwracali, nie chciał lub nie umiał powiedzieć: dość.

Szkice węglem · 2 kroków do poznania lektury