Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Geneza „Krzyżaków”

Koncepcja napisania powieści historycznej z czasów krzyżackich narodziła się w głowie Sienkiewicza stosunkowo wcześnie, bo już w 1865 roku. Początkowo powieść miała mieć tytuł „Spytko z Melsztyna”. Pracę nad nią zawiesił aż do 1896 roku, kiedy to po zebraniu odpowiednich materiałów źródłowych - Kronik Janka z Czarnkowa, Historii Polski Jana Długosza, monografii Szajnochy "Jagiełło i Jadwiga" - powrócił do pomysłu napisania powieści. Dzieło ukończył na swój jubileusz w 1900 roku.


Przyczyna napisania „Krzyżaków” była związana z poglądami politycznymi Sienkiewicza. Z niepokojem patrzył na rozwijające się państwo pruskie, dzieło „żelaznego kanclerza” Bismarcka. Uważał je za zagrożenie dla przyszłości i kultury zarówno polskiej, jak i europejskiej. Obawiał się germanizacji Wielkiego Księstwa Poznańskiego i Śląska. Pisarz doszedł do wniosku, że ekspansja Niemców na wschód rozpoczęła się w XV wieku i była związana z działalnością Zakonu Krzyżackiego – stąd pomysł napisania „Krzyżaków”.

Kompozycja Krzyżaków


Wszystkie powieści historyczne Sienkiewicza przedstawiają charakterystyczny schemat kompozycyjny. Przedstawiciel jakiegoś „dobrego” obozu (w „Krzyżakach” są to Polacy), waleczny i mężny, zazwyczaj młody, cieszący się sympatią autora (Zbyszko z Bogdańca) kocha się w pannie, którą porywa rywal, bohater negatywny, należący do „wrogiego” obozu (Krzyżacy). Obóz, któremu sprzyja autor, odnosi zwycięstwo, a cała historia kończy się happy endem. Wprawdzie w „Krzyżakach” nie jest on dosłowny – Danusia i Jurand giną, ale ich przewaga moralna nad czarnymi charakterami sprawia, że odnoszą moralne zwycięstwo. Śmierć Danusi rozwiązuje także intrygę miłosną rywalizujących o serce Zbyszka dwóch panien. Wszystko i tak kończy się dobrze – Zbyszko żyje długo i szczęśliwie u boku Jagienki.

W „Krzyżakach” przeplatają się ze sobą cztery wątki:
  • - wątek miłosny Zbyszka do Danusi

  • - wątek miłosny z Jagienką

  • - wątek Juranda ze Spychowa

  • - wątek historyczny – historia konfliktu polsko-krzyżackiego


  • Punkt kulminacyjny w „Krzyżakach”


    W powieści Henryka Sienkiewicza: „Krzyżacy” można wyróżnić dwa punkty kulminacyjne. Pierwszy z nich następuje w chwili powrotu Zbyszka z Bogdańca z ciałem Danusi do Spychowa i uwolnieniem Zygfryda de Löve przez Juranda ze Spychowa. Następuje wówczas rozwiązanie głównych wątków dzieła – wątku, obejmującego dzieje miłości Zbyszka i Danusi i kończącego się tragicznie śmiercią dziewczyny, wątku, dotyczącego zemsty Juranda ze Spychowa na Krzyżakach, który po utracie dziecka wybacza swemu oprawcy i zwraca mu wolność oraz wątku, obejmującego plan zemsty Krzyżaków na Jurandzie, kiedy to ostatni ze spiskowców, de Löve, popełnia samobójstwo.

    Drugim punktem kulminacyjnym, dotyczącym wątku historycznego dzieła Sienkiewicza, a więc konfliktu pomiędzy Królestwem Polskim a Zakonem, jest finałowa bitwa pod Grunwaldem, zakończona klęską Krzyżaków i pokonaniem potęgi Zakonu.

    Historia w Krzyżakach


    Tło historyczne
    Zakony krzyżowe powstały w XI wieku, w związku z organizowanymi wtedy wyprawami krzyżowymi do Ziemi Świętej. Z czasem zakony krzyżackie stały się bardzo potężne, do największych należeli templariusze. Zakon Krzyżacki powstał stosunkowo późno, pod koniec XII wieku (w 1191); był on przeznaczony dla rycerzy niemieckich. Z Palestyny Krzyżacy przenieśli się na Węgry, gdzie od tamtejszego króla dostali kawałek ziemi, w zamian za nawrócenie pogańskiego plemienia Kumanów. Ponieważ jednak na zajętym terytorium usiłowali oni utworzyć własne państwo, zostali przez króla Węgier wygnani.

    Z pomocą przyszedł im książę Konrad Mazowiecki, który w 1224 roku oddał Zakonowi w dzierżawę ziemię chełmińską, w zamian za co rycerze mieli pomóc mu w podbiciu i chrystianizacji plemion pogańskich – Prusów i Jaćwingów, którzy bardzo nękali polskie ziemie. Krzyżacy podbijali te ziemie przez 50 lat, po ich zajęciu utworzyli tam własne państwo. Nie zadowolili się też jedynie Prusami, zajęli Gdańsk, odcinając Polsce dostęp do morza, oraz ziemię chełmińską. Swe zainteresowania kierowali ku Litwie, ale wyprzedził ich Władysław Jagiełło, który przyjął chrzest i połączył się unią polityczną z Polską. Na Litwie w imieniu Jagiełły sprawował rządy jego brat Witold. Witold, szykując się do wojny z Tatarami zawarł pokój z krzyżakami i oddał im Żmudź. Potem jednak zmienił zdanie, sprzymierzył się z Jagiełłą i poparł powstanie Żmudzinów przeciwko Zakonowi.

    W 1397 roku zmarł wielki mistrz krzyżacki Konrad von Jungingen, który – zdając sobie sprawę z potęgi Królestwa Polskiego – nie chciał z Polską wojny. Jego następca, Ulrich von Jungingen pragnął wojny i doprowadził do jej wybuchu. Punktem kulminacyjnym wojny była stoczona pod Grunwaldem 15 lipca 1410 roku bitwa, wygrana przez wojska Jagiełły.

    Akcja „Krzyżaków” obejmuje około jedenastu lat, rozgrywa się w latach 1399-1410. Sienkiewicz stosunkowo wiernie odtwarza wydarzenia historyczne – śmierć przy porodzie królowej Jadwigi (1399), powstanie na Żmudzi, w którym uczestniczą Maćko i Zbyszko (1401) i końcową bitwę pod Grunwaldem (1410).

    Postacie historyczne powieści
    Obraz postaci historycznych, wyłaniający się z powieści, nie zawsze odpowiada źródłom historycznym. Z powodu literackiej kreacji ich charakter jest często przedstawiony inaczej, niż miało to miejsce w rzeczywistości.

    Władysław Jagiełło
    Jagiełło przedstawiony jest w powieści jako człowiek nieokrzesany, krewki dzikus, co nie jest zgodne z prawdą. Nie był on także człowiekiem aż tak pokojowym, jak ukazuje go Sienkiewicz tuż przed bitwą pod Grunwaldem. Był to doświadczony w bojach wojownik, konsekwentny wódz.

    Jadwiga, królowa Polski
    Jadwiga kreowana jest w powieści na świętą. Ma dar prorokowania, żyje jak surowa mniszka, jest wzorem wszystkich cnót chrześcijańskich. Sienkiewicz posłużył się tutaj faktami – niekoniecznie prawdziwymi – przedstawionymi w „Kronice” Długosza. Nowsze badania historyczne wykazują, że Jadwiga żyła jak każda normalna monarchini, w otoczeniu swojego dworu. Lubiła podróże, polowania, interesowała się kulturą i sztuką. Znanym jej dziełem jest odnowienie założonego przez Kazimierza Wielkiego uniwersytetu, zwanego później na cześć jej i Jagiełły Jagiellońskim. Tworząc postać Jadwigi chciał więc Sienkiewicz mniej trzymać się prawdy historycznej, a bardziej wyidealizować postać.

    Witold
    Brat Jagiełły, książę Litwy. Początkowo w sojuszu z Krzyżakami walczył z Jagiełłą, potem się z nim sprzymierzył. W powieści poznajemy go jedynie z relacji niebezpośrednich.

    Anna Danuta
    Księżna mazowiecka, żona księcia Janusza, córka Kiejstuta, opiekunka Danusi. Była kobietą wesołą, lubiącą zabawę, a zarazem pomagającą Zbyszkowi i Danusi w potrzebie. Na łowach popisała się niesamowitą sprawnością, strzelając z kuszy na szarżującego na nią tura.

    Janusz, książę mazowiecki
    W powieści poznajemy go przede wszystkim jako sprawiedliwego pana, sprzyjającego Polakom – trzeba pamiętać, że w tamtych czasach Mazowsze nie należało do Polski. Nieubłagany wróg Krzyżaków, dobrze obeznany z ich charakterem ze względu na bliskie sąsiedztwo.

    Poza wymienionymi w powieści pojawiają się jeszcze inne postaci historyczne: wielcy mistrzowie krzyżaccy Konrad i Ulrich von Jungingen, słynny polski rycerz średniowieczny Zawisza Czarny, Powała z Taczewa, Zyndram z Maszkowic.

    Fikcyjni bohaterowie Krzyżaków


    Obok postaci historycznych w powieści znajdziemy wiele postaci wymyślonych przez Sienkiewicza:

    Zbyszko z Bogdańca
    Zbyszko jest w powieści wzorem idealnego rycerza – jest honorowy, odważny, bohaterski. Dla wybranki serca (Danusi) jest w stanie zrobić bardzo wiele. Jest otwarty i uczciwy, nie ukrywa swoich emocji, czasem ma problemy z powściągnięciem ich. Okazuje się wierny w miłości, konsekwentny i gotów do poświęceń. Jest to rycerz bez skazy, oddany swoim ideałom, służący ojczyźnie.

    Maćko z Bogdańca
    Maćko także jest wielkim rycerzem, ale już o innym charakterze. Jest to człowiek w kwiecie wieku, znający życie i podchodzący do niego bardziej praktycznie niż Zbyszko. Mniej obchodzą go rycerskie ideały, a bardziej dobro majątku rodzinnego. Chce dla Zbyszka jak najlepiej, ma jednak pewną wizję jego przyszłości – woli, żeby ożenił się z zaradną Jagienką niż z delikatną Danusią, chce, aby bratanek zrezygnował ze złożonych dziewczynie ślubów.

    Jurand ze Spychowa
    Jurand jest postacią dynamiczną – w toku powieści obserwujemy jego wewnętrzną przemianę. Na początku w sposób bezwzględny mści się na Krzyżakach za zamordowanie żony, ale także kocha bezgranicznie córkę. Miłość do córki była jedynym pozytywnym uczuciem, jakie w nim zostało. Jurand jest rycerzem prawym, ale często mściwym, okrutnym i wybuchowym.

    Porwanie i cierpienie córki zmienia go nie do poznania – dla niej gotów jest na upokorzenie i cierpienie. Oddaje Krzyżakom swoje własne życie licząc na to, że w zamian oddadzą mu córkę. Dokonane przez Zygfryda okaleczenie dopełnia jego losu – przestaje być rycerzem także fizycznie, staje się nieudolnym starcem. Wtedy żyje już tylko dla Boga, rezygnuje z zemsty, przebacza swoim prześladowcom. Jest podobny do Chrystusa, który, wisząc na krzyżu, przebacza swoim katom.

    Danusia
    Danusia jest młodą, dwunastoletnią dziewczyną; w powieści nie miała okazji dojrzeć jako kobieta – zmarła przedwcześnie. Jest piękna, urocza, delikatna. Ma dworne obyczaje, gra na lutni i śpiewa rzewne piosenki. Jest wcieleniem czystości i niewinności.

    Jagienka
    Jagienka jest dziewczyną zupełnie inną niż Danusia – dwie główne bohaterki „Krzyżaków” zostały dobrane na zasadzie kontrastu. Jagienka jest już prawie kobietą, jest zaradna, krzepka i zwinna. To córka prawdziwego rycerza, która nie daje sobie w kaszę dmuchać.

    Obraz zakonu krzyżackiego przedstawiony w Krzyżakach


    Charakterystyce zakonu krzyżackiego poświęcone jest w powieści bardzo dużo miejsca. O ważności zakonu świadczy już sam tytuł. Można zastanawiać się, dlaczego Sienkiewicz nie nadał jakiegoś innego tytułu, choćby „Tragiczne dzieje Zbyszka i Danusi”? Wydaje się, że autor chciał zwrócić czytelnikom uwagę na to, że wizja zakonu, przedstawiona w utworze, jest dla niego najistotniejsza.

    Obraz zakonników jest zdecydowanie negatywny: są to ludzie źli, bezwzględni, okrutni, chciwi, podstępni, hipokryci, kłamcy. W imię chrześcijaństwa popełniają najcięższe grzechy, takie jak porwanie, okaleczenie, zabójstwo. Uważają, że to, co jest czynione na chwałę zakonu, nie podlega ocenie moralnej. Są to fanatycy, zapatrzeni w swój jedyny cel. Mimo że nie mają już właściwie kogo chrystianizować, nadal najeżdżają ziemie polskie i litewskie – są chciwi bogactwa, ziem.

    Często co innego mówią, a co innego czynią. Widać to np. w scenie spotkania Kunona Lichtensteina ze Zbyszkiem – Krzyżak mówi o miłosierdziu i przebaczeniu, a potem postępuje niezgodnie z tymi wartościami – w perfidny sposób doprowadza do skazania młodzieńca.

    Bohaterowie powieści wielokrotnie wypowiadają się negatywnie o Krzyżakach. Warto przytoczyć słowa księżnej Anny Danuty:

    Nie przejedna Zakonu ni słaby, ni mocny, bo słabym gardzą, mocnego zaś do upadku przywieść usiłują. Kto im dobrze czyni, temu się złem wypłacą. Jestże na świecie zakon, który by w innych królestwach takie dobrodziejstwa otrzymał, jakie oni od polskich książąt otrzymali – a jakże się wypłacili? Oto nienawiścią, oto grabieżą ziem, oto wojną i zdradą. I próżno wyrzekać, próżno samej Stolicy Apostolskiej się na nich skarżyć, gdyż oni w zatwardziałości i pysze żyjąc nawet papieża rzymskiego nie słuchają. Przysłali niby teraz poselstwo na połóg królowej i na spodziewane chrzciny, ale tylko dlatego, że chcą od siebie gniew potężnego króla za to, co uczynili na Litwie, odwrócić. W sercach zawsze jednak myślą o zagładzie Królestwa i całego plemienia polskiego.

    Opis bitwy pod Grunwaldem na postawie obrazu Jana Matejki


    „Bitwa pod Grunwaldem” z roku 1878 autorstwa Jana Matejki jest jednym z najsłynniejszych polskich obrazów. Gigantycznych rozmiarów płótno w sposób charakterystyczny dla techniki malarskiej autora przedstawia jeden z najważniejszych i zarazem przełomowych momentów grunwaldzkiej batalii – śmierć Wielkiego Mistrza Krzyżackiego, Ulryka von Jungingena, przechylająca szalę zwycięstwa na stronę wojsk polsko-litewskich.

    Na pierwszy rzut oka scena batalistyczna, nawiązująca do jednej z najsłynniejszych bitew średniowiecznej Europy, przedstawia ogromny natłok postaci i sprawia wrażenie chaosu, lecz przy wnikliwej analizie dzieła można z łatwością dostrzec poszczególne sceny z walk, które zostały połączone w sposób iście mistrzowski na jednym płótnie przez Matejkę. Analiza tego niezwykle dynamicznego i wbrew pozorom zwartego działa możliwa jest więc przede wszystkim poprzez wyodrębnienie poszczególnych miejsc na obrazie, nawiązujących do określonych zdarzeń w czasie bitwy pod Grunwaldem, a ich połączenie w spójną całość uwidacznia zachwycający i zarazem agresywny przekaz dzieła.

    Postacie, które Jan Matejko uwiecznił na obrazie, sprawiają wrażenie zatrzymanych w ruchu, w niekiedy dramatycznych, ale i heroicznych chwilach bitwy. Przedstawione są z dużą dokładnością, w niezwykle dynamiczny sposób. Malarz starał się uchwycić emocje, malujące się na ich twarzach – począwszy od strachu, przerażenia, nienawiści na ferworze walki kończąc. Stan emocjonalny bohaterów można również odczytać za pośrednictwem ich sylwetek, nakreślonych w różnorodnych, realistycznych pozach i gestach.

    Matejkowska wizja grunwaldzkiej bitwy koncentruje się na kilku najważniejszych wydarzeniach i momentach starcia między wojskami polsko-litewskimi a krzyżackimi. W centrum obrazu znajduje się postać Wielkiego Księcia Litewskiego, Witolda. Mężczyzna ubrany jest w czerwony żupan, a na głowie ma mitrę. Siedzi na uchwyconym w galopie konie, trzymając w dłoniach tarczę i miecz. Po jego lewej stronie widoczna jest postać Wielkiego Mistrza Krzyżackiego, Ulricha. Mistrz ma na sobie biały płaszcz z czarnym krzyżem i został uwieczniony na chwilę przed śmiertelnym ciosem. Na jego twarzy widoczna jest jednocześnie duma i przerażenie. Spogląda ze strachem w stronę halabard, które trzymają dwaj, półnadzy wojownicy litewscy, co potęguje śmierć Ulryka, czyniąc ją zarazem tragiczną i upokarzającą dla niemieckiego rycerza. Tuż obok mistrza można dostrzec przerażonego brodatego starca – komtura elbląskiego, Wernera Thettingena. Z pomocą nadchodzi im książę szczeciński, który dostrzegłszy zbliżające się niebezpieczeństwo, rusza w stronę von Jungingena na czarnym rumaku. Książę przedstawiony na obrazie jako mężczyzna w hełmie z pawimi piórami, zostaje jednak zaatakowany przez polskiego rycerza, Jakuba Skarbka z Góry.

    Wśród licznych postaci na obrazie Matejki można odnaleźć wiele autentycznych osób. U dołu dzieła, w samym centrum rogu, leży martwy Liechtenstein, a tuż obok niego książę oleśnicki. Powyżej księcia Witolda, po lewej stronie, toczy się walka o krzyżacką chorągiew, natomiast po prawej widać sztandar polski w ręku rycerza, który trąbi w róg, wzywając swych towarzyszy. Polski sztandar dumnie powiewa na wietrze, gdy krzyżacka chorągiew chyli się ku ziemi. Jest to swoisty symbol zwycięstwa wojsk polsko-litewskich. Po prawej stronie płótna malarz uchwycił kolejną scenę walk, emanującą zapałem i szałem mordowania, tworzącą chaos splątanych i zwartych ze sobą ciał rycerzy. W centralnym punkcie tej sceny znajduje się rudobrody, opasły olbrzym w zbroi. Tuż przy nim widać Tatara, który zarzucił mu powróz na szyję i dusząc go, ściąga z wierzchowca. Rudobrody rycerz to komtur brandenburski, Markward von Salzbach, z twarzą przepełnioną wściekłością, bezradny wobec otaczających go przeciwników. Na przedzie widoczna jest sylwetka wąsatego rycerza w zbroi – Żiżka z Trcnowa – który jedną nogą stoi na ziemi, a drugą, w geście zwycięstwa, postawił na powalonym wrogu. Żiżko podnosi do góry miecz, aby zadać ostateczny cios niemieckiemu rycerzowi w zielonym płaszczu, Henrykowi, komturowi tucholskiemu. Nie sposób opisać wszystkich, rozpoznanych przez badaczy historycznych, uczestników bitwy, lecz warto wspomnieć jeszcze o jednym z najsławniejszych polskich rycerzy – o Zawiszy Czarnym, przedstawionym przez Matejkę jako mężczyzna w fioletowym ubraniu, bez hełmu na głowie, z wyciągniętą kopią, który siedzi na pędzącym koniu.

    Matejko umieścił również na płótnie postać Jana Długosza, polskiego kronikarza, który był obserwatorem walk, a następnie relację z nich uwiecznił dla potomnych w „Dziejach Polski”. Poza autentycznymi uczestnikami bitwy pod Grunwaldem na obrazie można dostrzec symboliczny zarys postaci świętego biskupa Stanisława, który wyłania się z obłoku kurzu i błogosławi wojska polsko-litewskie. W tle przedstawionych na obrazie wydarzeń znajduje się panorama płonącego Tannenberga oraz sylwetka króla Władysława Jagiełły, który ze wzniesienia obserwuje przebieg bitwy.

    Dzieło Matejki jest niezwykle bogate w kolorystykę, lecz brakuje mu przejrzystej harmonii oraz klasycznej perspektywy. Wszystko w obrazie całkowicie pochłania uwagę odbiorcy, zachwycając swą monumentalnością i dynamiką. Nagromadzenie ścierających się ze sobą postaci sprawia, że malarz oddał wiernie ferwor walk. Warto podkreślić, że na płótnie można odnaleźć również wiele pozornie nieuzasadnionych detali, dzięki którym obraz przesycony jest licznymi aluzjami i symbolami.

    Opis bitwy pod Grunwaldem na podstawie „Krzyżaków”


    Przed południem wojska pod dowództwem króla Władysława Jagiełły dotarły w pobliże wsi Logdau i Tannenberg. W oddali widać było łąki Grunwaldu. Chwilę później ku wsiom wyruszyli gońcy w celu zbadania okolicy, a na brzegu jeziora Lubień ustawiono namiot kapliczny, aby król mógł wysłuchać mszy. W namiocie odbyła się narada, w której uczestniczyli Jagiełło, Witold, książęta mazowieccy i rada wojenna.

    Po mszy nadjechał na koniu Hanko Ostojczyk, krzycząc, że pod Grunwald nadciągają wojska krzyżackie. Książę Witold i Zyndram z Maszkowic natychmiast wskoczyli na konie, a w tym czasie przybył Piotr Oksza z Włostowa z wiadomością, że dostrzegł dwie chorągwie niemieckie. Po nim nadjechali kolejni gońcy z informacjami o Krzyżakach. Rycerze polscy rozjechali się do swoich chorągwi, a król Jagiełło udał się na kolejne nabożeństwo.

    Jakiś czas później w oddali można było dostrzec niemieckie chorągwie, a za Grunwaldem i Tannenbergiem wznosił się obłok kurzawy. Władca podjął decyzję, że bitwa rozegra się na rozległej równinie w połowie drogi do Tannenberga. Zbliżyła się do niego straż królewska i giermkowie nałożyli na króla błyszczącą zbroję, po czym przyprowadzili cisawego wierzchowca. Tymczasem armia niemiecka minęła Grunwald i Tannenberg, zatrzymując się w bojowym szyku w połowie pola. Twarze polskich rycerzy stały się poważne i surowe, ponieważ mieli świadomość, że czeka ich ciężka walka.

    Krzyżacy dostrzegli na krawędzi boru zaledwie kilkanaście chorągwi polskich i stojące w pobliżu jeziora gromady wojowników litewskich. Mistrz Ulryk, przed oblicze którego przyprowadzono zbiegów ze zburzonego Gilgenburga, nie chciał uwierzyć, że naprzeciw nich stoją wszystkie wojska polsko-litewskie. Przekonany o zwycięstwie, nie rozesłał zwiadów i gońców. Nagle znalazł się tuż przed wojskami Jagiełły i na widok chorągwi Królestwa zrozumiał, że ma przed sobą główną armię. Natychmiast zwołał naradę, aby zastanowić się, jakim sposobem wywabić przeciwników z zarośli. Hrabia Wende zasugerował, że król polski nadal wyczekuje na wysłanników pokoju. Zebrani na naradzie nie chcieli jednak go słuchać. Wreszcie posłano do Jagiełły dwóch heroldów z oznajmieniem, że wielki mistrz przysyła Polakom dwa nagie miecze i wyzywa ich na bitwę, a jeśli potrzebują pola do walki, to wraz ze swoimi wojskami ustąpi im miejsca. Na widok posłańców król ucieszył się, sądząc, że jadą oni w pokojowych zamiarach. Heroldowie zbliżyli się do obozu, zatrzymali swe konie przed władcą i przekazawszy wiadomość od wielkiego mistrza, złożyli u stóp Jagiełły dwa miecze. Ich słowa, przetłumaczone przez Jaśka Mążyka, wzbudziły gniew polskich rycerzy, którzy uznali je za zuchwalstwo i zniewagę. Jagiełło przyjął miecze jako zapowiedź zwycięstwa, lecz po jego twarzy spłynęły łzy, ponieważ utracił nadzieję na pokój. W tym samym czasie wojska niemieckie wycofały się, ustępując pola przeciwnikom, a posłańcy odjechali. Wojska polskie wysunęły się z lasu w szyku bojowym. Na przedzie stał hufiec „czelny”, składający się z najstarszych rycerzy, a za nim walny, piechoty i lub najemny. Między hufcami jeździli Zyndram z Maszkowic i Witold, wydając ostatnie rozkazy.

    Tymczasem wielki mistrz przyglądał się wojskom polskim, a ich potęga wzbudziła w nim nieznane, przerażające uczucie. Z pobladłą twarzą, rozpłakał się. Wreszcie uspokoił się i wydał rozkaz stojącym w pobliżu komturom. Potem nakazał, aby giermek podał mu hełm.

    Nastała chwila oczekiwania. Oczy wszystkich, zarówno Polaków, jak i Niemców, skierowały się na rozległą równinę, która dzieliła ich wojska. Nagle zerwał się wiatr, wzbijając tumany kurzu i wówczas rozległ się przeraźliwy odgłos rogów, krzywuł i piszczałek, wzywających Litwinów do ataku. Konie ruszyły przed siebie, a jeźdźcy, wymachując mieczami i sulicami, z krzykiem rzucili się naprzeciw lewemu skrzydłu Krzyżaków, przy którym znajdował się wielki mistrz. Ulryk skinieniem prawej ręki dał znak czternastu chorągwiom, którymi dowodził Frydrych Wallenrod. Rycerze zniżyli kopie i ruszyli ku przeciwnikom.

    Bitwa miała rozpocząć się niebawem, więc wojska polskie zaczęły śpiewać „Bogurodzicę”. Ich głosy złączyły się w jeden, potężny śpiew podobny do grzmotu. Wraz z kolejnymi słowami hymnu wielka moc wstąpiła w ich ciała, a ich serca były gotowe na śmierć. Echo powtarzało śpiew, a tymczasem na prawym skrzydle trwała zacięta walka. Kiedy dwadzieścia chorągwi krzyżackich pod wodzą Lichtensteina ruszyło z góry, do polskiego hufca „czelnego” przypadł Zyndram z Maszkowic, wydając rozkaz do ataku. Rycerze, wyciągnąwszy przed siebie włócznie, ruszyli do przodu.

    Tymczasem pierwsze szeregi Litwinów zaczęły uginać się pod natarciem Krzyżaków, osłoniętych żelaznymi zbrojami i uzbrojonych w miecze, topory. Kniaź Witold wysyłał kolejne oddziały, lecz po rozbiciu watahy Tatarów, Besarabów i Wołochów, popłoch ogarnął wojowników. Większa część wojsk rozpierzchła się w stronę jeziora Lubień, a główne siły niemieckie ruszyły w pogoń. Trzy pułki smoleńskie wycofały się ku skrzydłu polskiemu, uciekając przed sześcioma chorągwiami Niemców. Bitwa zmieniła się tu w rzeź i nic nie mogło powstrzymać zwycięskich Krzyżaków, którzy ławą natarli na bok czelnego i walnego hufca polskiego, wspomagając oddziały, którym przewodził Kuno Lichtenstein. Na Krzyżaków jako pierwsze uderzyły trzy chorągwie: krakowska, gończa pod wodzą Jędrka z Brochocic i nadworna pod dowództwem Powały z Taczewa. Po strzaskaniu kopii, rycerze rozpoczęli walkę na miecze i topory. Polscy rycerze walczyli zawzięcie, wzbudzając podziw w przeciwnikach. Krzyżacy ginęli pod ich razami, a ich ciała miażdżyły końskie kopyta. Rycerstwo polskie parło do przodu, wykrzykując imiona swych patronów lub zawołania rodowe. Lis z Targowiska zmierzył się z komturem Gamratem, który po stracie tarczy, zasłaniał się przed jego ciosami płaszczem. Po pokonaniu Niemca ruszył na jego ludzi, a Staszko z Charbimowic i Domarat z Kobylan rzucili mi się na pomoc. Paszko Złodziej z Biskupic zabił brata Kunca Adelsbacha, nie słysząc wśród wrzawy, że Krzyżak chce oddać się do niewoli. Potem powalił Locha z Meklemburgii, Klingensteina, Helmsdorfa, Limpacha i Nachterwitza, swoją walecznością zmuszając Niemców do wycofywania się. Na Jędrzeja z Brochocic, który wziął do niewoli młodego rycerza Dynheima, natarli z wściekłością Niemcy, lecz zostali odepchnięci przez rycerzy przedchorągiewnych: Sumika z Nadbroża, braci z Płomykowa, Dobka z Ochwia i Zycha Pikna. Z Krzyżakami starła się chorągiew królewska nadworna, którą prowadził Ciołek z Żelechowa. U jego boku walczyli Powała z Taczewa, Leszko z Goraja, Powała z Wyhucza, Mścisław ze Skrzynna i dwóch Czechów: Sokół i Zbysławek. Długa to była walka i zacięta, ponieważ na chorągiew polską uderzyły trzy niemieckie, lecz dzięki pomocy oddziału Jaśka z Tarnowa Polacy zdołali odeprzeć Krzyżaków, wsparci przez wielką krakowską chorągiew na czele której jechali Zyndram i Zawisza Czarny herbu Sulima. Dalej na śmierć i życie walczyli rycerze, należący do chorągwi poznańskiej i mazowieckiej. W sieradzkiej walczyli Zbyszko z Bogdańca i Maćko ze Spychowa, który wśród Niemców wypatrywał Kunona Lichtensteina.

    Pod razami Polaków chwiała się coraz bardziej potęga Zakonu, kiedy powróciły chorągwie niemieckie, które rzuciły się w pogoń za Litwinami. Krzyżacy, przekonani o zwycięstwie, jechali w bezwładnych gromadach i niespodziewanie dla siebie stanęli w obliczu krwawej bitwy. Po chwili wahania zaczęli atakować zmęczone walką chorągwie polskie. Rozpoczęła się kolejna potyczka i szala zwycięstwa chyliła się ku Niemcom. Zastępy krzyżackie zaczęły śpiewać triumfalną pieśń, a jeden z Niemców rozpruł nożem brzuch konia, na którym siedział Marcin z Wrocimowic, trzymający chorągiew krakowską z orłem w koronie. Setki ramion, osłoniętych żelaznymi zbrojami, sięgnęło w stronę sztandaru, lecz Polacy rzucili się niczym lwy w obronie chorągwi, siejąc pogrom wśród nieprzyjaciela. Po zaciętej potyczce, z której żaden Krzyżak nie wyszedł żywy, nad polskimi zastępami pojawiła się odbita chorągiew. Okrzyk radości dodał sił Polakom, którzy z nowymi siłami uderzyli w Niemców. Krzyżacy, atakowani bez chwili wytchnienia, pod ciosami mieczów, siekier, toporów i maczug zaczęli ponownie ustępować, coraz częściej błagając o litość. Rycerze zagraniczny uciekali z przerażeniem z pola walki, pozostawiając za sobą swoje białe płaszcze. Przywódcy krzyżaccy z niepokojem obserwowali przebieg bitwy. Wielki mistrz, stający na czele szesnastu odwodowych chorągwi, dał znak do kolejnego ataku.

    W tym samym czasie, przed trzecią linią polską, która jeszcze nie brała udziału w bitwie, pojawił się na wierzchowcu Zyndram z Maszkowic. Wśród polskiej piechoty stało kilka rot zaciężnych Czechów. Główna siła składała się z pułków konnych oraz z piechot miejskich i kmiecych, zbrojnych w rohatyny, oszczepy i osadzone na sztorc kosy. Zyndram rozkazał, by ruszyli naprzód ławą. Po paru minutach pułki najemne, wśród których byli kmiecie z Małopolski, Wielkopolski, Ślązacy i Mazurzy, dotarły na pole bitwy i wmieszały się między walczących.

    W czasie bitwy król przez cały czas obserwował walkę i rozsyłał pachołków z rozkazami. Sam chciał również przyłączyć się do swoich poddanych, lecz dworzanie nie pozwolili opuścić mu wzgórza. Niespodziewanie nieopodal miejsca, w którym stał obóz Jagiełły, pojawiły się wyborowe chorągwie prowadzone przez wielkiego mistrza, który chciał zatoczyć koło, aby natrzeć na Polaków z boku. Kiedy dworzanie dostrzegli zagrożenie, nie było czasu na wycofanie się. Natychmiast zwinięto znak królewski, a pisarz królewski, Zbigniew z Oleśnicy, skoczył na koniu ku najbliższej chorągwi, wzywając pomocy. Przed władcą stanęła straż królewska, lecz tym razem Jagiełło nie dał się zatrzymać i stanął w pierwszym szeregu. Wkrótce ujrzeli niemieckie hufce, składające się z najzacniejszych rycerzy Zakonu. Na ich czele jechał sam wielki mistrz, który nie zwrócił uwagi na garstkę polskich rycerzy, stojących na uboczu. Króla dostrzegł jednak olbrzymi Niemiec i ruszył wprost na niego z wyciągniętą kopią. Jagiełło skoczył ku niemu, lecz Zbigniew z Oleśnicy uderzył na Krzyżaka z boku i uderzywszy go kopią w głowę, zwalił go na ziemię. W tej samej chwili ostrze miecza króla uderzyło w odsłoniętą głowę niemieckiego rycerza. W taki sposób zginął Dypold Kikieritz von Dieber. Rycerze ruszyli, aby pomścić jego śmierć, ale wielki mistrz zajechał im drogę, kierując ich na pole, gdzie rozgrywała się główna bitwa.

    Chorągwie niemieckie zauważył jedynie najbliżej stojący Mikołaj Kiełbasa. Pozostali rycerze, uznając, że to Litwini wracają do boju, nie zwrócili na nie uwagi. Dopiero Dobko z Oleśnicy rozpoznał wielkiego mistrza po złotym relikwiarzu, który nosił na piersiach. Dobko nie miał odwagi, aby uderzyć kopią w relikwiarz, więc podbił ostrze miecza Ulryka do góry, zranił jego konia, po czym ruszył w stronę Polaków, krzycząc, że sam wielki mistrz uczestniczy w bitwie. Ku Krzyżakom natychmiast ruszyły chorągwie polskie i znów rozgorzała bitwa. Wbrew oczekiwaniom wielkiego mistrza, który sądził, że zada ostateczny cios potędze wojsk Jagiełły, Polacy parli naprzód, nacierając na rycerstwo krzyżackie. Starał się zagrzewać swych ludzi do walki, ale ci jedynie bronili się bez większego zapału i powoli ustępowali z pola bitwy. Nagle od strony lasu pojawił się Zyndram, prowadząc kmieciów, którzy rzucili się na nieprzyjaciela. Tymczasem rozległy się okrzyki i po prawej stronie pola ukazały się powracające wojska litewskie. Kilku komturów przedostało się do wielkiego mistrza, błagając go o ratunek. Ulryk rzucił się do walki, ale w tej samej chwili został zraniony uderzeniem ostrza litewskiej sulicy w usta i wreszcie, pchnięty w szyję, zwalił się z konia na ziemię, znikając pod wojownikami ubranymi w skóry, którzy rzucili się na niego. Wemer Tettingen zdołał uciec z pola z kilkoma chorągwiami, a pozostałe wojska niemieckie otoczyła armia polska. Bitwa przeobraziła się w rzeź i klęskę Krzyżaków. Wkrótce poddały się chorągwie, które prowadził wielki mistrz. To samo uczyniła chorągiew świętego Jerzego, pod którą służyli zagraniczni rycerze.

    Bitwa trwała jeszcze, a Niemcy zbili się wedle zwyczaju wojennego w ogromne kolisko, broniąc się zaciekle przez otaczającymi ich rycerzami polskimi i litewskimi. Rozpoczęła się walka na śmierć i życie. Wkrótce Polacy zdołali rozproszyć ich na mniejsze gromady, a rycerze zakonu bronili się do ostatniej chwili, nie chcąc zostać wziętymi żywcem. Henryk, komtur człuchowski, usiłował zbiec z pola walki, kiedy drogę zajechał mu Zbyszko z Bogdańca. Niemiec poprosił go o litość, więc Zbyszko założył mu powróz na szyję i powlókł w miejsce, gdzie spędzano jeńców krzyżackich. Maćko dostrzegł Kunona Lichtensteina, ukrywającego się w zaroślach wraz z kilkoma rycerzami, którzy padli przed nim na kolana i poddali się. Starzec spojrzał na komtura, przypominając mu o dniu, w którym błagał go o życie bratanka w Krakowie, po czym wyzwał go na pojedynek. Pokonał go po krótkiej walce i przyłożywszy mizerykordię do jego szyi, wyrównał rachunki za dawną zniewagę.

    Tymczasem polscy rycerze rozbili doszczętnie armię krzyżacką, przejmując rozliczne chorągwie niemieckie, które rzucali pod nogi Jagiełły. Przed jego obliczem stanęli jeńcy: szczeciński książę Kazimierz, książę na Oleśnicy Konrad i Jerzy Gersdorf, który dowodził chorągwią świętego Jerzego. Pisarze królewscy spisywali jeńców, którzy błagali króla o miłosierdzie i powrót do domu za okupem. Armia krzyżacka przestała istnieć, a pogoń polska zdobyła obóz niemiecki.

    O zachodzie słońca zaczęto zwozić ciała poległych wodzów przed księcia Witolda i Zyndrama z Maszkowic. Litwini przynieśli pokryte kurzem i krwią ciało wielkiego mistrza, Ulryka von Jungingena i złożyli je przed królem, który rozpłakał się, rozkazując, aby godnie pochować Krzyżaka, ponieważ był mężnym rycerzem i godnym chrześcijaninem. Nad zwłokami znakomitych komturów i braci zakonnych pozatykano w ziemię wszystkie zdobyte chorągwie.

    Bibliografia


    1. Anna Habryn, „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza, Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych, Warszawa 1972.
    2. Jacek Inglot, Poznać Sienkiewicza. Przewodnik literacki dla uczniów szkół podstawowych i średnich, wydawnictwo Astrum, Wrocław 1997.
    3. Julian Krzyżanowski, Krzyżacy, [w:] tegoż, Twórczość Henryka Sienkiewicza, PIW, Warszawa 1970, s. 203-252.
    4. Julian Krzyżanowski, Sienkiewicz Henryk, [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 1985.

    Mapa serwisu: