Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Dotyczy on pary głównych bohaterów, czyli Tomasza Judyma i Joanny Podborskiej. Para spotkała się pierwszy raz w Paryżu, w Luwrze. Ich znajomość zaczęła rozwijać się w uzdrowisku w Cisach. Przyjaźń i zafascynowanie szybko przerodziły się w miłość – pełną romantyzmu, czułości i wielkich planów na przyszłość.

Chociaż oboje pragnęli spędzić ze sobą resztę życia, Judym zdecydował ostatecznie pójść inną drogą. Doszedł do wniosku, że powinien spłacić dług zaciągnięty wobec społeczeństwa. Udało mu się zdobyć wykształcenie i wyrwać z biedy, więc należało wykorzystać zdobyte umiejętności, aby pomóc innym potrzebującym. Judym rozstaje się nie tylko z Joasią, ale i z marzeniem o osobistym szczęściu. Bierze na siebie odpowiedzialność za naprawienie społecznych niesprawiedliwości. W ostatniej rozmowie z Joasią mówi:
„Przecie to ja jestem za to wszystko odpowiedzialny! Ja jestem! (…) Jestem odpowiedzialny przed moim duchem, który we mnie woła: »nie pozwalam!« Jeżeli tego nie zrobię ja, lekarz, to któż to uczyni? (…) Otrzymałem wszystko, co potrzeba… Muszę to oddać, com wziął. Ten dług przeklęty…”.

Rozstanie jest dla Tomasza i Joasi wyjątkowo bolesne. Tym bardziej, że wynika ze świadomej decyzji Judyma. W rozdziale pt. Rozdarta sosna obserwujemy rozpacz bohatera i jesteśmy świadkami niemal heroicznej postawy jego narzeczonej. Joasia nie zgadzała się z Judymem, szukała innego wyjścia, była gotowa do pracy bez wytchnienia jako felczerka w szpitalu narzeczonego. W imię absolutnej miłości akceptuje jednak wybór Judyma i ułatwia mu rozstanie.
„Z ust padło krótkie słowo:
— Ja cię nie wstrzymam…
Były to wyrazy ciche i oblane krwią wstydu. Zdawało się, że z żył, gdy to mówiła, krew rozpalona wytryśnie. Judym odrzekł:
— Ty mię nie wstrzymasz, ale ja sam nie będę mógł odejść. Zakiełkuje we mnie przyschłe nasienie dorobkiewicza. Ja siebie znam (…).
Usłyszał jej głos cichy, z głębi łez:
— Szczęść ci Boże.
Nie mógł odpowiedzieć sam za siebie, ale jakiś głos obcy, tak jakby Dajmonion, o którym pisał przed śmiercią Korzecki, wymówił z głębi jego serca:
— Daj Panie Boże.
Joasia wstała (…). Odeszła szosą w stronę miasta, w stronę dworca kolei…”.






Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij






  Dowiedz się więcej
1  Ludzie bezdomni - streszczenie szczegółowe
2  Ludzie bezdomni - cytaty
3  Joanna Podborska – charakterystyka postaci