Mikołajek i inne chłopaki - cytaty
Zbiór najciekawszych cytatów z opowiadań o Mikołajku doskonale oddaje humor i sposób myślenia tytułowego bohatera. Wybrane fragmenty pokazują szkolną codzienność, relacje między chłopcami oraz ich szalone pomysły na spędzanie wolnego czasu. Wypowiedzi postaci świetnie ilustrują różnice między światem dzieci a światem dorosłych.
Spis treści
Szkoła, nauczyciele i klasowy kujon
Mikołajek opowiada o swojej klasie z rozbrajającą szczerością. Głównym celem żartów chłopców jest Ananiasz, czyli klasowy pupil i ulubieniec pani.
Inna sprawa, że najlepszy w klasie jest Ananiasz, jedyny, co nosi okulary, i dlatego nie możemy go lać tak często, jakbyśmy chcieli.
Kiedy tylko koledzy próbują mu dokuczyć, reakcja kujona jest zawsze bardzo przewidywalna.
[...] Ananiasz zaczął krzyczeć i płakać. Mówił, że to oszustwo, że nie mamy prawa być najlepsi, że się poskarży, że nikt go nie kocha, że jest bardzo nieszczęśliwy i że się zabije.
Książki o Mikołajku opierają się na komizmie. Śmieszą nas zabawne dialogi chłopców oraz ich nieporadne próby naśladowania dorosłych.
Chłopcy potrafią wyprowadzić z równowagi każdego dorosłego. Ich wychowawczyni często traci cierpliwość i podnosi głos.
[...] ale ledwieśmy wstali i zaczęli krzyczeć, do klasy wpadła nasza pani, cała czerwona i wściekła. Nie widziałem jej tak rozgniewanej co najmniej od tygodnia.
Szkolny opiekun, nazywany przez uczniów Rosołem, również nie ma z nimi łatwego życia.
Rosół to nasz opiekun. On zawsze ma się na baczności, jak widzi nas razem, a ponieważ stale jesteśmy razem, bo fajna z nas paczka, więc Rosół przez cały czas musi mieć się na baczności.
Nawet zwykłe zadanie domowe to dla Mikołajka powód do zmartwień. Chłopiec martwi się jednak nie o siebie, ale o swojego tatę.
W klasie pani kazała nam wyjąć zeszyty i przepisywać z tablicy zadania do rozwiązania w domu. Bardzo mnie to zmartwiło, szczególnie jak pomyślałem o tacie, bo kiedy wraca z biura, jest zmęczony i nie ma ochoty na robienie zadań z arytmetyki.
Zabawy na placu i szalone pomysły
Ulubionym miejscem spotkań paczki jest stary plac. To tam toczą się najważniejsze spory i dialogiRozmowa co najmniej dwóch osób w utworze literackim. między bohaterami.
[...] w naszej dzielnicy, tuż koło mojego domu, jest niesamowicie fajny pusty plac pełen skrzynek, papierów, kamieni, starych puszek, butelek i nadąsanych kotów. A najważniejsze, że stoi tam stary samochód, który nie ma kół, ale i tak jest okropnie fajny.
Zabawy na placu rzadko przebiegają spokojnie. Często kończą się bójkami lub zniszczeniami mienia sąsiadów.
Ja jednak myślę, że Kleofas miał rację. I tak by wygrał, bo to był fantastyczny rzut – z placu, aż na wystawę pana Compagniego!
Czasami chłopcy mają zupełnie inne zdanie na temat tego, do czego służy szkoła. Rufus ma na ten temat własną, dość nietypową teorię.
– Idiota? Kto jest idiota? – zapytał Gotfryd przestając chodzić.
A potem Gotfryd stanął na nogach i zaczął się bić z Kleofasem.
– Słuchajcie, chłopaki – powiedział Rufus. – Po to, żeby się bić i robić wygłupy, nie warto było przychodzić na plac. Od tego jest szkoła.
Nawet zła pogoda nie jest w stanie zepsuć im nastroju. Zwykły deszcz to dla nich doskonała okazja do żartów.
Chociaż z deszczem i tak jest kupa śmiechu. Można podnosić głowę i otwierać usta, żeby połykać krople wody, można chodzić po kałużach i ochlapywać kolegów, można włazić pod rynny, a sami wiecie, jak to zimno, kiedy woda wpada za kołnierz, bo jasne, że nie warto włazić pod rynnę w płaszczu nieprzemakalnym zapiętym pod szyję.
Dziecięca logika i postrzeganie świata
NarratorOsoba opowiadająca o wydarzeniach. W tej książce jest nim sam Mikołajek. często wyciąga bardzo zabawne wnioski z tego, co mówią dorośli. Podobnie robią jego koledzy.
I opowiedział, że jego tata podsunął mu pomysł zbierania znaczków, że to się nazywa filatelistyka i jest strasznie pożyteczne, bo oglądając znaczki człowiek uczy się historii i geografii. Jego tata powiedział mu też, że taka kolekcja znaczków może osiągnąć znaczną wartość. Był nawet jakiś król angielski, którego kolekcja warta była masę pieniędzy.
Reakcja na tę opowieść jest bardzo typowa dla chłopców. Ważniejsza od pieniędzy jest dla nich gra w piłkę nożną.
Gdyby król Anglii grał w piłkę nożną zamiast zbierać znaczki, nie byłby bogaty. A może nawet nie byłby królem.
Nauka w szkole bywa trudna i męcząca. Kleofas uważa, że nawet zwykłe litery są zbyt skomplikowane.
Kleofas nie był zupełnie przekonany. Powiedział, że dla niego już zwyczajny alfabet jest tajemnym szyfrem i że zamiast uczyć się ortografii, żeby porozmawiać z chłopakami, woli poczekać na przerwę i powiedzieć nam, co ma do powiedzenia.
Chłopcy potrafią pokłócić się o wszystko. Nawet zwykłe badanie lekarskie zamienia się w wielką awanturę.
Ale nikt się nie ruszył, więc lekarz pokazał palcem pięciu z nas.
– Ty, ty, ty, ty i ty! (...)
– Dlaczego my, a nie on? – zapytał Gotfryd, pokazując na Alcesta.
– No właśnie – zawołaliśmy chórem, Rufus, Kleofas, Maksencjusz i ja.
– Pan doktor powiedział, że ty, ty, ty, ty i ty – powiedział Alcest (...) Więc to ty masz tam iść i ty, i ty, i ty, i ty. A nie ja!
– Tak? No to jak ty nie pójdziesz, to ani on, ani on, ani on, ani on, ani ja też nie!
Mikołajek zupełnie nie rozumie też świata dziewczynek. Zabawki Jadwini wydają mu się strasznie nudne i niepotrzebne.
A potem Jadwinia ułożyła prezenty pośrodku pokoju i dziewczyny zaczęły piszczeć i chichotać, chociaż nie było tam ani jednej prawdziwej zabawki! Tylko moja kuchnia, druga kuchnia, większa, maszyna do szycia, sukienki dla lalek, mała szafa i żelazko.