Rozmowa z Gerwazym - wywiad z bohaterem epopei Adama Mickiewicza.
Wywiad z Gerwazym Rębajłą przybliża losy zamku Horeszków oraz tło wieloletniego konfliktu z rodem Sopliców. Klucznik dzieli się wspomnieniami o dawnej świetności swojego pana, zbrodni Jacka Soplicy i ostatecznym pojednaniu zwaśnionych stron. Rozmowa ukazuje ewolucję bohatera od żądnego krwi mściciela do spokojnego opiekuna młodego pokolenia.
Pana nazwisko rodowe to Rębajło. Nikt Pana jednak tak nie nazywa. Dlaczego?
Wiadomo, każdy przydomków ma wiele. PółkozicemHerb szlachecki rodu Horeszków, przedstawiający głowę kozła, który Gerwazy nosił wyszyty na liberii. mnie zwą, a to od herbu moich dawnych panów, Horeszków. „Mopanku” takoż się do mnie zwracają. Przez żart to, gdyż powtarzać to przysłowie lubię wielce. KlucznikUrzędnik dworski zarządzający zamkiem, majątkiem i służbą. na mnie wołają najczęściej, jako że od lat posługę tę sprawuję w zamku.
Dawniej w użyciu bywały też „Scyzoryk” i „Szczerbiec”. Pierwsze od szabelki mojejSłynna, ogromna szabla Gerwazego, z którą klucznik nigdy się nie rozstawał., która nieraz nieprzyjaciołom skórę skroiła, a dziś na stryszku leży. Drugie zaś z powodu czaszki mej. Widzicie, że wieloma szramami jest pokryta. Zyskałem je w licznych bojach i pojedynkach.
Wspomniał Pan o swej burzliwej przeszłości. Patrząc na spokojnego starszego mężczyznę zabawiającego dzieci, trudno wyobrazić sobie zaczepnego szlachcica.
A byłem ja takim, Mopanku, oj byłem. W młodości słynąłem wśród szlachty z wesołości. Bez moich żartów żadnej zabawy nie uważano za udaną. Po śmierci pana mego, StolnikaHonorowy urząd ziemski; w eposie mowa o Stolniku Horeszce, potężnym magnacie i właścicielu zamku., nie do śmiechów mi jednak było.
Zemście oddałem się całkowicie. Tropiłem i wyzywałem niestrudzenie przedstawicieli rodu Sopliców. Dopiero gdy w garści miałem ostatniego z nich, Sędziego, wspólny wróg oraz miłość młodych zbratały nas. Charakter mój złagodniał. Od tego czasu dnie całe spędzam w domu i niańczę dzieci. Czasem tylko z przyjacielem Protazym stare lata powspominam.
Przenieśmy się do dawnych czasów. Interesuje mnie historia zamku, którego ruiny widać za wsią.
Jakoż inaczej! Byłem klucznikiem zamku w latach jego świetności i później, w czasach upadku. Z dawien dawna do możnego rodu Horeszków przynależał. Bogaty wystrój, ozdobność, splendor – taki on był.
Uczty świetne a huczne znane były w całym powiecie. Szlachta zjeżdżała się na sejmikLokalny zjazd szlachty, na którym decydowano o sprawach regionu i wybierano posłów., łowy czy imieniny. Zawsze czekały na nią piwnice pełne przedniego wina, dębniaka, starej siwuchy i miodów. Było czym wiwaty wznosić!
Ważną rolę w losach zamku odegrał niejaki Jacek Soplica.
Dusza nieszczęsna! Wiele on zła uczynił, wielu zgryzot przysporzył. Był czas, kiedy nienawidziłem go z całego serca. Jednakowoż żałował za swoje grzechy ofiarnie i zyskał moje przebaczenie na łożu śmierci.
Miłością ogromną zapałał do córki Stolnika, Ewy. Zapomniał widocznie, że nie godzi się córce dygnitarza ze szlachciurą ordynarnym wiązać swego losu.
Czarna polewka to tradycyjna zupa z kaczej lub gęsiej krwi. W dawnej Polsce jej podanie kawalerowi starającemu się o rękę panny oznaczało kategoryczną odmowę ze strony rodziców. Właśnie ten symboliczny posiłek Stolnik Horeszko nakazał podać Jackowi Soplicy, co przypieczętowało losy obu rodów.
Nie był jednak zwykłym szlachcicem.
Prawda. Zawadiactwem swym straszliwym sławił się w całej Litwie. Strzelał, bił się, fechtował okrutnie. Dwa tysiące szabel zaściankaWieś zamieszkana przez drobną, zubożałą szlachtę, która sama uprawiała ziemię, ale zachowywała przywileje stanowe. poszłoby za nim w ogień piekielny. Dumny był przy tym niemiłosiernie. Dlatego nie mógł znieść czarnej polewki, jaką go Stolnik uraczył. Sama dziewucha też go wielce nawidziła.
Wszystko to działo się w burzliwych chwilach między Sejmem Wielkim a TargowicąKonfederacja z 1792 roku, zawiązana w porozumieniu z carycą Katarzyną II, symbol zdrady narodowej.. Pewnego dnia na zamek napadli Moskale. Broniliśmy się dzielnie i niemalże odparliśmy ataki jegrówŻołnierze rosyjskiej piechoty lekkiej, pełniący często funkcję strzelców wyborowych.. Wtedy zjawił się ów Jacek. Znieść nie mogąc tryumfu mojego pana, chwycił ruską broń i ustrzelił Stolnika w sam środek piersi.
O żal, o ból, o wściekłość, jakie wtedy poczułem! Strzelałem do zabójcy, ale chybiłem. Poprzysiągłem zemstę na Soplicach, nie zważając na przebaczający gest umierającego Horeszki.
W jaki sposób zamek został zdobyty?
Fortecą bez dowódcy Moskale zawładnęli szybko. Wkrótce Targowica przekazała Soplicom część ziem przynależących do Horeszków, jako że uznała Jacka za swojego sprzymierzeńca. Ten tymczasem wyemigrował z kraju, by pod mnisim kapturem czynić pokutę.
Zamek marniał powoli. Zwierciadła wybito, sprzęty powynoszono. Tynk zaczął odpadać, pociągając za sobą cegły. Jedynie ja zasiedlałem ten przybytek, próbując zachować choć część dawnej chwały. Wkrótce musiałem go bronić przed zakusami Sędziego Soplicy, który sąsiadował z budowlą i miał ochotę ją zawłaszczyć.
Byłem wtedy wielce łasy na krew jego rodu. Wielu krewniaków Jacka srodze w pojedynkach poharatałem, a jednego nawet żywcem upiekłem w drewnianym budynku. Zważ tedy, Mopanku: Sędzia najpierw ośmiela się urządzać uczty w domu Horeszków, a potem twierdzi, że mu przeszkadzam. Nic dziwnego, że wywiązała się bójka.
Miał Pan jakiegoś sprzymierzeńca?
Przebywał opodal Hrabia – krewny Horeszków po kądzieliOkreślenie pokrewieństwa ze strony matki lub ogólniej – w linii żeńskiej.. Po prawdzie zapatrzony był w italskie mody i mówił nazbyt poetycznie. Poczuł jednak obowiązek rodzinny, odrzucił gościnę Sędziego i stanął po mojej stronie. Obiecał się procesować.
Wygnanie intruzów nie zakończyło sporu?
Ni trochę. Było to, jakbyś oliwy do ognia dolał. Chciałem raz na zawsze wroga uciszyć. Udałem się do bliskiego zaścianka Dobrzyńskich. Tam z bracią szlachtą postanowiliśmy zrobić zajazd na Sopliców.
Wyprawa udała się znakomicie. Hrabia wraz z lokajami uwięził mieszkańców domu, a my oddaliśmy się rozkoszom grabieży.
Zajazd szlachecki był w dawnej Polsce formą zbrojnej egzekucji wyroku sądowego. Gdy sądy były bezsilne, szlachcic zbierał sąsiadów i siłą zajmował sporny majątek. W „Panu Tadeuszu” zajazd zorganizowany przez Gerwazego wymyka się spod kontroli i przeradza w pijatykę, co wykorzystują stacjonujący w pobliżu Rosjanie.
To był wasz błąd. Gdybyście nie byli pijani, zauważylibyście zbliżających się Rosjan i nie dalibyście się związać we śnie.
Chwała Bogu daliśmy radę wyjść z opresji. Uwolniliśmy się z więzów i pobiliśmy Moskala. O mało co żywota nie postradałem w tej bitwie, gdyby mnie ksiądz RobakPrzybrane imię Jacka Soplicy po wstąpieniu do zakonu bernardynów. Symbolizuje pokorę i odrzucenie dawnej pychy. w ostatniej chwili nie przewrócił.
On zresztą wielce mi się przysłużył. Dwa razy wyratował Hrabiego przed niechybną śmiercią – raz ze szponów niedźwiedzia, drugi spod kul ruskich. On takoż więzy nam rozwiązał i broń dostarczył. W boju został jednak ranny i wieczorem wyzionął ducha. Zdążył wcześniej wyznać, że to on jest Jackiem Soplicą, pokutującym za harde życie. Przebaczyłem mu jego winy, choć wielki ból mnie dławił.
Pogodził się Pan z Soplicami?
A cóż miałem zrobić? Skoro zapomniałem Robakowi jego przeszłość, zabrakło mi powodów do nienawiści. Swoje zrobili też młodzi. Tadeusz, syn Jacka, zakochał się w Zosi, wnuczce mego dawnego pana.
Wkrótce wzięli ślub i zamieszkali razem na gospodarstwie. Ja także pokochałem te dzieci godzące zwaśnione rody. Podarowałem im skarbczyk Stolnika, który zamierzałem obrócić na reperację murów zamku. Teraz to oni stali się moją chlubą.
Jakie były dalsze losy zamku?
Po pamiętnym zajeździe nastały wojny. Najpierw Napoleon ruszył na Moskwę, ale po pół roku wrócił sromotnie pobity. Znów Ruś opanowała powiat. Zabrano Soplicom wiele ziem, w tym zamek.
Nikt już się o niego nie troszczy. Niszczeje powoli, zagrzebując w stosach cegieł dawne historie.