Filozofia w Procesie
Filozoficzna warstwa „Procesu” Franza Kafki opiera się na założeniach egzystencjalizmu, ukazując człowieka uwikłanego w absurdalną i niezrozumiałą rzeczywistość. Główny bohater, Józef K., to jednostka osaczona przez wszechpotężny system, zmagająca się z lękiem i brakiem sensu własnego istnienia. Dzieło stanowi literackie studium wyobcowania, w którym początkowy bunt jednostki nieuchronnie prowadzi do ostatecznej kapitulacji wobec losu.
W cieniu Kierkegaarda
Pisząc „Proces”, Franz Kafka znajdował się pod silnym wpływem myśli Sørena Kierkegaarda. Ten duński filozof, uznawany za prekursora egzystencjalizmuNurt filozoficzny zakładający, że człowiek jest wolny, sam nadaje sens swojemu życiu i ponosi pełną odpowiedzialność za swoje wybory, co rodzi lęk., ukształtował sposób, w jaki autor spojrzał na kondycję jednostki. Patrząc na powieść przez pryzmat tej doktryny, widzimy w Józefie K. człowieka sparaliżowanego niepewnością jutra. Bohater odczuwa całkowity bezsens sytuacji, w której się znalazł, a ostatecznie – bezsens własnej egzystencji.
Kafka i Kierkegaard (1813–1855) dzielili zaskakująco podobne życiorysy. Obaj żyli w cieniu dominujących ojców-kupców. Obaj też zerwali zaręczyny z ukochanymi kobietami, twierdząc, że ich natura wyklucza życie małżeńskie. Zmarli młodo, krótko po przekroczeniu czterdziestego roku życia.
Józef K. wobec absurdu istnienia
Józef K. to jednostka osaczona. Gdziekolwiek spojrzy, napotyka ludzi powiązanych z tajemniczym sądem. Z każdym dniem przenika go coraz głębszy lęk. Cel, do którego dąży – całkowite oczyszczenie z zarzutów – pozostaje niejasny i fizycznie niemożliwy do osiągnięcia. Myśliciele egzystencjalni dokładnie tak postrzegali ludzkie życie. Według nich egzystencja pozbawiona jest z góry narzuconego celu, a człowiek miota się w świecie pełnym absurduW filozofii egzystencjalnej: poczucie braku sensu i logiki w świecie, zderzenie ludzkiej potrzeby racjonalności z milczącym, obojętnym wszechświatem..
Bunt i ostateczna kapitulacja
Początkowo bohater próbuje walczyć. Przypomina w tym doktora Rieux z „Dżumy” Alberta Camusa. K. ma pełną świadomość niedorzeczności swojego położenia, ale postanawia działać. Chce dotrzeć do decydentów i udowodnić im swoją niewinność.
Pogarda, jaką przedtem żywił dla procesu, znikła bez śladu.
Sądowa machina stopniowo pożera jego codzienność. K. opuszcza się w pracy w banku. Wcześniej było to dla niego nie do pomyślenia, bo kariera zawodowa stanowiła główny sens jego życia. Francuski filozof Roger Garaudy w pracy „Realizm bez granic” zinterpretował tę postawę następująco:
Wiara u Kafki to nadzieja, pewność, że człowiek musi i może przemóc swoje wyobcowanie, nawet jeśli nie widzi wyraźnie, dokąd to prowadzi. Tylko poza granicami alienacjiStan wyobcowania, w którym człowiek traci więź ze społeczeństwem, własną pracą lub samym sobą, czując się trybikiem w bezdusznej maszynie., która atakuje całe dzieło Kafki, możliwa jest egzystencja naprawdę ludzka. (...) główną sprawą dla Kafki jest zawsze człowiek.
Słowa te tłumaczą desperacką motywację Józefa K. do obrony własnych praw. Bohater ponosi jednak klęskę. Ginie nie dlatego, że udowodniono mu winę. Umiera, ponieważ mimo wewnętrznego przekonania o swojej niewinności, ostatecznie godzi się z losem i biernie poddaje egzekucji.