Opracowanie

Motyw śmierci

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 3 min
Spis treści
  1. Motyw w skrócie
  2. Jak motyw się przejawia?
  3. Funkcja motywu

Motyw w skrócie

W noweli Żeromskiego śmierć nie jest momentem - jest procesem. Autor pokazuje ją w trzech odsłonach: jako zabójstwo z zimną krwią, jako powolną agonię zwierzęcia i jako biologiczny rozpad ciała pochłoniętego przez naturę. Żaden z tych obrazów nie przynosi wzniosłości ani spokoju. Szymon Winrych, powstańczy emisariusz wiozący broń, ginie bez słowa, bez dramatycznego pożegnania - po prostu dostaje lancą w plecy od rosyjskiego ułana i opada z konia. Jego śmierć nie ma w sobie nic z romantycznego heroizmu; jest brutalna, przypadkowa i anonimowa jak każda inna na polu przegranej wojny. Bezimienność tego końca jest celowa - Żeromski odbiera powstańczej śmierci aurę martyrologii i zastępuje ją chłodnym, niemal klinicznym spojrzeniem naturalisty.

Jak motyw się przejawia?

Agonia konia

Zanim pada Winrych, umiera jego koń. Żeromski poświęca temu fragmentowi zaskakująco dużo miejsca - i nie bez powodu. Zranione zwierzę wlecze się przez błotniste pole, chrypi, traci siły, upada. Autor opisuje te konwulsje powoli, drobiazgowo, bez eufemizmów. Koń cierpi długo i samotnie. Ten obraz pełni podwójną funkcję: zapowiada śmierć jeźdźca i jednocześnie odbiera całej scenie jakikolwiek patos. Skoro umieranie wygląda tak samo u człowieka i u zwierzęcia, to gdzie miejsce na narodową chwałę?

Morderstwo na drodze

Rosyjscy ułani doganiają Winrycha na opustoszałej drodze. Scena trwa kilkadziesiąt sekund. Żołnierz uderza lancą, powstaniec spada, Moskale odjeżdżają. Żeromski nie buduje napięcia, nie daje bohaterowi ostatnich słów. Zamiast dramatycznej śmierci w boju - likwidacja. Ciało zostaje na drodze, broń zostaje rozgrabiona lub zniszczona, misja kończy się niczym. Właśnie ta pustka po śmierci Winrycha jest najbardziej wymowna: nikt nie zapamięta, nikt nie opłacze, ziemia nie zatrzęsie się z żalu.

Kruki, wrony i rozpad ciała

Ostatnia część noweli to obraz, który najbardziej utkwił czytelnikom w pamięci - i który dał tytuł całemu opowiadaniu. Nad ciałem poległego i nad padłym koniem gromadzą się ptaki. Żeromski opisuje ten spektakl z naturalistyczną precyzją: dziób wbijający się w mięso, szarpanie skóry, kolejność, w jakiej ptaki zajmują się ofiarą. Przyroda nie przejmuje się klęską narodową. Nie ma tu żałoby, nie ma pomnika - jest tylko organiczny powrót materii do ziemi. Tytułowe kruki i wrony stają się symbolem nie tylko fizycznej destrukcji, ale i historycznego zapomnienia: powstanie pochłonęła ziemia tak samo obojętnie, jak pochłania każde inne ciało.

Funkcja motywu

Żeromski pisze tę nowelę trzydzieści lat po klęsce powstania styczniowego i celowo zrywa z romantyczną tradycją gloryfikowania ofiary. Śmierć w Rozdzióbią nas kruki, wrony... nie odkupuje, nie ocala, nie buduje legendy. Jest po prostu końcem - biologicznym, ostatecznym, bez echa. W ten sposób autor zadaje pytanie, które w 1895 roku brzmi jak prowokacja: czy romantyczne pojęcie heroicznej śmierci za ojczyznę cokolwiek zmieniło? Odpowiedź, jakiej udziela natura w finale noweli, jest jednoznaczna.

Motyw śmierci służy też Żeromskiemu do postawienia oskarżenia pod adresem polskiego społeczeństwa - a dokładnie chłopstwa, które w noweli reprezentuje bezimienny wieśniak. Ten człowiek nie ratuje rannego, nie odpędza ptaków, nie zakopuje ciała. Obserwuje lub przechodzi obok. Śmierć powstańca okazuje się więc podwójnie bezowocna: nie przyniosła wolności i nie zjednoczyła narodu. Przepaść między dworskim patriotyzmem a chłopską obojętnością - którą Żeromski ukazuje właśnie przez pryzmat tego, jak traktuje się zwłoki - była jedną z przyczyn klęski i pozostaje nierozwiązana nawet po śmierci ostatniego emisariusza.

Rozdzióbią nas kruki, wrony · 2 kroków do poznania lektury