Jak Adaś odnalazł zaginione sto złotych - opis
Szóstoklasiści proszą Adasia Cisowskiego o pomoc w odnalezieniu brakujących stu złotych ze szkolnej kasy. Chłopiec dokładnie analizuje księgi rachunkowe i odkrywa nietypową pomyłkę. Rozwiązanie tej zagadki przynosi mu ogromną sławę w całej szkole.
Spis treści
Wizyta szóstoklasistów i problem ze spółdzielnią
Pewnego dnia do domu Adasia Cisowskiego przyszło dwóch uczniów z szóstej klasy. Chłopcy poprosili starszego kolegę o pomoc w rozwiązaniu trudnej sprawy. Okazało się, że ich klasa założyła spółdzielnięOrganizacja, w której uczniowie wspólnie prowadzili drobny handel, np. sprzedawali przybory szkolne., która świetnie zarabiała.
Prowadzenie rachunków powierzono biednemu, ale bardzo uczciwemu uczniowi. W zamian za pracę chłopiec otrzymywał rzeczy potrzebne do nauki. Niestety, podczas ostatniego podsumowania wydatków odkrył, że w kasie brakuje aż stu złotych.
Podzielona klasa i śledztwo Adasia
Brakująca kwota była dla oskarżonego chłopca ogromna. Sprawa mocno podzieliła szóstoklasistów. Część z nich wierzyła w uczciwość kolegi, ale inni żądali zwrotu pieniędzy.
Delegacja, która odwiedziła Adasia, chciała oczyścić przyjaciela z niesłusznych zarzutów. Cisowski od razu zabrał się do pracy. Przez wiele godzin dokładnie przeglądał księgi rachunkowe.
Adaś skupił się głównie na liczbach trzycyfrowych. Każdą z nich skrupulatnie badał przez lupę. W końcu, późno w nocy, wpadł na właściwy trop.
Rozwiązanie zagadki czarnej nitki
W poniedziałek po lekcjach Adaś przyszedł do szóstej klasy z radosną miną. Otworzył zeszyt z rachunkami i wskazał palcem kwotę 126 złotych i 30 groszy. Następnie wyciągnął scyzoryk.
Ostrzem delikatnie podważył cyfrę jeden i zdjął ją z papieru. Zaskoczonym uczniom pokazał mały kawałek czarnej nitki. Przypadkowo przykleił się on do kartki tuż przed liczbą 26.
Wszyscy brali tę nitkę za jedynkę, co sztucznie zawyżyło rachunki o równe sto złotych. W ten prosty sposób Adam Cisowski uratował honor kolegi. To wydarzenie rozsławiło jego nazwisko w całej szkole.