Ślub i wesele w Chłopach
Władysław Reymont w „Chłopach” z niezwykłą precyzją odtworzył tradycyjne łowickie obrzędy weselne na przykładzie małżeństwa Macieja Boryny i Jagny Paczesiówny. Uroczystość ta stanowiła nie tylko akt religijny, ale przede wszystkim wielkie wydarzenie społeczne, integrujące całą wiejską gromadę. Pisarz uwiecznił pełen cykl rytuałów, od swatów i przygotowania izby, przez huczną zabawę, aż po symboliczne oczepiny i przenosiny panny młodej.
Spis treści
Obyczaje weselne w Lipcach opisane w powieści:
- rola swatów w ożenku
- przepijanie
- próba obcięcia włosów pannie młodej
- orszak z muzykantami
- błogosławieństwo rodzicielskie
- ślub w kościele
- uroczyste powitanie chlebem i solą
- pierwszy taniec
- poczęstunek i przyśpiewki
- zbieranie pieniędzy przez kucharki
- tradycyjne zabawy weselne
- oczepiny i zbieranie na czepiec
- powitanie panny młodej w jej nowym domu
Swaty i twarde prawa lipieckiej gromady
Opis małżeństwa Macieja Boryny i Jagny zajmuje w powieści wiele miejsca. Zanim doszło do ślubu, kawaler wysyłał do domu wybranki swatówTradycyjne kojarzenie małżeństw, podczas którego wysłannicy pana młodego ustalali z rodziną panny warunki finansowe ślubu.. Rozmowy przy wódce dotyczyły głównie spraw majątkowych. Związek musiał się opłacać obu stronom. Dziewczyna rzadko miała głos w tej sprawie. Obowiązywało całkowite posłuszeństwo wobec woli rodziców. Jagna nie sprzeciwia się decyzji Dominikowej i godzi się wyjść za trzykrotnie starszego gospodarza.
Reymont opisał wesele Boryny i Jagny z tak wielką dbałością o detale etnograficzne, że fragment ten stanowi dziś cenne źródło wiedzy o folklorze łowickim z przełomu XIX i XX wieku. Realizm i wierność w oddawaniu chłopskich obyczajów były jednymi z głównych powodów przyznania pisarzowi Nagrody Nobla.
Przygotowania do wesela i bunt Jagny
W dniu zaślubin odświętnie szykowano izbę. Pierwsi goście musieli wypić kieliszek wódki za zdrowie młodych – był to zwyczaj przepijaniaZwyczaj wznoszenia toastów wódką za zdrowie młodej pary i pomyślność wesela.. Bracia Jagny wynieśli sprzęty, robiąc miejsce na stoły i ławy. Panna młoda przykryła je cienkim płótnem i przystroiła ściany kolorowymi wycinankami. Sąsiadki, Ewka i Jagustynka, gotowały potrawy w uprzątniętej komorzeCiemne, nieogrzewane pomieszczenie w chałupie, służące jako spiżarnia i magazyn.. Cały dom wybielono wapnem, a opłotki udekorowano pachnącą jedliną.
Powoli schodzili się goście z sąsiednich wsi. KumyMatka chrzestna lub bliska sąsiadka, z którą utrzymywano zażyłe relacje towarzyskie. i krewniaczki znosiły kury, chleby, placki, mąkę, a nawet srebrne rubleSrebrna moneta rosyjska, oficjalna waluta w Królestwie Polskim pod zaborem rosyjskim.. Dary te miały zrekompensować gospodyni koszty hucznego wesela. Kobiety piły z Dominikową po kieliszku gorzałki.
Tradycja nakazywała obcięcie włosów pannie młodej. Jagna stanowczo odmówiła poddania się temu rytuałowi. Ewka i Jagustynka próbowały ją przekonać, odwołując się do wiejskich zasad i drwiąc z miejskich mód:
„- A po dworach i miastach nie obcinają! - Pewnie, juści, bo im tak trzeba do rozpusty, żeby ludzi mogły ocyganiać i za co inszego się wydawać. Ale, będzie tu nowe porządki zakładała! Dworskie pannice niechta z siebie cudaki robią i pośmiewisko, niechta z kudłami jak Żydowice jakie chodzą - wolno im, kiej głupie, a tyś gospodarska córka z dziada pradziada, nie żadne miejskie pomietło, toś robić, winna jak pan Bóg przykazał , jak zawżdy w naszym gospodarskim stanie się robiło... Znam ja te miejskie wymysły, znam... jeszcze nikomu one na zdrowie nie wyszły! Poszła w służbę do miasta Pakulanka i co?...Mówił wójt, jaki papier przyszedł do kancelarii , że dzieciaka udusiła i w kryminale siedzi... albo i ten Wojtek, Borynów krewniak po siostrze, dorobił się w mieście sielnie, że teraz po wsiach po proszonyrn chlebie chodzi... a przódzi na Wólce gospodarstwo miał, konie miał i chleba po grdykę... zachciało mu się bułek, a ma kij i torbę na starość... Ale Jagna mądrych przykładów nie słuchała, a o obcięciu i gadać sobie nie dała. Namawiała ją Ewka, a ta znająca była, niejedną wieś znała i rok w rok do Częstochowy z kompaniami chodziła, przekładała i Jagustynka , ale jak to ona, zawżdy z przekpinami i naśmieszliwie, bo w końcu rzekła: - Ostaw warkocz, ostaw, zda się Borynie, okręci se nim rękę, ostrzej przytrzyma i mocniej cię kijem zleje...sama go obetniesz potem... Znałam taką niejedną ... - nie mówiła więcej”.
Obcięcie warkocza (dawniej zwane postrzyżynami panieńskimi) było symbolicznym aktem zerwania z dotychczasowym życiem. Warkocz stanowił atrybut panny. Jego utrata i nałożenie czepca oznaczały bezpowrotne wejście w rolę posłusznej żony i gospodyni. Odmowa Jagny to wyraz jej niezależności i buntu przeciwko sztywnym ramom wiejskiej społeczności.
Barwny orszak i droga przed ołtarz
Gotowych weselników prowadzili do domu panny młodej muzykanci i drużbowieMłody, niezamężny mężczyzna towarzyszący panu młodemu podczas uroczystości weselnych.. Szli środkiem drogi, śpiewając, krzycząc wesoło i zapraszając napotkanych ludzi na przyjęcie. Następnie ten sam rozśpiewany tłum ruszył po pana młodego. Wójt z Szymonem ujęli Borynę pod boki i poprowadzili prosto do narzeczonej.
Przed wyjściem do kościoła Dominikowa udzieliła młodym uroczystego błogosławieństwa świętym obrazem i wodą. Jagna rzewnie płakała, żegnając się i przepraszając zebranych za wyrządzone krzywdy. Orszak ruszył do świątyni. Reymont poświęcił wiele uwagi wyglądowi panny młodej:
„A potem Jagnę wiedli drużbowie - szła bujno, uśmiechnięta przez łzy, co jej jeszcze u rzęs wisiały, weselna niby ten kierz kwietny i kiej słońce ciągnąca wszystkich oczy; włosy miała zaplecione nad czołem, w nich koronę wysoką, ze złotych szychów, z pawich oczek i gałązek rozmarynu, a od niej na plecy spływały długie wstążki we wszystkich kolorach i leciały za nią, i furkotały kieby ta tęcza; spódnica biała rzęsisto zebrana w pasie, gorset z błękitnego jak niebo aksamitu wyszyty srebrem, koszula o bufiastych rękawach, a pod szyją bujne krezy obdziergane modrą nicią, a na szyi całe sznury korali i bursztynów aż do pół piersi opadały. Za nią druhny prowadziły Macieja. Jako ten dąb rozrosły w boru po śmigłej sośnie, tak on następował po Jagusi, w biedrach się ino kołysał, a po bokach drogi rozglądał, bo mu się zdało, że Antka w ciżbie uwidział. A za nimi dopiero szła Dominikowa ze swatami, kowalowie, Józia, młynarzowie, organiścina i co przedniejsi. Na ostatek zaś całą drogą waliła wieś cała”.
Uczta, tańce i zbieranie datków
Po powrocie z kościoła Dominikowa witała młodych na progu chlebem i solą. Goście zasiedli za stołami według ścisłej hierarchii – od najbogatszych gospodarzy po druhny i dzieci. Organista głośno odmówił modlitwę, po której rozpoczęła się uczta. Kucharki dbały, by na stole nie zabrakło gorących dań.
Gdy uprzątnięto pierwsze potrawy, z sieni dobiegła skoczna muzyka. Rozpoczął się pierwszy taniec dedykowany Jagnie – posuwisty chodzonyDawna nazwa poloneza, uroczystego polskiego tańca narodowego w metrum trójdzielnym.. W pierwszej parze szła Jagusia z Boryną. Potem przyszła pora na żywiołowe, pełne swawoli krakowiakiŻywy, polski taniec ludowy w metrum dwudzielnym, często połączony z przyśpiewkami.. Boryna przepijał ze wszystkimi, a kobiety plotkowały po kątach, zazdroszcząc Jagnie dobrobytu.
Zgodnie z tradycją kucharki zbierały datki do wielkiej, ustrojonej warząchwiDuża, drewniana łyżka używana w kuchni do mieszania potraw w kotłach.. Towarzyszył im muzykant, a one same śpiewały żartobliwe przyśpiewki domagające się zapłaty za potrawy i przyprawy. Syty i podochocony alkoholem tłum chętnie rzucał nawet srebrne monety.
Weselne zabawy i kulminacyjne oczepiny
Prym wiodły tradycyjne gry. W zabawie w „chodzi lis koło drogi” Jasiek potykał się w wywróconym kożuchu, a córka Boryny, Józka, udawała zająca. Grano też w „przepiórkę” prowadzoną przez Nastkę Gołębiankę oraz w „świnkę”. Na koniec jeden z drużbów przebrał się za bociana, ganiając i dziobiąc piszczące dziewczęta. Zabawę przerwał znak starszego drużby. Nadszedł czas na oczepinyKulminacyjny punkt wesela, symbolizujący przejście panny młodej do stanu mężatek..
Kobiety wyprowadziły Jagnę pod białą płachtą i posadziły na dzieżyDrewniane naczynie z klepek, służące do rozczyniania i wyrastania ciasta chlebowego. wysłanej pierzyną. Druhny próbowały ją odbić, ale starszyzna i chłopi twardo bronili dostępu. Gdy wreszcie odsłonięto pannę młodą, na jej głowie widniał już czepiec. Wszyscy zebrani radośnie zaśpiewali tradycyjnego ChmielaNajstarsza znana polska pieśń obrzędowa, śpiewana tradycyjnie podczas oczepin..
Jagusia musiała się „wkupić” w łaski gospodyń. Parobcy spletli długi sznur z nieomłóconej pszenicy, tworząc ogromne koło. Mężczyźni chcący zatańczyć z młodą żoną musieli przedzierać się przez tę zaporę siłą. Na koniec młynarzowa i Wachnikowa zebrały ponad trzysta złotych na czepiec.
Przenosiny do nowej chałupy
Ostatnim etapem wesela były przenosiny panny młodej do męża. Goście przeprowadzili krowę, przenieśli skrzynię z pościelą i całe wianoMajątek wnoszony przez żonę do małżeństwa, zabezpieczający jej przyszłość. Jagny. Boryna czekał na nich na ganku swojej chałupy wraz z kowalami i Józką.
Dominikowa wniosła przodem chleb, sól, węgiel, wosk z gromnicyDuża, poświęcona świeca woskowa, zapalana w ważnych momentach życia i podczas burz. i kłosy poświęcone na ZielnąLudowa nazwa święta Wniebowzięcia NMP (15 sierpnia), podczas którego święci się plony i zioła.. Gdy Jagna przestąpiła próg, kumy rzucały za nią wyprute nitki i paździerzeZdrewniałe części łodyg lnu lub konopi, oddzielane podczas obróbki włókna., by odegnać zło i zapewnić pomyślność. Młodzi przyjęli życzenia, a weselna uczta wybuchła na nowo w domu Borynów.