Główne wątki powieści
Akcja powieści Witolda Gombrowicza rozgrywa się w trzech kluczowych przestrzeniach, z których każda symbolizuje inny rodzaj społecznego zniewolenia. Główny bohater trafia kolejno do staroświeckiej szkoły, nowoczesnego domu inżynierostwa oraz tradycyjnego dworu ziemiańskiego. Każde z tych miejsc narzuca postaciom określoną formę, która ostatecznie zostaje zdemaskowana i brutalnie zniszczona.
Spis treści
Struktura przestrzenna powieści dzieli się na trzy wyraźne etapy. Poszczególne wątki stanowią bezlitosną prezentację instytucji i środowisk, obnażając ich wady, schematy oraz sztuczność. Józio odwiedza kolejno:
- szkołę dyrektora Piórkowskiego,
- stancję u nowoczesnej rodziny Młodziaków,
- dwór wujostwa Hurleckich w Bolimowie.
Szkoła, czyli fabryka niedojrzałości
Trzydziestoletni Józio zostaje cofnięty w rozwoju przez profesora PimkęNauczyciel z Krakowa, uosobienie belferskiego autorytetu i twórca procesu upupiania. i zmuszony do powrotu do szkolnej ławki. Pierwsza część powieści to miażdżący obraz systemu edukacji. Szkoła nie uczy samodzielnego myślenia ani nie przekazuje przydatnej wiedzy. Jej jedynym celem jest upupianieGombrowiczowskie pojęcie oznaczające wtłaczanie człowieka w stan dziecięcej naiwności i niedojrzałości. młodzieży, czyli wpychanie uczniów w stan powtórnego zdziecinnienia i całkowitej uległości.
Do realizacji tego zadania dyrektor Piórkowski zatrudnia specjalne ciało pedagogiczneZbiór nauczycieli; u Gombrowicza to złośliwe określenie grona pozbawionego własnej myśli.. Nie ma tu nikogo sympatycznego. Każdy nauczyciel posiada drażniącą cechę, która ma paraliżować uczniów. Józio podsumowuje to krótko:
Nigdy nie zdarzyło mi się widzieć razem tylu i tak beznadziejnych staruszków.
Dyrektor otwarcie chlubi się swoim zespołem. Ceni nauczycieli za ich absolutną bezmyślność:
Żaden z nich nie ma jednej własnej myśli; jeśliby zaś i urodziła się w którym myśl własna, już ja przegonię albo myśl, albo myśliciela. To zgoła nieszkodliwe niedołęgi, nauczają tylko tego, co w programach, nie, nie postoi w nich myśl własna.
Piórkowski tłumaczy, że sympatyczny pedagog z własnym zdaniem to zagrożenie. Tylko niemiły nauczyciel potrafi wszczepić w uczniów pożądaną nieporadność i nieumiejętność życia.
Lekcje pustych frazesów
Lekcja języka polskiego prowadzona przez BladaczkęNauczyciel języka polskiego, którego przezwisko nawiązuje do jego bladej, nijakiej osobowości. to festiwal absurdów. W klasie panuje chaos. Uczniowie wymyślają najdziwniejsze wymówki, byle tylko uniknąć odpowiedzi:
[...] nie mniej niż siedmiu uczniów przedstawiło świadectwa, że z powodu takich to a takich chorób nie mogli przygotować lekcji. Prócz tego czterech zadeklarowało migrenę, jeden dostał wysypki, a jeden drgawek i konwulsji.
Tylko Pylaszczkiewicz jest przygotowany. Reszta ignoruje nauczyciela. Bladaczka wygłasza wykład o Juliuszu SłowackimJeden z najwybitniejszych polskich romantyków, w szkole sprowadzony do pustego hasła o wielkim poecie., opierając się na jednym, powtarzanym do znudzenia argumencie: Słowacki wielkim poetą był! Gdy uczeń Gałkiewicz szczerze wyznaje, że poezja ta go nie zachwyca, nauczyciel wpada w panikę. Zamiast merytorycznej dyskusji, serwuje kolejne banały, przerażony wizją wizytatora.
Lekcja łaciny wygląda równie fatalnie. Prowadzi ją staruszek przypominający siwego gołąbka. Stosuje rutynowe, martwe metody nauczania. Odpytuje z gramatyki, wierząc, że w ten sposób kształci inteligencję i wyrabia charakter. Choć sam kocha swój przedmiot, nie potrafi zarazić uczniów pasją. Relacja opiera się wyłącznie na strachu:
Śmiertelna cisza zaległa, gdy otworzył dziennik – rzucił rozjaśnionym okiem ku górze listy i ci, co na A, zadrżeli – rzucił okiem na dół i wszyscy na Z zamarli ze strachu.
Szkolne schematy w końcu pękają. Chłopcy buntują się przeciwko infantylizacji. Dzielą się na dwie frakcje: „chłopięta” (wyznawcy niewinności) oraz „chłopaków” (zainteresowani brutalną stroną życia). Ich przywódcy, SyfonPrzywódca chłopięcąt, idealista wierzący w niewinność i szlachetność młodzieży. i MiętusLider chłopaków, buntownik dążący do brutalnej prawdy i uświadomienia rówieśników., toczą pojedynek na minyGroteskowe starcie Syfona i Miętusa, polegające na robieniu do siebie odpowiednio wzniosłych lub obrzydliwych grymasów.. Przegrywający Miętus dokonuje gwałtu na koledze, „uświadamiając go przez uszy”. Wybucha wielka kupaGombrowiczowski motyw bezładnej bijatyki, w której ostatecznie dekonstruują się wszystkie sztuczne formy i maski. – bijatyka, w której rozpadają się pierwsze powieściowe formy.
Kompozycja „Ferdydurke” opiera się na zasadzie symetrii i powtórzenia. Każda z trzech części powieści (szkoła, stancja, dwór) kończy się w ten sam sposób – wielką, absurdalną bijatyką, zwaną przez Gombrowicza „kupą”. To symboliczny moment, w którym sztuczna forma narzucona bohaterom pęka pod własnym ciężarem.
Nowoczesny dom Młodziaków
Kolejnym etapem podróży Józia jest stancjaWynajmowany pokój, często z wyżywieniem, przeznaczony dla uczniów uczących się poza domem rodzinnym. u rodziny Młodziaków. Inżynier i jego żona to fanatycy postępu. Chlubią się wyzwolonymi poglądami i swobodą obyczajową. Ich duma to córka Zuta – nowoczesna pensjonarkaTyp wyzwolonej dziewczyny z dwudziestolecia międzywojennego, uprawiającej sport i ignorującej konwenanse.. W tym domu Józio ma ostatecznie stracić resztki dorosłości i stać się wyswobodzonym młodzieńcem.
Pimko ostrzega Józia przed nową epoką:
Brak szacunku, brak kultu przeszłości, dancing, kajak, Ameryka, instynkt chwili, carpe diem, wy młodzi!
Młodziakowa widzi to zupełnie inaczej. Zachwyca się rewolucją obyczajową, wiatrem, który burzy stare porządki. Codzienne życie rodziny to teatr nowoczesności. Młodziakowa nie pyta o szkołę – to przeżytek. Przy obiedzie inżynierowa rzuca hasła o karze śmierci, a mąż odpowiada tyradą o Lidze Narodów i reorganizacji świata. Szczytem absurdu są ich rady dla córki. Matka zachęca Zutę do wyjazdów na weekendy z chłopcami, a ojciec dodaje:
Zuta, jeżeli chcesz mieć dziecko nieślubne, bardzo proszę! A cóż w tym złego! Kult dziewictwa ustał! My, inżynierowie konstruktorzy nowej rzeczywistości społecznej, nie uznajemy kultu dziewictwa dawnych hreczkosiejów!
Zuta początkowo fascynuje Józia. Jest swobodna, naturalna i bezczelna. Ignoruje matkę, kopie Józia pod stołem, koresponduje ze starszymi mężczyznami. Gdy w nocy odwiedza ją KopyrdaUczeń z klasy Józia, uosobienie nowoczesnego, wysportowanego i bezczelnego młodzieńca., dziewczyna nie okazuje zdziwienia. Sama przejmuje inicjatywę. Oboje komunikują się przez niedbałość i lekceważenie. Zuta nie ma nawet własnego pokoju – śpi w hallu, co podkreśla koczowniczy styl życia i płytkie carpe diemŁacińska sentencja oznaczająca chwytaj dzień; tu sprowadzona do płytkiego użycia życia przez nowoczesną młodzież..
Józio postanawia zdemaskować tę sztuczną nowoczesność. Przeszukuje rzeczy Zuty i sypialnię rodziców. Zauważa, że ich sterylnie czysty pokój to utopia, pozbawiona ludzkich brudów i naturalności. Józio zaczyna łamać konwenanse przy stole – smaruje chleb grubą warstwą masła, wpycha jedzenie do ust, a inżynier traci rezon, zaczyna opowiadać głupie anegdotki i używać zdrobnień. Ostateczny cios nadchodzi w nocy. Młodziakowie nakrywają w szafie córki Kopyrdę i profesora Pimkę. Ich nowoczesna maska opada. Wychodzi z nich ukryty konserwatyzm – inżynier policzkuje Pimkę, wybucha awantura. Kolejna forma zostaje zniszczona.
Konserwatywny dwór ziemiański w Bolimowie
Ostatnim przystankiem jest Bolimów. Tradycyjny dwór wujostwa Hurleckich to twierdza ziemiaństwaWarstwa społeczna posiadająca duże majątki ziemskie, kultywująca tradycje szlacheckie i patriarchalny stosunek do chłopów.. Józio czuje tu dziwny lęk przed opieszałością, wybrednością i dumą gospodarzy.
Środowisko to opiera się na skrajnej hierarchizacji. Wuj Konstanty rządzi majątkiem żelazną ręką. Józio szybko odkrywa, że fundamentem tego świata jest opozycja państwa i chamstwaW języku Gombrowicza określenie warstwy chłopskiej, służby, stanowiącej opozycję do pańskości.:
Służba była tą tajemnicą. Chamstwo było tajemnicą państwa. Przeciw komu wuj poziewał, przeciw komu wsuwał w usta jedną więcej słodką truskawkę? Przeciw chamstwu, przeciw służbie swojej! [...] I wszystko, cokolwiek robili, było niejako względem służby i wobec służby.
Życie w Bolimowie toczy się według odwiecznych reguł. Służba postrzega panów jako istoty, które tylko jedzą, chorują z przejedzenia i spacerują. Z kolei chłopi przymierają głodem. Wuj Konstanty planuje zwolnić fornaliRobotnik w majątku ziemskim zajmujący się końmi i wozami, całkowicie zależny od dziedzica. bez wypłaty. Wobec służby stosuje przemoc fizyczną. Zygmunt otwarcie twierdzi, że bicie budzi szacunek chłopa. Gdy posądzają Walka o kradzież, urządzają mu brutalną tresurę. Wuj Konstanty ma we wsi kochankę, „gwdowę Józefę”, z którą spotyka się w krzakach niedaleko stawu.
Pojawienie się Józia i Miętusa burzy ten porządek. Miętus szuka na wsi idealnego parobkaNajemny robotnik rolny w majątku ziemskim, wykonujący najcięższe prace fizyczne.. Brata się z Walkiem, lokajczykiem Hurleckich. To bratanie odwraca naturalny bieg rzeczy – cham uderza w twarz pana. Ten jeden gest niszczy feudalną hierarchięŚredniowieczny system zależności społecznych, który w zmutowanej formie przetrwał w polskich dworach aż do XX wieku., która opierała się na absolutnej dominacji szlachty. Chłopi buntują się przeciwko panom. Wybucha ogólna bijatyka. Konwencje zderzają się ze sobą i ostatecznie obracają w ruinę.