„Być człowiekiem, to recytować człowieczeństwo”, czyli o koncepcji człowieka uwikłanego w formę
Witold Gombrowicz w „Ferdydurke” ukazuje człowieka jako istotę całkowicie zdeterminowaną przez relacje międzyludzkie i narzucane mu z zewnątrz maski. Główny bohater, trzydziestoletni Józio, staje się uniwersalnym modelem jednostki uwięzionej w schematach zachowań, gestów i konwencji. Powieść udowadnia, że ucieczka przed formą jest niemożliwa, a autentyczność stanowi jedynie nieosiągalny ideał.
Spis treści
Józio jako człowiek uogólniony
Gombrowicz celowo nadaje swojemu bohaterowi pospolite imię. Józio nie jest wybitną indywidualnością. To postać uogólniona, reprezentująca każdego z nas. Poznajemy go na początku utworu jako trzydziestoletniego początkującego pisarza, który zostaje wtłoczony z powrotem w rolę nastolatka. Wędrując przez kolejne środowiska – szkołę dyrektora PiórkowskiegoMiejsce w powieści, w którym ciało pedagogiczne wtłacza uczniom do głów bezmyślny patriotyzm i uwielbienie dla wielkich poetów., nowoczesny dom Młodziaków oraz tradycyjny dwór ziemiański – Józio bacznie obserwuje mechanizmy rządzące ludzkim zachowaniem.
Sam autor pisał o nim, że wewnętrznie jest wyłącznie chaosem, fermentem i niedojrzałością. Aby zaistnieć w świecie i objawić się innym ludziom, potrzebuje formy.
Pułapka formy i upupianie
Forma to wszystkie sposoby uzewnętrzniania się człowieka: słowa, idee, gesty, postanowienia i czyny. Działa jak kostium ukrywający wewnętrzną pustkę i zawstydzającą nagość. Świat dorosłych nieustannie narusza granice Józia, narzucając mu infantylne role. Ten proces Gombrowicz nazwał upupianiemGombrowiczowski termin oznaczający wtłaczanie kogoś w stan dziecięcej naiwności, niższości i niedojrzałości..
Forma w powieści podlega ostrej krytyce. Fałszuje naturę, ogranicza, wykoślawia i staje się źródłem opresji. Jednostka zachowuje się tak, jak wymaga tego otoczenie. Czuje to, czego oczekują inni. Myśli i działa w sposób podyktowany przez aktualny układ sił w grupie.
Koncepcja człowieka uzależnionego od spojrzenia innych wyprzedziła o kilka lat powojenną falę francuskiego egzystencjalizmuNurt filozoficzny zakładający, że człowiek sam tworzy swój los i ponosi za niego pełną odpowiedzialność, odczuwając przy tym lęk.. Myśl Gombrowicza mocno rezonuje z późniejszymi tezami Jean-Paula Sartre'a, który twierdził, że „piekło to inni”, ponieważ to cudze spojrzenie uprzedmiotawia człowieka i odbiera mu wolność.
Piekło relacji międzyludzkich
Człowiek nigdy nie jest sobą. Forma rodzi się w momencie spotkania z drugim człowiekiem. Jesteśmy najgłębiej uzależnieni od naszego odbicia w cudzej duszy. W świecie ducha odbywa się permanentny gwałt. Nie istniejemy samoistnie, jesteśmy tylko funkcją innych ludzi. Musimy przyjmować takie kształty, w jakich nas widzą.
W swoich „Dziennikach” pisarz tłumaczył ten mechanizm bardzo dosłownie. Podkreślał, że w „Ferdydurke” człowiek jest stwarzany przez przypadkowe zetknięcie z inną osobą. Egzystuje wyłącznie jako forma obliczona na cudze widzenie.
Sztuczność jest mu wrodzona, ona stanowi istotę jego człowieczeństwa – być człowiekiem, to znaczy być aktorem, być człowiekiem – to znaczy udawać człowieka – być człowiekiem, to „zachowywać się” jak człowiek, nie będąc nim w samej głębi – być człowiekiem, to recytować człowieczeństwo.
Ucieczka, której nie ma
Bohater próbuje zerwać narzucone mu maski. Buntuje się przeciwko belfrom, prowokuje MłodziakówRodzina inżynierostwa z powieści, reprezentująca fałszywą, wymuszoną nowoczesność i swobodę obyczajową., ucieka z dworu HurleckichZiemiańska rodzina z Bolimowa, hołdująca przestarzałym tradycjom i hierarchii społecznej opartej na relacji pan-cham.. Każda próba wyzwolenia kończy się jednak wpadnięciem w nową pozę. Przed formą można uciec tylko w inną formę.
To brutalna diagnoza. Człowiek potrzebuje maski, bo bez niej staje się niewidzialny dla otoczenia. Dopiero w relacji z kimś innym zyskuje kontury, daje się odczuć i doznać. Ucieczka w absolutną autentyczność okazuje się fikcją.