Opium w rosole - czas akcji
Akcja powieści „Opium w rosole” rozgrywa się zimą 1983 roku i obejmuje niespełna dwa miesiące. Wydarzenia toczą się w szarej rzeczywistości Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, naznaczonej skutkami stanu wojennego. Autorka wiernie oddaje realia tamtych czasów, pokazując codzienne trudności, braki w sklepach i nastroje społeczne.
Kiedy toczy się akcja powieści?
Wydarzenia w książce obejmują krótki wycinek czasu. Akcja rozpoczyna się 30 stycznia 1983 roku, a kończy 17 marca tego samego roku. W Poznaniu panuje wtedy mroźna i bardzo śnieżna zima.
Bohaterowie noszą grube, zimowe stroje i chętnie bawią się na śniegu. Dzieci zjeżdżają na sankach ubrane w podobne do siebie, szarobure kurtki z ortalionu.
Szara rzeczywistość PRL-u
Pierwsza połowa lat osiemdziesiątych to w Polsce trudny okres. Kraj funkcjonował jako PRLOficjalna nazwa państwa polskiego w latach 1952–1989, kiedy władzę sprawowali komuniści., a warunki życia drastycznie różniły się od współczesnych. W sklepach brakowało podstawowych towarów, a prywatne firmy praktycznie nie istniały.
W tle powieści widać wyraźne skutki stanu wojennego, który władze wprowadziły w grudniu 1981 roku. Wiele osób z opozycji zostało wtedy uwięzionych z powodów politycznych. Taki los spotkał między innymi pana Borejkę oraz ojca Lelujka.
Internowanie to przymusowe zamknięcie w specjalnych ośrodkach odosobnienia osób, które władza uważała za niebezpieczne. Decyzje te podejmowano często bez wyroku sądu.
Małgorzata Musierowicz przemyca w tekście aluzje do prawdziwych postaci historycznych. Wspomnienie o „elektryku z wąsami” to czytelne nawiązanie do Lecha Wałęsy. W 1983 roku ten przywódca Solidarności otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla.
Trudy codziennego życia
O realiach tamtej epoki świadczą liczne detale wplecione w fabułę. Przez miasto regularnie przejeżdżają opancerzone wozy milicyjne, co budzi niepokój mieszkańców. Zwykłe zakupy wymagały ogromnego wysiłku i stania w gigantycznych kolejkach.
Na wiele produktów, w tym na mięso, obowiązywały kartkiSpecjalne bony przydzielane przez państwo, bez których nie można było kupić podstawowych produktów, np. mięsa, cukru czy butów.. Słodycze były rzadkością. Czekoladę bez kartek można było zdobyć jedynie w wyjątkowych miejscach, na przykład w bufecie podczas przerwy w operze.
Komunikacja ze światem również wyglądała zupełnie inaczej. List wysłany z Australii do Polski szedł aż trzy i pół miesiąca. Autorka z humorem podchodzi też do ówczesnej mody, pisząc:
Kobieta elegancka – sprzeczność sama w sobie.
Dla współczesnego czytelnika zaskakujący może być zachwyt Maćka Ogorzałki nad zapachem cytryn. W latach osiemdziesiątych owoce cytrusowe stanowiły w Polsce niezwykły luksus. Pojawiały się w sklepach sporadycznie, zazwyczaj tylko przed świętami.