O „Początku” powiedzieli...
Powieść Andrzeja Szczypiorskiego wywołała skrajne emocje wśród krytyków literackich na całym świecie. Z jednej strony chwalono ją za uniwersalne przesłanie i mistrzowski styl, co przyniosło autorowi ogromne uznanie w Europie Zachodniej. Z drugiej strony środowiska żydowskie ostro krytykowały książkę za rzekome wybielanie postaw Polaków w czasie wojny.
Spis treści
Głosy zachwytu w Polsce i na emigracji
Krajowi recenzenci przyjęli powieść z dużym entuzjazmem. Tadeusz Chrzanowski na łamach krakowskiego Tygodnika PowszechnegoKatolickie pismo społeczno-kulturalne wydawane w Krakowie, znane z otwartego i liberalnego podejścia. docenił uczciwość autora. Pisał wprost, że książka dzieli się z czytelnikiem owocami głębokich przemyśleń. Marek Zieliński w „Przeglądzie Katolickim” poszedł o krok dalej. Nazwał dzieło wspaniałym i przejmującym obrazem bezpowrotności przemijania oraz rozpadu starych form.
Piotr Kuncewicz chwalił Szczypiorskiego za odwagę w łamaniu schematów i sprzeciw wobec nacjonalizmów. Z kolei Krzysztof Pysiak w „Życiu Warszawy” dostrzegł w powieści potężny ładunek emocjonalny:
(...) trzeba doświadczyć historii w nadzwyczajnym jej stężeniu, poznać co to gorycz i drwina z ludzkiej godności, zrozumieć jak małą cenę ma życie człowieka i w jak wielkim stopniu o jego losie decyduje przypadek, aby napisać taką książkę…
Stanisław Bortnowski odczytał tekst jako polemikę z mitem jednolitego narodu, uformowanym w czasach Polski LudowejOficjalna nazwa państwa polskiego w latach 1944–1989, znajdującego się pod dominacją ZSRR.. Uważał, że polski los nierozerwalnie łączy się z losami innych nacji.
Książka szybko zyskała uznanie poza granicami kraju. Józef Łobodowski w londyńskim „Dzienniku Polskim” uznał ją za najwybitniejszą pozycję wydaną przez paryski Instytut LiterackiPolskie wydawnictwo emigracyjne założone przez Jerzego Giedroycia, wydające m.in. paryską „Kulturę”.. Stefania Kossowska pisała o dziele wielkiej czystości moralnej, a Natan Gross z telawiwskiego pisma „Nowiny-Kurier” podsumował krótko: książka trafia do serca i do rozumu.
Międzynarodowy sukces
Zachodnia prasa skupiła się na walorach artystycznych. Francuski „Le Nouvel Observateur” pisał o niezrównanej sile wyrazu. Dziennik „Le Figaro” porównał styl Szczypiorskiego do prozy Tomasza MannaWybitny niemiecki pisarz, noblista, mistrz epickiej, wielowątkowej narracji i pogłębionej psychologii postaci., nazywając opowieść o druzgotanej Polsce wstrząsającą.
Prawdziwy triumf powieść święciła w krajach niemieckojęzycznych. Krytycy prześcigali się w pochwałach:
- Szwajcarska „Die Weltwoche” doceniła humanizm autora: Szczypiorski oskarża wprawdzie systemy i ideologie, ale nigdy nie potępia ludzi, nawet tych najmniej godnych miłosierdzia.
- Niemiecki „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisał o książce pełnej poezji, wyrażającej to, o czym nikt już nie chce pamiętać.
- Austriackie „Salzburg Nachrichten” chwaliło mistrzowskie portrety psychologiczne i kompozycję dającą siłę pocieszenia.
- Marcel Reich-RanickiPochodzący z Polski wybitny niemiecki krytyk literacki, nazywany „papieżem literatury” w Niemczech. zwrócił uwagę na specyficzny ton narracji: Opowiada z pogodą i ze łzami w oczach, śmiejąc się i przejmując jednocześnie czytelnika dreszczem.
- Fritz Rummler w tygodniku „Der Spiegel” porównał fenomen książki do sukcesu Quo vadisPowieść historyczna Henryka Sienkiewicza, która odniosła gigantyczny sukces międzynarodowy i przyniosła autorowi Nagrodę Nobla..
W Niemczech powieść Szczypiorskiego ukazała się pod tytułem Die schöne Frau Seidenman (Piękna pani Seidenman). Książka stała się tam absolutnym bestsellerem, a sam autor zyskał status autorytetu moralnego w kwestii stosunków polsko-niemiecko-żydowskich. Sukces ten utorował drogę do przyznania mu prestiżowej nagrody Nelly Sachs w 1988 roku.
Oskarżenia o wybielanie historii
Podjęcie tematu polskiego antysemityzmu i relacji polsko-żydowskich wywołało jednak falę ostrych ataków. Część krytyków zarzuciła pisarzowi fałszowanie historii. Główny zarzut dotyczył proporcji: w powieści niemal wszyscy Polacy ratują Żydów, a ich motywacje są szlachetne.
Henryk Grynberg oskarżył Szczypiorskiego wprost o antysemityzm. Podczas wykładu o HolocauścieZagłada około 6 milionów europejskich Żydów dokonana przez III Rzeszę w czasie II wojny światowej. na Uniwersytecie Sztokholmskim bezlitośnie wypunktował słabości powieści. Twierdził, że polska literatura cierpi na syndrom „tradycyjnej niewinności”.
Z wyjątkiem jednego szantażysty-szmalcownikaW czasie II wojny światowej osoba szantażująca ukrywających się Żydów lub donosząca na nich za pieniądze. wszyscy Polacy są w tej książce niewinni, szlachetni, lub bohaterscy - nawet zawodowy kryminalista ratuje żydowskie dziecko. Natomiast z sześciorga postaci żydowskich bez winy jest tylko adwokat Fichtelbaum i jego syn, którzy wracają z aryjskiej stronyPotoczne określenie terenów miasta poza murami getta, gdzie ukrywali się Żydzi podczas okupacji. do getta, ażeby zginąć.
Grynberg zauważył, że ocalali Żydzi stają się u Szczypiorskiego postaciami negatywnymi. Donosiciel Bronek Blutman nie ma pozytywnej przeciwwagi po stronie żydowskiej, a po wojnie najgorszym antysemitą zostaje Gruszecki – Żyd, który zmienił tożsamość.
Podobne argumenty wytoczył Abraham Brumberg. Skrytykował on samą konstrukcję głównej bohaterki. Irma Seidenman to jego zdaniem wyidealizowany obraz Żydówki, skrojony pod oczekiwania polskich liberałów – nie wygląda i nie zachowuje się jak Żydówka, a wręcz cieszy się, że los uczynił ją Polką. Brumberg podsumował to ostro:
Z wielu postaci Polaków tylko jeden, mianowicie szmalcownik, zasługuje na pogardę! Pozostałych spowija romantyczny blask: jest tu Pawełek, najlepszy przyjaciel młodego Żyda (...), pełen dobroci wieśniak, prostytutka o złotym sercu, pełna poświęcenia zakonnica (...). Obraz przedstawiony przez Szczypiorskiego niedorzecznie mija się z rzeczywistością: tak jak przedwojenny antysemityzm przedstawiony został jako zjawisko marginalne, tak gotowość Polaków do niesienia pomocy Żydom jawi się jako norma.