Opracowanie

Kontekst historyczny: II wojna światowa i Marzec 1968

Szczypiorski zestawia w powieści dwa momenty historyczne: Warszawę 1943 roku, gdzie Irma Seidenman ukrywa się przed gestapo dzięki fałszywym dokumentom, oraz Marzec 1968, kiedy ocaleni z Zagłady po raz drugi musieli opuszczać Polskę - tym razem z powodu komunistycznej czystki antysemickiej. Postacie takie jak Artur Blutman, kolaborujący z Niemcami, czy Piękny Lolo, szantażujący i ratujący Irmę, pokazują, że granica między ofiarą a sprawcą jest w powieści celowo rozmyta. Wydany w 1986 roku w paryskim Instytucie Literackim, tekst nie mógł ukazać się w PRL-u z powodu cenzury - jego tytuł sugeruje, że zarówno Holokaust, jak i Marzec 1968 to ogniwa tego samego łańcucha wykluczenia, który nie ma końca.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 5 min
Spis treści
  1. Warszawa pod okupacją - realia, które Szczypiorski odtwarza z chirurgiczną precyzją
  2. Holokaust jako tło i jako temat - różnica, którą Szczypiorski świadomie exploatuje
  3. Marzec 1968 - drugi biegun powieści
  4. Dlaczego Szczypiorski zestawia właśnie te dwa momenty?
  5. Recepcja na Zachodzie a odbiór w Polsce

Początek Andrzeja Szczypiorskiego wyrósł z dwóch momentów historycznych odległych od siebie o ćwierć wieku, lecz w polskiej pamięci zbiorowej trwale ze sobą splątanych: okupacji hitlerowskiej w Warszawie lat 1942–1944 oraz antysemickiej nagonki z marca 1968 roku. Powieść nie opowiada o nich kolejno - zestawia je, pozwalając czytelnikowi samemu wyciągnąć wniosek, co to mówi o Polsce.

\n\n

Warszawa pod okupacją - realia, które Szczypiorski odtwarza z chirurgiczną precyzją

\n\n

Akcja głównego wątku toczy się w Warszawie wiosną 1943 roku, kilka tygodni po zakończeniu powstania w getcie. Miasto jest podzielone, ale nie szczelnie: Irma Seidenman, żydowska wdowa ukrywająca się po „aryjskiej stronie", może wyjść na ulicę tylko dzięki fałszywym dokumentom i własnej urodzie - wygląda jak Polka, mówi bez akcentu, zna katolickie modlitwy. Ten kamuflaż to nie przypadek fabularny, lecz odzwierciedlenie historycznej strategii przeżycia, którą stosowały tysiące Żydów w okupowanej Polsce.

\n\n

Szczypiorski odtwarza atmosferę miasta, gdzie każdy wybór moralny ma cenę. Szmalcownicy - jak Piękny Lolo, który wpierw szantażuje, a potem przez dziwny impuls ratuje Irmę - funkcjonowali w realnej Warszawie jako zorganizowany margines przestępczy żerujący na ukrywających się Żydach. Szacuje się, że kilka tysięcy osób parało się tym procederem. Pisarz nie idealizuje ani nie demonizuje: Lolo to złodziej i łajdak, który w kluczowym momencie zachowuje się nieprzewidywalnie jak człowiek, nie jak symbol.

\n\n

Getto pojawia się w powieści głównie jako nieobecność. Henryk Fichtelbaum wychodzi z niego tuż przed likwidacją i trafia do świata, który zna tylko z dzieciństwa - polskiego, mieszczańskiego, w dużej mierze mu obcego. Jego dramat to nie tylko fizyczne zagrożenie, lecz utrata tożsamości: po żydowskiej stronie był kimś, po aryjskiej jest nikim. Szczypiorski opisuje to jako rodzaj ontologicznego wydziedziczenia.

\n\n

Holokaust jako tło i jako temat - różnica, którą Szczypiorski świadomie exploatuje

\n\n

Zagłada nie jest w Początku tłem dla historii miłosnej ani przygodowej. Jest materią, z której zrobiona jest każda postać. Sędzia Romnicki wyciąga Irmę z rąk gestapo, ryzykując własne życie - ale robiąc to, ujawnia też skomplikowane uczucia do kobiety, którą znał przed wojną. Siostra Weronika ukrywa żydowskie dzieci w klasztorze, bo jej wiara nie pozwala jej postąpić inaczej. Wiktor Suchowiak, robotnik i prymitywny antysemita, ratuje Henryka z pobudek, których sam do końca nie rozumie.

\n\n

To celowa technika pisarska: Szczypiorski odmawia prostego podziału na sprawców, ofiary i świadków. Każda postać jest uwikłana w historię i w siebie nawzajem bardziej, niż by chciała. Artur Blutman - Żyd, który kolaboruje z Niemcami, wskazując ukrywających się - jest może najbardziej niepokoją postacią powieści, bo ukazuje, że granica między ofiarą a oprawcą bywa przeźroczysta jak szkło.

\n\n
„Czy istnieje wina bez wolności? I czy istnieje wolność w czasie, gdy za nieposłuszeństwo płaci się śmiercią?"
\n\n

Takie pytania narrator stawia wprost - i nie odpowiada na nie. Historia nie daje tu rozgrzeszenia nikomu.

\n\n

Marzec 1968 - drugi biegun powieści

\n\n

Szczypiorski nie zamyka opowieści na 1943 roku. Narracja robi skok o dwadzieścia pięć lat i ląduje w realiach PRL-u, kiedy komunistyczna frakcja „Moczarowców" rozpętała kampanię antysemicką pod hasłem „antysyjonizmu". W jej wyniku z Polski wyjechało - lub zostało wypchnięte - około trzynastu tysięcy Żydów, w większości tych, którzy przeżyli Holokaust i zdecydowali się zostać w kraju.

\n\n

Powieść pokazuje losy tych samych postaci lub ich dzieci w nowym kontekście. Ktoś, kto ocalał z Zagłady, teraz znów musi pakować walizki - tym razem nie z powodu hitlerowskich ustaw rasowych, lecz z powodu partyjnych czystek. Szczypiorski buduje w ten sposób gorzką symetrię: historia nie uczy, mechanizmy wykluczenia powracają w nowych kostiumach ideologicznych.

\n\n

Paweł Kryński, postać łącząca oba plany czasowe, reprezentuje pokolenie Polaków, które było świadkiem obu wydarzeń i próbuje zrozumieć ich związek. Jego perspektywa jest perspektywą kogoś, kto nie jest ani ofiarą, ani sprawcą w sensie bezpośrednim, a jednak czuje współodpowiedzialność - to pozycja, którą Szczypiorski wybrał dla siebie samego jako pisarz.

\n\n

Dlaczego Szczypiorski zestawia właśnie te dwa momenty?

\n\n

Pisarz urodził się w 1924 roku, w czasie wojny był żołnierzem Armii Krajowej i więźniem Sachsenhausen. Po 1945 roku zaangażował się w odbudowę kulturalną Polski, a Marzec 1968 obserwował jako dojrzały człowiek. Widział zatem na własne oczy, że kraj, który stał się cmentarzem żydowskiej Europy, nie wyciągnął z tej traumy żadnej lekcji - a przynajmniej nie wyciągnęła jej władza.

\n\n

Początek ukazał się w 1986 roku w Paryżu, w emigracyjnym wydawnictwie Instytut Literacki (tym samym, które wydawało „Kulturę"). W Polsce cenzura komunistyczna nie przepuściłaby tekstu tak otwarcie piszącego o antysemityzmie państwowym. Tytuł powieści zyskuje w tym kontekście dodatkową warstwę znaczeniową: jeśli Zagłada i Marzec 1968 to początki, to czego?

\n\n

Odpowiedź, którą sugeruje Szczypiorski, jest pesymistyczna: to początki kolejnych cyklów wykluczenia, które wracają, bo ludzka zdolność do nienawiści jest trwalsza niż jakiekolwiek systemy polityczne. Ale jest też drugi odczyt - bardziej osobisty. Każda historia każdej postaci jest jakimś początkiem: Irmy, która zaczyna nowe życie po wojnie; Henryka, który próbuje zbudować tożsamość z niczego; Polski, która wciąż nie potrafi zmierzyć się z własną przeszłością.

\n\n

Recepcja na Zachodzie a odbiór w Polsce

\n\n

Na Zachodzie powieść odczytywano przede wszystkim przez pryzmat Holokaustu - i to ona przesunęła dyskusję o współodpowiedzialności Polaków za Zagładę w stronę bardziej złożonego obrazu niż ten, który dominował w zachodnioeuropejskich mediach. Niemieccy i francuscy czytelnicy dostali powieść, która nie wybielała, ale też nie oskarżała hurtem - pokazywała mozaikę postaw.

\n\n

W Polsce Początek krążył w drugim obiegu. Kiedy w 1989 roku mógł ukazać się oficjalnie, trafił w moment, gdy Polacy zaczęli na nowo zadawać sobie pytania o Jedwabne, o Marzec 1968, o stosunek do żydowskich współobywateli. Powieść Szczypiorskiego okazała się zadziwiająco aktualna - nie dlatego że przewidziała konkretne debaty, lecz dlatego że postawiła pytania, których Polska długo unikała.