Opracowanie

Cytaty

Zestawienie najważniejszych fragmentów powieści Andrzeja Szczypiorskiego ukazuje skomplikowane losy Polaków, Żydów i Niemców w czasie II wojny światowej oraz w epoce PRL-u. Wybrane wypowiedzi bohaterów dekonstruują narodowe mity, obnażając antysemityzm, hipokryzję i tragizm polskiej historii. Słowa postaci takich jak Irma Seidenman czy Paweł Kryński stanowią gorzką refleksję nad ludzką naturą w obliczu totalitaryzmów.

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 12 min
Spis treści
  1. Wizje Polski i rozliczenie z historią
  2. Losy Żydów i absurd wojny
  3. Niemiecka mentalność i obojętność świata

Wizje Polski i rozliczenie z historią

Kolejarz Kazio Filipek to postać uosabiająca marzenia o sprawiedliwej ojczyźnie. W swoich myślach kierowanych do młodego Pawła Kryńskiego bezlitośnie rozlicza się z przedwojenną rzeczywistością. Wylicza grzechy II RP, marząc o utopijnym państwie bez podziałów klasowych i narodowościowych.

Pawełku, pomyślał kolejarz Filipek, zazdroszczę ci. Dożyjesz innych czasów. Nie będzie Polska jak gwóźdź w obcęgach. Będzie znów niepodległa, a przecież lepsza od tamtej, niedawnej, bo bez granatowej policjiPolska policja komunalna powołana przez Niemców w Generalnym Gubernatorstwie, często kolaborująca z okupantem., sanacjiObóz polityczny rządzący w Polsce w latach 1926–1939, oparty na autorytecie Józefa Piłsudskiego. i tromtadracji, bez tej małostkowości, zarozumialstwa, chłopskiej biedy, robotniczych buntów, mocarstwowych aspiracji, getta ławkowegoDyskryminacyjna praktyka na polskich uczelniach w latach 30., zmuszająca studentów żydowskich do siedzenia w wyznaczonych miejscach., strajków rzeszowskich, zabitych z Semperitu, biedaszybów, bez głodnych inteligentów i rozpanoszonych pułkowników, bez zaściankowego kleru, Brześcia i BerezyObóz odosobnienia dla przeciwników politycznych sanacji, działający w latach 1934–1939., antysemityzmu, ukraińskich ruchawek, zapachu kiszonej kapusty, śledzia w cholewie, bezdomnych włóczęgów, pyszałkowatych kamieniczników, bez kurnych czat i zabitych deskami wiosek, bez zbankrutowanych teatrów, drogich książek, tanich prostytutek, dygnitarskich limuzyn i Obozu Zjednoczenia NarodowegoPolityczna organizacja obozu sanacyjnego o nacjonalistycznym i autorytarnym charakterze.. Zazdroszczę ci Pawełku! Będziesz miał Polskę szklanych domów, naszą Polskę pepesiacką, rozbotniczo-chłopską, bez żadnej dyktatury, bo dyktatura to jest bolszewizmSkrajnie lewicowy nurt ideologiczny, który doprowadził do powstania zbrodniczego systemu komunistycznego w ZSRR., okrucieństwo, ateizm i koniec demokracji, będziesz miał nareszcie, Pawełku kochany, Polskę wolną, sprawiedliwą i demokratyczną, dla wszystkich Polaków, Żydów, Ukraińców, nawet Niemców, szlak by ich trafił, nawet dla nich także.

Sędzia Romnicki reprezentuje tradycyjny, niezłomny patriotyzm. Dla niego nadrzędną wartością pozostaje niepodległość, niezależnie od geopolitycznych układów.

Nam powinno zawsze o Polskę chodzić, o polskość, o wolność naszą. Żaden tam pokój europejski, koszałki-opałki dla idiotów, ale Polska.

Krawiec Apolinary Kujawski próbuje zrozumieć sens narodowego cierpienia. Szuka teologicznego uzasadnienia dla klęski wrześniowej i brutalnego podziału kraju przez okupantów.

I tylko jedna sprawa sączyła niepokój w jego serce. Że mianowicie Pan Bóg jak gdyby odwrócił się od Polski, wystawiał ją na zbyt ciężką próbę. Czymże bowiem ta Polska zawiniła tak bardzo, gdy po stuleciu niewoli i cierpień odrodziła się po Wielkiej Wojnie i przetrwała zaledwie dwadzieścia lat? Na pewno nie wszystko było w Polsce w porządku, lecz czy gdzie indziej było w porządku? Czy było w porządku, jeśli potężna Francja broniła się zaledwie przez miesiąc i kapitulowała tak sromotnie, niemal na kolana padając przed Hitlerem? Czy było w porządku, jeżeli Sowiety, rozciągając się aż na skraj świata, pękły z trzaskiem pod naporem niemieckim w ciągu dwóch miesięcy? A przecież Sowiety dokonały wspólnie z Hitlerem rozbioru tej nieszczęsnej Polski. Za ten grzech Bóg słusznie ich pokarał, uciekali przed Niemcami aż do samej Moskwy i dopiero tam się jakoś opamiętali, skuteczniej stawili opór. Więc coś takiego było w Polsce i Polakach, że znów muszą cierpieć, jak nigdy dotychczas? Dlaczego Bóg tak okrutnie Polskę i Polaków doświadcza?

Dorosły Paweł Kryński dokonuje bezlitosnej dekonstrukcji polskiego mitu. Jego monolog to oskarżenie rzucone narodowym świętościom, obnażające historyczną hipokryzję.

Po raz pierwszy sama Polska Polskę zhańbiła i wdeptała w błoto! Swoją gorzką wypowiedź skonstatował słowami: Nareszcie zdechł mit o naszej wyjątkowości, o tym polskim cierpieniu, które zawsze było czyste, prawe i szlachetne. (…) Święta Polska, cierpiąca i mężna. Polskość święta, zapita, skurwiona, sprzedajna, z gębą wypchaną frazesem, antysemicka, antyniemiecka, antyrosyjska, antyludzka. Pod obrazkiem Najświętszej Panienki. Pod stopami młodych oenreowców i starych pułkowników. Pod dachem Belwederu. Pod mostem. Święta polskość pod knajpą i kasą. Tępe pyski granatowych policjantów. Lisie mordy szmalcownikówOsoby wymuszające okup na ukrywających się Żydach lub donoszące na nich Niemcom podczas II wojny światowej.. Okrutne twarze stalinowców. Chamskie gęby MarcaKryzys polityczny w PRL, połączony z antysemicką nagonką, która zmusiła tysiące polskich Żydów do emigracji.. Przerażone gęby SierpniaMiesiąc masowych strajków robotniczych, które doprowadziły do powstania NSZZ „Solidarność”.. Pyszałkowate gęby GrudniaKrwawo stłumione przez władze komunistyczne strajki robotników na Wybrzeżu.. Święta polskość bluźniercza, która się ośmieliła nazywać Polskę Chrystusem NarodówMesjanistyczna koncepcja z epoki romantyzmu, przypisująca Polsce rolę narodu cierpiącego za grzechy innych państw., a hodowała szpiclów i donosicieli, karierowiczów i ciemniaków, oprawców i łapowników, ksenofobię podniosła do rangi patriotyzmu, u obcych klamek się wieszała, składała wiernopoddańcze pocałunki na dłoniach tyranów. (…)Gdzie się podziała nasza wolność, jeśli nie możemy być sobą? Gdzie się podziałem, kiedy się zawieruszyłem?

Losy Żydów i absurd wojny

Irma Seidenman doświadcza na własnej skórze złośliwości rzeczy martwych. Drobny przedmiot przekreśla jej szanse na bezpieczne przetrwanie po aryjskiej stronie.

Siedziała w klatce i to, co przydarzyło się w ciągu przedpołudnia, było teraz jej najprawdziwszym życiem. Papierośnica, pomyślała. Zawsze i o wszystkim decyduje drobiazg. Papierośnica, bez której można doskonale żyć i wcale jej nie zauważyć. Człowiek jest więc tylko przedmiotem pośród przedmiotów. Papierośnica. Irma była pewna, że gdyby nie to przeklęte, metalowe pudełeczko, zostałaby zwolniona. Wygląd oraz dokumenty świadczyły na jej korzyść. (…) miał papierośnicę. Gdyby nie miał tej papierośnicy, zwolniłby Irmę Seidenman. Tego była niemal pewna. Umrzeć z powodu takiej błahostki, pomyślała, to doprawdy niesprawiedliwe. Wcale nie miała uczucia, że umrze jako żydówka, ponieważ nie czuła się żydówką i w żadnym razie nie uważała żydostwa za ułomność, lecz przekonana była, że umrze z powodu papierośnicy. I ta myśl wydała się jej śmieszna, głupia, zła i nienawistna.
Dobrze wiedzieć
Motyw złotej papierośnicy to punkt zwrotny w losach Irmy Seidenman. Bohaterka o doskonałym, „aryjskim” wyglądzie zostaje zdemaskowana przez dawnego sąsiada-szantażystę właśnie z powodu tego luksusowego przedmiotu. Szczypiorski ukazuje tu absurd wojny – o życiu i śmierci decyduje całkowity przypadek, a człowiek staje się bezwolną ofiarą rzeczy martwych.

Henryk Fichtelbaum, ukrywający się poza gettem, mierzy się z nieustannym strachem. Jego krótka refleksja o śmierci dotyka najgłębszego wymiaru ludzkiej samotności.

Najtrudniej umiera się w samotności, ciemności i ciszy. Śmierć wśród innych, w zgiełku ludzkich okrzyków, ciasnocie spojrzeń i gestów, wydaje się mniej okrutna.

Reakcja nieznajomego staruszka w cukierni na widok jedzącego Henia to obraz wojennej apatii. Codzienność miesza się tu z nieuchronnością zagłady obu narodów.

Najpierw i tak pozabijają Żydów, a potem nas, nie ma więc żadnego powodu do paniki, niech ten młodzieniec zje ciasteczko, gotów jestem za niego zapłacić, proszę nie popadać w podniecenie oraz prostrację, zachować godność, trwa wojna, jesteśmy skazani, chyba że Adolf Hitler wyzionie ducha w sposób niespodziewany, czego mu zresztą serdecznie życzę, więc dajcie spokój, nic się nie stało, tu jest Polska, póki co tu jeszcze jest Polska, i proszę mi nie odbierać tej nadziei.

Siostra Weronika ratuje żydowskie dzieci, nadając im nową tożsamość. Jej heroiczna postawa obnaża jednak głęboko zakorzenione uprzedzenia religijne.

Chciała doprowadzić do Boga wszystkie dzieci ziemi, bliskie i dalekie, białe, czarne, żółte, a nawet jeszcze bardziej egzotyczne. Jeśli była w jej sercu jakaś oschłość, to chyba tylko wobec dzieci żydowskich, bo co innego znaczy nie poznać wcale, a co innego poznać i podeptać. Czarne buzie dalekich Murzynków znajdowała siostra Weronika jako niewinne, bo jeszcze nie tknięte palcem prawdy. Smagłe twarzyczki dzieci żydowskich nosiły na sobie piętno tego wyznania i nienawiści, z jaką się spotkał Zbawiciel pośród ludu Izraela. To byli ci, którzy odrzucili Boga, nie dali wiary słowom Jego Syna. Wysoki mur nieufności oddzielił siostrę Weronikę od dzieci żydowskich. Emanowała z nich obcość. Kiedy szła ulicą, wysoka, duża, stawiając na chodniku swoje mocne, męskie stopy, żydowskie dzieci uciekały przed nią. Jej biały kornetTradycyjne, często usztywniane nakrycie głowy noszone przez zakonnice w niektórych zgromadzeniach., jak wydęty żagiel łodzi, płynął pośród czarnych, pierzchliwych czółenek żydowskich. Nigdy nie przybijały do jej burty, a ona nigdy nie wpływała do ich gwarnych zatok.

Po latach starsza już Irma wraca wspomnieniami do antysemickiej nagonki. Traumatyczne wyrzucenie z pracy w komunistycznej Polsce okazuje się równie bolesne co wojenne doświadczenia.

(…) wcale nie pamiętała Stucklera ani okratowanej klatki, lecz tylko nieduży gabinet z biurkiem koloru ciemnego miodu, dwoma telefonami, palmą w donicy pod oknem, dywanem, fotelami obitymi skajem, nieduży gabinet pamiętała doskonale, twarz sekretarki, pani Stefy, pamiętała, nade wszystko zaś twarze tych trzech mężczyzn, którzy zachowywali się gruboskórnie i szyderczo, wówczas, w kwietniu roku 1968, kiedy zjawili się w gabinecie, aby ją z niego usunąć. Nawet nie pozwolili jej zabrać teczki, a także pani Stefa, która odwróciła się twarzą do okna, kiedy Irma przechodziła w towarzystwie mężczyzn przez sekretariat, byli rzeczywistością, życiem spełnionym do końca, a przecież przeciętym gwałtownie, w ciągu jednej chwili, brutalnie i niegodziwie. Pamiętała tylko owych mężczyzn w gabinecie, sylwetkę pani Stefy na tle okna, a także nalane, obrzmiałe i niechętne twarze późniejszych swoich rozmówców, dłonie celników na jej bagażu, dokumentach, książkach i notesach.

Niemiecka mentalność i obojętność świata

Niemiecki oficer Müller analizuje mentalność swojego narodu. Z przerażającą precyzją opisuje mechanizm ślepego posłuszeństwa i braku wyobraźni.

Niemcy są prostolinijni. Łaskawa pani pozwoli, że powiem nawet więcej. Niemcy są płascy jak deska! Bez wyobraźni, bez obłudy, bez dwulicowości (…) Stucklerowi kazali Żydów tępić, to ich tępi. Każę mu Żydów szanować, to będzie łaskawą panią całował w rękę i traktował najlepszym, francuskim koniakiem. Dyscyplina, akuratność, rzetelność w każdej robocie. W zbójeckiej robocie także, niestety! (…) Niemcy nie popełniają pomyłek, to nie jest w niemieckim stylu. (…) Brak nam szczypty szaleństwa, myślał, jesteśmy tak bardzo trzeźwi. (…) Być lepszym w każdej dziedzinie, być niedoścignionym - oto niemiecka ambicja. Najpiękniej komponować, najwydatniej pracować, najmądrzej filozofować, najwięcej posiadać, najsprawniej zabijać! (…) Jeśli historia nałoży kiedyś na Niemców obowiązek hipokryzji, staną się najdoskonalszymi hipokrytami pod słońcem.

Śmierć profesora Winiara zbiega się w czasie z tragicznymi wydarzeniami za murem getta. Kontrast między umierającymi bojowcami a bawiącym się tłumem uderza z potężną siłą.

(…) koniki galopowały, powoziki podskakiwały, sanie sunęły, gondole pluskały, chorągiewki furkotały, panny piszczały, młodzieńcy pokrzykiwali, katarynka skrzypiała, mechanizm karuzeliRealny obiekt działający w Warszawie wiosną 1943 roku, tuż za murem płonącego getta. dudnił, wystrzały z broni maszynowej rozlegały się coraz donośniej, wybuchały pociski armatnie, huczały płomienie i tylko żydowskich jęków nie było słychać spoza muru, bo Żydzi umierali w milczeniu, odpowiadali granatami i bronią ręczną, ale usta ich milczały, już bowiem byli umarli, bardziej niż kiedykolwiek przedtem, bo mężnie wybierali śmierć, zanim jeszcze nadeszła, wychodzili jej naprzeciw, w ich dumnych oczach była cała wzniosłość dziejów ludzkich, odbijały się w nich pożary getta, przerażone pyski esesmanów, ogłupiałe pyski polskiej gawiedzi, zgromadzonej wokół karuzeli, smutna twarz nieboszczyka profesora Winiara, odbijały się więc w ich oczach wszystkie dalekie i bliskie losy świata, całe zło świata i okruch jego dobra, a także twarz Stwórcy, zasępiona i gniewna, smutna i cokolwiek upokorzona, bo Stwórca odwracał oczy ku innym galaktykom, aby nie patrzeć na to, co zgotował nie tylko umiłowanemu ludowi, ale wszystkim ludziom ziemi, zhańbionym, współwinnym, podłym, bezradnym, zawstydzonym, a pośród wszystkich ludzi ziemi także temu człowiekowi, który stojąc na przystanku tramwajowym, dokładnie w miejscu, gdzie przed kilku dniami profesor Winiar padł na posterunku, powiedział pogodnie: - Żydki się smażą, aż skwierczy! Z nieba, osnutego dymami, żaden grom jednak nie uderzył i nie poraził tego człowieka, bo to zostało zapisane w księgach stworzenia przed tysiącami tysięcy lat. I było tak zapisane, aby profesor Winiar zmarł nieco wcześniej i nie usłyszał słów owego człowieka, który roześmiał się wesoło i poszedł w stronę karuzeli.
Dobrze wiedzieć
Scena z karuzelą na placu Krasińskich to bezpośrednie nawiązanie do słynnego wiersza Czesława Miłosza „Campo di Fiori”. Obaj twórcy zestawiają tragiczną śmierć Żydów w płonącym getcie z beztroską zabawą warszawskiej ulicy. To jeden z najmocniejszych obrazów obojętności świata wobec Zagłady w polskiej literaturze.
Początek · 11 kroków do poznania lektury