Geneza powstania „Zdążyć przed Panem Bogiem”
Książka Hanny Krall powstała w wyniku przypadkowego spotkania reporterki z Markiem Edelmanem, łódzkim kardiologiem i dawnym dowódcą powstania w getcie warszawskim. Początkowy wywiad prasowy wywołał ogromne kontrowersje, co skłoniło autorkę do kontynuowania rozmów i stworzenia pełnowymiarowego reportażu. Dzieło łączy w sobie wojenne wspomnienia z getta z powojenną pracą lekarzy walczących o ludzkie życie.
Spis treści
Przypadkowe spotkanie i pierwszy wywiad
W latach siedemdziesiątych Hanna Krall pracowała w redakcji tygodnika „Polityka”. Wyjechała do Łodzi, aby zebrać materiały do reportażu o operacjach serca. O merytoryczną korektę tekstu poprosiła Marka Edelmana, ówczesnego ordynatora oddziału intensywnej opieki medycznej. Edelman był jednocześnie ostatnim żyjącym członkiem sztabu powstańczego ŻOBKonspiracyjna organizacja zbrojna polskich Żydów, założona w 1942 roku, która zorganizowała powstanie w getcie warszawskim.. Reporterka spontanicznie zapytała go o wojenne losy.
Zapis tej rozmowy ukazał się w marcu 1975 roku na łamach miesięcznika „Odra” pod tytułem „Sposób umierania”. Edelman przerwał w ten sposób wieloletnie milczenie. Od czasu wydania w 1946 roku krótkiej relacji wspomnieniowej „Getto walczy”, lekarz nie wypowiadał się publicznie na temat likwidacji warszawskiego getta.
Kontrowersje i decyzja o napisaniu książki
Publikacja wywiadu wywołała burzę. Tekst szybko przetłumaczono na języki obce, a część środowisk żydowskich wyraziła ostry sprzeciw wobec formy, w jakiej Edelman opowiadał o przeszłości. Zarzucano mu, że odarł powstańców z wielkości i podeptał pamięć bohaterów. Krytyków irytowała jego nonszalancja oraz przyjęcie pozy antybohatera w obliczu spraw ostatecznych.
Marek Edelman celowo odrzucał patos i romantyczny mit bohatera narodowego. Opowiadał o powstaniu w getcie w sposób rzeczowy, suchy i pozbawiony wzniosłości. Uważał, że śmierć w komorze gazowej nie jest gorsza od śmierci z bronią w ręku, co dla wielu osób wychowanych na tradycyjnych opowieściach o heroizmie było szokujące i trudne do zaakceptowania.
Reakcja czytelników skłoniła Hannę Krall do kontynuowania spotkań z lekarzem. Z wielokrotnych, trudnych rozmów wyłonił się pomysł na dłuższą formę. W listopadzie 1975 roku reporterka zamknęła się w domu na cały miesiąc, aby uporządkować zebrane notatki i nadać im literacki kształt.
Publikacja i ewolucja tekstu
Gotowy utwór ukazał się najpierw w formie pierwodrukuPierwsze wydanie utworu literackiego, często publikowane w odcinkach na łamach czasopisma, zanim ukaże się w formie książkowej.. „Odra” publikowała go w numerach od 4 do 7 w 1976 roku. Redakcja opatrzyła tekst wstępem, który tłumaczył ewolucję tematu:
Kontynuujemy opowieść Hanny Krall o ludziach, których przeznaczeniem – czy może misją – stały się sprawy na granicy życia i umierania. Będzie to opowieść o lekarzach-kardiologach (jednym z nich jest obecnie doktor Edelman) i ich pacjentach, o wojnie i naszych czasach, o ludziach ginących i tych, którzy spieszyli im z pomocą – wtedy i dzisiaj.
Osobne wydanie książkowe „Zdążyć przed Panem Bogiem” trafiło do księgarń w 1977 roku nakładem wydawnictwa w Krakowie. Reportaż szybko zyskał popularność i zaczął żyć własnym życiem. W 1980 roku na łamach miesięcznika „Dialog” wydrukowano adaptację sceniczną, którą wystawiono w teatrze jeszcze w tym samym roku. Z kolei w 1981 roku na podstawie książki powstał scenariusz telewizyjny.
Znaczenie dzieła dla autorki
Sama Hanna Krall podsumowała swój cel w jednym, bardzo konkretnym zdaniu:
Książkę adresowałam do takich jak ja, którzy nie wiedzieli nic albo prawie nic.
Praca nad wywiadem z Edelmanem całkowicie zmieniła trajektorię kariery pisarki. Reportaż zapoczątkował nowy etap w jej twórczości, w którym na stałe zagościła tematyka żydowska oraz problematyka HolokaustuSystematyczne, państwowe ludobójstwo około 6 milionów europejskich Żydów dokonane przez III Rzeszę podczas II wojny światowej.. Książka przyniosła reporterce światowy rozgłos i weszła do kanonu polskiej literatury faktu.