Opracowanie

Geneza utworu Sanatorium pod Klepsydrą

Zbiór opowiadań Sanatorium pod Klepsydrą ukazał się w 1937 roku jako druga i ostatnia za życia książka Brunona Schulza. Utwory wchodzące w jego skład powstawały w trudnym dla pisarza okresie narastającego niepokoju politycznego i osobistego zmęczenia pracą nauczyciela. Kluczowym motywem spajającym teksty stała się przepracowywana przez autora żałoba po zmarłym ojcu oraz próba ocalenia odchodzącego świata galicyjskiego miasteczka.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 4 min
Spis treści
  1. Między debiutem a dojrzałością (1934–1937)
  2. Śmierć ojca jako źródło wyobraźni
  3. Presja środowiska literackiego i niepewność autora
  4. Kontekst polityczny i przeczucie końca

Między debiutem a dojrzałością (1934–1937)

Schulz pisał opowiadania wchodzące w skład Sanatorium równolegle z pracą nauczyciela rysunku w drohobyckim gimnazjum. Zawód ten mocno go przytłaczał. Pochłaniał czas i zostawiał niewiele przestrzeni na swobodną twórczość. Listy do przyjaciół, przede wszystkim do Romany Halpern i Juliana Tuwima, pełne są skarg na zmęczenie i niemożność skupienia.

Paradoksalnie właśnie ta niemożność stała się jednym z głównych tematów zbioru. Czas w Sanatorium jest zawsze zbyt krótki, zawsze pożyczony i niepewny.

Opowiadania powstawały w różnym czasie. Zanim trafiły do książki, drukowano je w prasie literackiej. Tytułowy utwór Sanatorium pod Klepsydrą ukazał się w „Tygodniku Ilustrowanym” w 1936 roku. Wcześniej, w latach 1934–1935, na łamach „Wiadomości Literackich” i „Skamandra” pojawiły się między innymi Księga, Genialna epoka oraz Dodo. Schulz nie komponował zbioru od razu jako spójnej całości. Scalał go stopniowo, wybierając i porządkując gotowe już teksty.

Śmierć ojca jako źródło wyobraźni

Ojciec pisarza, Jakub Schulz, zmarł w 1915 roku. Jego obecność w prozie syna narastała jednak z każdym rokiem. W Sklepach cynamonowych ojciec był centralną figurą: kupcem, kreatorem, demiurgiemW filozofii starożytnej stwórca świata materialnego; w literaturze to artysta-kreator, kształtujący rzeczywistość z materii. zamieniającym materię w metaforę. W Sanatorium ta postać staje się znacznie bardziej krucha.

Tytułowy zakład leczniczy, w którym przebywa ojciec, opiera się na cofniętym czasie. Śmierć „jeszcze nie doszła” do tego miejsca, ponieważ informacja o niej tam nie dotarła. To nie jest wyłącznie fantastyczny chwyt literacki. To precyzyjny zapis psychologicznego mechanizmu żałoby. Ojciec żyje, bo syn nie potrafi definitywnie zaakceptować tej straty.

Dobrze wiedzieć
Proza Schulza jest głęboko zakorzeniona w realiach Drohobycza – wielokulturowego miasta w Galicji, w którym obok siebie żyli Polacy, Żydzi i Ukraińcy. Pisarz rzadko opuszczał rodzinne miasto, czyniąc z niego centrum swojego mitycznego wszechświata.

Schulz sam przyznawał w listach, że jego pisarstwo wyrasta z mitologiiNadawanie zwykłym przedmiotom, osobom i zdarzeniom rangi zjawisk ponadczasowych, mitycznych i magicznych. dzieciństwa, z Drohobycza przełomu XIX i XX wieku. Ojciec był dla niego czymś więcej niż postacią autobiograficzną. Uosabiał autorytet twórczy, utracony porządek i świat sprzed nowoczesności. Im bardziej lata 30. przynosiły polityczne zawirowania, tym silniej ten świat wydawał się odległy i nie do odzyskania.

Presja środowiska literackiego i niepewność autora

Po sukcesie Sklepów cynamonowych – nagrodzonych w 1934 roku Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii LiteraturyPaństwowa instytucja działająca w II RP (1933–1939), zrzeszająca wybitnych pisarzy i przyznająca prestiżowe nagrody literackie. – środowisko czekało na kolejną książkę. Tuwim, Zofia Nałkowska i Witold Gombrowicz pisali o Schulzu z ogromnym uznaniem. Gombrowicz wprost nazwał go jednym z najoryginalniejszych prozaików piszących po polsku. Taka uwaga nobilitowała, ale też mocno zobowiązywała.

Schulz miał wobec własnych tekstów stosunek wyjątkowo ambiwalentny. Wielokrotnie przerabiał gotowe opowiadania, wątpił w ich wartość, odkładał decyzję o publikacji. Zachowana korespondencja pokazuje pisarza, który z jednej strony głęboko wierzy w swój projekt osobistej kosmogoniiZespół mitów i wyobrażeń o pochodzeniu i powstaniu świata. U Schulza to indywidualna wizja kreacji rzeczywistości., a z drugiej boi się niezrozumienia. Wydanie Sanatorium w 1937 roku nakładem wydawnictwa Rój było więc decyzją podjętą pomimo tych wątpliwości.

Kontekst polityczny i przeczucie końca

Rok 1937 nie należał do spokojnych. Nastroje antysemickie w Polsce wyraźnie narastały. Schulz – Żyd piszący po polsku w małym galicyjskim miasteczku – odczuwał tę presję bardzo konkretnie. W listach do Anny Płockier pisał o poczuciu zagrożenia i dusznej atmosferze utrudniającej skupienie.

Badacze twórczości Schulza, tacy jak Jerzy Ficowski, wskazują, że mroczna tonacja Sanatorium ma swoje drugie dno. Rozpad, labirynt, czas odmierzany odliczaniem ku śmierci – to nie tylko motywy filozoficzne. To emocjonalny zapis lęków tamtej epoki.

Bruno Schulz zginął w 1942 roku w Drohobyczu. Został zastrzelony przez gestapowca na ulicy podczas tzw. „dzikiej akcji”. Żadna kolejna książka już nie powstała. Sanatorium pod Klepsydrą pozostało jego ostatnim słowem. W perspektywie biograficznej nadaje to tytułowej metaforze odliczającego czasu wymiar, którego sam autor nie mógł w pełni przewidzieć.

Sanatorium pod Klepsydrą · 15 kroków do poznania lektury