Opracowanie

Konteksty filozoficzne i psychoanalityczne w prozie Schulza

Proza Brunona Schulza w „Sanatorium pod Klepsydrą” wymyka się prostym klasyfikacjom, dlatego do jej pełnego zrozumienia badacze wykorzystują narzędzia z zakresu psychoanalizy i filozofii. Narracja Józefa o ojcu Jakubie i służącej Adeli realizuje freudowskie mechanizmy wyparcia oraz jungowską koncepcję archetypów. Z kolei zaburzenia chronologii w tytułowym zakładzie doktora Gotarda stanowią literackie ucieleśnienie bergsonowskiej teorii subiektywnego trwania czasu.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 6 min
Spis treści
  1. Freud w Drohobyczu: nieświadomość jako architektura świata
  2. Jung: archetypy i zbiorowa wyobraźnia
  3. Bergson i czas, który się rozgałęzia
  4. Schulz czytał Freuda – ale po swojemu

Bruno Schulz pisał Sanatorium pod Klepsydrą w DrohobyczuWielokulturowe miasto w Galicji Wschodniej, miejsce urodzenia i śmierci Schulza, stanowiące mityczne centrum jego prozy.. To galicyjskie miasteczko nigdy nie przestało być dla niego centrum wszechświata, a zarazem życiową pułapką. Zbiór opowiadań ukazał się w 1937 roku i od razu sprawił krytykom problem. Proza ta nie pasowała do żadnej gotowej szuflady. Nie była surrealistycznaKierunek w sztuce i literaturze XX wieku, opierający się na swobodnych skojarzeniach, snach i odrzuceniu racjonalizmu. w sensie technicznym, nie stanowiła też klasycznej fantastyki. Schulz budował własny, hermetyczny świat. Do jego rozkodowania idealnie nadają się narzędzia, których dostarczają Freud, Jung i Bergson.

Freud w Drohobyczu: nieświadomość jako architektura świata

Schulz nigdy nie napisał filozoficznego traktatu o psychoanalizieMetoda poznawania i leczenia ludzkiej psychiki stworzona przez Zygmunta Freuda, skupiająca się na roli nieświadomości i popędów.. Zamiast tego stworzył literaturę działającą jak sen z podręcznika wiedeńskiego psychiatry. Narracja Józefa obsesyjnie krąży wokół kilku figur: Ojca, Adeli i przestrzeni domowej.

Freud opisał mechanizm powrotu wypartego. To treści zbyt bolesne, by mogły pozostać w świadomości. Wracają one w zmienionej, symbolicznej formie. U Schulza ten powrót przyjmuje postać dosłowną. Tytułowe opowiadanie tematyzuje podróż do miejsca, gdzie ojciec żyje, choć w rzeczywistości już umarł. Józef jedzie odwiedzić Jakuba do sanatorium rządzonego przez Doktora Gotarda. To instytucja istniejąca w innym wymiarze, gdzie śmierć jest jedynie opóźniona i zawieszona. Trudno o bardziej czytelną metaforę żałoby odrzucającej stratę.

Ojciec jest u Schulza centralnym obiektem pożądania i lęku. Freud nazwałby to ambiwalencją uczuć typową dla relacji syn–ojciec. Jakub to jednocześnie geniusz i błazen, demiurgW filozofii starożytnej stwórca świata materialnego; u Schulza postać kreująca własne, niedoskonałe światy i formy życia. i człowiek upadający. Przemienia się w ptaka, degeneruje, znika i powraca. Jego władza jest absolutna, a zarazem żadna.

Z kolei Adela pełni funkcję figury kastracyjnej. Ta zwykła służąca potrafi jednym gestem nogi czy miotły zniszczyć wszystkie kosmogonieMitologiczne lub filozoficzne wyobrażenie o pochodzeniu i powstaniu wszechświata. Jakuba. Napięcie między Ojcem a Adelą organizuje energię narracyjną całego zbioru.

Jung: archetypy i zbiorowa wyobraźnia

Tam, gdzie Freud szuka wypieranych pragnień konkretnego „ja”, Carl Gustav Jung szuka struktur głębszych. Chodzi o archetypyPierwotny, nieświadomy wzorzec zachowań, postaci lub motywów wspólny dla całej ludzkości, obecny w mitach i snach. wspólne całej ludzkości, odkładające się w mitach, snach i sztuce. Schulzowska proza jest wyjątkowo podatna na taką lekturę.

Sklepy cynamonowe, labirynt nocnych ulic, Księga – to nie są po prostu elementy fabuły. Funkcjonują jak jungowskie symbole. Nie odsyłają do jednego znaczenia, lecz otwierają się na wiele interpretacji. Księga z tytułowego opowiadania to obiekt quasi-sakralny. Stanowi archetyp Pisma zawierającego wszystko, którego nie sposób odczytać do końca. Przekracza ono możliwości racjonalnego ujęcia.

Ojciec Jakub pełni rolę figury animus mundi. To duch twórczy nadający materii formę. Jego eksperymenty z ptakami, traktaty o manekinach czy próby ożywienia materii przez Słowo to warianty archetypowego obrazu stwórcy. Schulz pisał o tym wprost w swoich esejach. Interesowała go mityzacja rzeczywistości – nakładanie na doświadczenie jednostki warstw kolektywnego symbolizmu.

Dobrze wiedzieć
Koncepcja mityzacji rzeczywistości u Schulza nie wynikała wyłącznie z lektury Junga. Pisarz czerpał garściami z Kabały, chasydzkich legend oraz literatury romantycznej. Wierzył, że każde codzienne zdarzenie jest tylko echem dawnych, pierwotnych mitów, które wciąż organizują ludzkie życie.

Równie jungowski jest motyw Cienia. To ta część psychiki, której nie chcemy uznać za własną. W opowiadaniu Wichura czy w sekwencjach snów Józefa pojawiają się postaci zagrożenia, chaosu i dzikości. Narracja nie potrafi ich oswoić. Mrok galicyjskiej prowincji ma w sobie coś z przestrzeni Cienia. Skupia wszystko to, co cywilizacja miasteczka wyparła poza swój porządek.

Bergson i czas, który się rozgałęzia

Henri Bergson opublikował swój esej o bezpośrednich danych świadomości w 1889 roku. Jego koncepcja duréeBergsonowskie pojęcie czasu subiektywnego, odczuwanego wewnętrznie, w którym przeszłość płynnie przenika się z teraźniejszością. przeorała europejską humanistykę. Czas w rozumieniu francuskiego filozofa nie jest linią prostą. Nie da się go pociąć na jednakowo wielkie odcinki. Trwanie to płynny, niepodzielny strumień świadomości. Przeszłość w nim nie mija, lecz nawarstwia się i kształtuje teraźniejszość.

Schulz wcielił tę intuicję w narrację z rzadką konsekwencją. Doktor Gotard tłumaczy Józefowi zasady działania sanatorium. Czas płynie tu inaczej niż na zewnątrz. To nie science fiction ani pusta metafora poetycka. To dokładny zapis bergsonowskiego doświadczenia: subiektywny czas świadomości i czas zegarów to dwie różne rzeczy.

„Nie ma tu żadnego anachronizmu – powiedział doktor Gotard [...] – operujemy tutaj po prostu skrawkiem czasu nieco cofniętym, cofniętym o pewien interwał, którego długości nie sposób określić.”

Bergson pisał, że pamięć nie jest przechowalnią martwych obrazów. To aktywna siła nieustannie rekonstruująca przeszłość. Schulzowska narracja działa analogicznie. Józef nie wspomina dawnych lat. On zamieszkuje przeszłość. Dzieciństwo w jego opowiadaniach ma temperaturę i zapach teraźniejszości.

Podobne korzenie ma schulzowskie rozumienie materii. Bergsona interesował élan vitalPęd życiowy; według Bergsona twórcza siła napędzająca ewolucję i przenikająca całą materię. – twórczy impuls życia przebijający się przez martwą materię. U Schulza tapety dojrzewają do buntu, sukno ma ciemne namiętności, a meble prowadzą własne życie. Materia jest napędzana Słowem, które nadaje jej formę.

Schulz czytał Freuda – ale po swojemu

Schulz korespondował z Deborą VogelPolska pisarka i filozofka żydowskiego pochodzenia, przyjaciółka Schulza. To z listów do niej wyewoluowały „Sklepy cynamonowe”. i Witoldem Gombrowiczem, dyskutując o literaturze i psychologii. Znał teksty Freuda. Psychoanaliza była w Polsce lat trzydziestych tematem żywej debaty intelektualnej. Pisarz z Drohobycza nie zamierzał jednak być ilustratorem cudzych tez.

Jego oryginalność polega na przejęciu od psychoanalizy samej struktury doświadczenia. Sen funkcjonuje tu jako równoprawna rzeczywistość. Dzieciństwo to czas pierwotny i utracony. Popęd i lęk organizują wyobraźnię. Z tych elementów Schulz zbudował własny język. Freudowskie idW psychoanalizie Freuda najbardziej pierwotna, nieświadoma część struktury osobowości, kierująca się zasadą przyjemności i popędami. stało się galerią ptaków hodowanych przez Ojca. Jungowski Cień zamieszkał w nocnych zaułkach Drohobycza. Bergsonowskie trwanie przyjęło postać sanatorium, gdzie czas biegnie pod prąd.

Rezultatem jest proza prowokująca do interpretacji, ale wymykająca się ostatecznemu zaszufladkowaniu. Schulz rozumiał wielkich myślicieli swojej epoki na tyle głęboko, by w swojej literaturze całkowicie ich przekroczyć.

Sanatorium pod Klepsydrą · 15 kroków do poznania lektury