Opracowanie

Czy cierpienie zawsze uszlachetnia i nadaje sens ludzkiemu życiu? Rozważ problem na podstawie „Wieży”

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 4 min

Temat i teza

Temat: Czy cierpienie zawsze uszlachetnia i nadaje sens ludzkiemu życiu? Rozważ problem na podstawie „Wieży" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Teza: Cierpienie nie zawsze uszlachetnia ani nie zawsze nadaje sens ludzkiemu życiu - bywa też siłą niszczącą, która zamyka człowieka w sobie i oddziela go od wspólnoty. Opowiadanie Herlinga-Grudzińskiego pokazuje, że sens bólu zależy od tego, czy człowiek zdoła go przekroczyć i wyjść ku drugiemu człowiekowi lub ku Bogu.

Pytanie o sens cierpienia towarzyszy ludzkości od czasów biblijnego Hioba, który tracił kolejno majątek, dzieci i zdrowie, a mimo to nie odwrócił się od Boga. Herling-Grudziński, pisarz naznaczony doświadczeniem sowieckiego łagru, powraca do tego pytania w opowiadaniu Wieża, osadzając akcję w scenerii środkowych Włoch, gdzie na wieży zamkowej od lat żyje w odosobnieniu Lebrosso - trędowaty mężczyzna wykluczony przez chorobę z ludzkiej społeczności. Historia tego człowieka i jego relacja z Nauczycielem z Sycylii każą zastanowić się, czy ból sam w sobie ma wartość, czy też bywa jedynie destrukcyjny. Analiza losów bohaterów prowadzi do wniosku, że cierpienie może uszlachetniać i nadawać sens, lecz dzieje się tak wyłącznie wtedy, gdy zostaje przyjęte z pokorą i otwartością - nie zaś wtedy, gdy zamienia człowieka w istotę żywą tylko własną tragedią.

Lebrosso przez długie lata spędzone na wieży buduje wokół siebie mur izolacji równie trwały jak kamienne mury jego siedziby. Choroba fizyczna staje się chorobą ducha: trędowaty wypędza wszystkich, którzy próbują nawiązać z nim kontakt, przyjmując dar jedzenia bez słowa, odmawiając rozmowy, demonstrując pogardę wobec litości. W tym obrazie cierpienie nie uszlachetnia - brutalizuje, zwęża horyzont istnienia do granic własnego bólu. Herling pokazuje, że izolacja wymuszona przez chorobę może przerodzić się w izolację wybraną, a wtedy przestaje być próbą i staje się więzieniem, które człowiek sam zatrzaskuje od środka. Lebrosso przed pojawieniem się Nauczyciela nie szuka sensu - on po prostu trwa, a jego trwanie jest bliższe wegetacji niż godnej egzystencji.

Punkt zwrotny opowiadania to relacja Lebrossego z Nauczycielem z Sycylii, który przychodzi do wieży nie z litości, lecz z prawdziwego zainteresowania drugim człowiekiem. To spotkanie uruchamia w trędowatym coś, co wcześniej zostało uśpione - zdolność do mówienia, do opowiadania własnej historii, wreszcie do przyjęcia obecności drugiego człowieka bez odruchu odrzucenia. W tej właśnie relacji cierpienie Lebrossego zaczyna zyskiwać wymiar uszlachetniający: otwiera go na kontakt, zmusza do rachunku sumienia, pozwala mu - choćby na moment - wyjść poza siebie. Herling sugeruje, że sens bólu nie tkwi w samym bólu, lecz w tym, co ból zdoła uczynić z człowiekiem, gdy napotka on kogoś gotowego wysłuchać.

Można by jednak postawić kontrargument: przecież Lebrosso ostatecznie umiera w odosobnieniu, a jego cierpienie nie prowadzi do żadnego tryumfu ani widocznej przemiany. Czy to nie dowód, że ból go nie uszlachetnia, a jedynie niszczy? Nie sposób się z tym zgodzić - właśnie śmierć trędowatego ujawnia paradoks, który Herling zna z własnego doświadczenia łagrowego: nawet chwilowe przekroczenie siebie, choćby jedno autentyczne spotkanie z człowiekiem, jest więcej warte niż lata pozornego spokoju w zamknięciu. Lebrosso umiera, ale umiera po rozmowie, po kontakcie, po czymś, co w jego przypadku graniczyło z wyznaniem. Śmierć nie przekreśla sensu - bywa jego pieczęcią.

W szerszym planie opowiadania pojawia się motyw pielgrzyma świętokrzyskiego, który przynosi perspektywę religijną: cierpienie jako droga ku Bogu, jako imitacja Chrystusa, jako próba na wzór Hioba. Ta perspektywa nie jest przez Herlinga bezkrytycznie przyjęta - autor nie pisze budującej przypowieści, lecz starannie komplikuje każdą prostą odpowiedź. Pielgrzym reprezentuje wiarę, że ból ma sens transcendentny, Lebrosso - że sens trzeba wyrwać z chaosu własnym wysiłkiem, a Nauczyciel stoi pośrodku jako świadek obu postaw. Ta wielość perspektyw sprawia, że Wieża nie jest pouczeniem o zbawieniu przez cierpienie, lecz pytaniem zadanym czytelnikowi.

Opowiadanie Herlinga-Grudzińskiego nie daje łatwej odpowiedzi na tytułowe pytanie, ale jego wymowa jest wyraźna: cierpienie samo w sobie nie ma wartości automatycznej. Uszlachetnia i nadaje sens tylko wtedy, gdy człowiek zdoła wyjść z kręgu własnej tragedii i dotknąć czegoś poza sobą - innego człowieka, Boga, prawdy o własnym życiu. Lebrosso przez lata temu nie potrafił, a gdy w końcu znalazł kogoś godnego zaufania, zrozumiał, że milczenie było wyborem, nie koniecznością. Herling, pisząc o trędowatym na kamiennej wieży, pisał o każdym, kto zamknął się we własnym bólu - i o tym, że jedynym wyjściem jest drzwi prowadzące ku drugiemu człowiekowi.