Opracowanie

Działalność Wiśniowej Spółdzielni

Bohaterowie powieści Astrid Lindgren wpadają na pomysł zarobienia pieniędzy na sprzedaży nadmiaru owoców ze swoich sadów. Dzieci zakładają tytułową Wiśniową Spółdzielnię i organizują stoisko przy ruchliwej szosie za Wielką Wsią. Przedsięwzięcie kończy się sukcesem finansowym, który inspiruje przyjaciół do planowania kolejnych biznesów.

Autor: Karolina Marlęga Czas czytania: 3 min
Spis treści
  1. Pomysł na owocowy biznes
  2. Powstanie Wiśniowej Spółdzielni
  3. Pierwszy klient i trudne początki
  4. Walka o klientów na szosie
  5. Zmiana strategii i wielki sukces

Pomysł na owocowy biznes

Jednego lata w Bullerbyn obrodziło tyle wiśni, że dzieci nie nadążały ich jeść. Lasse próbował ususzyć owoce w piecu według przepisu mamy. Niestety poszedł się kąpać i z całego zapasu zostały tylko zwęglone pestki.

Kiedy bohaterowie czytali dziadziusiowi gazetę, trafili na ciekawą informację. W Sztokholmie litr wiśni kosztował aż dwie koronySzwedzka waluta, czyli pieniądze używane w ojczyźnie bohaterów książki.. Lasse szybko przeliczył potencjalny zysk i zbladł z wrażenia.

Powstanie Wiśniowej Spółdzielni

Chłopiec myślał o tym przez całą noc. Następnego dnia ogłosił rodzeństwu, że otwiera sklep przy ruchliwej szosie. Bosse i Lisa od razu podchwycili ten pomysł.

Cała trójka założyła spółdzielnięPrzedsiębiorstwo, w którym grupa ludzi wspólnie pracuje i dzieli się zyskami., którą nazwali „Wiśniową Spółdzielnią”. Szybko dołączyli do nich Britta, Anna i Olle. Chociaż nie mieli własnych drzew, chętnie pomagali w zrywaniu owoców.

Pierwszy klient i trudne początki

Dzieci wstały o piątej rano, aby zdążyć ze zbiorami. Około ósmej wielkie kosze były już pełne. Za pieniądze ze skarbonki Bossego kupiły w sklepie wujka Emila mnóstwo brązowych torebek.

To właśnie wujek Emil został ich pierwszym klientem. Kupił dwa litry za dwie korony, bo taka była lokalna cena tych owoców.

Dobrze wiedzieć
Wielka Wieś to miejscowość położona niedaleko Bullerbyn. Znajdowały się tam sklepy, poczta i szkoła, do której chodziły dzieci.

Walka o klientów na szosie

Młodzi sprzedawcy ustawili się przy drodze z własnoręcznie zrobionym szyldem „WIŚNIE”. Podnosili go wysoko za każdym razem, gdy zbliżało się auto. Samochody mijały ich jednak z ogromną prędkością.

Zirytowany Lasse postanowił działać radykalnie. Wyskoczył na sam środek jezdni i odskoczył w ostatniej chwili.

Wówczas samochód zatrzymał się z okropnym zgrzytem i wygramolił się z niego jakiś człowiek, który chwycił Lassego za ramię i powiedział, że powinien dostać takie lanie, żeby nie mógł usiąść.

Ostatecznie rozzłoszczony kierowca kupił litr owoców i odjechał. Niestety, pędzące auta wzbijały tumany kurzu. Po chwili wszystkie dzieci były szaroczarne i mocno kaszlały.

Zmiana strategii i wielki sukces

Lasse uznał, że wybrali złe miejsce. Przeniósł stoisko za dwa ostre zakręty, gdzie kierowcy i tak musieli zwalniać. Dzieci stanęły wzdłuż drogi, trzymając się za ręce i machając nimi w górę i w dół.

Nowa strategia zadziałała doskonale. Prawie każdy samochód się zatrzymywał, a zapasy szybko zniknęły. Przyjaciele zarobili łącznie trzydzieści koron, co dało po pięć koron na głowę.

W drodze powrotnej wstąpili do cukierni w Wielkiej Wsi na ciastka i lemoniadę. Resztę zarobku zgodnie postanowili zaoszczędzić. Po powrocie do Bullerbyn umyli się w fińskiej łaźniTradycyjna drewniana sauna, w której panuje bardzo wysoka temperatura. nad jeziorem i od razu zaczęli planować otwarcie „Spółdzielni Śliwkowej”.

Dzieci z Bullerbyn · 13 kroków do poznania lektury