Opieka nad małą Kerstin
Opieka nad małą Kerstin to jedna z najzabawniejszych przygód w „Dzieciach z Bullerbyn”. Lisa i Anna postanawiają zaopiekować się siostrzyczką Ollego, licząc na łatwe zadanie. Szybko okazuje się, że jeden dzień z Kerstin to prawdziwy test cierpliwości, pełen nieoczekiwanych katastrof.
Spis treści
Wyzwanie: opieka nad Kerstin
Pewnego dnia dorośli z BullerbynNazwa osady, w której mieszkają bohaterowie. W języku szwedzkim oznacza „Hałasowo”. zostali zaproszeni na urodziny do pastoraDuchowny w kościele protestanckim, odpowiednik katolickiego proboszcza. z Wielkiej Wsi. Przyjęcie było jednak „bez dzieci”. Lisa i Anna zgłosiły się na ochotniczki, by zaopiekować się małą Kerstin, siostrą Ollego.
Olle nie był zachwycony. Sam miał mnóstwo pracy w gospodarstwie – musiał wydoić krowy i nakarmić zwierzęta. Z kolei jego siostra Britta była mocno przeziębiona i nie mogła pomóc.
Pierwsze starcie: spacer z wózkiem
Gdy dorośli wyjechali, dziewczynki zabrały się do pracy. Plan był prosty: o dwunastej podać Kerstin obiad, a potem położyć ją spać. Nic nie zapowiadało kłopotów. Chciały być dla niej miłe i łagodne.
Pierwszym zadaniem był spacer. Kiedy jednak próbowały posadzić Kerstin w wózku, mała miała inne plany. Chciała stać i skakać, wołając wesoło „hej, hej!”. Wtedy dziewczynki wpadły na fatalny pomysł – przywiązały ją do wózka sznurkiem. Kerstin natychmiast zaczęła przeraźliwie krzyczeć.
Krzyk ściągnął Ollego, który myślał, że jego siostrze dzieje się krzywda. Poradził im, by pozwoliły jej robić to, co chce. Dziewczynki posłuchały, co skończyło się tym, że Kerstin co chwilę wypadała z wózka, a na koniec wpadła prosto do rowu z wodą.
Domowy bałagan
Po powrocie do domu mokra i zła Kerstin miała usiąść na nocniczkuMały, przenośny sedes dla dzieci, które uczą się korzystać z toalety.. Niestety, robiła się sztywna jak deska i za nic nie chciała współpracować. Zmęczone opiekunki w końcu odpuściły.
Anna i ja wytężałyśmy wszystkie siły i naciskałyśmy Kerstin, żeby usiadła na nocniczku, ale nie zdało się to na nic. Robiła się sztywna jak kołek, darła się wniebogłosy i nie chciała usiąść.
Chwilę później Kerstin załatwiła swoją potrzebę pod stołem, a następnie ściągnęła z niego ceratęWodoodporna tkanina, którą dawniej przykrywano stoły, aby chronić je przed zabrudzeniem., tłukąc przy tym filiżanki. Zanim dziewczynki zdążyły posprzątać, mała uciekinierka była już w połowie drogi do oboryBudynek gospodarski przeznaczony dla bydła, głównie krów..
Sukienka w plamach
Po wielu trudach udało się przebrać Kerstin w najładniejszą, białą sukienkę. Radość nie trwała długo. Dziewczynka od razu pobiegła do pieca i ubrudziła przód ubrania sadząCzarny osad powstający podczas spalania, np. w piecu lub kominku.. Co gorsza, była z tego bardzo zadowolona.
Pora obiadu przyniosła kolejne katastrofy. Kerstin najpierw ładnie jadła szpinakZielone warzywo liściaste, często podawane dzieciom w formie papki., ale gdy dziewczynki ją pochwaliły, strąciła łyżkę, brudząc Lisie całą twarz. Chwilę później reszta szpinaku i zupa owocowa wylądowały na jej białej sukience. Ubranie stało się zielono-czerwone.
Finał: katastrofa z pastą do butów
Nadszedł czas na drzemkę, ale Kerstin nie miała zamiaru spać. Gdy tylko zostawała sama w łóżeczku, zaczynała głośno krzyczeć. Kiedy dziewczynki wracały, od razu stawała się wesoła i skakała. W końcu w pokoju zapanowała cisza, ale nie była to cisza snu.
Lisa i Anna usłyszały dziwne mamrotanie z sypialni rodziców. Zastały tam Kerstin siedzącą w świeżo wybielonym kominku. Była cała wysmarowana... czarną pastą do butów.
Kerstin siedziała na kominku i miała w rączce pudełko z pastą do butów. Była nią cała uczerniona od góry do dołu, tylko gdzieniegdzie wysmarowana była na biało kredą. (...) Cały kominek wysmarowany był pastą do butów.
Olle, widząc siostrę, wpadł w szał. Britta tylko stwierdziła, że Lisa i Anna to kiepskie piastunkiDawne określenie opiekunek do dzieci, niań.. Dziewczynki musiały zagrzać wodę w wielkim kociołkuDuży, metalowy garnek, często używany do gotowania wody na zewnątrz, nad ogniem. i na podwórku próbowały domyć Kerstin. Jej krzyki ściągnęły Lassego i Bossego, którzy myśleli, że ktoś zarzyna prosiaka.
Wnioski z opieki nad dzieckiem
Pasty nie udało się całkowicie zmyć – skóra Kerstin stała się szara. Kiedy wreszcie Olle położył ją do łóżka, zasnęła w sekundę. Zmęczone Lisa i Anna doszły do jednego wniosku na temat wychowania:
Bo to zupełnie wszystko jedno, jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
Ten dzień nauczył je, że opieka nad małym dzieckiem to nieprzewidywalna i wyczerpująca przygoda, a wszystkie mądre rady z gazet można włożyć między bajki.