„Moralność pani Dulskiej” jako tragifarsa kołtuńska
Gabriela Zapolska opatrzyła swój najsłynniejszy dramat podtytułem precyzyjnie określającym jego gatunek oraz problematykę. Utwór łączy w sobie elementy dynamicznej, przerysowanej komedii z głęboko pesymistyczną diagnozą ówczesnego społeczeństwa mieszczańskiego. Połączenie śmiechu z przerażeniem obnaża mechanizmy dulszczyzny, nie dając nadziei na moralną odnowę bohaterów.
Anatomia kołtuna
Gabriela Zapolska nadała swojemu dziełu podtytuł „tragifarsa kołtuńska”. To klucz do zrozumienia intencji autorki. Słowo kołtunW XIX i na początku XX wieku pogardliwe określenie człowieka o ciasnych horyzontach, obłudnego i zacofanego. oznaczało wówczas osobę łączącą w sobie życiową tępotę, spryt i cynizm. Tacy ludzie uważają swój sposób bycia za jedyny właściwy, nawet jeśli opiera się on na świadomym krzywdzeniu innych.
Z kolei farsa to odmiana komedii oparta na błahych konfliktach i dynamicznej akcji. Twórcy fars chętnie sięgają po komizm sytuacyjnyRodzaj komizmu wynikający z niefortunnych, zaskakujących lub absurdalnych splotów wydarzeń., błazeńskie przejaskrawienia oraz karykaturę. Zapolska modyfikuje jednak ten gatunek. Tworzy tragifarsę – utwór, w którym pod warstwą komediową kryje się ponura, nostalgiczna wymowa. Śmiech ma tu tylko jedno zadanie: zmusić widza do gorzkiej refleksji.
Dzięki sztuce Zapolskiej pojęcie „kołtuństwa” zyskało nowy, używany do dziś synonim – dulszczyzna. Oznacza on zespół negatywnych cech mieszczańskich: podwójną moralność, skąpstwo, dbanie wyłącznie o pozory i brak empatii.
Śmiech, który więźnie w gardle
Na pierwszy rzut oka w kamienicy Dulskich panuje atmosfera rodem z klasycznej komedii. Prym wiedzie tu komizm postaci. Sama Aniela Dulska – w swoich nieodłącznych papilotach i zdeptanych pantoflach – wywołuje salwy śmiechu. Jej specyficzna „mądrość” życiowa, absurdalne skąpstwo i sposób traktowania domowników budują przerysowany, niemal groteskowyKategoria estetyczna łącząca w jednym dziele elementy sprzeczne, np. tragizm z komizmem, piękno z brzydotą, absurd z logiką. obraz świata.
Bohaterowie prowadzą ze sobą przezabawne dialogi, a akcja obfituje w nagłe zwroty. Widz początkowo daje się porwać tej lekkiej formie. Szybko jednak uświadamia sobie, że pod komediową maską kryje się dramat niszczonych ludzi. Ostatecznie odbiorca nie wychodzi z teatru rozbawiony. Czuje raczej przerażenie i niepokój na myśl o tym, jak funkcjonuje dom Dulskich.
Brak nadziei na zmianę
Utwór Zapolskiej to bezlitosna próba rozliczenia się z obłudą. Autorka maksymalnie jaskrawo przedstawia główną bohaterkę, aby ją napiętnować. Tomasz Weiss, badacz literatury, trafnie podsumowuje tę dwubiegunowość dramatu:
„Sytuacje sceniczne i indywidualności bohaterów, wreszcie sam konflikt dramatyczny sięgają jednym biegunem tragedii, drugim komedii. Sens sztuki jest niewątpliwie pesymistyczny. Pesymizm ten dotyczy jednak nie tylko wniosków wynikających z analizy typu moralności reprezentowanej przez panią Dulską (...). Pesymizm zawiera się także w samej koncepcji życia, w tej jego dwubiegunowości, w fakcie, że komedia graniczy z tragedią, dramat z farsą”.
W „Moralności pani Dulskiej” nie ma ani jednej postaci pozytywnej, która mogłaby odnieść zwycięstwo nad tytułową bohaterką. Pozorny bunt Zbyszka okazuje się tylko chwilowym kaprysem znudzonego panicza. Z kolei wrażliwa, ale chorowita Mela jest zbyt słaba, by realnie przeciwstawić się matce. Środowisko dusi każdą próbę wyrwania się z dusznej atmosfery kołtuństwa. Finał sztuki nie pozostawia złudzeń – dulszczyzna triumfuje, a tragifarsa kończy się całkowitą klęską moralną bohaterów.