Kopyrda
Kopyrda to jeden z uczniów w szkole dyrektora Piórkowskiego, który wyróżnia się na tle klasy dystansem i obojętnością wobec rówieśniczych sporów. Józio początkowo postrzega go jako jedynego normalnego chłopca, jednak z czasem zaczyna traktować go jako rywala w walce o względy Zuty Młodziakówny. Postać ta uosabia gombrowiczowski mit nowoczesności, który ostatecznie zostaje zdemaskowany podczas finałowej awantury na stancji.
Spis treści
Zwykły chłopak w oparach absurdu
Kopyrda to klasowy kolega Józia. Trudno nazwać go czyimkolwiek przyjacielem. Zawsze trzyma się na uboczu, zachowuje dystans i nie włącza się w szkolne konflikty. Ignoruje zarówno nudne wywody profesora Bladaczki, jak i słynny pojedynek na minyStarcie między Miętusem a Syfonem, symbolizujące walkę dwóch sztucznych form: chłopięcej niewinności i brutalnego uświadomienia. między Miętusem a Syfonem.
Dla zagubionego Józia ten zdystansowany uczeń wydaje się jedynym normalnym punktem odniesienia w zinfantylizowanej klasie. Główny bohater upatruje w nim szansę na ucieczkę przed wszechobecnym upupieniem.
Wtem Kopyrda, ów opalony, w spodniach flanelowych, co to na podwórku uśmiechnął się z wyższością, gdy padło słowo „pensjonarka”, nasunął się memu spojrzeniu. Równie obojętny wobec Bladaczki, co wobec sporu Miętusa z Syfonem, siedział niedbale pochylony i wyglądał dobrze – wyglądał normalnie – z rękami w kieszeniach, schludny, rześki, łatwy, trafny i przyjemny, siedział dość lekceważąco, nogę założył na nogę i patrzył na nogę. Jak gdyby nogami uchylał się szkole. Sen? Jawa? „Czyżby? – pomyślałem. – Czyżby nareszcie zwykły chłopiec? Nie chłopię i chłopak, ale chłopiec zwykły? Z nim może wróciłaby utracona możność...”
Rywalizacja o Zutę i maska nowoczesności
Sytuacja zmienia się diametralnie na stancji u Młodziaków. Kopyrda zaczyna interesować się Zutą Młodziakówną. Józio przestaje widzieć w nim sojusznika, a zaczyna traktować jak groźnego rywala. Aby zdemaskować sztuczność całej sytuacji, główny bohater knuje intrygę. Zwabia Kopyrdę do sypialni dziewczyny za pomocą podrobionego listu. Chce go w ten sposób skompromitować w oczach profesora PimkiWybitny filolog z Krakowa, uosobienie belferskiego terroru i główny sprawca „upupienia” Józia..
Józio z fascynacją obserwuje reakcję Kopyrdy na nocną schadzkę. Chłopak perfekcyjnie odgrywa rolę wyzwolonego młodzieńca.
Kopyrda nie okazał zdziwienia. Nie wolno mu było dziwić się ani jej, ani sobie. Najmniejsza wątpliwość mogłaby zaprzepaścić wszystko. Musiał postępować, jakby rzeczywistość, którą wytwarzali między sobą, była czymś codziennym i zwyczajnym. O, mistrz! Tak też postępował. Wylazł na okno i zeskoczył na podłogę tak właśnie, jakby co nocy właził do jakiejś wczoraj poznanej pensjonarki. W pokoju roześmiał się cicho, na wszelki wypadek.
W świecie Ferdydurke „nowoczesność” to kolejna sztuczna forma. Rodzina Młodziaków i Kopyrda tylko udają wyzwolonych z tradycji, swobodnych ludzi. Gombrowicz pokazuje, że ślepe podążanie za modą na nowoczesny styl życia jest równie zniewalające, co staroświeckie konwenanse.
Finał w szafie
Intryga Józia doprowadza do nocnej konfrontacji. Zwabieni hałasem rodzice Zuty wpadają do pokoju córki. Kopyrda wychodzi z ukrycia, wciąż zachowując pozory pełnego luzu.
[...] wyszedł z szafy i stanął uśmiechając się, blondyn, z marynarką w rękach, nowoczesny chłopiec sympatyczny, zdybany z dziewczyną rodziców.
Inżynierostwo Młodziakowie początkowo próbują zachować twarz postępowych rodziców. Nie wyrażają oburzenia obecnością chłopaka w sypialni córki. Sytuacja wymyka się spod kontroli dopiero w momencie, gdy w pokoju pojawia się ukryty belfer Pimko. Sztuczna forma nowoczesności pęka. Inżynier Młodziak chwyta Kopyrdę za podbródek, co staje się iskrą zapalną. Wybucha gigantyczna, absurdalna bijatyka, w którą wplątują się wszyscy obecni, a Kopyrda traci swoją maskę obojętnego twardziela.