Hurleccy
Rodzina Hurleckich z Bolimowa uosabia w powieści Witolda Gombrowicza skostniały, ziemiański porządek oparty na wyzysku i pozerstwie. Ich dworek to przestrzeń sztucznych konwenansów, gdzie arystokratyczne maniery zderzają się z brutalnym traktowaniem służby. Pojawienie się Józia i Miętusa bezpowrotnie niszczy tę iluzję, doprowadzając do groteskowego buntu chłopów.
Spis treści
Ziemiańska idylla i absurdalne pokrewieństwo
Majątek w Bolimowie należy do rodziny Hurleckich. To bardzo dalecy krewni Józia, u których główny bohater szuka schronienia. Ciotka Hurlecka (z domu Lin) z pełną powagą tłumaczy ten zawiły stopień pokrewieństwa:
moja matka była cioteczną siostra ciotki ciotki twej matki
W skład rodziny wchodzi również wuj Konstanty, pieszczotliwie nazywany przez żonę Kociem, oraz dwójka ich dorastających dzieci: Zygmunt i Zosia.
Pobyt w dworku Hurleckich to trzecia i ostatnia część powieści. Po ucieczce ze szkoły (symbolizującej infantylizację) i z domu Młodziaków (symbolizującego nowoczesność), Józio trafia do środowiska ziemiańskiego. Gombrowicz obnaża tu kolejną maskę – tradycyjną, feudalną formę opartą na sztucznej hierarchii społecznej.
Wuj Konstanty i brutalna hipokryzja
Wuj Konstanty kreuje się na obywatela ziemskiego o nienagannych manierach. Prezentuje niedbałą elegancję i światową swobodę bycia. Za tą wyrafinowaną fasadą kryje się jednak brutalna metoda zarządzania majątkiem. Konstanty utrzymuje dyscyplinę, regularnie bijąc chłopów po twarzy. Traktuje to jako naturalne prawo pana.
Jego syn Zygmunt wiernie powiela te schematy. Z jednej strony zgrywa wielkopańskiego panicza, z drugiej – potajemnie romansuje z wiejską dziewczyną, ukrywając się w krzakach nieopodal stawu. Obnaża to całkowitą hipokryzję młodego pokolenia ziemiaństwaWarstwa społeczna posiadająca wielkie majątki ziemskie, wywodząca się ze szlachty, kultywująca tradycje i konwenanse..
Kobiety w dworku
Żeńska część rodziny idealnie wpisuje się w tradycyjny model. Ciotka pilnuje domowych rytuałów, a Zosia uosabia stereotyp cichej, uległej panny na wydaniu. Dni spędza na robótkach ręcznych, spacerach i biernym czekaniu na miłość. To właśnie z nią Józio ma nawiązać romans. Zosia staje się dla niego narzędziem do ucieczki przed kolejną formąKluczowe pojęcie u Gombrowicza; narzucony przez społeczeństwo sposób zachowania, maska, z której człowiek nie potrafi się wyzwolić..
Spojrzenie służby i upadek porządku
Prawdziwy obraz życia w bolimowskim dworku demaskują relacje służby. Chłopi widzą swoich panów jako leniwych, żarłocznych pasożytów, co doskonale oddaje ich język:
Państwo nie robiom, cięgiem ino żrom i żrom, to ich rozpiro! Żrom, chorujom, wylegują się, po pokojach chodzom i gadajom cosik. Co tyż się nie nażrom! Matko Jezusowa! [...] A to obiad, a to podwieczorek, a to cukierków, a to konfitury, a to jaja z cybulom na drugie śniadanie. Państwo bardzo som pażerne i łakome – do góry brzuchem leżom i choroby mają od tego. [...] O Jezu! Spacerujom, żrom, parlujom parlefrance i się nudzom.
Ten sztuczny, oparty na wyzysku świat nie ma szans na przetrwanie. Miętus, obsesyjnie szukając autentyczności, zaczyna bratać się z parobkiemNajemny pracownik fizyczny w gospodarstwie rolnym, wykonujący najcięższe prace polowe i gospodarskie. Walkiem. Jego prowokacyjne działania całkowicie burzą odwieczną hierarchię. Doprowadzają do ostatecznej destrukcji – buntu chłopów i groteskowej bijatyki, zwanej "kupą", która kończy bolimowski epizod.