Opracowanie

Krytyka literacka o „Medalionach”

Zbiór opowiadań Zofii Nałkowskiej wywołał natychmiastową reakcję powojennego środowiska literackiego, które doceniło nowatorską formę zapisu zbrodni hitlerowskich. Najwybitniejsi krytycy i pisarze analizowali oszczędny styl autorki, rezygnację z tradycyjnej psychologii postaci oraz siłę obiektywnej relacji. Zestawienie najważniejszych tekstów krytycznoliterackich ukazuje, w jaki sposób zwięzła forma reportażowa stała się najpotężniejszym oskarżeniem totalitaryzmu w polskiej literaturze.

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 7 min
Spis treści
  1. Oszczędność formy i siła oskarżenia
  2. Trzy wymiary rzeczywistości według Voglera
  3. Prawda ofiar i milczenie autorki
  4. Rezygnacja z analizy psychologicznej

Oszczędność formy i siła oskarżenia

Bezpośrednio po publikacji książki krytycy zwrócili uwagę na ogromny kontrast między niewielką objętością dzieła a ciężarem gatunkowym przedstawionych w nim faktów. Jarosław Iwaszkiewicz w tekście „Do Zofii Nałkowskiej” nazwał zbiór opowiadań prawdziwym klejnotem umiaru i inteligencji.

… chciałbym na chwilę zatrzymać się na dziełku małym rozmiarami, wielkim osiągnięciami, na dziełku, któreś nam i literaturze ofiarowała po wojnie i po czarnej nocy zbrodniczej okupacji. Jak poławiacz pereł z odmętów tej nocy wyniosłaś prawdziwy klejnot umiaru, inteligencji, zrozumienia, analizy – i stworzyłaś z niego instrument najpoważniejszego oskarżenia ludobójstwaZbrodnia polegająca na celowym wyniszczaniu całych narodów, grup etnicznych lub religijnych. i faszyzmuSkrajnie prawicowa ideologia polityczna, w kontekście II wojny światowej utożsamiana głównie z niemieckim nazizmem.. Tylko z głębokiej mądrości i wielkiego uczucia rodzą się takie dzieła, na pozór powściągliwe i chłodne, a w rzeczywistości palące i porywające. To Twoje wielkie J’accuse (Oskarżam), godne jest Twojego wielkiego pisarstwa, Twojej kultury, Twojego dziedzictwa. Powiem więcej – godne jest polskiej literatury i jej największej tradycji.

Podobne odczucia towarzyszyły Wilhelmowi Machowi. W „Przedmowie do Pism wybranych Zofii Nałkowskiej” pisał on o bezmiernym cierpieniu i sprężonej grozie bijącej ze szczupłej objętościowo książki. Mach uznał, że nikt z artystów nie wzniósł ofiarom wojny tak przejmującego pomnika. Zauważył, że autorka operuje wyłącznie faktami, ale dzięki wielkiemu artyzmowi każdy z nich staje się syntezą i obrazem typowym dla tamtych czasów.

Julian Przyboś w „Kilku spostrzeżeniach” zestawił dzieło Nałkowskiej z dotychczasową tradycją literacką. Zauważył, że pisarka przełamała schematy znane z poezji romantycznej.

Z określonego doświadczenia wojny i okupacji czerpią pisarze do dnia dzisiejszego, ale tylko w niewielu książkach przekroczyli oni tradycyjny krąg wyobrażeń heroiczno-martyrologicznychCierpienie i męczeństwo narodu, częsty motyw w polskiej literaturze romantycznej. uświęconych przez poezję romantyczną i Żeromskiego. Wracam często do „Medalionów” Zofii Nałkowskiej: Ludzie ludziom zgotowali ten los. Zdaje mi się, że w całej literaturze polskiej nie znajdzie się równie mocno wyrażonej tak straszliwej prawdy o człowieku.
Dobrze wiedzieć
Słowa „Ludzie ludziom zgotowali ten los” stanowią motto całego cyklu. Nałkowska celowo zrezygnowała ze słowa „Niemcy” lub „naziści”, wskazując na uniwersalny i ogólnoludzki wymiar zbrodni. Zbrodniarzami i ofiarami byli przedstawiciele tego samego gatunku ludzkiego.

Trzy wymiary rzeczywistości według Voglera

Henryk Vogler w szkicu „Medaliony ryte w słowie” poddał analizie strukturę opowiadań. Zwrócił uwagę na misterną technikę pisarską, która z jednopłaszczyznowego świata okrucieństw tworzy trójwymiarową całość.

Jednopłaszczyznowy świat okrucieństw i barbarzyństwa niemieckiego (fabryka mydła z tłuszczu ludzkiego, dno kobiecego obozu w RavensbrückNiemiecki obóz koncentracyjny przeznaczony głównie dla kobiet., likwidacja getta warszawskiegoZamknięta dzielnica żydowska utworzona przez Niemców w Warszawie w 1940 roku. itp.) – przy dokładniejszej analizie okazuje się kilkuwarstwową kondygnacją, która, przecinając się wielokrotnie, tworzy wypukłą i doskonale bryłowatą trójwymiarową całość.

Według Voglera pierwszą warstwę stanowią bezpośrednie relacje uczestników wydarzeń. Są to zeznania laboranta z Instytutu AnatomicznegoPlacówka w Gdańsku, gdzie profesor Spanner prowadził eksperymenty z produkcją mydła z ludzkiego tłuszczu., przypadkowe rozmowy (jak w „Kobiecie cmentarnej”) czy prywatne wywiady (historia Dwojry Zielonej). Bohaterowie ci, pochodzący z nizin społecznych, relacjonują wydarzenia z przerażającym spokojem i rzeczowością. Odsłaniają jedynie ten okruch rzeczywistości, który był im bezpośrednio dostępny.

Drugą warstwą jest odautorski komentarz i wymiar obiektywnej rzeczywistości. Nałkowska konkretyzuje tło i urealnia obraz świata za pomocą najprostszego materiału. Połączenie upiornego spokoju zewnętrznego świata z zobojętnieniem przesłuchiwanych prowadzi do trzeciego wymiaru.

Trzecia rzeczywistość Nałkowskiej nie leży na powierzchni. Mieści się poza tekstem. Jest to rzeczywistość myśli, która zbiera odłamki zaobserwowanych scen i przeżyć, unieruchamia je w rzeźbionym kształcie medalionów, po czym naucza rozumieć i potępiać. Ten trzeci wymiar, który wyrasta z dwóch poprzednich, cząstkowych, jest już wymiarem całości. Ogarnia całość wojennej rzeczywistości szerzej niż by to zdołał uczynić najbardziej skrupulatny i dokładny reportażGatunek publicystyczno-literacki opierający się na autentycznych wydarzeniach i faktach.. Przemawia – milczeniem. Milczenie ma wartość tam, gdzie najmocniejsze nawet słowo będzie za słabe.

Prawda ofiar i milczenie autorki

Kazimierz Wyka w tekstach poświęconych „Medalionom” skupił się na perspektywie prostego człowieka. Zauważył, że autorka nigdzie nie wykracza poza to, co usłyszała od świadków najbardziej wymyślnych okrucieństw. Świadków pełnych zdumionej niewiedzy, którym ani prawa historii, ani metafizykaDział filozofii zajmujący się tym, co niepoznawalne zmysłowo, istotą bytu i sensem istnienia. nie objaśniają przeżytych potworności.

Nigdzie też Nałkowska nie wykracza poza to, co sama mogła ujrzeć. Dzięki temu zdobywa momenty niezwykłej prawdy artystycznej, jak chociażby zamknięcie medalionu „Człowiek jest mocny”: „Ktoś pokazywał znaleziony strzęp pudełka od zapałek z greckim nadrukiem, inny wymyte przez deszcz papierki z firmami aptek. Ktoś na miejscu dawnego krematoriumBudynek w obozie koncentracyjnym służący do masowego palenia zwłok zamordowanych więźniów. znalazł dwie malutkie kosteczki ludzkie.”. Kończąc opowieść na tym słowie, pisarka zdaje się mówić: tyle pozostałoby z niezliczonych jeszcze istnień ludzkich, gdyby oprawcy zwyciężyli. Jej elipsyCelowe pominięcie w zdaniu lub tekście elementu, którego odbiorca musi się domyślić. i przemilczenia służą bowiem temu, by wnikało w nie doświadczenie każdego człowieka.

Wyka podkreślał również, że Nałkowska osiągnęła wrażenie powszechności wydarzeń. Los obozowy był losem milionów, a tradycyjna analiza psychologiczna zmuszałaby do skupienia się na jednostkach zbyt egotycznychNadmierne skupienie na własnej osobie, własnych przeżyciach i problemach. w doznawaniu cierpienia. Tymczasem groza wojny stała się udziałem ludzi niemających słów na opisanie okrucieństwa. Szorstki tok opowieści Dwojry Zielonej, Michała P. czy błędy gramatyczne gdańskiego więźnia zeznającego o profesorze Spannerze przemawiają tonem podsłuchanej spowiedzi.

Rezygnacja z analizy psychologicznej

Kazimierz Brandys w szkicu „Medaliony Zofii Nałkowskiej” zwrócił uwagę na sposób kreacji oprawców. Pisarka zrezygnowała z demonizowania wroga. Nie ma tu jasnowłosych esmanówCzłonek zbrodniczej niemieckiej formacji paramilitarnej SS, odpowiedzialnej za terror i obozy zagłady. z twarzami pięknych diabłów ani wizji hitleryzmu jako skrzyżowania WallhalliW mitologii nordyckiej kraina zmarłych wojowników; tu symbol niemieckiego kultu siły. z piekłem.

Niemcy w książce Nałkowskiej należą raczej do dziedziny rzeczy niż zjawisk istotnie ludzkich. Opisywani są tą samą techniką rejestracji szczegółów, barwy, wyglądu. Zapewne ci dobroduszni starsi panowie kryją w sobie straszliwe zagadki. Ale aby zbliżyć się do nich, nie ma, zdawałoby się, innej drogi niż obserwacja. Gest, głos, uśmiech, spojrzenie, intonacja – czy może to dać nam empirycznąPoznawanie świata wyłącznie na podstawie doświadczenia i zmysłowej obserwacji. odpowiedź na pytanie, jak stało się, że człowiek wytapiał na mydło tłuszcz z ciała innego człowieka? Człowiek ten podobny zewnętrznie do innych ludzi, jak pałac w ChełmnieMiejsce pierwszego niemieckiego obozu zagłady, gdzie mordowano ludzi w ciężarówkach-komorach gazowych., zamieniony na katownię, podobny był do innych pałaców.

Brandys zauważył radykalną zmianę w warsztacie pisarskim Nałkowskiej. Autorka, znana wcześniej z głębokich powieści psychologicznychUtwór skupiający się na analizie wewnętrznych przeżyć, motywacji i stanów emocjonalnych bohaterów., staje przed człowiekiem bezradna. Uznaje, że zagadek tego świata nie da się wytłumaczyć psychologią jednostki. Człowiek staje się częścią aparatu zbrodni, a pytanie „dlaczego tak było?” zostaje zastąpione chłodną rejestracją „jak było?”.

Dobrze wiedzieć
Przed II wojną światową Zofia Nałkowska słynęła z drobiazgowej analizy psychologicznej swoich bohaterów (np. Zenona Ziembiewicza w „Granicy”). W „Medalionach” celowo odrzuciła tę metodę. Uznała, że tradycyjna psychologia kompromituje się w obliczu masowego ludobójstwa.

Ta sama zasada dotyczy ofiar. Polacy ocaleni z więzień i obozów przedstawieni są w najprostszych rysach. Mówią, że się bali, cierpieli lub po prostu chcieli żyć. Są równie bezradni wobec przeszłości, jak notująca ich słowa autorka. Brandys podsumowuje ten gest wyrzeczenia się penetracji psychologicznej jako niezwykle zaszczytny. Nałkowska zrezygnowała z opanowanego kunsztu na rzecz uznania sił ponadindywidualnych, które rządzą człowiekiem w czasach kataklizmu.

Medaliony · 6 kroków do poznania lektury