Opracowanie

Praca jako jedyny środek naprawiania zła na podstawie Kandyda

Finałowa scena powiastki Woltera przynosi zaskakujące rozwiązanie problemu ludzkiego cierpienia i bezsensu istnienia. Bohaterowie po osiągnięciu upragnionej stabilizacji odkrywają, że bezczynność jest równie niszcząca co wcześniejsze tragiczne przygody. Lekarstwem na egzystencjalną pustkę okazuje się codzienna, fizyczna praca, która staje się fundamentem nowej filozofii życiowej Kandyda.

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 2 min
Spis treści
  1. Rozczarowanie upragnionym spokojem
  2. Turecki rolnik i nowa filozofia
  3. Praca jako lekarstwo na zło

Rozczarowanie upragnionym spokojem

W finałowej scenie utworu Kandyd osiąga swój życiowy cel – poślubia Kunegundę. Oczekiwany happy end jednak nie nadchodzi. Bohaterowie zamieszkują wspólnie w niewielkim folwarku nad brzegiem PropontydyStarożytna nazwa Morza Marmara, leżącego między Europą a Azją, gdzie bohaterowie osiedlili się na końcu swojej podróży.. Zamiast cieszyć się spokojem, wpadają w pułapkę bezczynności.

Pangloss, Marcin i Kunegunda nieustannie się kłócą. Poczucie beznadziei staje się tak przytłaczające, że bohaterowie zaczynają wspominać swój dawny los. Zastanawiają się, czy pasmo morderstw, gwałtów i okrutnych doświadczeń nie było paradoksalnie lepsze od niszczącej nudy, której właśnie doświadczają.

Turecki rolnik i nowa filozofia

Przełom przynosi przypadkowe spotkanie ze starym tureckim rolnikiem. Mężczyzna nie interesuje się wielką polityką ani filozoficznymi sporami, które tak bardzo absorbują Panglossa. Skupia się wyłącznie na uprawie swojej ziemi. To właśnie z jego ust pada kluczowe dla całego utworu zdanie:

Praca oddala od nas trzy wielkie niedole: nudę, występek i ubóstwo.

Starzec uświadamia bohaterom, że ciągłe analizowanie natury świata prowadzi donikąd. Zamiast tego proponuje proste, praktyczne rozwiązanie. Kandyd bierze sobie te słowa do serca i formułuje słynną maksymę: „trzeba uprawiać nasz ogródek”. Nawet niepoprawny optymista Pangloss przyznaje mu rację. Filozof przypomina biblijną historię – człowiek został wprowadzony do Edenu nie po to, by odpoczywać, ale by pracować.

Dobrze wiedzieć
Finał „Kandyda” ma silny związek z biografią samego Woltera. Po latach burzliwych podróży, konfliktów z władcami i ucieczek, pisarz osiadł w posiadłości Ferney na granicy francusko-szwajcarskiej. Tam, podobnie jak jego bohaterowie, zajął się rolnictwem, rzemiosłem i zarządzaniem majątkiem, znajdując w praktycznym działaniu ucieczkę przed politycznymi zawirowaniami Europy.

Praca jako lekarstwo na zło

Wolter poprzez finał swojej powiastki filozoficznejGatunek prozy ukształtowany w oświeceniu, w którym fabuła służy zilustrowaniu określonej tezy filozoficznej lub moralnej. wyraża własne przekonanie o sensie ludzkiego działania. Odrzuca bezpłodną metafizykę na rzecz użyteczności. Praca staje się jedynym skutecznym środkiem do przezwyciężenia zła i chaosu rządzącego światem.

Bohaterowie, którzy odnajdują sens w codziennych, rutynowych zajęciach, zyskują wreszcie upragniony spokój. Ich życie – pozbawione wielkich uniesień, ale też wolne od skrajnej rozpaczy – staje się po prostu znośne.