Opracowanie

Język i styl „Szewców” – neologizmy, wulgaryzmy i żargon

Stanisław Ignacy Witkiewicz w „Szewcach” stworzył unikalny język, który łączy wulgaryzmy, filozoficzny żargon i robotniczą gwarę w celu ukazania upadku kultury. Dramat obfituje w autorskie neologizmy, obnażające pustkę intelektualnych dyskusji prowadzonych przez głównych bohaterów. Zrównanie sposobu mówienia arystokracji i niższych warstw społecznych służy zatarciu dawnych hierarchii w obliczu nadchodzącej rewolucji.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 4 min
Spis treści
  1. Neologizmy jako maska i broń
  2. Filozoficzny żargon jako parodia
  3. Wulgaryzmy – nie ozdobnik, lecz strategia
  4. Żargon czeladników – błąd jako klasa społeczna
  5. Wielojęzyczność i cytaty – dramat jako kolaż

Neologizmy jako maska i broń

Witkacy pisał Szewców w latach 1927–1934 z pełną świadomością, że tworzy tekst wywrotowy. Język tej sztuki to celowy eksperyment. Mieszanina filozoficznego bełkotu, rynsztokowych przekleństw i robotniczego slangu buduje jeden z najbardziej oryginalnych kodów w historii polskiego dramatu.

Autor był niepohamowanym twórcą słów. W tekście roi się od neologizmów, które brzmią poważnie, ale szybko okazują się absurdalne. Najsłynniejszym z nich jest szewcyzacja. Witkacy skonstruował to pojęcie na wzór terminów socjologicznych, by opisać proces degradacji kultury przez zrewoltowane masy. Obok niego padają takie sformułowania jak „robotyzacja ducha” czy „zberezienie”. To ostatnie pochodzi od nazwiska Księżnej Zbereźnickiej-PodberezkiArystokratka, uosobienie dekadencji, perwersji i upadku dawnych elit w dramacie Witkacego., łącząc arystokratyczny rodowód ze sprośnością.

Sajetan Tempe, szewc-myśliciel, używa tych sztucznych słów z pełną powagą. Czyni to jego postać jednocześnie tragiczną i śmieszną. Granica między głęboką myślą a jej pustym pozorem całkowicie znika w gąszczu sztucznych pojęć.

Filozoficzny żargon jako parodia

Prokurator Robert Scurvy i Sajetan prowadzą rozmowy przypominające intelektualną debatę. Padają w nich terminy wyciągnięte wprost z pism teoretycznych samego Witkacego. Bohaterowie dyskutują o Istnieniu PoszczególnymKluczowe pojęcie filozofii Witkacego, oznaczające jednostkę ludzką odczuwającą metafizyczny niepokój wobec nieskończoności bytu., metafizycznym niepokoju i demonizmie płciowym. Autor wkłada we własne usta postaci scenicznych swoje najważniejsze idee, ale robi to w sposób karykaturalny.

Scurvy potrafi w jednym monologu płynnie przejść od wywodów o nicości bytu do prymitywnych pogróżek wobec czeladników. Efekt jest groteskowy. Pseudonaukowy żargon zderza się z brutalną rzeczywistością warsztatu szewskiego. Wielkie słowa służą tu wyłącznie do usprawiedliwienia władzy i przemocy, tracąc swój pierwotny sens i stając się narzędziem manipulacji.

Wulgaryzmy – nie ozdobnik, lecz strategia

Wulgaryzmy w Szewcach długo blokowały wystawienie dramatu na scenie. Witkacy sięga po nie z rozmysłem, by rozsadzić tradycyjną hierarchię językową. W klasycznym teatrze postacie z wyższych sfer mówią wyrafinowaną polszczyzną, a lud posługuje się mową grubiańską. Tutaj ta zasada przestaje istnieć. Księżna Irina rzuca równie obscenicznymi wyzwiskami co czeladnicy Józek i Jędrek. Scurvy ześlizguje się z wysokiej filozofii w ordynarność bez żadnego ostrzeżenia.

Wulgarność staje się językiem rewolucji i upadku. Kiedy Hiper-RobociarzPostać pojawiająca się w III akcie, symbolizująca ostateczny, technokratyczny i totalitarny etap rewolucji. przejmuje władzę w trzecim akcie, jego mowa jest agresywna, skrótowa i pozbawiona filozoficznych ozdobników. Nowa władza nie potrzebuje dyskusji. Potrzebuje wyłącznie rozkazów.

Dobrze wiedzieć
Język w „Szewcach” jest realizacją Witkacowskiej teorii Czystej FormyTeoria estetyczna Witkacego zakładająca, że dzieło sztuki powinno działać na odbiorcę samą swoją konstrukcją, wywołując uczucie metafizycznego niepokoju, niezależnie od logiki życiowej.. Zgodnie z nią, poszczególne elementy dramatu – w tym słowa – nie muszą tworzyć logicznej, realistycznej całości. Mają szokować, zderzać się ze sobą i wywoływać u widza wstrząs, wyrywając go z codziennego automatyzmu.

Żargon czeladników – błąd jako klasa społeczna

Józek i Jędrek posługują się językiem pełnym celowych błędów gramatycznych, kalek z gwary i szorstkich skrótów. Zwroty takie jak „nie ma co gadać” czy „a niechże to” tworzą precyzyjny portret socjolektuOdmiana języka używana przez określoną grupę społeczną lub zawodową, charakteryzująca się specyficznym słownictwem.. Czeladnicy mówią w ten sposób, ponieważ należą do konkretnej klasy. Język zamyka ich w niej równie skutecznie, jak warsztat szewski więzi ich w przestrzeni scenicznej.

Czeladnicy bywają w swoim żargonie znacznie bardziej szczerzy niż filozofujący panowie. Kiedy Jędrek mówi wprost, co myśli o Sajetanie, jego prostolinijność nabiera moralnego ciężaru. Błędy językowe paradoksalnie uwierzytelniają te postacie na tle zakłamanych elit.

Wielojęzyczność i cytaty – dramat jako kolaż

Witkacy wplata w tekst fragmenty po francusku, łacińskie sentencje oraz nawiązania do filozofii SchopenhaueraNiemiecki filozof z XIX wieku, twórca systemu pesymistycznego, w którym światem rządzi ślepy, irracjonalny popęd (wola). i Nietzschego. Ta wielojęzyczność nie służy erudycyjnemu popisowi. Jej zadaniem jest destabilizacja odbiorcy. W samym środku kłótni o buty pojawia się łacińska maksyma, po czym rozmowa gwałtownie wraca do wulgaryzmów. Autor montuje te poziomy językowe jak reżyser awangardowegoZespół tendencji w sztuce XX wieku odrzucających dotychczasowe style i poszukujących nowatorskich rozwiązań formalnych. filmu – na ostro, bez płynnych przejść.

Czytelnik nie dostaje ani chwili spokoju. Trudno znaleźć w tym świecie jeden rejestr, który byłby prawdziwy. Żaden język nie jest tu neutralny, każdy coś ukrywa. Styl dramatu to nie tylko forma przekazu. To jego główny temat.

Szewcy · 13 kroków do poznania lektury