Narracja i styl w „Ani z Zielonego Wzgórza”
Powieść Lucy Maud Montgomery łączy perspektywę wszechwiedzącego narratora z niezwykłą wyobraźnią głównej bohaterki. Język książki przeplata poetyckie opisy przyrody z prostymi, codziennymi dialogami mieszkańców Avonlea. Zestawienie romantycznej natury dziewczynki z trzeźwym podejściem jej opiekunów tworzy w książce wyjątkowy, pełen ciepła humor.
Spis treści
Kto opowiada tę historię?
Montgomery napisała powieść w trzeciej osobie. Oznacza to, że narrator mówi o Ani „ona”, a nie „ja”. Taki opowiadacz wie wszystko o świecie przedstawionym. Zna ukryte myśli bohaterów, widzi zdarzenia z lotu ptaka i potrafi przewidzieć ich skutki.
Narrator wszechwiedzący to taki typ opowiadacza, który stoi ponad fabułą. Wie o postaciach wszystko, zna ich przeszłość, przyszłość i najskrytsze tajemnice.
W tej książce dzieje się jednak coś niezwykłego. Choć narrator wie wszystko, przez większość czasu patrzy na świat oczami głównej bohaterki. Kiedy dziewczynka po raz pierwszy widzi Zielone Wzgórze i zachwyca się aleją kwitnących jabłoni, my również odczuwamy jej radość. Narrator wchodzi w umysł Ani i przejmuje jej sposób patrzenia na rzeczywistość.
Świat widziany oczami Ani
Taki zabieg nazywamy narracją personalnąSposób opowiadania, w którym wszechwiedzący narrator przyjmuje punkt widzenia konkretnego bohatera.. Formalnie obiektywny głos niemal bez przerwy przyjmuje punkt widzenia jedenastolatki. Dzięki temu świat Avonlea poznajemy przez pryzmat bujnej wyobraźni dziecka, a nie chłodnego obserwatora.
Efekt tego zabiegu jest bardzo wyrazisty. Kiedy Ania nazywa zwykły staw przy farmie Barrych Jeziorem Lśniących Wód, czytelnik w to wierzy. Narrator całkowicie przyjmuje logikę dziewczynki. Dystans pojawia się dopiero wtedy, gdy autorka pokazuje reakcję Maryli. Starsza kobieta słucha tych wymyślnych nazw z lekką irytacją. Wtedy wychodzimy na chwilę z głowy Ani i wracamy do twardej rzeczywistości.
Dwie warstwy języka
Styl powieści składa się z dwóch zupełnie różnych warstw. Pierwsza to prosty, potoczny język codziennych rozmów. Maryla mówi krótko i sucho, Mateusz odzywa się rzadko, a pani LindeSąsiadka Cuthbertów, znana w całym Avonlea z zamiłowania do plotek i mówienia tego, co myśli. plotkuje bez owijania w bawełnę.
Druga warstwa to rozbudowane opisy przyrody i uczuć. Brzmią one niemal jak fragmenty wiersza. Te poetyckie momenty pojawiają się zawsze wtedy, gdy głos narratora zbliża się do Ani. Dziewczynka myśli obrazami i nie znosi zwyczajnych słów. Zamiast powiedzieć „drzewo wiśniowe”, woli określenie „śnieżna panna obleczona w biel”.
Epitet to wyraz określający rzeczownik, najczęściej przymiotnik. Nadaje przedmiotom i zjawiskom barwne, plastyczne cechy, np. „lśniące wody” czy „złote pola”.
Magia słów i bolesne porównania
Główna bohaterka bardzo świadomie dobiera słowa. Szuka takich, które pięknie brzmią i mają głębsze znaczenie. Biała Droga Rozkoszy czy Leśna Kraina to dla niej coś więcej niż tylko nazwy miejsc na mapie. Narrator przejmuje ten poetycki nawyk. Używa go do opisywania urokliwych krajobrazów Wyspy Księcia EdwardaProwincja w Kanadzie, w której toczy się akcja powieści i z której pochodziła sama autorka..
W książce znajdziemy też mnóstwo trafnych porównańZestawienie dwóch zjawisk lub przedmiotów, które mają wspólną cechę, połączonych słowem „jak” lub „niby”.. Ania porównuje swoje rude włosy do marchewki. To zestawienie bardzo ją boli, bo jest niezwykle trafne. Kiedy Gilbert krzyczy w klasie „Marchewko!”, słowo uderza w czuły punkt. Dziewczynka sama dokładnie tak myśli o swoim wyglądzie.
Humor i łagodna ironia
Narrator nie zawsze bezkrytycznie popiera Anię. Czasem patrzy na nią z delikatną ironiąUkryta kpina, w której prawdziwe znaczenie słów jest odwrotne do ich dosłownego sensu.. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy dziewczynka wygłasza kwieciste, dramatyczne przemówienie, a Maryla słucha jej z kamienną twarzą.
Zestawienie romantycznej wyobraźni z trzeźwym pragmatyzmem to główne źródło humoru w powieści. Ten lekki, żartobliwy dystans dotyczy też innych postaci. Narrator uśmiecha się pod nosem ze zbytniej szczerości pani Linde oraz z lokalnej społeczności, która żyje plotkami. Autorka nie wyśmiewa swoich bohaterów złośliwie. Pokazuje ich ludzkie słabości, dzięki czemu książka unika zbytniej ckliwości.
Dialogi, które budują postacie
Styl powieści opiera się w dużej mierze na dialogach. To właśnie przez rozmowy najlepiej poznajemy bohaterów. Ania mówi dużo, szybko i bardzo barwnie. Maryla odpowiada zdawkowo, a Mateusz najczęściej milczy lub mruczy coś pod nosem.
Wypowiedzi Ani są celowo bardzo długie. Dziewczynka po prostu nie potrafi przekazać myśli w dwóch słowach. To nie tylko cecha jej charakteru, ale też celowy zabieg autorki. Każda rozmowa z Marylą ma swój stały, zabawny rytm. Najpierw słyszymy długą tyradę dziewczynki, potem pada krótka, rzeczowa odpowiedź opiekunki, a na koniec zapada cisza. Ten schemat buduje świetny komizm sytuacyjny przez całą lekturę.
Komizm sytuacyjny to rodzaj humoru, który wynika z zabawnego splotu wydarzeń lub nietypowego zachowania bohaterów w danej chwili.