Konteksty literackie i filozoficzne w „Zdążyć przed Panem Bogiem”
Reportaż Hanny Krall wpisuje się w szeroką tradycję literatury o Zagładzie, ale jednocześnie przełamuje jej dotychczasowe schematy. Opowieść Marka Edelmana wchodzi w głęboki dialog z filozofią egzystencjalną Alberta Camusa oraz etyką odpowiedzialności Emmanuela Levinasa. Tekst ukazuje również deheroizację i milczenie jako świadome narzędzia literackie, służące oddaniu prawdy o getcie warszawskim.
Spis treści
Wśród literatury Holokaustu
Literatura o Zagładzie tworzy osobny, rozległy archipelag. Należą do niego Medaliony Zofii Nałkowskiej – zimne, zdystansowane, oparte na dokumentach zebranych przez Główną Komisję Badania Zbrodni NiemieckichInstytucja państwowa powołana w 1945 roku do gromadzenia dowodów zbrodni hitlerowskich w Polsce.. Znajdziemy tam Rozmowy z katem Kazimierza Moczarskiego, w których reporter spędza miesiące w jednej celi z Jürgenem StroopemGenerał SS, który dowodził tłumieniem powstania w getcie warszawskim i napisał z tego oficjalny raport.. Są też Dziennik Adama Czerniakowa, zapiski Emanuela Ringelbluma oraz relacje ocalałych zebrane w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego.
Na tym tle Hanna Krall robi coś osobliwego. Wybiera jednego człowieka i jego subiektywną, fragmentaryczną pamięć jako jedyne źródło. Marek Edelman nie stara się być obiektywny. Pamięta to, co pamięta, i mówi wprost, że w pewnych momentach nie chce pamiętać więcej. To radykalne odejście od modelu dokumentarnego, bliższe nowoczesnej prozie niż klasycznemu reportażowi.
Książce Krall bliżej do świadectw zebranych przez Claude'a Lanzmanna w Shoah – filmie-rzece, w którym ocaleni i świadkowie mówią przez wiele godzin, a kamera nie śpieszy się do konkluzji. Oboje rozumieją, że pamięć o Zagładzie nie poddaje się fabule z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem. Ona się urywa, zapętla, wraca do tego samego obrazu.
Primo Levi w Czy to jest człowiek opisuje Auschwitz od środka, z precyzją chemika i bólem ocalałego. Edelman u Krall mówi o getcie z podobną dokładnością w szczegółach – ile gramów chleba, o której godzinie wychodziły transporty. Ton jest jednak zupełnie inny. Levi szuka zrozumienia mechanizmu zbrodni. Edelman szuka sensu wyboru. To różnica między ofiarą a uczestnikiem zbrojnego oporu.
Bunt i absurd – echa Camusa
Filozofia egzystencjalnaNurt filozoficzny zakładający, że człowiek sam nadaje sens swojemu życiu poprzez wolne wybory, często w obliczu absurdu. przenika reportaż Krall niemal na każdej stronie, choć nie ma w nim ani jednego przypisu. Edelman, opowiadając o powstaniu, mówi językiem zaskakująco bliskim Człowiekowi zbuntowanemu Alberta Camusa.
Camus pisał, że bunt jest jedyną odpowiedzią człowieka na absurd świata, w którym nie ma transcendentnego sensu. Nie chodzi o wygraną. Chodzi o gest sprzeciwu sam w sobie. Właśnie tak Edelman opisuje decyzję o walce w getcie:
„Chcieliśmy wybrać sposób śmierci. To był jedyny wybór, jaki nam pozostał.”
Nikt w ŻOBŻydowska Organizacja Bojowa – konspiracyjna formacja zbrojna, która zorganizowała powstanie w getcie warszawskim. nie łudził się, że przeżyje. Broń była śmiesznie słaba wobec sił niemieckich. A mimo to walczyli przez kilka tygodni. Z perspektywy militarnej ponieśli klęskę. Z perspektywy egzystencjalnej dokonali jedynego możliwego aktu podmiotowości. Bunt bez nadziei na zwycięstwo jest czystszy niż ten, który kalkuluje szanse.
Ten sam motyw wraca w rozmowach Edelmana o pracy kardiologa. Biegając w nocy do umierających pacjentów, lekarz też nie wygrywa ostatecznie ze śmiercią – tylko przedłuża czas, odsuwa nieuchronne. Zdążyć przed Panem Bogiem to właśnie to: zrobić coś, zanim śmierć zamknie wszelką możliwość działania.
Levinas i odpowiedzialność za Innego
Emmanuel Levinas sformułował etykę, w której centrum znajduje się twarz Innego – konkretna, obecna, domagająca się odpowiedzi. Odpowiedzialność za drugiego człowieka wyprzedza wszelką wolność i wybór. Nie można jej z siebie zdjąć ani uciec od niej w abstrakcję.
Emmanuel Levinas sam doświadczył okrucieństwa II wojny światowej jako francuski jeniec wojenny, a większość jego rodziny zginęła w litewskich obozach. Jego filozofia „twarzy Innego” wyrasta bezpośrednio z potrzeby odbudowania etyki po koszmarze Zagłady.
Edelman u Krall żyje tą etyką w praktyce. Kiedy opowiada o Michasiu Klepfiszu, który osłonił własnym ciałem karabin maszynowy, żeby inni mogli się wycofać – to jest właśnie levinasowska odpowiedź na twarz Innego doprowadzona do ostateczności. Klepfisz nie kalkulował. Po prostu stał i zasłaniał.
Ten wzorzec odpowiedzialności Edelman przenosi na pracę lekarza. Opowiada o konkretnych pacjentach – o kobiecie w ciąży, o starcu z zawałem – z taką samą uwagą, z jaką wspomina towarzyszy broni. Etyczna postawa wobec umierającego człowieka w szpitalu i etyczna postawa w obliczu Zagłady mają wspólny korzeń. Trzeba odpowiedzieć na czyjąś twarz. Teraz. Bez odkładania.
Teologia nieobecności i bunt przeciwko Bogu
Zagłada postawiła teologię żydowską przed pytaniem, które zburzyło dotychczasowe fundamenty wiary: gdzie był Bóg? Myśliciele tacy jak Elie Wiesel czy Hans JonasNiemiecko-żydowski filozof, który po wojnie stworzył koncepcję Boga cierpiącego i ograniczającego własną wszechmoc. próbowali przeformułować pojęcie Stwórcy po Auschwitz. Jonas pisał o Bogu, który po stworzeniu świata „wycofał się”, zostawiając człowieka samemu sobie. Wiesel w Nocy opisuje scenę wieszania chłopca w obozie i pytanie więźniów: „Gdzie jest Bóg?”. W głowie Wiesela rodzi się odpowiedź: „Tu. Tutaj. Wisi na szubienicy”.
Edelman nie jest teologiem. Jego formuła „zdążyć przed Panem Bogiem” zawiera jednak w sobie podobny ładunek. Bóg jest tu kimś, kto przychodzi zabrać życie. Można go tylko opóźnić, przechytrzyć o chwilę. To nie jest Bóg Przymierza, który ochrania naród wybrany. To śmierć ubrana w religijną metaforę.
Postawa Edelmana przypomina bunt z Księgi HiobaBiblijna opowieść o niezawinionym cierpieniu, w której bohater otwarcie domaga się od Boga wyjaśnień swojego losu.. Hiob nie odpuszcza Bogu, nie milczy grzecznie, lecz domaga się odpowiedzi. Edelman również nie jest pokorny wobec sensu historii. Mówi wprost, że nie rozumie, dlaczego jedni przeżyli, a inni nie. Nie szuka pocieszenia w narracji o heroizmie czy opatrzności.
Deheroizacja jako gest filozoficzny
Jednym z najbardziej prowokacyjnych rysów reportażu jest konsekwentna odmowa patosu. Edelman mówi o Mordechaju AnielewiczuGłówny komendant ŻOB, przywódca powstania w getcie warszawskim, który popełnił samobójstwo w bunkrze przy Miłej 18. bez uniesienia – z szacunkiem, ale bez monumentalizacji. Opowiada o lękach, o kłótniach w ŻOB-ie, o decyzjach podejmowanych w panice. To świadomy wybór filozoficzny.
W tradycji żydowskiej istnieje pojęcie kiddusz ha-SzemW judaizmie uświęcenie imienia Bożego, często rozumiane jako gotowość do oddania życia w obronie wiary. – uświęcenia imienia Bożego przez męczeńską śmierć. Przez wieki ta kategoria była podstawą rozumienia śmierci zbiorowej. Zagłada zachwiała tym schematem. Kiedy ginie milion dzieci, trudno mówić o każdej śmierci jako o akcie świętości. Edelman odrzuca heroiczną narrację ze skrupulatności moralnej. Heroizowanie ofiar jest wygodne dla żywych, bo zamienia ich w symbole i zwalnia nas z pytania o odpowiedzialność.
To zbliża go do myśli Hannah Arendt, która w Eichmannie w Jerozolimie opisała banalność złaKoncepcja Hannah Arendt mówiąca o tym, że największe zbrodnie popełniają zwykli, bezrefleksyjni urzędnicy wykonujący rozkazy.. Arendt wywołała burzę, bo zabrała złu wzniosłość. Edelman robi coś podobnego z dobrem i bohaterstwem. Odziera je z patosu, zostawia nagie i przez to bardziej prawdziwe.
Milczenie jako kategoria literacka i etyczna
Krall nie tylko zapisuje to, co Edelman mówi. Zapisuje też to, czego mówić nie chce. Są w reportażu miejsca, gdzie rozmowa się urywa, gdzie Edelman zmienia temat albo odpowiada lakonicznie. To nie są redakcyjne niedopatrzenia, lecz celowa konstrukcja tekstu.
Theodor AdornoNiemiecki filozof i socjolog, autor słynnego zdania, że „pisanie poezji po Auschwitz jest barbarzyństwem”. sformułował słynne zdanie o niemożności pisania poezji po Auschwitz. Pytanie pozostało aktualne: czy istnieje forma adekwatna do doświadczenia Zagłady? Krall i Edelman odpowiadają na to pytanie właśnie formą. Tworzą reportaż-rozmowę, w której milczenie i urwanie zdania mają taką samą wagę jak słowa.
Zdążyć przed Panem Bogiem to nie tylko dokument historyczny. To propozycja języka – skromnego, precyzyjnego, nieufającego własnej elokwencji – który potrafi mówić o tym, o czym mówić najtrudniej.